re Autor: a czy wspomniana przez pana przed chwila pointa nie potwierdza slow jojo? W kazdym zarcie jest ziarno prawdy...
Obserwując tę dyskusję nieodparcie przypomina mi się pewien stary dowcip w którego poincie pada zdanie 'A u was biją Murzynów'.
Zachod boi sie Chin (i slusznie), wiec dyskredytuje je docinkami nt. lamania praw czlowieka. Prawa czlowieka sa lamane na calym swiecie, przez rzady, pracodawcow, sasiadow, lekarzy, policje... Jednak cos co w USA nazywa sie walka z terroryzmem, w Chinach jest juz "lamaniem praw czlowieka".
no wie Pan, akurat mnogości towarów z naklejką "Made in China" nie uważałbym za efekt technologicznego zaawansowania tego kraju, ale bardzo niskich kosztów pracy, co tak przyciąga producentów do otwierania tam fabryk. Zgadzam się jednak, że tempo rozwoju Chin jest niesamowite (czytałem gdzieś, że jest to kraj wyróżniający się największymi nakładami na badania naukowe na świecie). Nie sądzę, aby w każdej wiadomości o Chinach przewijał się wątek praw człowieka. Jakieś formy cenzury istnieją w wielu krajach (nie twierdzę, że nie ma jej w Polsce), natomiast u nas jeszcze (albo już) na szczęście nie ma więźniów politycznych. I proszę udowodnić, że zamykanie chińskich dysydentów to nie przejaw łamania praw człowieka. >Kazdy Chinczyk wie naprzyklad gdzie Polska lezy - skąd ta pewność, zna Pan wszystkich Chińczyków? Pozdrawiam
Drogi Panie Ludwiku Zwrot "nasza propaganda" jest sposobem w jaki my Polacy widzimy Chiny poprzez pryzmat jaki widza je ludzie w Europie Zachodniej oraz w USA. Jest to kraj ktory za 20 lat przescignie to obecne najwieksze na swiecie mocarstwo. Wystarczy pojsc do naszych sklepow i zobaczyc ile jest towarow "Made in China". Rozwoj tego kraju jest tak szybki ze wiedza o nim na swiecie nie nadaza za rzeczywistoscia i bardzo malo jest artykulow nie tylko u nas starajacych sie podejsc do tematu bez emocji. Ulubionym konikiem zas sa prawa czlowieka w Chinach i cenzura ktora bez watpienia istnieje ( a gdzie jej nie ma? ). I wspomnienie o tym przy okazji jakiejkolwiek wiadomosci z Chin nawet dotyczacej kafejek internetowych jest niejako "nasza propaganda" ktora powtarzamy za reszta "zachodniego swiata". Co ciekawe w angielsko jezycznej prasie chinskiej ( jak i lokalnej chinskiej ktora mi czasami tlumacza chinczycy )jest dosc duzo wiadomosci o Polsce ale bez komentarzy takich jakie my mamy o Chinczykach i ich prawach czlowieka. Po prostu suche fakty. I generalnie opinia o Polsce w Chinach jest o wiele wyzsza niz w naszym kraju o Panstwie Srodka. Kazdy Chinczyk wie naprzyklad gdzie Polska lezy. Tak wiec moze warto by to bylo wykorzystac? Ale tu juz wchodzimy w polityke a nie w internetowe kafejki. Pozdrowienia
Czego władze Chin się tak boją?
@jojo: Może Pan sprecyzować zwrot "nasza propaganda"? W komentarzu pod koniec tekstu wyraziłem jedynie swoje przypuszczenia, a nie stwierdziłem kategorycznie, iż cenzura zostanie wzmożona. Opieram się na raporcie Reporterów bez Granic, który też przecież nie wziął się z kosmosu. Pozdrawiam
Drogi Panie Ludwiku W sumie przebywam w Chinach juz dosc dlugo i problemy o ktorych Pan pisze rzeczywiscie istnieja. Sam widzialem tysiace mlodych ludzi wysiadujacych w kafejkach. Rekord jak podawala miejscowa prasa wynosil 21 dni ciaglego siedzenia przez pewnego ucznia. Jak Chinczycy by chcieli ograniczyc dostep do informacji to by te kafejki po prostu zamkneli co jest tu sprawa jednego polecenia wladz. Dla panskiej informacji kazdy moze miec dostep do internetu w ciagu kilku minut w swoim mieszkaniu po oplaceniu odpowiedniej kwoty ktora jest w przyblizeniu o 60% nizsza niz u nas w kraju. Generalnie wiedza o Chinach w naszym kraju jest na bardzo niskim poziomie i Panski artykul dotyka generalnie problemu ale zakonczenie o cenzurze itd. jest bardzo typowe dla naszej propagandy i w sumie lekko bez sensu.
I bardzo dobrze! Ostatnia rzecz, której nam trzeba to miliard "wyzwolonych" Chińczyków w internecie.