dopiszcie jeszcze że Google w Chinach informuje władze kto czego szukał i będzie komplet. To nie jest taka fajna firma jak się większości wydaje - to po prostu kapitalizm i za pieniądze zrobią wszystko.
A jak Google ma funkcję "szukaj w Internecie", to ma szukać w Internecie, nie zaściankowych Polskich stronach - niestety szuka tak, że na początku i tak są polskie strony. Już pomijając fakt, że dobra połowa wyników to reklamy lub farmy linków. Co do cenzury obyczajowej się nie czepiam, bo w Polsce nawet by się przydała, przypominam, że współczesne media niszczą rodzinę, bo jest nieekonomiczna dla firm.
A np. w Polsce i USA google pięknie cenzuruje historię polityczną, nawet gospodarczą i "oczywiście" fakty socjologiczne, polityczne, nawet medyczne, itd., wg "świętych" reguł poprawności politycznej lub tzw. neokonserwatyzmu i to już od kilku lat. Nie wszystko jest zawsze odsiewane, czasem tylko jest na dalekiej pozycji - poprzedzonej znaleziskami od czapy ale poprawnymi politycznie lub wyszukany fragment jest wyprany ze "złych" zwrotów z oryginału itd.
@83.10.193.56 - wystarczy skorzystać z chińskiego proxy, różnice wyników dla różnych IP są zastanawiające. Spróbujcie, poszukajcie sobie z google.cn artykułów po polsku a potem powtórzcie wyszukiwanie z chińskim proxy.
Myślę że to dosyć racjonalne, aby nie informować chińczyków o seksie. Wyobraźcie sobie że nagle robi się ich 2 x więcej. A na pewno mają problemy z dystrybucją gumek.
A poza tym panowie zmienili jedynie język wyświetlania, natomiast wyniki różnią się w zależności od adresu IP użytkownika...
To nie cenzura, to brak chińskich fontów :D
a panowie, to nie mają zainstalowanej chińskiej czcionki... fontu znaczy się ;]