Chrome OS - pulpit
Google: "chrome os to web. kazdy kto tworzy cokolwiek działające w Sieci, tworzy również dla Google OS." Na zdjęciu przykład konkurencyjnego Windows Live.
No i bardzo dobrze Ci którzy do tej pory krytykowali Linuxa teraz otworzą oczy bo na tym zyska nie tylko Google ale również Canonical, który wspomaga przy współtworzeniu tego systemu, wreszcie ludzie zmienią na jego temat nastawienie aż w końcu cała reszta pozbędzie się tego drogiego i nie udanego Windowsa z wirusami włącznie.
dziękuję za takiego OS''a. Inwigilacja na 102 :-) Gdzie tam będzie możliwość zachowania prywatności własnych plików? Pewnie użytkownicy będą mieć możliwość częstszej wizyty ekipy BSA :-) A jeszcze dodać należy, że transakcje internetowe (przelewy, płatności), będą przechodziły przez serwery google''a. Dziękuję za taką perspektywę...
@Wesoły ...może dlatego, że pracuje na konsoli a nie trybie graficznym ;P
re Wesoły ano nie musisz. Linuksowe systemy plików są tak zaprojektowane, że defragmentują się samoczynnie podczas operacji odczytu/zapisu. Ciekawe czemu w Windowsie czegoś takiego niema, Wirtualnych pulpitów też coś nie widać. Pewnie dlatego że to są fajne i przydatne funkcje a nie zbędne fajerwerki typu pulpit 3d;)
@kenshin, troszkę dziwne masz podejście. Ja z Linuksa korzystam właśnie dlatego że jestem leniem :-D Nie muszę go defragmentować. Po latach partycja ma tak niski poziom fragmentacji że nie ma o czym gadać. Nie muszę godzinami spędzać nad antywirusem. Instaluje się 10 min i jest gotowy do działania. Pozaznaczam sobie w menedżerze pakietów co mi trzeba i za chwilę wszystko mam zainstalowane. Nie muszę się martwić co się stanie jak wezmę laptopa do pracy. Żadna licencja mnie nie ogranicza w korzystaniu z systemu. Koszta są niemal zerowe. Nie muszę siedzieć i bawić się ze sterownikami. Po 2-3 latach system nadal uruchamia się poniżej 20 sekund i chodzi jak na początku. Nie gromadzi śmieci, nie muszę go czyścić. Nie łapie wirusów. Jest szybki i bezpieczny. Nie muszę co chwila czegoś wymieniać w komputerze tylko po to żeby mi nowy system chodził. Mogę tak pół dnia wymieniać. Jestem leniem i dlatego mam Linuksa. Ja chcę pracować na komputerze. Nie mam czasu się z nim bawić. A Ramoresem się nie przejmujcie. Jego ograniczony móżdżek nie rozumie że niektórzy nie chcą konsoli do gier dla dzieci jaką jest Windows.
@aix Wg mnie przebojem by była zakładka "Przejdź dalej...", a w niej: 1. Załaduj system operacyjny z aplikacjami, 2. Załaduj grę z CD włożonego do napędu :D coś jak w Amidze. Przyciągnęłoby to dzieciaki, żeby zobaczyły że Windows to nie wszystko.
wyobrażam sobie telewizor z zainstalowanym na jakiejś kości flash ChromeOS. nudzi mi się film, przełączam TV na neta i oglądam sobie to co mi pasuje przez sieć.
pojawi się zapewne przełącznik: "Przejdź do Linuksa na partycji nr 2". Tam wszystko może być lokalnie. W ten sposób ChromeOS wyprze windowsa z kolejnego rynku.
@ramones Nie dodawaj sobie, że jesteś ekspertem od siódemki, bo z tego co pamiętam tu na tym forum deklarowałeś, że W7 kupisz dopiero w 2010. Przypominam też, jak piałeś z zachwytu jak to ChromeOS wymiecie linuksy. Teraz jak zwykle piszesz dużo ale nie masz pojęcia co rzeczowego napisać, więc piszesz co ci się na klawiaturę nawinie. W chmurze działa dziś wiele usług, ktoś napisał o kontach, bankomatach. Opera np wprowadziła usługę Opera Link, która umożliwia korzystanie ze swoich zakładek i innych ustawień na różnych komputerach. W pewnych aspektach cloud ma sens. Ja jestem jednak tradycjonalistą. Wolę wiedzieć, że to co potrzebuję mam na lokalnym HDD. Na co mi system, który bez dostępu do neta uruchamia się, ale mało co można na nim zrobić? Zobaczymy jak będzie wyglądał produkt finalny. Jeśli kierunek w jakim idzie ten OS w tej chwili zostanie utrzymany, to raczej nie zagrozi obecności Windowsa na desktopach i notebookach (o zgrozo). Pozytywem jest natomiast to, że sam linuks na pojawieniu się tego gracza może tylko i wyłącznie zyskać.
OSchrome wszystkim wyjdzie bokiem jak ktoś kupi taki netbook za kasę w cenie z Win7. :D Proponuję dodać do wiadomości w google swoje PIN aby szybciej złodzieje mieli dostęp do kont i danych... żaden system nie jest bezppieczny a tym bardziej od google jak już szpiegują ostro wszystko i wszystkich po każdej wizycie w necie... jeszcze wystarczy ukryty kod w takim systemie i netbooku i wszystko mają w skynet o was barany linuksiarze... Kto używa MSwin. nie będzie takiego syf kupowal dla zabawy w necie...
Śmieszą mnie niektóre wypowiedzi na temat Linux''a "zabawka dla upartych". Każda szanująca się firma postawi swoje serwery na Unix bądź Linux. Suse oficjalnie wspierany przez Novell''a( w niektorych momentach przy konfiguracji "advanced directory" windows nie dorasta suse do pięt), Slackware - z tym Linuchem często spotykam się w stacjach meteorologicznych(osobiście znam jednego admina - robi na tym systemie dosłownie wszystko, a jak coś nie działa to napisze sobie program bądź sterownik i działa wszystko),Ubuntu dla zabawy(pracuje na tym juz ponad dwa lata i każda gre na tym odpalę). Linux jest krytykowany wyłącznie przez LENI podkreślam LENI(next next i po sprawie), nawet sobie nie wyobrażacie lenie patentowane jaką satysfakcję przynosi konfigurację czegokolwiek pod Linux''em. W rozwiązaniach "sieciowych" Linux nie ma sobie równych(jest jeszcze Unix, ale to wysoka szkoła jazdy, ale choć nie do końca gdyż np w netBSD struktura katalogów i zarządzanie plikami conf jest prostrza nawet od tej w Slackware). Nie gnojcie juz tego Linuxa. Siedzicie na windzie piszecie komentarze, a nawet się nie zastanowicie ahaaaaaaa to mój ISP ma serwer na Debianie ohoho a stacja bazowa jest na MikroTik ohoho
Cala masa danych jest trzymana w chmurze w chwili obecnej. Maile przychodzą na serwery a nie na nasze komputery, oglądamy filmy na youtube. Znajomych mamy na naszej klasie, rozmawiamy przez GG. System potrzebujący mikro zasobów i szybko wstający jest potrzebny. Kioski multimedialne, bankomaty, konta bankowe działają w chmurze.
Linux też miał zagrozić MSwin ,a jak narazie to zabawka dla upartych jak osły i porażka wszystkiego :)
OSChrome to taki sam syf jak szystkie linux. Dodatkowo porażka moim zdaniem, bez programów dobrych komercyjnych, a tylko idiota i kretyn wszystko będzie4 trzymał w chmurach u google. A tym idiotom proponuję jeszcze pin zostawić w chmurach i wszystko na łasce i nie łasce google. Kupowanie jeszcze laptopa z tym OSchrome w cenie innych z MSwin7 to kolejna porażka dla google, czyli system jest płatny komercyjny finalnie i google oszukuje wszystkich ... Zanim jakiś jełop to kupi z netbookiem, to radzę to przemyśleć bardzo i jednak kupić netbook/notebook z MSwin7. A zachwyty i pianie linuksiarzy proponuję schować do kosza jak ich systemy... też od 15 lat śnią o klęsce MS, a tu taka niespodzianka i nowy win7 poraził sukcesem i już sprzedał się w 8% nowym użytkownikom w 30dni, o czym Linux i Apple mogą tylko dalej śnić razem i znów spadają jako niszowe systemy dla fanboys i biedoty na wsi którym żal kasy na win7 i nowy laptop.
co za kometarze... mnie tam cieszy że będzie kolejna konkurencja dla M$ w końcu większa konkurencja to szybszy rozwój Mac OS X raczej Chrome OS zbytnio nie zagrozi. Powstaje system dla kolejnej grupy ludzi takich którzy idą na mobilność i to jest dobre nie zagraża zbynio tym co już są tylko daje predyspozycje dla kolejnych. Tylko opawiam się że to troche późno;/ bo teraz mając do dyspozycji telefon co ma internet i możliwości jak komputer np. IPhone a netbook który nie ma napędu CD-ROM i jest z 5 razy większy od telefony to skoro ide na mobilość to wybiore telelefon.
A gdzie jest road map od google ? A w ogóle to kto wymyślił tytuł tego artykułu ? Śmiech..
To i ja sobie komentarz zostawię ;-) Po pierwsze, rzeczywiście najpoważniejszym aspektem Chrome OS jest bezpieczeństwo, którego - co tu dużo mówić - zapewnienie ze strony Google''a będzie trudną przeprawą. Drugi fakt to możliwość pracy tylko z siecią. To fakt, bez Internetu to w ogóle nie ma sensu. Nie znaczy to, że systemu nie da się uruchomić bez dostępu do globalnej sieci (takie pytania tutaj padały). OS normalnie się załaduje, tylko, że jego funkcjonalność spadnie o 99% - tak to wygląda w praktyce, bo wszystkie aplikacje uruchamiane są z Internetu, nawet zwykły notatnik. Za wcześnie jeszcze, aby oceniać wydajność i stabilność (na co sobie jednak pozwoliłem :) ), bo premiera nastąpi dopiero za rok, a do tego czasu Google może jeszcze wiele zrobić. Pożyjemy... zobaczymy ;-)
sorki za post pod postem ale zapomniałem wspomnieć że to już "nasta" próba wciśnięcia nam technologii "think klient", wszystkie poprzednie zakończyły się totalną porażką (i z tą pewnie będzie podobnie, zwłaszcza że dane i aplikacje w obcych firmach a nie pod kontrolą, w poprzednich próbach przynajmniej każdy swój serwer miał stawiać).
Być może są tacy dla których przeglądarka internetowa (najlepiej od razu ustawiona na naszą-klasę :) to jedyny potrzebny program, ja jednak nie widzę powodu żeby: 1) dawać dostęp do MOICH plików komukolwiek (a już zwłaszcza molochowi typu google), od ich przechowywania jest mój dysk 2) zamieniać lokalnie działające programy na ich webowe protezy Być może jestem "dinozaorem" bo nie mam note/netbooka i nie widzę powodu żeby któreś z tych urządzeń posiadać.
CYT: " Gość * ocena: 1 * IP: 85.222.108.90 * 20-11-2009, 00:53 Oto jak najszybciej zostać "własnością Google". Przepraszam, ale zawodowo zajmuję się bezpieczeństwem IT, a w tym poufnością informacji. Google uczy nas, że bezpieczni jesteśmy, jeśli nasze prywatne dane w 100% przechowywane są u nich w firmie? To jakiś żart, prawda?" A więc drogi Gościu: Gdzie jestem bardziej anonimowy? W wielomilionowej społeczności w Googlu czy w 20-tys. miasteczku czy chociażby w Poznaniu? Bo mnie się wydaje, że mój dzielnicowy ma mnie w spisie a Google też ma, ale nie wie, że istnieję! Więc nie przesadzaj o tym "przechowywaniu danych w tej firmie" - jak to napisałeś!
Cemu linuxa nie uczą w szkłach tylko windowsa????? Bil ma u nas monopol na systemy???
a co to??? cenzura? niemozna tu windowssa skrytykować? gdzie mój post???
Niewiem ilu z was widziało książki do informatyki dla gimnazium. Tam jest zwykłe ogłupianie ludzi windowsem. Nawet zmianki o tym nie ma że są inne systemy
@~Gość IP: 83.6.5.252: Ta, już lete Photoshopa ściągać i na netbuku instalować, żeś się z ... na główki pozamieniał. I po co mi Photoshop kiedy darmową obróbkę zdjęć też mam w sieci. @Adam: Za pięć lat będzie oczywiste, że OS ma wyglądać jak ChromeOS. Koniec Windy nastąpił, kiedy Google udowodnił jedną wtyczką, że nieusuwalny element systemu czyli IE można było 1 wtyką zablokować. Za pięć lat będzie oczywiste, że interfejsem OeSDu jest przeglądarka, on sam jej backendem a Win to wtyczka.
@hg: "dane w chmurach,świetnie ,wystarczy lekki wiaterek i nasze dane odpływają." A żywot twojego przeciętnego lokalnego dysku jest krótszy od życia chomika.
@GośćI P: 85.222.108.90 A może prawdą jest, że twoje dane są bezpieczne u ciebie na lokalnej windowsowej maszynie?
>> linux też miał zagrozić a jak narazie to zabawka dla upartych jak osły zhackowałem ci komputer
Tytul żenuaaa.... koniec windows to bedzie jak przypiepszy kometa w ziemie.. a poki co sie nam udaje :)
Załęże się o każde pieniądze, że to jest właśnie początek końca Windows w takiej postaci jaką znamy dotychczas. Co prawda sam koniec nie jest jeszcze bliski, ale kości zostały właśnie rzucone i nic już tego nie cofnie.
To koniec Windows - co za żałosny nagłówek podnieconych redaktorów. Zainstalujcie Photoshopa na Chromie. Powodzenia. Linux czy Mac były i są 83653 razy bliższe zagrożeniu pozycji Windowsa, a monopol M$ na tym rynku niestety nadal niezachwiany. Chrome mozna zainstalowac jako drugi system w razie potrzeby szybkiego sprawdzenia czegoś w internecie, ale nie jako system podstawowy. Tyle w temacie.
jak na razie nie ma się czym podniecać. Ale cieszę się, że jest coś nowego, niby to wciąż linux, ale jakby nie linux ;) myślę, że zostanę przy linuxie bo to całkiem szybko chodzi na każdym netbooku. swoją drogą widziałem win7 na netbooku i jeszcze słyszałem opinię od usera innego netbooka. Szybko chodzi, zadziwiająca szybko.
a będzie można zainstalować gg?
Moim zdaniem świetny pomysł. A narzekaczom na brak sieci odpowiem. A co ci z telefonu komórkowego gdy brak sieci? nie bierzesz go do babci na wieś? bo nie ma u niej sieci? W samych Bieszczadach jest tylko kilka miejsc gdzie nie ma zasięgu, a nad Jeziorem solińskim jest sieć 3.5 G. a wszystkie maile ściągasz na komputer i nie trzymasz ich na serwerze? No właśnie. Już dla samego e-maila opłaca się zainstalować ten system. A po za tym na pewno jest malutki i leciutki a zatem potrzebuje mniej energii, a co za tym idzie sprzęt na którym go zainstalujesz może być mały lekki i pozwolić na pracę dobrych kilka godzin na baterii. I to mi wystarcza w podróży. odebrać maila od klienta i mu odesłać odpowiedź. Będę pierwszym klientem.
Moje dane moja sprawa co ja mam , nie po to kupuje kompa żeby nie mieć nawet własnych doku mętów na nim tylko żeby ktoś obcy mi je przeglądał , ja odpuszczam nic nowego nic fajnego . .stara koncepcja w nowym wydaniu na szpiegowanie ludzi
dane w chmurach,świetnie ,wystarczy lekki wiaterek i nasze dane odpływają.
A ja, mimo że uważam netbooki za postępowe w dostępie do danych i w pracy, nie przerzucę się na system operacyjny składający się z przeglądarki. W pewnym sensie upośledza on możliwości komputera - bo w końcu aplikacje online nie mogą zrobić wszystkiego. I tak na przykład, nie ma godnego polecenia komunikatora online (Meebo jest pierwszym, który przychodzi na myśl, ale i tak nie jest idealnie stabilny, rozłącza się i nie implementuje wszystkich standardów). Tak samo aplikacje "Web 2.0" (jakby Sieć WWW miała w ogóle wersje...) ustępują funkcjonalnością tym biurkowym - często z powodów wcześniejszej fazy rozwoju, ale jeszcze częściej przyczyną są po prostu ograniczenia techniczne. I tak, XHTML i JavaScript nigdy nie były projektowane pod kątem interaktywnych interfejsów użytkownika i pisania pełnowymiarowych aplikacji. Wydaje mi się, że doszliśmy już do punktu, w którym poważnie naginamy te technologie przez użycie różnych niestandardowych dodatków, i w efekcie ich zastosowanie mija się z celem. Protokół HTTP nigdy nie miał służyć do obsługi interaktywnych aplikacji. Do tego każda aplikacja online miała dotychczas swój własny, wyspecjalizowany protokół, działający szybciej, bardziej stabilnie i wydajniej. HTTP służy do jedno-, lub ostatnio, dwustronnej wymiany informacji, ale nie w czasie rzeczywistym - a na tym bazują przecież ostatnie ajaksowe trendy. I tak, naprawdę wolałbym mieć na komputerze system operacyjny będący w stanie mi zapewnić podstawowe narzędzia pracy nawet w miejscu, w którym nie mam dostępu do serwerów Wielkiego Brata (przy dużych prędkościach, np. w pociągu czy samochodzie, można zapomnieć o łączności z tzw. mobilnym Internetem). W komputerze jest dysk, więc chcę go wykorzystać do składowania własnych danych. A usługa "cloud storage" owszem, przemawia do mnie. Dlatego godne uwagi jest np. Ubuntu One od firmy Canonical - każdy użytkownik ich otwartego systemu operacyjnego dostaje własną przestrzeń na składowanie danych w Chmurze i może z niej skorzystać, lub nie. Tak samo wolę lokalnie zainstalowany komunikator internetowy, program do obsługi poczty e-mail, odtwarzacz muzyki, filmów itp. Nie mam zamiaru oglądać filmów z YouTube zamiast mniej skompresowanych, bardziej wyraźnych i niepociętych wersji oryginalnych (z płyty, ew. skopiowane z płyty na pendrive). I nie po to jest Flash, żeby w nim słuchać muzyki. Programy lokalne są po prostu wygodniejsze, bardziej responsywne (nie muszę czekać na reakcję i naprawdę nie ma dla mnie znaczenia, jak wydajny jest mój silnik JavaScript) i bogatsze w funkcjonalność (na szczęście sieć Web nie może _jeszcze_ robić z komputerem użytkownika wszystkiego). I nie mówmy, że netbooki to platforma mało wydajna. W roku 1995 taka specyfikacja przerastała marzenia kogokolwiek. Wtedy też dało się pracować lokalnie z edytorem tekstu, arkuszem kalkulacyjnym, klientem e-mail i oglądać filmy. Nie widzę więc powodu, by pozostawiać tak wielką część funkcjonalności całkiem dobrego komputera niewykorzystaną.
Czytając oceny nasuwa się tylko jeden wniosek - każdy ma swoją prawdę. Jak google nie ruszy MS to poczekamy jeszcze 10 lat zanim ktoś ruszy, czytaj - do tego czasu to nie ty będziesz decydował czy zmieniasz system/aplikacje tylko marketing rodem z MS (a wszyscy wiemy że marketing mają najlepszy :) )
Wkurzają mnie już te wasze ankiety ;/ Nie możecie dać normalnej Tak, Nie, Nie wiem, Nie obchodzi mnie - zamiast dawać takie głupie odpowiedzi...
"Jest więc szansa, że Google OS nie będzie miał tak dużego problemu ze sterownikami, jak to ma miejsce w przypadku innych dystrybucji Linuksa." - nienawidzę skrótów myślowych, wprowadzają tylko więcej zamieszania. Jak system Google będzie miał sterowniki do większości urządzeń to to samo się stanie z resztą dystrybucji Linuxa, zostaną bardzo szybko przeniesione.
Chrome OS - super pomysl, ale powinna byc inna opcja - przy uzywaniu w domu - lokalny dysk sieciowy (z np. softem zarzadzajacym googla) do przechowywania lokalnie swoich danych. Uzytkownik CHrome OS powinien wtedy miec mozliwosc wyboru gdzie i ktore dane beda przechowywane.
No - koniec ery systemow Microsoftu... Linux - w klasycznej postaci -jak sadze sie uchowa bo to jednak przemyslane i praktyczne rozwiazanie, szczegolnie przydatne tam gdzie sieci podlaczyc pod zadnym pozorem bezposrednio nie mozna, szczegolnie fachowcom... Moze to wsparcie dla Google OS od producentow pomoze tez posrednio linuxowi? No i dobrze... Tak poza tym - aplikacje Googla pod zwyklem linuxem i z managerem okien Awesome lub dwm (pomysl google jest zywcem zerzniety z tych managerow okien - zakladki zamiast okienek microsoftu - he, he, he - od jakiegos czasu fascynuje mnie awesome co dawalem juz kilka razy wyraz na tym forum - ciekawy zbieg okolicznosci) tez dzialaja szybko... Google tylko przycielo ten uklad opensource''owego oprogramowania zeby byl jeszcze szybszy i pozbawiony zbednych elementow... Co bylo tylko kwestia chwili i wymagalo minimalnego nakladu pracy... I w praktyce to moze byc gwozdz do trumny dla windows - Chrome OS moze byc bezkonkurencyjny jesli chodzi o szybkosc dzialania... Jeszcze tylko kilkadziesiat dobrych aplikacji i gier i adios redmond muchachos!
Jeśli to ma jądro linuksa, to zaangażowanie producentów sprzętu (laptopów) powinno przynieść linuksowi sporo korzyści w postaci stabilnych sterowników. Tylko się cieszyć:) A co do meritum - to _dla mnie_ pomysł średni, wolę tradycyjny system z tradycyjnym lokalnym dyskiem pełnym moich mniej i bardziej ważnych danych, ale jest parę zastosowań w których ta koncepja jakiś sens ma. Inną sprawą jest obdarowywanie google wszystkimi swoimi danymi, informacjami o odwiedzanych stronach itp itd...
Hmmm... Google Chrome OS opiera się na internecie, tak?? Ale co będzie jak utracę dostęp do internetu?? np jak pojadę gdzieś nad wodę albo coś w tym stylu a nie złapie tam zasięgu??
Jako gadget - tak. Jako system operacyjny, na którym pracuję - a już zwłaszcza jako miejsce przechowywania danych - nigdy.
@83.27.147.203 Klucz PGP na twoim netbooku.
taa już widzę te newsy za 3-4 lata... "Google podało do wiadomości publicznej, że hackerzy wykadli loginy i hasła do 100 000 kont google Chrome OS" - i co? wszystkie dane użytkowników, zdjęcia, dokumenty - jednym słowem wszystko w rękach ludzi, którzy wiedzą jak takie dane wykorzystać i na nich zarobić.. dziękuję, postoję...
Chrome jest dla netbooków, a nie PC. Nie jest wielkim zagrożeniem dla Windows. Dla osób prywatnych przechowywanie mało istotnych danych w internecie nie jest problemem - nie jesteś przestępcą, nie masz się czego bać. Firmy nie korzystają w taki sposób z komputera jak osoby siedzące na fejsbukach i naszychklasach, poza tym tu liczy się ochrona danych, więc nie pomyślą nawet o Chromie. A grać i robić poważniejsze rzeczy możemy przecież na domowym desktopie. Więc w czym problem? Już prędzej Chrome wejdzie na smartphone niż na zwykły PC.
Zastanawiam się, na czym ja tu mam zyskać. Porównajmy: netbook z szybkim linuksem uruchamia się ok 20 sekund - niewielka różnica. Chrome mam zainstalowany, korzystam z kilku usług google. Dla mnie nie ma wielkiej różnicy - tyle, że na swoim linuksie zainstaluję to, na co ja będę miał ochotę, i pliki będę trzymał lokalnie. Pewnie chodzi o użytkownika nowego, który nie potrzebuje widzieć różnicy między dokumentami trzymanymi lokalnie na dysku, a dokumentami w Google Docs. Chyba, że netbooki z ChromeOS będą kosztowały 50% ceny zwykłych netbooków - w co nie wierzę. Trochę się zawiodłem, szczerze mówiąc. Ale zobaczymy, to otwarty kod i szybko powstaną "remiksy", a rynek zweryfikuje sens istnienia takiego produktu. Zupełnie niedawno czytałem, że netbooki to chwilowa moda i się nie przyjmie, więc pewien producent systemów operacyjnych nie zamierza się nimi przejmować.
Zapominacie jeszcze o jednym. Dystrybucji oprogramowania! W takim systemie będzie ona równie łatwa jak w "ajfonach" - idealne dla producentów oprogramowania (ciężko takie coś "spiracić") i banalne w użyciu dla Z.U.: Chcesz poprawić zdjęcie? Klikasz i masz program do obróbki grafiki. Płatność? Za program, za czas użytkowania, za funkcje... Sposób płatności?: Patrz konsole. Wszystko elastyczne. Bez sklepów, instalacji, paczy, poprawek, rejestracji, kluczy, płyt w napędach i tej całej "magii" która Z.U. zwyczajnie irytuje. Taka jest przyszłość osobistego komputera. OSy+kobylaste programy będą do pracy :-)
Ja bym się tylko z jedną rzeczą nie zgodził: "Systemy operacyjne, w których działają przeglądarki, zostały stworzone w czasach, kiedy nie było Sieci." Sieć była. Nie było www, ale sieć była. I ta z małej, i ta z dużej. To, że największy obecnie producent "prawie jak oprogramowania", zauważył Internet w latach dziewięćdziesiątych, to tylko kolejny dowód na "wizjonerstwo" tej firmy.
myślę że ten "system operacyjny" to strzał w dziesiątkę dla wielu ludzi którzy już dziś wykorzystują takie mechanizmy. osobiście znam kilku którzy swoje zdjęcia trzymają w serwisach typu picasa web albums, dokumenty edytują w google dokumenty, korzystają z gmaila + czatu gmailowego... co im więcej do szczęścia potrzebne? tylko tyle żeby to wszystko uruchamiało się w mgnieniu oka i działało stabilnie... Google Chrome OS jest właśnie dla nich :) ja jednak wyznaję zasadę że prywatne zasoby trzymam mocno w garści... :) nie znaczy to że nie pobawię się tym nowym "os-em".. ale raczej na zasadzie "trzeci komputer w rodzinie"
Czy ja wiem, Chrome jest dobry tam, gdzie jest sieć. Osobiście lubię wyjazdy na łono przyrody, gdzie złapanie jakiegokolwiek sygnału gsm graniczy z cudem, a co dopiero gprs czy 3G!!!! No więc jak, mam lapa, ale nie mam dostępu do swoich dokumentów, bo nie ma sieci.....
Plus taki że masz zewsząd dostęp do swoich danych. Zarówno z PC, netbooka itp. Minus jest taki że wszystko jest u Google. Lokalne przetwarzanie prawie nie istnieje z tego co widzę. Zobaczymy co przyniesie wersja na desktopy itp jeżeli taka się pojawi. Na razie wystarczy mi Linux. Zwłaszcza że uruchamia się kilka sekund a na netbookach sprawuje się wyśmienicie w przeciwieństwie do spasionego Windowsa.
Lubimy rzeczy stare nazywać nową nazwą - i w ten sposób mamy wrażenie, że wymyśleliśmy coś nowego. "Chmura" już była - nazywa się to "client-server" i nie jest niczym nowym. Później trend się zmienił i zaczęły rządzić samodzielne, wydajne stacje robocze. Dzisiaj, znowu zachłystujemy się terminalami i zachwycamy "rewolucją". Owszem - HTML + Javacript to znacznie więcej niż blokowa transmisja znaków i tekstowy terminal, ale koncepcja nie jest nowa. Z pewnością będą ludzie, którzy uznają to za świetny pomysł. Myślę jednak, że większość zdecyduje się na samodzielne panowanie nad swoimi zasobami. Kwestie prywatności, czy bezpieczeństwa (co w wypadku awarii serwerów Google ?..) wezmą górę. Osobiście jestem raczej rozczarowany prezentacją Chrome OS.
CIA daje pieniądze i naukowców na rozwój firmy która będzie dla nich kopalnią wiedzy. Dwóch agentów zakłada więc firme i donosi spektakularny sukces, czyż to nie jest możliwe w praktyce?
Ludzie wy tego jeszcze nie widzicie ale za kilka lat taka będzie właśnie przyszłość. Wszystkie znaki na niebie i ziemi na to wskazują. Koncepcja terminala staje się rzeczywistością :)
System Chrome OS, nie będzie konkurencją dla Windows, OSX, czy innych dystrybucji Linuxa dla desktopów, ponieważ system ten ma zaspokajać potrzeby użytkowników internetu. Jego główną zaletą będzie to, że się będzie szybko uruchamiał. Z tego co powiedział przedstawiciel firmy Google, w przyszłym roku nie można będzie np kupić systemu lecz netbooki wybranych producentów z zainstalowanym systemem Chrome OS (notabene system ten jest kodem otwartym i jest free). Coś na podobieństwo np telefonu komórkowego Nokia z zainstalowanym Symbianem. W późniejszym czasie pokażą się kompilacje systemu dla reszty urządzeń np laptopów czy desktopów. Więc jeśli włączasz komputer i pierwszą rzeczą jaką robisz jest odpalenie przeglądarki to ten system jest dla ciebie, jeśli natomiast jesteś projektantem, programistą, inżynierem, czy np. grafikiem, pozostaniesz przy tradycyjnym systemie operacyjnym.
Wolałbym jednak żeby dane były przechowywane na dysku a nie w jakiś chmurach wiadomo jak to z hasłami, załatwia się jakąś sprytną sztuczką.
Nie przekonam się do tego. Wszyscy myślą że sieć jest wieczna i bezpieczna. A gdy nagle dojdzie do awarii na serwerach google bądź to ataku na ich serwery. Co wtedy stanie się z terabajtami informacji użytkowników. Google będzie też wstanie przeglądać dane użytkowników, może i będzie zabezpieczenie przed wirusami ale kto uchroni dane przed google?
"Dzięki temu, że wszystkie programy działają online (co oznacza, że każda zakładka pracuje w bezpiecznej strefie, czyli w tzw. sandbox) znacznie utrudnione zostało działanie wirusów i szkodliwego oprogramowania. " LOL, ROTFL
Ditro Linux świetnie nadaje się na wdrożenia w średnich firmach. Naprawde miło jest zobaczyć zapłacone za fakturke na usługę i zadowolonego klienta a całoś konfiguracj spada na mnie, za to klient otrzymuje wydajne środowisko pracy, i oszczędza zarazem. Mit o stabilności NT już dawno obalony :-) Szczególnie distro oparte o debian, o ile na pecety i serwer firmowy, Linux nadaje się świetnie, to na desktopy, to jeszcze nie, choć brakuje doś nie wiele.
zdejmijcie ten żenujący tytuł.....windowsowi może zagrozić co nawyżej osx ale nie google szczególnie że trzeba miec dostęp do netu by cos na tym wogóle porobic a juz samo to jest porażką....linux też miał zagrozić a jak narazie to zabawka dla upartych jak osły
Oto jak najszybciej zostać "własnością Google". Przepraszam, ale zawodowo zajmuję się bezpieczeństwem IT, a w tym poufnością informacji. Google uczy nas, że bezpieczni jesteśmy, jeśli nasze prywatne dane w 100% przechowywane są u nich w firmie? To jakiś żart, prawda?
A owszem koniec Windowsa ale na netbookach bo Chrome OS nie jest systemem na desktopy czy laptopy. Więc nic ciekawego jak dla mnie.

