20 najgorszych pomysłów Microsoftu

Hegemonia Microsoftu trwa na rynku systemów operacyjnych dla domowych komputerów już 22 lata. Od czasu wprowadzenia Windows 1.0 "okienka" to jeden z najbardziej rozpowszechnionych, wszechstronnych, irytujących i pełnych nietrafionych pomysłów produktów na rynku oprogramowania. Dziennikarze amerykańskiego PC Worlda wybrali 20 ich zdaniem najgorszych funkcjonalności, usług i pomysłów giganta z Redmond, które programiści koncernu umieścili w sztandarowych produktach firmy. Co zdobyło niechlubne pierwsze miejsce? Zapraszamy do lektury.

Co było (lub jest wciąż) największym gniotem wyprodukowanym przez Microsoft jako dodatek, bądź funkcja Windows? Kandydatów było naprawdę wielu. Kilka pomysłów zapowiadało się bardzo dobrze, ale z różnych powodów okazało się kompletną porażką. Kilka z kolei start miało fatalny, ale w kolejnych odsłonach i wersjach wyewoluowało w całkiem porządne produkty. Zobaczcie, jakie pomysły Microsoftu zasługują, aby trafić na listę "20 najgorszych" wg dziennikarzy amerykańskiego wydania magazynu PC World. Prezentujemy je od miejsca 20 (relatywnie najlepsze) aż do 1 - przypadającego czemuś, co nigdy nie powinno powstać.

20. DriveSpace

DriveSpace, wprowadzony jako następca niesławnego DoubleSpace z 1993 roku (program został zmieniony na skutek naruszenia praw patentowych firmy Stac Electronic). Aplikacja kompresowała wszystkie dane na dysku, co w czasach, gdy pojemność dysków twardych była kilkusetkrotnie mniejsza niż obecnie, wydawało się niezastąpione. Niestety zastosowane metody "upychania" danych powodowały, że ich odzyskanie w wypadku uszkodzenia było niemal niemożliwe a dostęp do danych był wyraźnie wolniejszy. W efekcie mało kto korzystał z aplikacji - choć Microsoft dodawał ją do każdej kolejnej wersji okienek (od 95 wzwyż). Dopiero Windows XP pozbawione zostało wsparcia dla DriveSpace - bez jakiejkolwiek reakcji ze strony użytkowników.

Microsoft DriveSpace

Microsoft DriveSpace

19. Windows Movie Maker

Pierwsza wersja Windows Movie Maker pojawiła się w Windows Millenium Edition (ME). Według wielu obserwatorów rynku, program powstał jako odpowiedź na aplikację iMovie firmy Apple. Niestety, mimo prostoty i łatwości obsługi (a może właśnie przez nią) program nie oferował amatorom filmów prawie żadnych funkcjonalności. Owszem, umożliwiał zgrywanie filmów z kasety na dysk twardy, rozpoznawał nawet poszczególne sceny - na tym jednak jego zalety się kończyły. Użytkownik otrzymywał dwa (a właściwie jeden, jeżeli odliczymy proste "cięcia") efekty przejść między scenami a eksport filmów możliwy był jedynie do jednego formatu - ASF. Movie Maker 1.0 umożliwiał także kompresję audio i wideo. Wybór nie był trudny, mieliśmy do wybory jeden z trzech stopni jakości materiału: małą, średnią i dużą. W założeniach Microsoftu były one dostosowane do prędkości połączenia z Internetem, odpowiednio modemu, połączenia ISDN i DSL. Niestety, nawet małe pliki maksymalnie skompresowane były wciąż zbyt duże aby przesłać je do znajomych. Co ciekawe, w Windows XP pojawiła się nowa wersja aplikacji - Movie Maker 2.0 (nieco ulepszona, wciąż jednak funkcjonalnością odbiegająca od najprostszych nawet programów do edycji wideo), a w Windows Vista znajdziemy Movie Maker 6.0. Pytanie: gdzie się podziały 3.0, 4.0 i 5.0?

Movie Maker 2.0

Movie Maker 2.0


Zobacz również