Palisz przy komputerze Apple? Uważaj, możesz stracić gwarancję!

Na blogu The Consumerist pojawił się wpis informujący o przypadkach odmowy naprawy przez firmę Apple komputerów, które były narażone na działanie dymu tytoniowego.
PC World Testy - notebooki.

Tekst zamieszczony na The Consumerist opisuje dwa przypadki. Pierwszy dotyczy posiadacza MacBooka, który w ramach rozszerzonej gwarancji oddał go do naprawy po tym jak zauważył, że się przegrzewa a zamontowany w nim wentylator nie pracuje tak jak powinien. Niestety, jak się okazało, Apple odmówiło przeprowadzenia czynności serwisowych. Firma stwierdziła bowiem, że komputer pracował w pomieszczeniu, w którym palono papierosy co spowodowało naruszenie warunków gwarancji. Ponadto nie może narażać pracowników serwisu na utratę zdrowia poprzez kontakt z zanieczyszczonym osadem nikotynowym sprzętem.

Domagający się naprawy mężczyzna postanowił wówczas wysłać e-mail do biura Steve'a Jobsa, w którym opisał całą sytuację zwracając jednocześnie uwagę na fakt, że w gwarancji nie ma nigdzie ani słowa o tym, że nie można palić papierosów w pobliżu komputera. Niestety otrzymana odpowiedź również nie była po jego myśli. Wysyłająca ją osoba poradziła mu bowiem, aby sam rozebrał MacBooka i przeczyścił go wewnątrz sprężonym powietrzem...

Drugi przypadek dotyczył właścicielki dwuletniego iMaka. Jej również odmówiono naprawy komputera w ramach gwarancji tłumacząc, że "jest on zanieczyszczony dymem tytoniowym". Kobieta, podobnie jej poprzednik, także wysłała e-mail do biura Jobsa. Otrzymała jednak odpowiedź, w której niejaka Dena tłumaczy, że "według listy amerykańskiej Agencji Bezpieczeństwa i Zdrowia w Pracy (OSHA) nikotyna jest substancją niebezpieczną i Apple nie może wymagać od swoich pracowników aby naprawiali cokolwiek co może stanowić zagrożenie dla ich zdrowia".

Apple nie ustosunkowało się jeszcze do tych doniesień.


Tagi: Apple, gwarancja Applecare
Oryginalny tekst został opublikowany na www.idg.pl
Ocena:
Twoja ocena:

Komentarze (39)

gomez_a_la_trottolla

18-02-2010 19:53

Z jednej strony cieszy (mnie, jako niepalącego), że jest kolejny bat na palaczy, z drugiej w tym konkretnym wypadku to lekka przesada. Co będzie następne? Odmowa z powodu używania przez użytkownika dezodorantu, bo okazał się alergenny? A może odmawiać przyjęcia całego sprzętu z aglomeracji miejskich tłumacząc to zwiększoną zawartością ołowiu. I ze wsi, bo mieszkańcy mogli używać środków ochrony roślin w ogródku. Skończy się na tym, że do gwarancji będzie trzeba dokupić 100tys rozszerzeń, a i tak jej praktyczna wartość będzie taka jak wydruk Lotto przed losowaniem.

~comer

25-11-2009 16:18

Do wesołego palacza maxa (ciekawe zestawienie nicków :)) Trudno się dyskutuje gdy wszyscy są tego samego zdania. Uważam, że każdy z was ma rację. Choć każdy z Was podkreśla inne aspekty opieki nad ludźmi którzy jej potrzebują to jedno Was łączy. Żaden z Was nie jest obojętny na ten problem. A to cieszy.

~Wesoły

25-11-2009 09:01

@palacz, 18km ode mnie żona rozwaliła mężowi głowę siekierą. Bo przychodził pijany, lał ją i dzieci. Sprzedawał w domu co mógł byle mieć na picie. Do pracy nie chodził. Przychodziła na policję a ta nic nie robiła (gość miał brata w policji). Nawet nie przyjeżdżali. Pewnego pięknego wieczoru kiedy ich stłukł i poszedł spać, wzięła siekierę i rozpłatała mu głowę. Oczywiście policjanci mieli po akcji przerąbane. Jej nic nie zrobili. Podpisali jej żółte papiery i po jakimś czasie puścili dając nadzór psychologa czy kogoś. Ale powiedz mi, czemu takiego człowieka ktoś ma chronić, badać ? Dlaczego pił ? Był zdrowy, miał dom, żonę, dwoje dzieci. Dlaczego ich bił ? Wiesz co ? Nie obchodzi mnie to. Był idiotą. Z chęcią posłuchał odpowiedzi na to o co pytał Max. Ludzie dawno dali dowód na to że inteligencją nie odstają od małpy. Zwłaszcza kiedy są w stadzie. Wystarczy popatrzeć na co głosują, co popierają. Ci oglądający telewizor i "piękne słówka polityków" wyglądają jak małpy którym pokazuje się banana.

max

24-11-2009 20:25

re palacz: wszystko fajnie pięknie. Humanizm, współczucie, otaczanie opieką. Tylko wytłumacz mi, dlaczego otacza się opieką pijaka, który leje żonę i zaniedbuje rodzinę, albo bandziora, a daje się umierać małej dziecinie, która nic nie zawiniła, bo nie ma pieniędzy na jej leczenie. Jak dasz mi odpowiedź na to pytanie, to porozmawiamy dalej.

~palacz

24-11-2009 19:16

re max i comer "tylko dwie rzeczy sa bezkresne: wszechswiat i ludzka glupota, z tym , ze co do tej pierwszej to nie mam pewnosci" jak to powiedział Albert Einstein. W związku z powyższym przechodzimy do kwestii moralnej czy dlatego że ktoś jest nazwijmy to "mniej rozgarnięty" lub ograniczony przez to ze nie zdaje sobie pełni konsekwencji ze swoich czynów to jest gorszy od nas? Człowiek przynajmniej w teorii uczy się na błędach logicznie rzecz biorąc jeśli się poparzę to nie wsadzę więcej ręki do ognia. Dla takiego człowieka wyciągającego wnioski warto jest poświęcać środki. Dzięki temu doświadczeniu może odmienić swoje życie a także życie innych ludzi. Jeśli człowiek nie jest zdolny do podejmowania logicznych decyzji i wyciągania wniosków bez względu czy na defekty mózgu czy na silne uzależnienia powinno mu się zapewnić specjalistyczna opiekę w ośrodku zamkniętym. Przecież nie pozwalamy wariatom szkodzić sobie czy innym lądują w psychiatryku. Nie zabijamy dzieci autystycznych lub z porażeniem mózgowym tylko zapewniamy im opiekę. Nie możemy sprowadzać wszystkiego do kwestii pieniędzy. Bo stworzymy społeczeństwo na wzór Sparty każdy kto jest słabszy fizycznie bądź psychicznie musi odejść (zginąć) aby inni w pełni sprawni nie mieli kłopotu, zaoszczędzili środki, pieniądze, surówce etc. Tylko co z naszym człowieczeństwem? Z naszym współczuciem? Z naszą chęcią pomocy innym? Dla mnie to egoizm i ograniczone myślenie przepraszam jeśli kogoś tu urażę ale porównał bym to do ideologi III Rzeszy i kategoryzowania ludzi na tych lepszych i gorszych. Ten człowiek (alkoholik) mógł być do odratowania gdyby zapewniło mu się odpowiednią pomoc psychologiczną. Kto wie jakie miał problemy? Dlaczego pił? Aby zapomnieć? Jakim był człowiekiem? Co o nim wiemy? Niestety nic. Pozostają zaś dziesiątki pytań w głowie. Poza tym że dajemy mu etykietę zapił się na śmierć. Szkoda że nikogo nie obchodzi dlaczego ... Podobną etykietę dajemy palaczom, narkomanom czy ludziom chorym na HIV a szkoda. Szkoda że ludzka znieczulica na problemy innych postępuje i toczy nasze społeczeństwo w ślepe tory egoizmu ...

~max

24-11-2009 16:55

ech... za dużo tekstu i walnałem parę byków "panienki w szpilkach" miały być, nie w szpitalkach. To może później;)

~max

24-11-2009 16:53

Jest coś takiego jak DNR. "Do not resuscitate" - klauzula podpisywana na własne życzenie przez osoby, które nie chcą być sztucznie podtrzymywane. W tej sytuacji przydałaby się klauzula "Do not attempt to prolong life, when I''m trying to finish it". Z jednej strony to prawda, że nie można nikomu odmówić pomocy. Z drugiej strony zauważcie ile osób możnaby uratować za pieniądze, które przeznaczono na bezskuteczną walkę z człowiekiem pozbawionym instynktu samozachowawczego. Ile krwi zmarnowano. Można mu było też przeszczepić wątrobę, nerki, serce... i wszystko na nic. I tak by się zachlał. Ja uważam, że za drugim razem nie powinno się go było ratować. Oczywiście wymagałoby to zmian w prawie, bo jak napisał "palacz", wg dzisiejszych zasad nieudzielenie pomocy jest przestępstwem. Gdybyśmy mieli spore nadwyżki w budżecie NFZ, to proszę bardzo - ratujcie do woli. Jednak mamy deficyt. Wiele osób, które nie zawiniły swojej chorobie i naprawdę z całych sił walczą, nie ma szans, bo ktoś postąpił głupio. Tu dotknę pewnej kwestii, która pewnie sprowadzi na mnie gromy i krytykę innych czytelników, ale co tam. Chodzi mi o akcje ratownicze w górach. Pojedyncza akcja sprowadzenia pijanego kretyna ze szczytu górskiego przy użyciu helikoptera kosztuje tyle, że wystarczyłoby na setki zabiegów chemioterapii, radioterapii i pewnie na jakiś przeszczep by zostało. Nie chodzi mi oczywiście o wymuszanie płatności za przypadki losowe, tylko za ewidentną głupotę, którą widzę za każdym razem, jak jestem w górach. Pijani młodzieńcy idący pod prąd (niezgonie z ruchem ustalonym na szlaku), panienki w szpitalkach pomykające po stokach, ludzie idący z małymi dziećmi po szlakach opisanych jako "trudne"... albo po prostu wchodzący na stok wieczorem. Potem się gubią i d*** zimna. No ludzie, to nie gra komputerowa. Tu nie ma save''ów ani cheatów. Jak ktoś złamie kark, to napis Game Over sam św.Piotr mu wyświetli.

~comer

24-11-2009 16:33

re: palacz Ja również cieszę się, że nie jestem lekarzem. Znam kilku lekarzy i dylematy zarówno moralne jak i prawne, z którymi się spotykają. I naprawdę cieszę się, że nie wybrałem sobie tego zawodu. Piszesz, że skoro był alkoholikiem to powinien trafić do zakładu odwykowego. Zgoda - tylko, który alkoholik tego pragnie? Chyba niewielu. Czy Ty chciałbyś, aby wbrew Twojej woli zamknięto Cię w zakładzie odwykowym dla palaczy? Chyba nie. A przecież tak rozumują wszyscy od czegoś tam uzależnieni, obojętnie czy to będą narkotyki, alkohol, papierosy czy czort wie co jeszcze. Każdy z nich będzie bronił swojego prawa do swobody i stylu życia, jakie wybrał. A gdy wskutek nałogu zapada na jakąś chorobę oczywiście będzie oczekiwał pomocy medycznej, przecież płaci składki. Tylko, że koszty leczenia zawsze są wysokie i obciążają wszystkich. A co do opisanej historii to podobno cały proces reanimacji z transfuzją krwi włącznie zrobiono ponownie. Gościa odratowano, lecz tym razem nie wypuszczono jedynie z budynku, ale odwieziono do domu. Po kilku dniach znajomy dowiedział się od lekarza rejonowego, że nasz bohater nie żyje, upił się w domu lecz nie było już nikogo, kto mógłby go odwieźć na pogotowie, a szkoda można byłoby go uratować jeszcze raz, podobno był to bardzo sympatyczny facet. Stąd morał - jak już pić to zawsze z kimś nigdy samemu i nie przy komputerze f-my, Aplle bo możemy stracić gwarancję :) A lekarzom, tym z powołania – naprawdę nie zazdroszczę zwłaszcza w dzisiejszych czasach.

~palacz

24-11-2009 14:44

Przysięga Hipokratesa, Konwencja Genewska, czy polskie Przyrzeczenie Lekarskie mówią same za siebie. W kwestii moralnej jeśli jako lekarz odmówisz komuś pomocy jesteś odpowiedzialny za jego śmierć. Czuł byś się w porządku gdybyś pozwolił mu umrzeć? Potrafił byś z tym żyć? Jesteś skłonny decydować o czyimś życiu bądź śmierci? Jeśli tak to ciesze się że nie jesteś lekarzem. Co do samego opisywanego przypadku skoro pacjent był alkoholikiem dla czego nie trafił do placówki odwykowej ani nie zainteresowali się nim szpitalni psychologowie. Skoro świadomie bądź nie targnął się na swoje życie być może był niepoczytalny i powinien zostać ubezwłasnowolniony.

~Gość

24-11-2009 14:34

ROTF :)))))) KIEDYS, KIEDYS, mac byl stabilny do bolu (i niezawodny). znam kilkanascie sytuacji, w ktorych sprzet ulega powaznemu zakurzeniu (chodzi przeciez o przegrzewanie). bar, warszatat stolarski, biuro zakladu gastronomicznego, kazde mieszkanie w miescie z widokiem na ulice... etc, znam jeszcze jedna czynnosc, ktorej powinni zabronic swoim userem-looserom.... fred wie, o czym mowie :)))

~comer

24-11-2009 14:02

re max: Całkowicie się z Tobą zgadzam. Ja również od kilkunastu lat płacę na NFZ i również oczekiwałbym w zamian bezpłatnej opieki zdrowotnej. Niemniej jednak przytoczony przeze mnie przypadek ratowania alkoholika (ubezpieczonego)- miał naprawdę miejsce. Interesuje mnie ocena zachowania lekarzy w takim przypadku. Powinni ponownie zrobić wszystko dla ratowania go czy nie? Ja znam zakończenie tej historii ale interesuje mnie co o tym sądzą inni.

~max

24-11-2009 13:41

re comer: Do bezpłatnego nie. Pytanie tylko czy widziałeś w Polsce bezpłatne leczenie. Bo moje na przykład jest płatne i słono. Za te pieniądze które miesięcznie wywalam do bezdennego worka NFZ-tu, miałbym najdroższy abonament w jednej z prywatnych klinik.

~comer

24-11-2009 13:06

Oto historia zasłyszana kilka lat temu od lekarza, ale sam problem chyba nadal aktualny . Pracował On o ile pamiętam w pogotowiu. Nad ranem przywieziono pacjenta z objawami zatrucia alkoholowego sądząc po zapachu prawdopodobnie denaturat lub jakiś inny wynalazek. Z uwagi na bardzo ciężki stan przeprowadzono mu transfuzję krwi czy dializę, dokładnie nie pamiętam. W każdym bądź razie przy ratowaniu zaangażowanych było wielu lekarzy i sprzętu nie mówiąc już o kosztownych lekach. Wszystko się udało, gościa odratowano i koło południa zwolniono do domu. Jak wspominał ten lekarz minęło może kilka godzin gdy gościa przywieziono ponownie z tymi samymi objawami. No cóż był to zagorzały miłośnik mocnych trunków. I teraz dylemat - jak powinni postąpić lekarze? Powinni ponownie robić wszystko aby przywrócić go do życia z transfuzją krwi włącznie? Co sądzicie? Czy ludzie nie dbający o własne zdrowie, lekceważący zalecenia lekarzy powinni mieć prawo do bezpłatnego leczenia czy nie?

~max

24-11-2009 11:02

re Wesoły: gratuluję wygodnego miejsca zamieszkania. Co do policji mam zupełnie inne doświadczenia. Zazwyczaj nie pojawia się wcale. A jeśli już, to dawno po odejściu elementu. U mnie koło osiedla regularnie niszczono lampy (latarnie). Raz nawet podpalono samochód. Policja przyjechała, a jakże, po dwóch godzinach. Od tamtej pory ufam raczej sobie, niż systemowi, że mnie ochroni.

~Wesoły

24-11-2009 10:54

@max, widzisz, ja tu mam inne doświadczenia z wyrostkami. Mieszkam na uboczu (w miastach nie znoszę hałasu) i tutaj ludzie są spokojni, sąsiedzi się znają i sobie pomagają. Dzieciaki jak piją to i tak nie robią burdy ze "swoimi" jak to mawiają. Takie coś jak smród spalin tu też nie istnieje. Wieczorem zobaczysz czy usłyszysz auto na ulicy to sztuka. A że jeszcze od głównej drogi mieszkam kilkaset metrów to już w ogóle mam ciszę, spokój. Tylko mój pies czasami na coś zaszczeka. Jak byłem mały, mieszkałem pod lasem. Tam powietrze jest nieziemskie. Jeszcze jak deszcz spadnie to... A co do "osób niepewnych" w centrum miasta czy gdzieś, wystarczy telefon. Wbrew ogólnej opinii policja pojawia się natychmiast. Na osiedlu gdzie mieszka mój znajomy, pojawia się 2-3 razy wieczorem. Tak to jest jak dzieciaki nie potrafią się czymś zająć tylko marynują swoje życie na głupoty.

~max

24-11-2009 10:40

re Wesoły: dlatego gorąco popieram zakaz palenia w pomieszczeniach. Smród (zwłaszcza tanich fajek) utrzymuje się potem całe godziny. Ostatnio zrobiłem sobie przerwę w pracy i poszedłem do zegarmistrza. Zamiast podjechać autobusem (bo to centrum, nie opłaca się brać samochodu - przynajmniej mi;)), poszedłem pieszo. Dla zdrowia. Plułem sobie w rozczochraną brodę, bo smród był nieziemski. Coś było nie tak z ciśnieniem i wszystkie spaliny, zamiast powoli się ulatniać, gromadziły się przy nawierzchni. Pierwszy raz mi się zdarzyło tak źle się czuć z powodu smrodu. Wróciłem grzecznie busem. Z moich znajomych też prawie nikt nie pali. Ci, co palą, raczej nie dmuchają nikomu w twarz i nie robią smrodu wokół siebie. Absolutnie nikt z nich nie pali w zamkniętych pomieszczeniach. To jest raczej kwestia kultury osobistej niż nałogu. Wracając do ćpunów - owszem, mogło Ci się zdarzyć, że trafiłeś na zniszczonego pacjenta, który się nie spodziewał. Gorzej jest z naćpanymi wyrostkami, którzy dopiero zaczynają swoją podróż. Często zamiast totalnych zamulaczy biorą środki pobudzające (takie jak amfetamina), do tego zapijają to alkoholem i naprawdę robią się nieprzyjemni. Do kontaktów z osobami niepewnymi polecam sprzęty do tego przeznaczone, a nie własne kończyny;)

~Wesoły

24-11-2009 10:05

Nie udaję chojraka. Ostatni raz jak mnie jakiś idiota zaczepił (akurat na stacji kolejowej), dostał kolanem zaraz poniżej mostka. Raczej nie spodziewał się takiego wyniku. Co do tego co mówisz to owszem. Jest jak jest ale pół dnia chodzenia po ulicy pełnej samochodu nie zasmrodzi mi tak ubrania jak 5 min w jednym pomieszczeniu z palaczem. Poza tym na pewno na moje zdanie ma wpływ to że z moich znajomych mało kto pali. Ludzie z którymi pracuję nie palą. W mojej najbliższej rodzinie nikt nie pali. Zaś samo palenie (palacze muszą mi wybaczyć) w moim środowisku uchodziło nie za przejaw "dorosłości" czy "szpanu" a głupoty. Może po prostu miałem takie szczęście, może w swoim zdaniu na temat palaczy nie jestem obiektywny. No ale cóż, każdy ma swojego pier**lca.

Marucins

24-11-2009 09:49

Fajna sprawa TAK POWINNO BYĆ Chcesz zapalić sp\daj na zewnątrz.Nie trój innych i zarazem siebie

~max

24-11-2009 09:48

re Wesoły: jeśli przeszkadzają Ci śmierdzący palacze, to rozwiązanie jest proste - nie zadawaj się z nimi, powiedz szefowi (choć z tego co pamiętam, to sam jesteś sobie szefem), że nie chcesz z nimi pracować i gotowe. Jeśli chodzi o nagonkę na pijaków i ćpunów - podałem przykłady dość silnej dysproporcji w podejściu do nich i do palaczy. Zauważ, że palacze nikomu nie szkodzą - w miejscach zamkniętych palenie jest zabronione, a na otwartym powietrzu wiatr wszystko rozwiewa. Nie powiesz mi, że ktoś dostał raka, bo przechodził koło palącego. O wiele bardziej toksyczne są produkty spalania paliw używanych w motoryzacji. I o wiele bardziej powszechne. Papieros nie ogłupia. Papieros nie wyłącza świadomości - nie prowadzi do "urwania się filmu". Papieros nie wzmaga agresji. Wypalony papieros nigdy nie popycha mordercy do czynu. Przeciwnie jest z alkoholem: każdy, kto pije, zmienia swój stan świadomości, aż do jej utraty. Część upija się "na smutno", część "na wesoło", ale prawda jest taka, że alkohol wypycha na wierzch podświadomość, a więc to, jaki człowiek jest pod spodem, pod warstwą ucywilizowania. W takim stanie ludzie robią rzeczy straszne. O prochach nie będę pisał, bo w sferze destrukcji społecznej działają dość podobnie jak wóda. I teraz zobacz, jakie jest podejście do palaczy - zakazać (palenia), obciążyć (akcyzami, podatkami, whatever), odebrać (prawa do leczenia), obłożyć ostracyzmem (niektórzy pracodawcy, często koledzy). A jak postępuje się z pijakami? "Zabił pod wpływem alkoholu" - no, to przecież nie był świadom tego, co robi. Zmniejszamy wyrok. Nadal twierdzę, że coś tu się komuś popaprało. PS. Co do walki z narkomanem, to wybacz, ale najwyraźniej nigdy nie byłeś w niebezpiecznej sytuacji na ulicy. Poczytaj sobie, jak reaguje człowiek na amfetaminie, to przestaniesz udawać chojraka. Strzału w szczękę też nie polecam, bo jest duże prawdopodobieństwo, że skaleczysz sobie kostki, i że cel ma HIVa. I z Twojego snu o bezpiecznym, beznikotynowym świecie, pozostanie szybkie odchodzenie w nieuleczalną chorobę. A co z grupami terroryzującymi ludzi przy użyciu strzykawek? Niemal każdy dworzec w Polsce zna to zjawisko. Nic się z tym nie robi. Straż miejska omija ćpunów z daleka. Za to palaczy na przystankach karze mandatami.

~Gość

23-11-2009 23:57

najciekawszy komentarz na tej stronie zostawia zawsze ramones69. Ma jedno zdanie które wkleja kombinacją. prawy przycisk myszki, przesuń w prawo, naciśnij powtórnie. puść przycisk, przesuń w lewo. upuść Ta skomplikowana czynność zabiera wszelkie zasoby myślowe, zatem nie jest w stanie nić więcej wnieść do dyskusji jak to jedno jedyne zdanie.

~shake

23-11-2009 23:45

Ja wale konia przy maku czy też stracę gwarancję :P Towarzysze autorzy czy musicie aż tak dennie manipulować informacjami na poziomie pudelka. Przecież cała sprawa wyglądała zupełnie inaczej co podane źródło też mówi. Apple nie zgodziło się jedynie żeby sprzęt dotykali ich pracownicy. Apple zaproponowało bezpłatną naprawę ale w serwisie zewnętrznym a półgłówki z idg myślą że zamanipulują informacją żeby dokopać temu wrednemu Apple. IDG=DNO :P

~mis dentysta

23-11-2009 23:39

@Wesoly: Nie przesadzajmy. Pracownik NIE MOGLBY pozwac Appla, gdyby pracowal w rekawiczkach (chyba praktyka, nie?), oraz w maseczce. Poza wszystkim, zwiazki fluoru SA niebezpieczne. Poza tym, polecam lekture materialu MSDS acetylsalicyl acid (wysoce niebezpieczny jest, powiadam ci). W tlumaczeniu: acetylsalicyl acid = kwas acetylosalicylowy = aspiryna....

~mis sklerotyk

23-11-2009 23:32

Te, autor, mac wasza bloszewicka, piszcie historie PELNE, a nie wersje demo. Wymowa artykulu troszke by sie zmienila, gdyby zamiescic info: "Apple zaoferowało jednak, że mogą oni pokryć koszty naprawy w zewnętrznym serwisie. ", nie? Bylo juz paru Autorow, co manipulowali rzeczywistoscia, ale odeszli wraz z Beria i Dzierzynskim, pamietajcie o tym, TW autor.

~Wesoły

23-11-2009 23:32

Nie ma się co śmiać Mis dentysta. Bo to nie tyczy się tylko Apple a każdej firmy. W kraju gdzie można dostać milion dolarów odszkodowania za popatrzenie palców kubkiem z kawą takie durnoty są codziennie. I wyobraź sobie że KAŻDY pracownik będzie mógł pozwać swojego pracodawcę w momencie jak będzie musiał pracować z "niebezpiecznymi substancjami".

~Mis dentysta

23-11-2009 23:28

Myhm.... trza uwazac z makami. Np. nie wolno sie przyznac do mycia zebow, bo wg OHSA fluor to tez substancja niebezpieczna, z ktora pracownicy Apple nie powinni miec kontaktu. Laseczki farbujace wlosy: nadtlenek wodoru oraz amoniak tez sa na liscie.

~Wesoły

23-11-2009 22:16

@max, wybacz ale do palaczy jestem bardzo negatywnie nastawiony. Może dlatego że wychowałem się na wsi i mieszkałem koło lasu. Teraz nawet oddychając czuję ogromną różnicę między takim powietrzem a powietrzem miejskim. A już nie potrafię wytrzymać przy osobie palącej. Samego nałogu też nie potrafię zrozumieć. Pomijając raka, płuca palacza (widziałeś kiedyś ? było na discovery) wyglądają jak czarny worek na śmieci pełen smoły. Śmierdzi im z buzi, śmierdzą im ubrania, śmierdzi wszystko na około, palce żółkną a o zębach nie wspomnę. Palić niech sobie palą. Tak długo jak nie palą wśród innych ludzi. Zwłaszcza tych którzy sobie tego nie życzą. Akurat na ćpunów i pijaków jest nagonka. Poza tym Ci również szkodzą głównie sobie. Chyba że mówisz o tych co zaczepiają innych. Są tak otumanieni że wystarczy strzał w szczękę od dołu i idą spać. Jaki by nie był. A ty idziesz przed siebie. Poza tym PCWORLD jak zwykle pomija 2 najważniejsze fakty. Po pierwsze pracownicy Apple mogli by wytoczyć proces (amerykański sen z odszkodowaniem) firmie za to że łamie się ich prawa. Apple nie chce procesu. Druga sprawa o której chyba nie wspomniano - Apple zobowiązało się do zapłacenia za naprawę w zewnętrznym serwisie. A wszystko dlatego że rząd zaliczył bodajże nikotynę albo coś co znajduje się w dymie papierosowym do substancji niebezpiecznych.

~max

23-11-2009 22:04

re Wesoły: nie poznaję Cię;) ~palacz dobrze pisze. Jeśli potrzebne są regulacje w zakresie szkodzenia innym, to należy je wprowadzić. Od swobód obywatelskich wara. Jeśli zgodnie z oceną ryzyka okazałoby się, że palacze chorują częściej, to można im podnieść składkę ubezpieczeniową. Ale nadal: wara od tego, co kto robi. --- Ja na przykład nie życzę sobie, żeby sto tysięcy wsioków codziennie przejeżdżało koło mojego okna, robiąc taki syf, że nie da się tego okna otworzyć (w lecie nie do zniesienia). ZABRAĆ KIEROWCOM BEZPŁATNĄ SŁUŻBĘ ZDROWIA! Głupie? Tak samo głupie jak pokrzykiwanie na palaczy czy jakąkolwiek inną grupę. Alkoholicy o wiele bardziej szkodzą, a na alkohol nagonki nie ma. Ćpuny też szkodzą, a zamiast ich pogonić, robi się dla nich kosztowne odwyki. Jak już sobie rozwalą wątrobę, to płaci się im renty. A Apple? Jak to Apple. Państwo w państwie.

~Gość

23-11-2009 22:01

No, Ramones, bo Microsoft to nie monopolista...

~Adam

23-11-2009 22:00

A który producent komputerów naprawia na gwarancji komputery oblepione w środku smołą?

~ramones59

23-11-2009 21:42

Apple to syf dla dzieci i szpanerów... Polecam MSwin7 i nie kupowac OSX z Macbook od monopolisty. :D Pozdrawiam...

~sisi

23-11-2009 21:39

radze zapoznac sie co wchodzi w sklad ceny papierosow - ktos was uprzedzil...

~palacz

23-11-2009 21:38

Drogi kolego Wesoły ta bezpłatna opieka zdrowotna jest pobierana z mojej wypłaty przez moje opiekuńcze Państwo w którym mieszkam i nikt nie będzie mi zabierał czegoś za co płacę ani tym bardziej nazywał darmowym skoro zabiera się miesięcznie 9% moich zarobków. Tym bardziej nikt nie będzie ograniczał moich swobód obywatelskich gwarantowanych przez konstytucje (Zgodnie z artykułem 68 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, każdy obywatel Polski ma prawo do ochrony zdrowia. Nie wiem skąd wam się wzięła ta darmowa). Jednak jako palacz zapewniam cię że palę z poszanowaniem praw innych ludzi czyli w odosobnieniu. Zgodzę się też z wprowadzeniem zakazu palenia w klubach gdyż palę jak mam ochotę i nie potrzebuje przymusowo wdychać dymu. Więc doskonale rozumiem przeciwników palenia. Jednakże proponuję nauczyć się tolerancji i poszanowania czyjejś wolności skoro ta osoba szanuje też wasze prawa. Pozdrawiam Palący dla przyjemności nie z nałogu.

~ulala

23-11-2009 21:28

No proszę, wydano dzisiaj nową stabilną wersję przeglądarki Opera -- 10.10. Tymczasem na tym portalu ani śladu artykułu na ten temat, na przykład przedstawiającego nowości w tej wersji programu. Przypominam, że zawsze gdy wychodzi pomniejsza testowa wersja Firefoksa, zawsze artykuł tutaj jest -- nawet jeśli praktycznie nie ma treści. Ot, "obiektywne medjóm".

~Wesoły

23-11-2009 21:28

Podatek dla palaczy... dobre by to było :-D Raz bym się nie wkurzał jak chcą wprowadzać nowy podatek.

~pharao

23-11-2009 21:16

no wiesz, można pomyśleć np od specjalnym podatkiem od palenia na służbę zdrowia. W cenie paczki. Paczka by kosztowała 20 zł, to i by kasa była na leczenie tych przywar społeczeństwa :) A Ci od tłustego jedzenia ... hmmm, dobre stwierdzenie, ale wydaje mi się, że jednak palenie jest gorsze :)

~Wesoły

23-11-2009 21:06

Kiedy ma rację. Tłustym jedzeniem szkodzisz wyłącznie sobie przy okazji dostarczając sporo nawozu naturze (przy niektórych to nawet krowa wysiada). Paląc, jak nie jedne badania dowodzą, szkodzisz bardziej innym jak sobie. Palacze powinni mieć klosz na głowie w trakcie palenia. Od razu tracić prawo do bezpłatnej opieki zdrowotnej.

~Gość

23-11-2009 20:43

pharao To może odbierzmy prawo do opieki lekarskiej również smakosza tłustego jedzenia, w końcu tez sobie szkodą, swojemu sercu... niektórym powinni odebrać to prawo ze względu na wrodzą głupotę.

~andy

23-11-2009 20:25

Nie wiem kto pisze jak było naprawdę, ale proszę przeczytać co pisze na ten temat pdaclub z dnia 22.11.2009. link poniżej: [[http://www.pdaclub.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=16400:palie-przy-swoim-macu-apple-go-nie-naprawi&catid=49:sprzet&Itemid=91]]

~pharao

23-11-2009 20:21

niby troche komiczne... ale dobrze im tak! :) Palaczom należy odebierać większość praw - zaczynając od prawa do bezpłatnej opieki lekarskiej

Polecane

Kariera w IT 2012

Kariera w IT 2012
Uczelnie, rynek pracy, rekrutacja, pracodawcy, rozwój zawodowy - czyli wszystko, co chcielibyście wiedzieć o pracy specjalistów IT w Polsce. Piszemy jakie uczelnie wybrać, dlaczego warto studiować informatykę i kierunki techniczne, jak wygląda proces rekrutacji i jak dobrze wypaść przed pracodawcą, opisujemy pracodawców - firmy IT - i możliwe ścieżki kariery.

Pobierz bezpłatnego e-booka

20 lat polskiej sieci
Ebook 20 lat polskiej sieci to kompletna charakterystyka polskiego internetu (oraz polskiego internauty). Odpowiadamy na pytanie, jak wygląda nasz kraj na tle bliższych i dalszych europejskich sąsiadów pod względem popularyzacji szerokopasmowych łączy internetowych i rynku mobilnego. Wymieniamy również wady i zalety korzystania z bezpłatnych punktów dostępowych.
Jeśli chcesz otrzymać darmowego e-booka, wpisz swój adres e-mail. Wyślemy Ci go natychmiast!
Wyrażam zgodę na wykorzystywanie mojego adresu email do celów marketingowych. rozwiń »