Przenośny pingwin

Kupując komputer przenośny bez Windows, mamy szansę zaoszczędzić od kilkudziesięciu do prawie siedmiuset złotych - w zależności od polityki producenta sprzętu i wersji systemu. To dużo, ale czy po kilku tygodniach nie okaże się, że decyzja była pochopna?
Kupując komputer przenośny bez Windows, mamy szansę zaoszczędzić od kilkudziesięciu do prawie siedmiuset złotych - w zależności od polityki producenta sprzętu i wersji systemu. To dużo, ale czy po kilku tygodniach nie okaże się, że decyzja była pochopna?

Zły to artykuł, w którym autor zaczyna rozważania od usprawiedliwiania się i omawiania tego, z czego musiał zrezygnować. Niemal na pewno w dalszej części tekstu będziemy przebijać się przez truizmy, a rzeczy najciekawsze - takie, których próżno szukać w Google - zostaną tylko zasygnalizowane, bez poważniejszego wgłębienia się w tematykę.

Pamiętając o tym, mimo wszystko postanowiliśmy rozpocząć od ostrzeżenia: czytasz właśnie tekst, który nie jest przeznaczony dla ekstremistów. Nie stać nas na twardy dysk Samsunga z gigabajtowym buforem pamięci flash (miał kosztować przynajmniej kilkaset euro!), pozwalającym na ograniczenie pobieranej przez notebook mocy. Nie korzystamy z palmtopów z niskonapięciowymi proce-sorami. Nie wymyślamy założeń. Istotne są dla nas raczej uczciwe kryteria i ich zastosowanie w (powtarzalnym) eksperymencie. Wszystko po to, aby zbadać, jak notebooki pracują z oferowanymi obecnie dystrybucjami Linuksa.

Punkt wyjścia

Podczas odtwarzania dowolnego DVD Windows Media Player zajmował ok. 20-40 procent czasu procesora, a pobór mocy wynosił ok. 18-20 W.Kliknij, aby powiększyćPodczas odtwarzania dowolnego DVD Windows Media Player zajmował ok. 20-40 procent czasu procesora, a pobór mocy wynosił ok. 18-20 W.Punktem wyjścia były dla nas zakupy. Jednym z istotniejszych elementów podczas wyboru sprzętu jest jego cena. Nikt nie kupi komputera będącego poza zasięgiem jego możliwości finansowych (z definicji), ale też mało kto wybierze sprzęt gorszy i tańszy, jeśli stać go na lepszy. Po przejrzeniu oferty rynkowej uznaliśmy, że nieprzekraczalną granicą będą 3 tysiące złotych. Tym samym odrzuciliśmy z testu laptopy z procesorem Pentium M (platforma Centrino) i AMD Turion. Na placu boju pozostał Celeron M, o dobrym stosunku możli wości do ceny: maszyny na nim oparte można kupić już za ok. 1800 zł (Celeron M 330, brak systemu operacyjnego, niewielki twardy dysk).

W oferowanych w supermarketach i salonach notebookach procesor Intela najczęściej współpracuje z chipsetem i852/855 lub i915, rzadziej- z układami NVIDII lub ATI, do tego dochodzą: twardy dysk, napęd lub nagrywarka CD/DVD, dość często karta Wi-Fi i oczywiście, matryca plus masa portów i złączy. Całość pracuje pod kontrolą Windows XP Home lub Windows XP Professional.

Pewnym paradoksem jest, że aby zachować konkurencyjne ceny, producenci potrafią zrezygnować z dobrych baterii. Trudno się dziwić, klienci rzadko domagają się informacji o akumulatorze, ale w naszym badaniu jest to kluczowy element - skoro komputer ma być przenośny i służyć do pracy w każdych okolicznościach, nie może wyświetlać napisu "Bateria wyczerpana" zaledwie godzinę po uruchomieniu!

Nie każdego stać na nowy laptop

Naszą pierwszą platformą testową był komputer z Celeronem M 340, 512 MB pamięci RAM, twardym dyskiem Fujitsu o pojemności

40 GB, 14-calową matrycą i akumulatorem marki Sony. Chcąc uatrakcyjnić eksperyment, postanowiliśmy zbadać również dwa inne, już nienowe urządzenia: starsze (2 lata, cena z przedziału 1000-1600 zł) i bardzo stare (6 lat, poniżej 1000 zł).

Komputer dwuletni pracował pod kontrolą procesora AMD Athlon XP 4-M, miał 256 MB pamięci RAM i twardy dysk o pojemności 40 GB. Jego właściciel bardzo rzadko korzysta z zasilania zewnętrznego, dlatego poziom zużycia (związanego z wiekiem, nie z poziomem naładowania) baterii w sprzęcie sięgał 40 procent (o tym dalej).

Wyposażenie najstarszej maszyny stanowiły: Pentium II 366 MHz, 256 MB RAM i karta graficzna Trident. W konfiguracji pierwotnej pracował w niej twardy dysk IBM Travelstar o pojemności prawie 5 GB, okazało się jednak, że wymiana napędu na nowszy (Samsung, 40 GB - ten sam, który stosowaliśmy w Athlonie) przedłużyła czas pracy bez zasilania zewnętrznego o 10-15 procent niezależnie od tego, czy pracowaliśmy w Windows czy w Linuksie!

W notebooku zamontowana była regenerowana bateria, której producenta nie udało nam się wykryć żadnym programem diagnostycznym.

Założenia i cele

Dystrybucje Linuksa kontra Windows w laptopachKliknij, aby powiększyćDystrybucje Linuksa kontra Windows w laptopachKiedy udało nam się zdefiniować (i odnaleźć) odpowiadające naszym kryteriom laptopy, mogliśmy się zmierzyć z właściwym pytaniem naszego eksperymentu: czy producenci muszą instalować w laptopach Windows? Czy można używać komputera przenośnego zgodnie z przeznaczeniem - a więc w drodze, bez dostępu do gniazdka elektrycznego - jeżeli zamiast systemu Microsoftu będzie w nim Linux? Czasami na sklepowej półce można znaleźć notebook z DOS-em albo uruchomionym z płyty CD Knoppiksem. Kupując go, zaoszczędzimy nawet kilkaset złotych, ale czy warto?

Założyliśmy przede wszystkim, że sprzęt ma służyć podczas wielogodzinnej podróży osobie, która chce w tym czasie coś napisać ewentualnie obejrzeć film. Być może, wpadnie jej do głowy przełączenie komputera w stan hibernacji, aby na chwilę się zdrzemnąć. Na pewno nie będzie korzystała z karty bezprzewodowej, prawie na pewno - z dostępu do Internetu. Zupełnie nie interesowały nas trójwymiarowe gry: po pierwsze, ich uruchomienie w systemach alternatywnych bywa bardzo kłopotliwe, po drugie, granie na notebooku ogranicza jego mobilność. W końcu wydajne układy graficzne pobierają więcej mocy niż rozwiązania zintegrowane (nawet podczas pracy z edytorem tekstu!), a dynamiczna gra akcji błyskawicznie zużyje cały zgromadzony w baterii zapas mocy.

Oprogramowanie

W Mandrivie X Server mniej obciążał procesor niż odtwarzacz DVD. W Auroksie było dokładnie odwrotnie.Kliknij, aby powiększyćW Mandrivie X Server mniej obciążał procesor niż odtwarzacz DVD. W Auroksie było dokładnie odwrotnie.Komputery z procesorami Celeron M i Athlon XP-M w wersji podstawowej miały zainstalowane systemy Windows XP oraz kompletny zbiór sterowników od producentów sprzętu. Od siebie dołożyliśmy OpenOffice 2.0.2 (pakiet biurowy do Windows i Linuksa, a zatem pozwalający na ujednolicenie testów we wszystkich systemach operacyjnych), kodeki umożliwiające uruchomienie filmu DVD w podstawowym odtwarzaczu systemu (Windows Media Player), a także wszystkie aktualizacje publi-kowane przed 15 maja 2006 roku. Pobór mocy śledziliśmy za pomocą niewielkiej, praktycznie niezużywającej zasobów aplikacji MobileMeter. Nie korzystaliśmy z żadnych dodatkowych aplikacji pozwalających na "tweakowanie" Windows.

W maszynie z Pentium II producent zainstalował Windows NT 4 Workstation, który na czas eksperymentu zmieniliśmy (świeża instalacja, nie uaktualnienie) na Windows 2000. Nie wypada porównywać nowoczesnej dystrybucji Linuksa z systemem operacyjnym mającym dziesięć lat.

Po testach z systemami operacyjnymi Microsoftu każdy z komputerów katowaliśmy również w Linuksie (domyślna instalacja na tym samym twardym dysku). Ponieważ chyba żaden szanujący się twórca dystrybucji systemu spod znaku pingwina nie reklamuje jej jako "mogącej zastąpić Windows", a Novell wręcz bardzo wyraźnie odcina się od takiego hasła, mieliśmy ciężki orzech do zgryzienia. Mimo tkwiącej gdzieś głęboko w nas sympatii do Debiana, postanowiliśmy z niego zrezygnować jako z Linuksa za wolno reagującego na zmiany rynku i przestarzałego - a zatem niezbyt nadającego się do zastosowań mobilnych.

Zastąpiliśmy go Ubuntu, które w ostatnich latach zbiera sporo pochwał. Aby różnica między nim a SuSE nie była zbyt wielka, zdecydowaliśmy się na wersję 6.06 Flight7 (Flight8 nie chciał się uruchomić), a zatem nieostateczną. Postanowiliśmy jednak, że w wypadku wykrycia jakichkolwiek poważnych błędów cofniemy się do edycji 6.04, a gdyby problem pojawił się i tam, wrócimy aż do 5.10. Nie chcieliśmy spisywać obiecującej dystrybucji na straty tylko dlatego, że nie wszystko zostało dopracowane.

Oczywiście w testach nie mogło zabraknąć SuSE 10.1. W oczekiwaniu na premierę tego systemu zdecydowaliśmy się na przesunięcie publikacji artykułu o miesiąc. Oczywiście spowodowało to dodatkowe komplikacje, ale było warto, bo SuSE 10.1 był jedną z najbardziej wyczekiwanych dystrybucji ostatnich miesięcy.

Wybór kolejnych systemów spod znaku pingwina okazał się mniej oczywisty. Po długim namyśle postanowiliśmy dać szansę Mandrivie 2006.0 (Free Edition) i Auroksowi 11.1. Mandrivę wybraliśmy ze względu na zasługi. Choć nie jest już tak popularna, jak poprzednie wcielenia (Mandrakelinux 8.x, 9.x), to w znacznej mierze dzięki niej Linux rozpowszechnił się na komputerach stacjonarnych. Inna sprawa, że "prawdziwi administratorzy" nigdy nie polubili jej za dużą liczbę kreatorów - czasami zresztą podlegających awarii i prowadzących do nieoczekiwanego funkcjonowania systemu.

Aurox natomiast wpadł nam w oko jako system firmowany onegdaj jakże polsko brzmiącym hasłem "Better hardware support", dziś już zresztą przetłumaczonym. Zdaniem twórców, dobrze współpracuje z komputerami przenośnymi, to niech się wykaże. Zresztą z polskich dystrybucji ma prawdopodobnie najwięcej użytkowników, nie wypada zatem go przeoczyć.

Ostatecznie uznaliśmy, że warto przetestować jeszcze jedną, dość popularną dystrybucję: Fedorę Core 5. Nie lubimy być królikami doświadczalnymi Red Hata, ale nie wolno było o niej zapomnieć choćby ze względów historycznych: z systemów spod znaku czerwonego kapelusza wywodzi się Aurox (zwano go nawet dawno temu "polskim Red Hat Linuksem"), a na Fedorze wzorowali się jego deweloperzy.

W najstarszym laptopie również zainstalowaliśmy wymienione dystrybucje, ale z jednym wyjątkiem: zamiast korzystać z dużego i złożonego środowiska graficznego w rodzaju KDE i GNOME, zdecydowaliśmy się na coś lżejszego - IceWM. Nie jest, co prawda, tak wygodny, jak jego starsi bracia, ale pozwala na zastosowanie skórek bardzo upodabniających do Windows XP, a ponadto potrzebuje do pracy stosunkowo niewiele pamięci. Nie chcieliśmy, żeby częste wykorzystanie pliku wymiany skróciło czas pracy komputera na bateriach.

Rozważaliśmy również wybór innych pulpitów alternatywnych (WindowMaker, Fluxbox, Xfce), jednak okazały się pod różnymi względami nieodpowiednie - a to zasada pracy była nieco inna (WMaker, Fluxbox), a to obciążenie systemu było na tyle duże, że powodowało podobne komplikacje, jak GNOME (Xfce).

Ocena:
Twoja ocena:

Komentarze (2)

przypadkowy czytelnik

31-05-2007 22:00

I owszem, jednak test miał dać odpowiedź na pytanie, czy można sprzedawa ć laptopy z preinstalowanym Linuksem zamiast Windows, a nie, który z tych systemów wygra.

Kraków

12-05-2007 00:37

Na mój gust jak się pisze "Linuksy już prawie dorównują Windows" to oczywiste jest, że zwycięzcą jest tu Windows :/

Kariera w IT 2012

Kariera w IT 2012
Uczelnie, rynek pracy, rekrutacja, pracodawcy, rozwój zawodowy - czyli wszystko, co chcielibyście wiedzieć o pracy specjalistów IT w Polsce. Piszemy jakie uczelnie wybrać, dlaczego warto studiować informatykę i kierunki techniczne, jak wygląda proces rekrutacji i jak dobrze wypaść przed pracodawcą, opisujemy pracodawców - firmy IT - i możliwe ścieżki kariery.

Polecane