@świstek Ależ oczywiście, że MS co i rusz dostaje nagrody dla najlepszego pracodawcy. MS to idealny pracodawca, bo nie dość, że bardzo dobrze płaci, to jeszcze pozwala swoim pracownikom cały czas się lenić. W żaden sposób ich nie kontroluje, czego przykładem były m.in. liczne wycieki wersji testowych Windows 7. Zapewne tak samo jest z programistami - każdy sobie pisze tak, jak mu się podoba. Dam wam przykład-ciekawostkę: Widzieliście Menu Strat w najnowszych Windowsach? Kliknijcie sobie na strzałkę obok przycisków zamykania systemu - pokaże się wam menu. A teraz kliknijcie prawym przyciskiem na jakiś dowolny element pulpitu prawym przyciskiem myszki, żeby wyświetlić menu kontekstowe. Widzicie różnice pomiędzy stylami tych menu? Ja widzę ogromną. A teraz inny przykład - paski narzędzi w wybranych aplikacjach wmontowanych w system: w Windows 7 już to znacznie ujednolicili, ale w Viście to była całkowita wolna amerykanka - totalny brak spójności w interfejsie systemu. Jak widać - totalny brak konsekwencji. To są jedynie rzeczy, które gołym okiem widać w interfejsie graficznym systemu, a co z masą rzeczy, które nie są widoczne, np. w jądrze systemu? Aż strach pomyśleć! MS to pracodawca na medal, bo kto nie chciałby pracować w firmie, w której może sobie robić, co chce, kiedy chce i jak chce i jeszcze dostawać za to kupę kasy?! Ja szczerze mówiąc, to nie chciałbym, bo miałbym potem ogromne wyrzuty sumienia.
znaczy że nie byle kto? czyli co? linus robi kandydatowi na dev jaja testy psychologiczne? czy aby w przyszło¶ci jakiego¶ numeru nie wywin±ł gdy go na lkml obraż±... bo o tym że brodata starszyzna nie ma fizycznych możliwo¶ci nadzorować wszystkiego wiadomo nie od dzi¶... co do frustratów w MS to bym uważał, przecież nie bez przyczyny co rusz MS dostaje tytuł najlepszego pracodawcy. :)
@viśtek, byle kto nie może od tak sobie dopisać kodu do jajka i iść na kawę zatrzymując samochody amerykanów z netbooka w ulubionym barze. Gdybyś miał odrobinę pojęcie zamiast puste słowa to byś wiedział. Pomyśl lepiej ilu frustratów dokłada kod do jaja Twojego ulubionego systemu. Nawet nie wiesz co tam może siedzieć i ni jak nie możesz sprawdzić. Cóż, ignorancja jest błogosławieństwem w Twoim wypadku najwyraźniej. No i jaki haker skoro korzystał z hasła kolegi ?
bardzo interesujący przypadek z punktu widzenia inżynierii jakości.. wystarczy się zastanowić się ilu takich zakompleksionych frustratów musi dokładać kod do linuksowego jaja.. :D
Ale jaki haker?:o pracowal tam, mial zapewne loginy i hasla, wiec sobie mogl wejsc do systemu i poklikac, ot niedopatrzenie , ze nie wylaczono mu hasla (mogl tez znac login i haslo innego pracownika..).
Dobrze że to nie było sztuczne serce, jak NFZ nie zapłaci za nie to odcinają prąd.
nic nowego, ot, typowe amerykanskie (nie)zabezpieczenie systemow (ze wspomne o nieszyfrowanej transmisji z predatorow, czy afere z jednym administratorem, ktory szantazowal cale san francisco).
I spróbuj się goju zbuntować przeciwko wyzyskowi na świecie, to będziesz chodził piechotą. Zaraz to nam będą instalować GPSy i urządzenia odcinające, ale mózg - bo myślący pracownik nie da się wyzyskać. Powiedzmy szczerze, jeżeli w firmie ludzie wymieniają się hasłami, to są ogłupione kapitalizmem barany, a nie pracownicy.
Ale jak to? Tad nie zwalił całej winy na open source?! Lekarza! Pogotowie! Tadek chory!
Chłoptaś pójdzie w końcu do pierdla, zrobią mu z d*py garaż, od razu się przekona, że branża samochodowa nie jest dla niego.
"Począwszy od połowy lutego br. pracownicy salonu zaczęli, że coś dziwnego dzieje się z firmową dokumentacją." Polska język trudna język....
typowe bezstresowe dziecko (moze na zawsze): nic złego nie zrobiłeś bo jesteś młody lub winni są inni, bo ty tylko się włamałeś więc jesteś cool.

