Całkowicie popieram głosy rozsądku. Przecież wszyscy korzystamy z dorobku przodków - od Talesa, przez Newtona do Edisona. Pomyślcie, jak wyglądał by świat, gdybyśmy zabronili ludziom dostępu do tych odkryć :/? A sami artyści przecież w większości wykorzystują robotę przodków. W tej chwili prawa autorskie dla współczesnych twórców są praktycznie wieczyste - co kilkanaście lat wychodzi ustawa przedłużająca je o kilkadziesiąt. A policja dostaję kasę od RIAA, ZAIKSu i innych bandytów za to, że zamiast chronić interesu szarych obywateli reprezentuje interesy wielkich korporacji. I co ma zrobić zwykły człowiek na takim świecie? Oczywiście ukorzyć się przed Systemem i zawierzyć swoje życie doczesne ludziom pokroju naszych polityków, a przyszłość mesjaszom w stylu Ojca Dyrektora. Nie dajmy się zwariować - ocalić może nas jedyne trzeźwe spojrzenie na absurdy dnia codziennego... Pozdrawiam sirVir
Tylko tak dalej. Jeśli coraz częsciej będzie ten probloem poruszany to może coś się zmieni. Jest on dośc widoczny, a przedtem był prawie nie poruszany, bo internautów nie da się powstrzymać od ściagania muzyki, a RIAA czy inne tego typu organizacje nadal próbuja walić głową w mur. Klient nasz pan? Chyba nie tam. Ściagam pliki z muzyka, ale np. jak jakiś zespół bardzo mi się spodoba to bym nie wytrzymała gdybym nie miała w domu oryginalnej płyty.
Ja chętnie kupuje filmy o ile ich cena jest rozsądna, czyli nie więcej niż 20 zł za jeden film. Kupno filmu lub gry za cene powyżej 50 zł wydaje mi się ekstrawagancją
Ściąganie chronionych prawami autorskimi materiałów nie jest przecież jakimś przestępstwem. A co autor wyraźnie sugeruje to w tym artykule. Każdy materiał jest chroniony prawami autorskimi. Ten artykuł i mój komentarz do niego także jest chroniony. A mimo to, autor tego artykułu nie zgłasza tego domniemanego złego procederu choćby na policję w celu złapania tych co go ściągają. A dlaczego? A dlatego, że prawo autorskie nie chroni przecież przed czytaniem, oglądaniem czy słuchaniem. Ale chroni przed podawaniem się za autora czegoś czego autorem się nie jest.
W nawiązaniu: A) Praca naukowa posiada bibliografię, która odnosi czytelnika do źródła. Korzystanie z czyjeś wiedzy jest poważnym czynnikiem rozwoju cywilizacji - CC uznanie autorstwa. B) Jeśli mi się podoba muzyka najpierw jej posłucham, później kupię nośnik np w systemie SACD. Z drugiej strony: cytat Karbi - "porównajmy takie rzeczy: publikacja strony www = czyjaś ustna wypowiedź czytanie strony www = słuchanie kogoś kopiowanie strony www = zapamiętanie tego co ktoś powiedział publikowanie skopiowanej strony www = powtarzanie tego co ktoś powiedział " Publikuję blog w oparciu o CC. Jak byście się czuli gdyby jedna z większych polskich firm zajmujących się pozycjonowaniem pobierała wasze wpisy za pomocą RSS i zarabiała na tym kupę kasy nie pytając o zgodę?
ja nie sciagalem zadnych nielegalnych plikow. czasem zdarzalo sie zobaczyc krotki urywek. Moze i jestem w mniejszosci, ale moim zdaniem muzyka wspolczesna jest po prostu wtorna i kiepska. Nie ma sensu jej sluchac w ogole. Czasem jesli chce posluchac jakiejs muzyki wlaczam radio internetowe. Zapewniam ze wystarcza
juz teraz mozna placic karta, paypalem
System darmowego "X" wszyscy znamy pod nazwą "Donate" czyli najprościej po polsku "darowizna". Jeżeli się coś człowiekowi podoba to może przekazać jakąś sumę na swojego ulubieńca. W najbliższym czasie większość banków powinna zacząć oferować darmowe przelewy zagraniczne w europie. To nie oznacza, że ktoś żebrze o pieniądze. Można odnieść to do początków każdego muzyka, który zarabiał dając koncerty po pubach i na ulicach zbierając kasę na coś tam. Czasy się zmieniają i postęp w tej dziedzinie też jest konieczny.
Muzycy tworzyli i jakoś zarabiali przez całe tysiąclecia przed wynalezieniem technologii reprodukowania dźwięku. Nie rozumiem skąd to larum o "końcu kultury" w związku z upadkiem funkcjonującego przez kilkadziesiąt lat modelu biznesowego :p
Jeśli chodzi o prawa autorskie to mam do Was pytanie, bo niestety nigdzie nie znalazłem takiej kwestii. Jest sobie legalnie dzialające lokalne radio, które nadaje również audycję strumieniową w internecie. Czy naruszeniem praw autorskich będzie jeśli umieszcze na mojej stronie link bezpośrednio do strumienia radia informując w postaci logo i nazwy radia do czego link prowadzi. Będę wdzięczny za odpowiedź.
@kc: 1. człowieku jak można wprowadzić coś czego jeszcze nie ma? Lub jest ale mocno niedopracowane i sprawia sporo problemów - pomyśl o kosztach czytnika? 2. o jakim to piractwie mówisz? napadanie na statki? sprzedawania czyjejś pracy i nie podzielenie sie z nim zyskami? ściąganie utworów z internetu? To ostatnie akurat nigdy piractwem nie było i nawet nie jest przestępstwem w świetle polskiego prawa. Przypomnij sobie kilka lat wstecz, piratem była osoba handlująca czyjąś pracą i nie dzieląca się z nim zyskami a nie zwykła niedochodowa wymiana. Wymiana muzyki działa za zasadzie promocji, jeśli zapłacisz za pirata to rzeczywiście nie kupisz oryginału, ale jeśli ściągniesz z Internetu i polubisz to może nawet kupisz oryginał.
Kamil: no chyba że przyjemności są na licencji CC ;) Pozdro
Moim zdaniem problem ( dla dystrybutorów) piractwa wynika ze zbyt wolnego rozwoju nośników danych. Producenci sprzętu zamiast wprowadzać Blu-ray oraz HD DVD odrazu powinni wprowadzić dyski holograficzne o pojemności około 1 TB. Gdyby gry, filmy, muzyka i prgramy zajmowały po kilkast gigabajtów skala piractwa by zmalała.
porównajmy takie rzeczy: publikacja strony www = czyjaś ustna wypowiedź czytanie strony www = słuchanie kogoś kopiowanie strony www = zapamiętanie tego co ktoś powiedział publikowanie skopiowanej strony www = powtarzanie tego co ktoś powiedział tak to już jest z pojęciami abstrakcyjnymi jakimi są słowa
Już widzę jak Buxtehude pozywa Bacha... ;)
Ktoś wmawia ludziom, że ściągnięta muzyka to niekupiona płyta. Ja mówię nieściągnięta muzyka to niekupiona płyta. Kto powiedział że jak nie ściągnę to kupię płytę. Jak nie ściągnę to po prostu nie będę słuchał Twojej muzyki. Na pewno ściągnięta muyzka nie równa się w 100% zakupowi płyty, jeśli nie było by można. Myślę że to raczej 5%-10%. A potem jakiś baran liczy że "branża" traci miliardy dolarów. Krzykacze.
@fffatman - ja akurat tylko wstęp do swojej pracy miałem na podstawie literatury, inaczej sie nie dało, musiało coś byc teoretycznego. reszta to moja własna i oryginlna praca ;) no i w moich czasach nie bylo wikipedii. A wracając do tematu - ile to razy poszliście na film i okazał sie on do bani? A nie zdazylo sie wam kupić plytki bo jeden utwor byl fajny.. a reszta to kaszana?? I takiego oto produktu handlowego nie moge zwrocic!! Ja bym to nazwał towar niezgodny z umową. Kupić chciałem coś dobrego, kupilem kupe zamiast plyty. Dlatego też bardzo chwalę piractwo. Bo dzieki wam moge sciagnąć, posłuchac i potem kupić coś co mi się podoba a nie kota w worku!! Podbnie jest z filami - idziecie na jakiś film, ogladacie reklamówki innych i na inny film sie wybieracie. I co sie okazuje? Że jedynie fragmenty pokazane na reklamowce były warte ogladania. Brakuje jakiegoś systemu rekompensaty za badziewiasty produkt. Kupileś, ale ci sie nie podoba - twoj problem. Kupilem sokowirówke jakiś czas temu - po 3 dniach uzywtkownia stwierdzilem że produkt nie wyciska odpowidnio soku, jest słaby itp. Poszdłem do sklepu, wymieniłem na inny model i jest ok. O takie coś mi chodzi!! Nawet nie chce zwrotu pieniędzy, tylko możliwości poszukania czegoś innego. Lepszego.
Ja mam wszystko na kompie pirackie, złodziejami są ci co rządają za to pieniedzy. Ja też mogę sprzedawać licencję na uzywanie np. litery A.
Niektórzy muszą się przyzwyczaić że wszystko co trafi do netu jest darmowe.
Warto jeszcze wspomnieć o repozytorium mediów m.in. Wikipedii - Wikimedia Commons. Wszystkie udostępnione tam pliki można legalnie wykorzystywać nawet w zastosowaniach komercyjnych.
hind ma rację. Ludzie ściągając muzykę z netu mogą ją poznać i polubić, przez co częściej pójdą na koncert czy kupią oryginał. Sam wiem, że coraz cześciej chodzę na kocerty, a nawet kupuję oryginalne wydania kolekcjonerskie. Nawet zdarzyło mi się kilka razy dostać w prezencie oryginalny album dzięki temu, że często słuchałem jakiegoś wykonawcy. Również ceny "oryginałów" są zaporowe. Jestem studentem i mam 600zł mies na utrzymanie. 300-mieszkanie, 300 jedzenie. Nawet na przyjemności nie ma...
chętnie kupię oryginalną grę (co zresztą robię, ale z duzym opuźnieniem od premiery gdy wychodzi w nieskiej cenie) ale nie gdy ta kosztuje 10% mojego wynagrodzenia... dziękuję, postoję,
Od tysiacleci uczniowie rzna cale akapity do swoich dysertacyj ale dopiero w 21 wieku strszy sie ich policja. Prosze wybaczyc ale praca semestralna bedaca zreferowaniem czyjegos tekstu to nie samodzielna naukowo dysertacja doktorska. Bach Jan Sebastian by sie zdziwil, gdyby ciagali go po sadach za wykorzystanie popularnej melodyjki w pierwszym glosie kantaty. Plagiat? Przeciez to tylko melodyjka a on pisze MUZYKE! Jeszcze bardziej by sie zdziwil, gdyby zasadono od niego odszkodowanie dla wlasciciela praw do jego kantaty za napisanie tejze po raz drugi, kiedy uznal, ze mozna to zrobic lepiej. Kladziemy areszt na waszeci, panie aktorze Arlekinie, od zeszlej jesieni prawo do noszenia portek w czarne karo na scenire ma zamorski kupiec z Nowej Hiszpanii w Indyjach.
Poza artystami jest jeszcze przecież cała masa chałturników których twórczość non stop leci w radiu i telewizji... i oni faktycznie potrzebują wielkich wytwórni by się wypromować i cokolwiek zarobić. A zanim ludzie zaczną sami szukać muzyki zamiast "brać co dają" minie jeszcze trochę czasu...
Nie opłaca mi się obecnie ściągać muzyki-jest sporo rozgłośni radiowych w internecie. Zespół "Perfect" udostępnił swoją muzykę za darmo-i nie wiele na tym zarobił. Nikt nie kupi produktu, którego nikt nie potrzebuje-ale koncerny muzyczne o tym zapominają zwalając winę za finansowe klęski nie których przedwsięzięć na "piratów". Jeśli początkujący artysta rozdaje utwory swoje za darmo-uważam to za bardzo dobre narzędzie marteginowe. Z kolei producenci filmowy powinni udostępnić na licencji "no commercial" te produktu, na które nie ma już w tej chwili popytu.
Dokładnie tak, ile osób jest w stanie zapłacić za album 20$? Osoby, które ściągają muzykę z internetu, mając na uwadze dobre chęci zespołu NIN, zapłaciły (oczywiście nie wszyscy albo raczej mniejszość) choćby te kilka dolarów. Tak czy inaczej, ze sprzedaży płyt CD na pewno nie zarobili tyle, co na dobrowolnej wpłacie za utwory mp3. I to jest właśnie moim zdaniem przyszłość. Zadowolone są obie strony, my mamy muzykę za grosze, możemy nagrodzić twórców w takim stopniu, jaki uważamy za słuszny, a artyści mają z tego dużo większe zyski. A wydawałoby się, że teoretycznie nic by na tym nie zarobili. A jednak...
Na drugiej stronie jest obrazek mozaika z kadrami z TV. Pierwszy w rogu z lewej od góry (wygięty gość na tle zegarów). To jest kadr z filmu NETWORK z 1976 roku. Film (Network) ciekawy i tylko troszkę związany z kontekstem niniejszego artykułu, aczkolwiek porusza równie ważny problem (na tamte 1976r i ówczesne czasy): Problemy zwiazane z władzą, kontrolą, manipulacją treścią, funkcją i zadaniami w mediach a dokładnie w Telewizji. Pomimo wieku wilmu jest on ciągle aktualny. Polecam...
@~Gość: NIN zarobiło na udostępnieniu płyty za darmo w pierwsze 2 tygodnie $1,6 mln.... mało?
Dlaczego od razu za darmo? muzyka pobrana z sieci powinna zachęcić do pójścia na koncert, czy zaopatrzenia się w płyty w wersji kolekcjonerskiej. Jak pokazali w/w artyści, oddawanie za darmo swojej twórczości wcale nie oznacza że nikt nie chce zapłacić za ich utwory. A wręcz przeciwnie. Co do filmów, wcale się nie dziwie że jest mało dostępnych na licencjach umożliwiających swobodny dostęp do ich treści, wszakże nakręcenie porządnego filmu (nie zawsze dotyczy reportaży) zwykle wiąże się z ogromnymi wydatkami.
czy twórcy tego projektu naprawdę sądzą, że wszyscy artyści zaczną nagle pracować za darmo? bullshit...