1. Reklama Nokii 2. Nieodpowiedzialność 3. Gość musiał mieć kciuka lub kciuki 2-3 razy grubsze od reszty palców od takiego codziennego pisania :-|
Facet jak dla mnie był kompletnie nie odpowiedzialny przesyłają powieść do kompa, dopiero po jej napisaniu - wystarczyłby byle głupek, który by mu zakosił komóre tuż przed ostatnim rozdziałem, a biedak chyba skoczyłby z najbliższego mostu i wtedy byśmy mieli innego newsa "Facet zabił się przez komórkę" :>
A to co najciekawsze - czyli telefon, który pomieści tyle SMSów.... Znam markę i wiem, że ma T9 (które telefon nie ma T9?-.-)
@popdriud, jest tam w Slupsku jakis psychiatryk ?....
No i co? W Słupsku ludziska by się zupełnie temu nie zdziwili... Np. jak przekonwertowałem swego czasu fragment filmu "Władca pierścienia" do rozdzielczości 220x180 (lub jakos tak), to dostałem w odpowiedzi od kogoś film z komórki, z dopiskiem, że tak to każdy gupi potrafi (lub jakoś tak)... :-)) Hmmm... Wogóle ludziska w Słupsku są po prostu... Np. jak potrafią maznąć zagnieżdżoną formułę w Excelu z predefiniowanymi wartościami zmiennych, które mozna wprowadzić przez formularz przygotowany za pomocą graficznego edytora VB dla aplikacji, to normalnie uważają się za... No - może nie Boga i Cara ale w każdym bądź razie... :-)) A no cóż... A jak się oburzają jak coś próbowac pożyczyć! "Wie pan ile mnie potu, znoju i trudu kosztowało?! Za 500 PLN urzyczę..." 1-stronicowy arkusz klakulacyjny z 15-toma formułami + udogodnienia jak wyżej... :-)) 5 lat temu chciałem coś takiego pożyczyć od kogoś... I teraz ludziska w Słupsku uważają, że ja znaczy się tego nie potrafię - no nie... :-)) Ratunku! Inwestora, wsparcia, sponsora, entuzjasty LongEZ na gwałt... Eeeeee... To znaczy żeby się wyrwać z tej wiochy potrzebuję... Przejedźcie mnie jeszcze kilka raz po głowie Starem to być może faktycznie w końcu wpadne w kompleksy... Znamienite fachowcy po prostu! :-))
no są dziwni:) chciałem powiedzieć tyle, że w książce ważna jest treść a nie mechanizm zapisu. Szmirą wysikaną w śniegu media będą się podniecały przez dzień, może tydzień, a o arcydziele napisanym na klasycznej maszynie do pisania czy nawet w Microsoft Wordzie ludzie będą mówić przez dziesięciolecia...
no nie wiem... gdyby ktos wysikal na sniegu to raczej media by o tym krzyczaly a tepe masy lyknely by ta reklame, za sam fakt ze powstala w ten sposob. Max, ludzie sa dziwni....
Jeśli książka jest dobra, to nie ma znaczenia jak i na czym ją spisano. Jeśli zaś jest zła, to choćby napisano ją wysikując treść w śniegu, nijak jej to nie pomoże.

