Kronika polskich hakerów

Gdyby porównać wyczyny polskich hakerów z ich kolegami zza oceanu, krajowi specjaliści wcale nie wypadają blado. Aby porównanie było uczciwe, należy uwzględnić w nim nasze realia. Po wprowadzeniu odpowiednich korekt, okazuje się, że nie ma się czego wstydzić. Polak potrafi!
Na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych rynek usług telekomunikacyjnych w Polsce praktycznie nie istniał. Wiele połączeń międzymiastowych realizowanych było ręcznie, połączenia automatyczne nie zawsze działały, zaś jakość usług pozostawiała wiele do życzenia. W tym czasie polscy hakerzy ćwiczyli swoje umiejętności na telefonach, w czym bardzo przypominali swoich amerykańskich kolegów po fachu. Co prawda phreaking nie doczekał się swojej polskiej nazwy, ale warto przyjrzeć się dokładniej temu, co potrafili zrobić młodzi i sprytni.

Polecamy: Obrazkowy atlas złych hakerów

Budki telefoniczne były bardzo istotnym elementem komunikacji, na telefon domowy czekało się latami. Zatem umiejętność oszukania głupiego automatu bardzo pomagała ludziom w ich codziennym życiu. W tym czasie automaty nie posiadały swojego numeru, gdyż były przeznaczone wyłącznie do rozmów wychodzących. Bardziej zamożni, gotowi zaryzykować utratę sprzętu, podłączali stację bazową telefonu bezprzewodowego do linii w budce i chowali ją obok oświetlenia. W dość sławnym barze piwnym na warszawskim Grochowie słuchawkę bezprzewodową połączoną do takiego automatu użyczano za opłatą. Gdy mówi się o komercjalizacji ataków, warto pamiętać o polskich hakerach, którzy w tamtych czasach byli prawdziwymi pionierami. Gdy Kevin Mitnick robił kolegom sztuczki przy pomocy hakowania amerykańskich central, w Polsce wykorzystywano powszechnie mechaniczne urządzenia systemu Strowgera, zaś w wielu małych miasteczkach pracowały jeszcze centrale ręczne.

Tajemnice central

Centrale mechaniczne miały wiele zalet dla phreakera. Niektóre, takie jak Pentaconta (jedna z ostatnich takich central w Warszawie została wyłączona ok. cztery lata temu na Mokotowie), miały problemy z obsługą numerów 0-800. Wystarczyło wybrać cyfry 0-800, odczekać chwilę, aż centrala stwierdzi, że wybieranie się zakończyło, włączy sygnał zajętości a po chwili go wyłączy. Po wybraniu impulsowo cyfry 1 a następnie tonowo numeru docelowego, rozmowa była darmowa. Podobny sposób opracowano także dla starej centrali Strowgera eksploatowanej parę lat temu na warszawskim Grochowie.

Niektóre centrale posiadały specjalne numery, na przykład 972 w starych centralach Alcatela. Wybranie tego numeru, następnie siedmiu dowolnych cyfr oraz docelowego numeru telefonu dawało darmowe rozmowy. Niestety tylko w obrębie tej samej centrali. Podobny sposób został opracowany dla central Siemensa. Wiedza o tym, do jakiej centrali podłączono dany numer jest bardzo ważna dla phreakerów.

Pstryk zamiast żetonu

Najsłynniejsze automaty na monety (a potem na żetony) miały bardzo miłą cechę: można było dzwonić z nich za darmo, bez wrzucania monety, jeśli się tylko miało przy sobie piezoelektryczną zapalarkę (na przykład produkcji b. ZSRR). Urządzenie to produkowało iskrę przy pomocy impulsu prądu o napięciu rzędu kilowoltów. Wystarczyło w odpowiedni sposób przerobić zapalarkę i podłączyć ją w opracowany sposób do automatu. Kilka impulsów sprawiało, że automat realizował połączenie bez monety. W niektórych akademikach była nawet dyżurna zapalarka leżąca na automacie. Niektóre automaty były wrażliwe na bodźce mechaniczne, polegające na solidnym uderzeniu pięścią. Niestety metoda ta zwracała uwagę na miłośnika darmowych rozmów. Oprócz wysokiego napięcia i twardej pięści stosowano także żetony własnego wyrobu. Studenci Politechniki Wrocławskiej przygotowali odpowiedni wykrojnik i za pomocą prasy tłoczono masowo żetony. Można je było łatwo poznać, gdyż miały otwór w środku.

Tagi: hakerzy
Ocena:
Twoja ocena:

Komentarze (34)

tadek

02-09-2011 11:41

ale swoją drogą zobaczcie jaka pomysłowość ludzi i jak się rozwijały "umysły". czasami marzło się po kilka godzin, bo akurat aparat z błędem stał na kompletnym wypiź.....jewie. sieci komputerowe w bloku ciągnęło się po rynnach i opierzeniach, a potem giercowało po nocach z kumplami. dzisiaj dostępność wszystkiego człowieka rozleniwiła, szczytem pomysłowości jest mieć nowego iphone wcześniej niż kolega i tyle...

~rocznik83

05-08-2010 22:36

Potwierdzam bardzo dobry artykuł. Kiedyś trochę się tym interesowałem i naprawdę było bardzo duże pole do popisu, ale cóż...świat się zmienił i polski phreak stoi z tego powodu że nie ma racji istnienia praktycznie. Scena rozwijała się bo nie było tego dostepu powszechnego dla wszystkich, a teraz? Teraz dzieci 3-4 letnie mają komputer z internetem, telefony komórkowe ,...itd.

rrr

12-08-2008 16:28

230V?

kamel

12-08-2008 16:23

to co opisał ten koles to potrfił kazdy w tamtych czasach ,takie numerki robiły dzieci .i jesli wy to nazywacie hakerowaniem to ja jestem chinski mandaryn ,to ja który nie ma pojecia o hakerowniu za pomoca t28 dzwoniłem zadarmo wybierajac tonowo numer w telefonie na zetony i to pokazaała mi dziewczyna ktora czesto dzwoniła do egiptu hahahahahah

daoy

11-08-2008 16:47

sposoby znane ,itak Phreakerzy? płacili dole konserwatorom aparatów wrzutowych by przymykali oko i liczniki się zgadzały bo inaczej aparat był włączony inici zbiznesu

KoTeK

01-08-2008 22:03

Brawo..brawo..brawo....świetna robota. Bardzo miło się czytało. Gratuluje autorowi.

let

29-07-2008 17:57

Zapewne ze względu na objętość artykułu autor nie wymienił jeszcze jednej, bardzo popularnej metody na automaty wrzutowe. A mianowicie odpowiednio wygiętej łyżki, czy miedzianej bransoletki, które to należało wepchnąć w otwór wylotowy żetonów, skierować na lewo i nabijać sobie impulsy. Sposób ten pokazał mi pewien (obecnie już inżynier) z Bułgarii, ale wiem , że również koledzy a państw afrykańskich dzwonili całkiem za darmo, tylko musieli szybciej "klikać". Pozdrawiam.

sd

29-07-2008 13:05

re: vbn pamietam kino moskwa, ale tam nie bylo telefonu. telefon mial tylko soltys Kociej Wulki gdzie stalo to kino. bo oczywiscie mowimy o tym samym miejscu :)

emeryt

29-07-2008 11:21

dzięki za możliwość doboru czcionki i ciekawy materiał

taranova

29-07-2008 09:50

Wspaniałe czasy, w blokowisku w roku 91 na ostatnim piętrze wprowadził się drobny pijaczek i hazardzista, posiadałem wtedy modem 1200, wiec skok do piwnicy do skrzynki, dwa przewody tu i tam i już na konto "wroga ludu" jechało się po BBS''ach po świecie. Piękne czasy i niepowtarzalne.

dziadek

29-07-2008 09:49

Ach, to były czasy :)

cielak

29-07-2008 02:18

a i owszem, byly tez pewne instytucje z bbs-ami (a cio to? ;) na ktore ktos sprytny wgral jakis skrypt oddzwaniajacy i po zadzwonieniu oraz wpisaniu nru zwrotnego automacik oddzwanial i mozna bylo siedziec na necie godzinami :) pamietam tez patent z wchodzeniem na centralki firmowe jedną linią i wychodzeniu inną w świat :) tyle ze to czysto dla sportu bo zbyt wielu znajomych za granica sie nie mialo

Ktos

29-07-2008 01:13

Z tymi Automatami to prawda..kiedys bawilem sie w takie rzeczy,0-800...czekalme 16 lub 18 sygnalow,.potem wciskalem 5 i nr , dzwonilem niby za darmo , ale podobno placil odbierajacy...a rozmawiac moznabylo przez poltorej minuty, do tego jednogroszowe monety wkladane do automatu , ze dalo sie wlozyc karte ale juz nie wychodzia.ehh te czasy :P

p4T

29-07-2008 00:20

""@Macs - poczytaj sobie historię Kevina Mitnicka. Prawie wszyscy hackerzy rozpoczynali jako phreakerzy... Jeśli dobrze wyczuwam styl i pomysł autora, to będzie ciąg dalszy..."" mam nadzieje ze bedzie, inaczej to byloby nie na temat :P

manonfire

29-07-2008 00:16

Z Niebieskiej Tepsy można było korzystać w Wawie zanim pojawiły się 7-miocyfrowe numery. Po prostu na wyświetlaczu nie mieściła się większa ilość cyferek. Pamiętam też telefon przy stacji kolejki na Gubałówkę, (żetonowa), która łączyła na cios z piąchy. Metoda niezbyt wyrafinowana i czasem bolesna, ale skuteczna. To był jakiś ''86 -''87 rok. Byłem tam z klasą w ferie zimowe - standardowa wycieczka szkolna. No może się mylę co do czasu, mam już prawie 4 dychy Pozdrawiam

GvS

28-07-2008 22:10

To jest art o phreakerach a tytuł mówi o hackerach! Dlaczego nie wspomniano o prawdziwej hackersiej scenie, Lcamtuf & P0wer, Banan, zin #hackpl.. to byłby dopiero art...

vvv

28-07-2008 21:19

as a co to za różnica czy kradniesz karty czy impulsy tepsie? ps.kard sie nie kradlo - ludzie je pozucali nie mogac wyjac :D

lysypajak

28-07-2008 20:25

Pamiętam, że jeszcze kilka lat temu można było oszukiwać automaty na kartę za pomocą telefonu komórkowego z wybieraniem tonowym. Nokia 3210 świetnie się do tego nadawała.

Marek

28-07-2008 19:52

... do śrub zamocowanych do drewnianej drewnianej deski. Śruby też były drewniane?

as

28-07-2008 19:43

@vbn "na karty tez sie przypychalo telefon - potem drut i ze 4 karty sie mialo " Nie o to chodziło żeby ukraść komuś kartę. Wielki phreaker z ciebie.

zra

28-07-2008 19:36

Prawdopodobnie pomysł studentów AGH - tzw. drabinka z taśmy klejącej na monecie 1zł. Działało to jeszcze w 2001 roku na niektóre automaty z colą. Później zmieniono konstrukcję, i moneta przyjmowana była normalnie. Problemem było to, że nie wiadomo było, kiedy drabinka się odklei i ile puszek zdoła się naputać. Rekordzista podobno wyciągnął za złotówkę 46 puszek.

monter

28-07-2008 18:52

A jaka frajdę się miało po znalezieniu usmażonego telefonu koło budki w akademiku ... Znać od razu że przepinanie kabli miało sens !

GladkiPL

28-07-2008 18:50

Bardzo fajny artykuł - chyba jeden z lepszych w Waszym serwisie, oby tak dalej!

Ijon_Tichy

28-07-2008 18:37

Doskonały artykuł, oby takich więcej! Konkretne przykłady, opis rozwiązań... Przy niektórych fragmentach uśmiałem się do łez (studenci robiący własne żetony). Pomysłowość ludzka nie zna jednak granic :-)

vbn

28-07-2008 17:45

ale bzdury z tymi zapalniczkami - w czolo sobie mozna bylo co najwyzej pstryknac - klasyk to albo grosze zamiast zetonow albo zetony na nitce na karty tez sie przypychalo telefon - potem drut i ze 4 karty sie mialo ps.pamieta ktos kino moskwa?byl tam telefon - wystarczylo go delikatnie klepnac w momencie wybierania numeru i nawet za granice mozna bylo dzwonic za free

als

28-07-2008 17:21

he :P no bylo cos takiego jak.. podlaczanie/uzmiemianie do kaloryfera.. nigdy nie sprawdzalem czy to sciema czy dzialalo.. ale to byly czasy.. jak na miescie przez przypadek z kolega znalezlismy taki jeden wadliwy aparat ;) dalo sie dzwonic za darmo/wszedzie ale byl jeden minus.. kto nie slyszal co my mowimy, a my natomiast slyszelismy wszystko :D coz za szczeniackie zarty, no ale ubaw byl niezly ;d

be-easy

28-07-2008 17:16

bardzo dobry tekst, więcej takich wyróżnijących się z PAPki atakującej z każdej strony

~Gość

28-07-2008 16:42

niezły tekst

Dumah

28-07-2008 16:13

"Gdy phreaker amator zechciał podłączyć cokolwiek, najczęściej trafiał na 230V z sieci energetycznej." wtedy to było 220V (wiem że się czepiam)

phi

28-07-2008 15:40

@Macs - poczytaj sobie historię Kevina Mitnicka. Prawie wszyscy hackerzy rozpoczynali jako phreakerzy... Jeśli dobrze wyczuwam styl i pomysł autora, to będzie ciąg dalszy...

Macs

28-07-2008 15:36

Przeciez Hacker i Phreaker to sa dwie rozne sprawy ! Phreakerzy byli w Polsce, w USA itd. To chyba jakis kiepski redaktor pisal, cos tam poczytal, ale pomylil pojecia hehe Pozdrowienia dla Detergenta :]

Zeke

28-07-2008 15:02

Dobry artykuł, uśmiałem się :) Przypomniało mi się, jak w latach 90-tych w akademiku do jednej ze studentek zadzwonił chłopak, z jakiegoś odległego miasta, z budki na monety. Automat się zaciął i nie oczekiwał kolejnych monet, i tak gadali parę godzin. Telefon był na klatce schodowej, i było trochę zimno siedzieć - to sąsiedzi przynieśli studentce kołdrę. A potem coś do jedzenia i do picia, bo szkoda im było zmarnować okazję i tak gadali i gadali... :D

~Gość

28-07-2008 14:31

@ Magnus. To swietny materiał, najlepsze co od dawna czytalem o polskiej scenie hack/phreak/itp - ale widze, ze autorowi i tak trzeba dla zasady dosrać, nie?

Magnus

28-07-2008 14:27

Polscy hakerze? Amerykanscy Phreakerzy? Moim zdaniem nazwa wlasna jest taka sama w obu krajach czyli Polscy phreakerzy i Amerykańscy phreakerzy. Prosze nie mylic pojec. Pozdrawiam Magnus

Polecane

PC World z prezentem!

Tak, zamawiam 12 wydań PC World po 14,09 zł każde (zamiast 19,90 zł) od numeru 6/2012.
Dodatkowo program Panda Antyvirus Pro 2012,
chroniący aż 3 komputery, dostanę za darmo.

PC World 6/2012
Nowy numer PC World 6/2011
Razem: 169


  • Z darmową wysyłką
Wyrażam zgodę na wykorzystywanie mojego adresu email do celów marketingowych. rozwiń »

Pobierz bezpłatnego e-booka

20 lat polskiej sieci
Ebook 20 lat polskiej sieci to kompletna charakterystyka polskiego internetu (oraz polskiego internauty). Odpowiadamy na pytanie, jak wygląda nasz kraj na tle bliższych i dalszych europejskich sąsiadów pod względem popularyzacji szerokopasmowych łączy internetowych i rynku mobilnego. Wymieniamy również wady i zalety korzystania z bezpłatnych punktów dostępowych.
Jeśli chcesz otrzymać darmowego e-booka, wpisz swój adres e-mail. Wyślemy Ci go natychmiast!
Wyrażam zgodę na wykorzystywanie mojego adresu email do celów marketingowych. rozwiń »