przez MAILE z problemami postanowiłem się zwolnić... bez kitu, e-mail jest bardziej problematyczny niż telefon. chociaż z telefonem się nie rozstaję, to zwyczajnie go mogę nie odebrać i mam z głowy. a e-mail to jak szuflada do której można nawrzucać nie tylko ubrania, ale i zbędne rzeczy. trash mailowy jest utrudnieniem (udupieniem) standardowego czasu pracy. wydłuża się on o analizę każdego maila po kilka razy. raz gdy go czytamy, drugi gdy planujemy rozwiązanie problemu, trzeci, gdy ten problem się powtarza - wtedy z mozołem przeszukujemy korespondencję! JA DZIĘKUJĘ, wysiadam.
Wg mnie problem dotyczy e-maili z nowym zadaniem dla pracownika w biurze a nie od kolegi z kawalem. U mnie czestotliwosc odbioru poczty ustalana jest odgornie (30 sek.) i wiem po sobie, ze kazdy nowy e-mail wywoluje stres. Czlowiek ma napiety harmonogram dnia, gonia go terminy, a ktos "na gorze" popijajac kawke forwarduje Ci kolejny e-mail z jakimś problemem nawet go nie czytajac i wychodzi na zakupy... Życie w biurze.
@arz Pewnie ze cie nie zwolnia, ale przesuniecie ze stanowiska sprzed kompa do obslugi ksera i parzenia kawy malo ambitne jest. W biurach przede wszystkim walczy sie o kariere/podwyzke/cokolwiek do gory (no chyba ze w urzedach ;) ) i nieodebrany mail moze dosc ostro pokrzyzowac plany dlatego to moze byc takie stresujace. Ja spogladam na program pocztowy co kilkanascie minut, czasami czesciej ale jakos nie czuje sie zestresowany tym :>
@gocio: bez przesady, i co ci mogą zrobić w ostateczności zwolnić z pracy. Teraz brakuje rąk do pracy (przynajmniej w Polsce) to pracodawca nie wybrzydza. A jak się stresują tak bardzo to się po prostu nie nadają do tej roboty, można przecież mieć mało stresującą pracę na budowie. BW popracuje w biurze i się nie będzie stresował (bo steruje się rozładowaniem cementu) a taki urzędnik popracuje na budowie i też się odstresuje. I każdy będzie zadowolony. :D
BW zacznij pracować dla dużej międzynarodowej korporacji (gdzie kazdy kopie sobie tyłek choćby dla fan-u...) a zaczniesz rozumieć. Korporacja to trochę jak dzungla - starasz sie po prostu przeżyć a zawsze możesz trafić na większego i silniejszego od siebie osobnika.
Nie jestem pewien ale jak szef każe odbierać pocztę, a ta przychodzi co 2 min. to jest to praca sekretarki więc jest to to za co płac± (je¶li za to płac±) i nie ma się co stesować, że robi się to za co płac±, a je¶li nie jest się sekretak±(kiem) to nie ma się obowi±zku natuchmiastowego odpowiadania na pocztę.
Nie rozumiem co tam musi być w tych e-mailach, że Ci biedni pracownicy tak się stresują...
@szumek : jesli druga strona nie stosuje się do rad naukowców z pkt 2: to rada jest dobra. Jesli stosuje się, to gramy w ping-ponga :) Z własnego doświadczenia wiem, ze zwykle na pingponga nie odpisują ( a ja mam spokój i załatwioną sprawę )... :)
@let - rada nr 2 jest mało efektywna niestety. Tym bardziej jeśli zastosuje się do niej również druga (na pewno też zestresowana odbieraniem emaili) strona i na ową szybko odbitą piłeczkę też szybko odpowie. Wtedy sobie mogą tak cały dzień w pingponga grać.
A co - oni tam zwalniają e-mailami z pracy? No proszę - taki cywilizowany kraj!
1 "dźwięk powiadamiający ich o nowych wiadomościach wywołuje u nich duży stres..." To niech wyłączą dźwięk :) 2 Inni naukowcy radzą by jak najszybciej odpisywać na maila, niekoniecznie merytorycznie, ale tylko po to by "odbić piłkę"
@Brow Tutaj chodzi o zupelnie cos innego - ludzie w biruach graja zwykle o duzo wieksze stawki. Moze ich stresuje to, ze w emailu bedzie zadanie ktoremu nie zdolaja podolac? :)
Nie przesadzajmy. Chciałbym mieć taką stresującą pracę, gdzie na dźwięk powiadomienia o nowej poczcie pot by mi czoło zalewał. Na razie pozostaje mi praca na budowach w czasie wolnym, bo puki sie ucze nie moge miec stalej pracy. I stresem jest cała przyczepa worków z cementem do rozładowania. To się robi całym ciałem, a na email odpisuje się palcami. Chętnie się z nimi pozamieniam!

