Alert o rzekomym błędzie danych, wyświetlony przez trojana W32/DatCrypt
Trojan generuje też komunikat systemowy
Data Doctor 2010 wyłudza pieniądze za odblokowanie (odszyfrowanie) plików
To dziwne, że prokuratorom nie przyszło na myśl, żeby aresztować tego twórcę i złodzieja.
no ja sobie chyba dzisiaj ściągnę trial f-secure''a ze strony, bo mnie przeraził ten trojan troche:/ nie mam ochoty płacić jakimś oszustom.
Nie no, różne sa sposoby, ale dobrze, żeby po prostu solidny antywirus wykrywał takie złośliwości. Używam właśnie f-secure''a i już do tej pory byłem zadowolony z szybkości, skuteczności itd, a teraz tylko potwierdzają, że dają radę.
no nie powiem, zeby mi nie napędzili lekkiego "scare", ale na szczęście do tej pory udawało mi się unikać tego typu przyjemności... myślę zresztą, że f-secure, który mam na kompie, ma w tym swoje spore zasługi.
re phi: Windows jest POSIX? Nic bardziej mylnego. Windows zbliża siędo POSIX semi-compliant, gdy doinstalujemy mu Unix services, cygwina i parę innych rzeczy. Nigdy nie będzie fully-compliant.
@Adam: A /home?
@phi: Nikt nie wie dlaczego jedne dostępne rozwiązania MS kopiuje a drugie nie, mimo że byłoby to z pożytkiem dla ich systemu, nawet ci, co im dobrze życzą nie wiedzą. A rozwiązania te na ulicy leżą, się schylić.
Gdyby tak Microsoft w systemach od Windows NT w górę wprowadził opcję instalacji korporacyjnej, gdzie profil byłby na osobnej partycji z dodaną systemową opcją noexec dla całej partycji - ile życie byłoby łatwiejsze, prawda admini? A system ten jest przecież POSIX. Skoro zapożyczyli z BSD elementy stosu TCP/IP to mogli jeszcze pożyczyć tę opcję, obecną we FreeBSD, OpenBSD, Linuksach i wielu innych systemach typu UNIX...
Nie tylko to. Standardowym katalogiem do którego zapisują pliki WSZYSTKIE aplikacje coś ściągające (od przeglądarek po menedżer pobierania) jest u mnie "Pobrane". Opcja noexec gwarantuje mi że w tym katalogu nie odpalę nic. Powód ? Różne rzeczy zapisuje na dysk. Katalog ten jest powiązany z maszyną wirtualną gdzie te rzeczy są testowane w izolowany środowisku.
Ja codziennie chodzę po fajnych stronkach i klikam, w co mi się podoba. Nie boję się nawet otwierać stron zgłoszonych jako dokonujące ataku. I co najwyżej FF mi się wyłoży albo zamuli, gdy trafi na jakiś dziwny kod, ale samo bez mojej wiedzy i zgody nic mi się nie uruchomi, a tym bardziej zainstaluje w systemie. I nie potrzebny do tego żaden antywirus.
re tad: "Adam: możesz kliknąć i uruchomić" tłumaczy ci się, jak krowie na granicy, że trzeba jeszcze nadać prawa dostępu. A ty swoje. Standardowy user nawet nie wie, jak te prawa nadać, ale ty oczywiście wiesz lepiej. Jak to jest być takim geniuszem, jak ty? Codziennie jak się budzisz, to nawet przed świtem nie zapalasz światła, bo przecież blask twej z****ści jest tak silny, że oświetla wszystko dokoła.
Adam: możesz kliknąć i uruchomić, szczególnie gdy stronka fajna a użytkownik naiwny jakich na pęczki. Zaszyfrowanie dostępnych aktualnie plików nie robi żadnych tródności.
na chipie ostrzega eset, tutaj f-secure, a ja ide trzecia droga i wybieram Nortona. Dobranoc
olewam gałgana okienkowego i mi to nie grozi tam przy okazjii nie posiadam żadnego antyvirusa bo i poco :]
@85.128.36.194, a no owszem. Tylko zauważ że musisz zanim klikniesz - nadać temu programikowi prawa do uruchomienia a dopiero później możesz go odpalić. To tak jak napisać: "W pełni władz umysłowych klikam w ten podejrzany program z podrzędnego bloga gotów na wszelkie konsekwencje z tym związane".
IP: 85.128.36.194 Oczywiście że możesz kliknąć, tylko po co? Na Linuksie uruchomienie programiku ze stronki jest trochę trudniejsze niż na Windowsie, więc jest trochę więcej czasu na zastanowienie się, po co mi ten "fajny programik". Zresztą w Linuksie jest dość łatwo zabezpieczyć ważne pliki, tak że byle programik nie zrobi im krzywdy.
Ale będąc zwykłym użytkownikiem pod linuxem, też mogę sobie kliknąć w fajny programik na fajnej stronce i gratisowo zaszyfrować sobie dowolne pliki do których mam dostęp, czyli dla mnie najważniejsze pliki.
To ja chyba pozostawię na moim laptopie Mandrivę.
Windows - impossible is nothing :-D Ale między bogiem a prawdą to nie potrzebny jest do tego trojan. Puszczasz jakiś przydatny programik w sieć na ładnej stronce, piszesz że robi to to i tamto. Tyle. Każdy frajer się na to złapie. No ale pomysł na trojana przedni chociaż nie jest nowy :-)

