100 mld euro nadwyżki w Sieci

Konsumenci w Internecie tworzą wartość każdym kliknięciem myszki i tylko za część tego płacą reklamodawcy. Wszyscy zyskujemy, ilekroć logujemy się do sieci społecznościowej, czy oglądamy bezpłatne wideo w internecie. Jednak ile warte jest całe używanie Sieci? Według nowych badań McKinseya ok. 150 mld euro rocznie.

W badaniu uczestniczyło 4,5 tys. użytkowników internetu w Europie i USA. Konsumenci płacą za niektóre usługi w internecie - ok. 30 mld euro za pliki muzyczne czy serwisy z grami. Płacą też w pewnym sensie za "niechciane dodatki" (czy mówiąc językiem raportu "zanieczyszczenia") do ich internetowych doświadczeń - intruzyjne reklamy czy ryzyko naruszenia prywatności danych osobowych - szacowane na ok. 20 mld euro - tyle są w stanie zapłacić internauci za unikanie oglądania reklam i bezpieczeństwo danych. Te wyliczenia pokazują, że zostaje znacząca nadwyżka - ok. 100 mld euro rocznie. Jak przewidują eksperci McKinseya, do 2015 r. kwota ta wzrośnie do 190 mld euro, ponieważ sieci szerokopasmowe staną się powszechne na świecie, podobnie nowe serwisy i bezprzewodowe urządzenia z dostępem do Internetu.

Dla dostawców usług internetowych jest to znacząca kwota, którą mogą zyskać. Jest to ponad trzykrotnie więcej niż 30 mld euro, które firmy płacą za reklamy na stronach internetowych i niemal tyle samo (120 mld euro), ile konsumenci płaca za przewodowy i bezprzewodowy szerokopasmowy dostęp do internetu.

Autorzy raportu wyróżniają trzy kierunki, w jakich powinny podążyć zmiany w branży internetowej.

Wzrost kosztów usług

Jedną z oczywistych możliwości jest zwiększenie opłat za usługi, dostawcy robią to już w przypadku niektórych ofert specjalnych, takich jak np. strony z grami wideo czy oparty na subskrypcji dostęp do nieograniczonych muzycznych bibliotek.

Jednak do tej pory konsumenci zdecydowanie sprzeciwiali się takiemu podejściu - jedynie ok. 20% płaci za usługi, a z badania McKinseya wynika, że zwiększenie zakresu opłat do poziomu równego wartości nadwyżki zredukuje ruch o ok. 50%, co storpeduje opłacalność serwisów sieciowych.

Wzrost reklam

Inną strategią jest zwiększenie ilości reklam i tutaj "czynnik zanieczyszczenia" może okazać się kluczowy. Obecnie firmy internetowe zyskują więcej przychodów z reklam niż konsumenci byliby gotowi zapłacić za unikanie oglądania ogłoszeń (30 mld euro vs. 20 mld euro). Ten brak równowagi sugeruje, że dzisiejszy poziom nasycenia reklamą jest znośny dla odbiorców i jest miejsce dla większej liczby reklam lub innych działań przynoszących przychody, np. proszenie użytkowników o dostarczenie większej ilości danych osobowych w zamian za dostęp do serwisu.

Trudno powiedzieć, w jakim stopniu mogłaby wzrosnąć liczba reklam, ponieważ nie ma danych o potencjalnych reakcjach konsumentów na znaczący wzrost ilości pojawiających się pop-upów i innych intruzyjnych form.

Monetaryzacja w inny sposób

Gracze sieciowi działają na wielostronnych rynkach, które pozwalają im zbierać przychody jednocześnie od reklamodawców i użytkowników. Mogą to wykorzystać tworząc dziś duże nadwyżki konsumenckie z bezpłatnymi serwisami i dużą liczbą użytkowników, wzmocnić swoje internetowe marki. Z czasem doprowadzi to do wyższych zysków i wzrostu wartości rynkowej.

Przygotowanie do zmiany

To dopiero początek drogi gospodarki internetowej, a liczba konsumentów wzrosła niedawno dzięki przebojowi, jakim stał się Facebook i przyzwyczajenie do bycia zawsze on-line. Jest to rynek daleki jeszcze od osiągnięcia równowagi i gracze powinni przygotować się na duże zmiany. Już teraz widoczne są trendy konsolidacji rynkowej: 100 najważniejszych dostawców odpowiadało w 2010 roku za 45% ruchu w Sieci, wobec zaledwie 20% w 2007 roku.


Zobacz również