Test kolorowych drukarek laserowych - którą wybrać?

Kolorowe drukarki laserowe powoli, lecz stale zyskują na popularności w miarę spadku ich cen i sukcesywnego udoskonalania konstrukcji. Przyjrzeliśmy się bliżej najnowszym modelom i sprawdziliśmy, na co je stać. Poznaj dziesiątkę najlepszych modeli, które wyłonił nasz test.

Rocznie sprzedaje się w Polsce kilkadziesiąt tysięcy kolorowych drukarek laserowych. W porównaniu do półtora miliona wszystkich sprzedanych drukarek nie jest to wielki kawałek rynkowego tortu, ale ma tę przewagę nad pozostałymi, że rośnie jak na drożdżach. Producenci chcą urosnąć wraz z nim i to jest dla wielu z nich powód do trwania na rynku oraz udoskonalania konstrukcji, które dziś wielkich kokosów nie przynoszą.

Kolorowe drukarki laserowe są też wdzięcznym tematem dla konstruktorów. Najprościej otrzymać wydruk barwny, korzystając z czterech monochromatycznych drukarek, z których każda ma toner innego koloru. Przekładając kartkę z jednego urządzenia do drugiego, po czterech razach uzyskamy to, o co chodzi. Ale te cztery "klocki" można połączyć w jedno urządzenie na wiele sposobów. Dzięki temu konstrukcje kolorowych drukarek laserowych są tak urozmaicone.

Wiele razy po cztery razy

Kolorowe drukarki laserowe muszą mieć koniecznie cztery tonery, z których połączenia na jednej kartce tworzy się ostateczny obraz. Dla każdego koloru cykl jest ten sam. Promień światła, padając na bęben elektrofotograficzny, usuwa z jego powierzchni elektrony, których miejsce zajmuje toner. Potem wystarczy wytworzone w ten sposób obrazy połączyć w jeden, przenieść na papier i utrwalić w temperaturze kilkuset stopni Celsjusza.

Bęben i źródło światła mogą być wspólne i są "wypożyczane" po kolei każdemu tonerowi. Tworzy się obraz jednego koloru, przenosi na miejsce składowania, potem miejsce poprzedniego zajmuje następny kolor i tak cztery razy. W tym systemie, noszącym nazwę czterofazowego, druk barwny jest czterokrotnie wolniejszy od monochromatycznego, ale urządzeniu do obsługi czterech tonerów wystarczy jeden bęben i jeden laser. Z powodu tego wypożyczania wytrzymałość bębna liczona w stronach jest w kolorze czterokrotnie mniejsza niż w druku monochromatycznym.

W innym z możliwych wariantów każdy z kolorów ma swój bęben i swoje źródło światła. Wtedy obraz można tworzyć i pokrywać tonerem w czterech miejscach jednocześnie. Taki system nazywamy jednofazowym. W tym wypadku tempo druku mono i kolorowego są do siebie podobne, często identyczne. Zaglądając do specyfikacji drukarki łatwo poznać, z którym z wariantów mamy do czynienia.

Ewolucja konstrukcji

Drukarka LED-owa w wykonaniu Brothera. Listwy z diodami wiszą pod pokrywką (jasne paski). Kolorowo wyróżnione są pojemniki z tonerem. Kartka przesuwa się poniżej pojemników w kierunku tylnej ścianki, jest podnoszona do góry, utrwalana i opada na odbiornik. Typowa konstrukcja tandemowa.Kliknij, aby powiększyćDrukarka LED-owa w wykonaniu Brothera. Listwy z diodami wiszą pod pokrywką (jasne paski). Kolorowo wyróżnione są pojemniki z tonerem. Kartka przesuwa się poniżej pojemników w kierunku tylnej ścianki, jest podnoszona do góry, utrwalana i opada na odbiornik. Typowa konstrukcja tandemowa. Przed kryzysem wydawało się, że dni laserowych drukarek czterofazowych są policzone. Specjaliści wprawdzie przekonywali, jak bardzo kolor na wydrukach wzmacnia siłę przekazu i perswazji, ale ze względu na wolne tempo druku modele czterofazowe nie budziły uznania. Określano je jako "urządzenia monochromatyczne z dodatkiem koloru". To miało oznaczać przydatność do prac nieprzekraczających kolorowego logo firmy na pierwszej stronie i całej reszty w czerni. W tamtym czasie powstało kilka tanich konstrukcji jednofazowych. Wybór między modelem typu 8/8 i 4/16 (szybkość druku liczona w stronach na minutę w kolorze i mono) stał się dla kupującego twardym orzechem do zgryzienia.

W okresie prosperity rozpoczął się także wyścig producentów w całkiem nowej dyscyplinie. Hasłem była konstrukcja, która zajmie na blacie biurka jak najmniej miejsca. Powstały drukarki z mechanizmem pionowym. Są wyższe od płaskich i długich modeli z poziomą ścieżką papieru i zajmują rzeczywiście mniejszą powierzchnię. Ścieżka papieru ma kształt litery C, przechodzi blisko ścianki czołowej obudowy. Wystarczy ją otworzyć, żeby usunąć zacięty nośnik. W ten sam sposób uzyskuje się łatwy dostęp do nabojów i wiszącego na drzwiach obudowy mechanizmu napędowego pasa transferowego, a w górnej części do zespołu utrwalacza. Praktycznie przez otwartą przednią ściankę może się odbywać całe serwisowanie urządzenia. W mechanizmach pionowych mamy ograniczenia gramatury kartek, które muszą bez zakleszczania pokonać ostry zakręt podczas pobierania ich z szuflady.

Dzisiaj drukarki z mechanizmem pionowym znikają z rynku. Rewolucyjna konstrukcja Lexmarka została wycofana jako jedna z pierwszych. W nowych modelach królują konstrukcje tandemowe. Już nikomu nie przeszkadza pokaźna długość i konieczność pozostawienia odpowiednio dużej wolnej przestrzeni obok drukarki na jej serwisowanie. W tych drukarkach ścieżka papieru ma kształt litery S, której dolna część symbolizuje podajnik szufladowy, górna - odbiornik gotowych wydruków, a środkowa, pozioma - nanoszenie kolorów na kartkę i przejście przez grzałkę, zakończone spieczeniem tonera z papierem. Przedłużenie części środkowej zwykle kończy się tacką, na której kładzie się grubsze nośniki, żeby zapobiec ich zakleszczeniu na ciasnych łukach podczas transportowania z szuflady. Tandemy dominowały wśród konstrukcji jednoprzebiegowych przed wymyśleniem mechanizmu pionowego, przeżyły jego rozkwit i znów okazały się najlepsze.

Wśród tych powrotów do przeszłości mamy jedną absolutną nowość. Chodzi o drukarkę Brothera HL-3070CW, w której laser zastąpiono listwą elementów LED. Jest ich 600 na długości jednego cala i taka jest rozdzielczość tej drukarki. Drukuje 16 stron monochromatycznych albo kolorowych na minutę. Ma jeszcze jedno rozwiązanie w sam raz na kryzys: drukowanie w kolorze może być zabezpieczone hasłem.

Co wynikło z testu

Przeprowadzony przez nas test drukarek przyniósł kilka zaskakujących wyników, które burzą utrwalony w poprzednich latach porządek. Pierwsza niespodzianka dotyczy wyróżnienia za opłacalność. Wcześniej seryjnie, za bardzo niskie ceny, zdobywały je modele Samsunga, a kiedy ten atut stracił na sile, kolekcjonowanie tego wyróżnienia przejęły urządzenia Kyocery. Powodem były rewelacyjnie niskie koszty eksploatacji, będące konsekwencją opanowania przez Kyocerę produkcji bardzo trwałych bębnów. W najnowszym teście wyróżnienie za opłacalność otrzymuje drukarka Koniki-Minolty Magicolor 4750EN. Złożyły się na to bardzo dobre wyniki testów, umiarkowana cena i niskie koszty eksploatacji.

Utratę wyróżnienia za opłacalność Kyocera zrekompensowała sobie zwycięstwem w całym teście modelu FS-5350DN. Tym razem atutem nie do przebicia okazała się szybkość. Rekordowym tempem wyróżniło się nie tylko standardowe drukowanie, ale także praca dupleksu. Jakość nie wyszła aż tak dobrze, ale przewaga zdobyta w testach szybkości wystarczyła do odniesienia zwycięstwa.

OKI specjalizuje się w drukarkach wykorzystujących do naświetlania bębna elektrofotograficznego światło diody zamiast promienia lasera. Firma dysponuje dojrzałym projektem całej rodziny drukarek, które może tylko nieznacznie modyfikować, najczęściej przez podkręcenie tempa, i to wystarczy do zachowania konkurencyjnej pozycji na rynku. Wyróżnienie dla modelu C510dn świadczy o dobrej pozycji tej konstrukcji. Nie imponuje jakością, ale braki w tej kategorii z nawiązką nadrabia szybkością. Na dodatek OKI, chociaż oficjalnie deklaruje brak zainteresowania walką cenową, również pod tym względem może konkurencję zapędzić w kozi róg.

4 komentarze

Dodaj swój

stw7

29-06-2012 20:00

Wysokiej jakości zdjęcie zamawiam w punkcie fotograficznym, natomiast w domu chciałbym wydrukować możliwie najwyższej jakości zdjęcia z opisem i zebrać je w postaci książki. Ponieważ drukuję dwustronnie na A4 to atramentówki odpadają, gdyż papier jest pofałdowany a wydruk bardzo drogi ( Canon PIXMA ip 6600D). Miałem drukarkę Konikę Minoltę magicolor 2300W. Byłem z niej zadowolony ale po 10 latach nadszedł czas na zmianę. Obecnie mam stałoatramentową Xeroxa . Jest bardzo dobra ale gdyby miała większą rozdzielczość. Jeszcze żonie nie mówiłem ale chciałbym spróbować laserówki Canona o rozdzielczości 9600x 600 dla Windowsa 7. Czy ktoś używał juz tych drukarek?

Agnieszka

28-12-2011 23:06

Do biura chętnie zakupiłabym laser, do domu zaś wolę kupić atramentówkę. Nie ma co kombinować. W domu liczy się wysoka jakość wydruku - nie drukujemy też aż tak często. Ważne żeby tusze nie zasychały - a takie tendencje mają zamienniki, więc warto pamiętać o oryginalnych tuszach.

~adam

04-03-2011 19:59

nie lepiej atramentowa, ja mam do uzytku domowego hp i sprawuje sie swietnie. Zamiennikow tuszu nie kupuje, bo jak raz zapchaly mi dysze, to malo z siebie nie wyszedlem

~lolek

30-11-2010 15:55

Panie Marku, artykuł mnie trzymał od pierwszej linijki do ostatniego akapitu w napięciu. Nie spodziewałem się takiego podsumowania. Brawo za test. Poproszę jeszcze o test profesjonalnych urządzeń all in one - xero, skaner, ocr dla wielkich korporacji. Myślę, że też będzie interesujący.