cloud computing sprawdza się, powstały już pierwsze firmy oferujące usługi tego rodzaju w naszym kraju (gdzie jednak zapotrzebowanie nie jest tak wysokie) skoro zamiast kupić drogą licencję, np. na program do projektowania budynku można go "wynająć online" i zapłacić za czas użytkowania, czemu nie?
i co w tym niezwyklego! internet byl projektowany jako system bez centralnego zarzadania. to stanowi o jego sile, podobnie jak siecie p2p. I NIECH TAK ZOSTANIE. to zdumiewajace, ze W OGOLE pojawiaja sie wypowiedzi na "nie". swiadczy to tylko (tylko?!) o coraz wiekszym wypraniu mozgow.
Dziwny trend wplatania antyreligijnych poglądów w poglądy nt. "cloud computing". Tutaj się nikogo nie zabija itp., więc po prostu wyluzujcie i nie obrażajcie ludzi. Z g-y dzięki. ;)
A ja to uwazam za przyszlosc. Generalnie cala nasza firma opiera sie na autorskim sofcie ,lezacym na serwerze, a GUI leci via strona web (wszystkie dzialy - serwis, sprzedaz, zamowienia, klienci, chat firmowy, mesgi firmowe, poprostu wszystko). i dzieki temu z kazdego miejsca kazdy ma dostep od razu do wszystkiego. elastycznosc przede wszystkim, jak ktos w imie religii nie chce isc do przodu bo sie boi - jego sprawa. zycie jest za krotkie, aby bac sie tego (tak jak kiedys ludzie bali sie telewizora LOL). akurat takie cos znacznie usprawnia prace przedsiebiorstwa. przyklad- padnie czyjas maszyna, dostaje druga od reki i moze dzialac dalej bo wszystko ma zdalnie (a na zdalnym z kolei replikacja oraz backupy). a w klasycznej metodzie bylby PROBLEM. ot roznica.
Witam!! Ja też twierdze ze Cloud Computing jest do bani. I nigdy nie mam zamiaru z tego typu uslug korzystac. Microsoft zdaje sie tez dazy do jakiegos dzielenia mocy obliczeniowej komputerow w sieci. A nic nie dostaniecie z mojego kompa ani dokumentow ani mocy obliczeniowej. Moj komputer moje dane i fcuk off.
A moim skromnym zdaniem Stallman ma sporo racji. Ludzie są tylko ludźmi i zawierzanie im jakichkolwiek informacji jest lekkomyślnością, która prędzej czy później obróci się przeciw nam. Przyszłość internetu natomiast widzę w całkowitej decentralizacji wszystkiego co z nim związane. Faktycznie, firmy hostingowe poupadają prędzej, czy później, bowiem każdy chętny będzie stawiał serwer u siebie w domu, a lokalnie komputery będą stanowiły klastry o mocach obliczeniowych superkomputerów. Serwerownie przestaną być przydatne, gdy się okaże, że z własnego komputera będzie można wysyłać własne roboty do wyszukiwania potrzebnych nam treści, udostępniać własne strony, sklepy internetowe itp. W Japonii już udostępniają łącza o przepustowości 1 Gb/s. Przyszłość widzę raczej w ciepłych barwach o ile nam jej jacyś konserwatyści religijni nie zaczernią :) Pozdrawiam wszystkich!
To ciekawe jak skrajne opinie budzi ta postać. Na mnie osobiście RMS robi dobre wrażenie - facet jest niesamowicie spokojny, dowcipny i wyluzowany. Polecam filmik (poniżej zapis tekstowy): [[http://www.youtube.com/watch?v=S76pHIYx3ik]] [[http://www.stallman.org/saint.html]]
Gdy przed wieloma dekadami kazda fabryka miala wlasny generator pradu tez absurdalnym pomyslem bylo zeby stworzyc jedna "fabryke pradu" a nastepnie dystrybuowac ja do innych uzytkownikow. Cloud computing to w wielu dzialach (nie zwiazanaych z najwyzszym stopniem poufnosci) model ekonomicznie wygrywajacy ze wzgledu na hurtowe zarzadzanie i utrzymywanie infrastruktury. Richard Stallman dobrze zapisal sie na kartach historii ale stanowi juz jej czesc.
A pamiętacie aferę z cenzurą w Chinach i ujawnianiem dysydentów. Nie ufam Google ani jakakolwiek innym instytucjom tego typu.
Zgadzam sie ze Stallmanem, przeciez ten cloud computing to totalny kretynizm jakis. Promowane przez google dla trendu. Jak tylko to wyszlo to uznalem to za idiotyczne, az dziw ze ludzie tego nie zauwazaja. W glowie mi sie nie miesci ze moglbym swoje dane trzymac gdzie na jakims serverze. Z tym beda tylko klopoty, ale mozliwe ze o tym nie uslyszymy bo beda tuszowac ;p
to jednak jest prawda, nie zgadazam sie z komentarzami ze to tylko pomowienia przeciwko Google (a mielismy "afere" z Chrome") Ja "produkuje" dokumenty ktore zawieraja dane handlowe, dane kontrahentow, finanse - ktore raczej nie powinny byc udostepniane osobom trzecim. Oczywiscie, mozna uzywac aplikacji on line do tworzenia dokumentow ktore nie zawieraja poufnych danych, hasel itp. i jest to dobra alternatywa dla osob/firm ktore nie maja kasy na drogie komercyjne aplikacje, albo z jakiegos powodu nie chca instalowac NeoOffice czy OpenOffice''a
@tad - Coś w tym jest. Ale tylko coś. Tradycyjny model albo dobrze zrobione usługi terminalowe (Windows, Linux, Citrix, Sun, whatever, byle z głową wdrożone) w obrębie firmy będą lepsze niż jakieś dziwadła i udostępnianie swoich danych komukolwiek. Od dawna się o tym pisze, wszyscy producenci mają to w swoich ofertach. Dlaczego od tego się odchodzi? Zwróćcie uwagę na programy antywirusowe działające w cloudzie. Czy widać, że firmy wiedzą które popularne pliki każdy z userów ma na swoim komputerze? Wiadomo kto ma lewą kopię filmu albo równie nielegalny soft. Moim skromnym zdaniem w firmie należy wywalić windozę ze stacji roboczej i użyć terminali (odpada wtedy program antywirusowy, który jest już typowo w modelu cloud), admina wysłać na odpowiedni kurs a firmom oferującym usługi bazujące na cloud pokazać - środkowy palec. Jak się podliczy koszty, to wyjdzie niewiele drożej ale 100% pewniej. Pamiętacie jaki był dym, gdy Stallman owinął kartę RFID folią aluminiową? Jakiś czas potem się okazało, że to właśnie on miał rację.
@217.97.160.3 Przesadzasz. Obiektywnie mówiąc, "Rysiek" ma trochę racji. Ja to bym miał obawy przed edytowaniem jakiegoś tajnego dokumentu, bardzo ważnego, z użyciem programu w sieci. I nie tylko ja. Ale sama idea cloud computingu jest OK, ale nie jest to rozwiązanie do wszystkiego. Chyba, że dostawca będzie wiarygodny (np. technologie świadczone na zasadach open-source), żeby było wiadomo, że dane są (choć w pewnym stopniu) bezpieczne.
Neodave? Weź, zostaw Ryśka... O ile świat nie zejdzie na psy do reszty za kilkadziesiąt lat Stallmanowi będą stawiać pomniki. Całkiem zasłużenie zresztą MSZ.
O tad w końcu coś mądrego powiedział!
Super, że o tym piszecie! Im więcej osób pozna poglądy Ryśka, tym mniej ludzi będzie zwracać na niego uwagę. No to zastanówmy się dalej nad tym, co on nam sugeruje... Postawie sobie w domu własny serwer, żeby odpalić na nim maila, bo w końcu jakaś zła organizacja (Google to zło) będzie koniecznie chciała mnie szpiegować. Chyba muszę też stać się providerem internetowym, bo inna zła organizacja (TPSA to zło) będzie chciała mnie podsłuchiwać. Ale jak już zrobię te dwie rzeczy, to będą mnie i tak podsłuchiwać (rząd Stanów Zjednoczonych to zło), więc muszę szyfrować wszystkie połączenia. To chyba jest niewykonalne... Wiem! Eureka! Stworzę własną sieć, która będzie w pełni zabezpieczona, szyfrowana itd. etc. Dzięki temu, że będzie niekompatybilna z internetem, niewielu będzie mnie mogło próbować podsłuchiwać. Super! A to wszystko zrobię w oparciu o wolne oprogramowanie, ku chwale i radości Ryśka S.
a jednak! czyli wystarcza na razie dobra SOA, bez kombinowania z okienkową wersją terminal-host (znanego od dawna np. z mainframe i uniksów) ale potłuszczonego o przeglądarkę tamtego rozwiązania. Faktycznie ma rację. Chodzi o wyciąganie danych, opracowywanie, grupowanie i nowoczesne manipulowanie użytkownikami, wg wykrytych wzorców. Forsa.

