GPS kazał kierowcy jechać na schody, a ten wykonał polecenie.Gdyby nie zagrożenie życia i zdrowia, jakie towarzyszyły przygodzie, którą przeżył pewien włoski lekarz, mogłaby ona trafić do któregoś z filmów slapstickowych. Spieszący na spotkanie klasowe Włoch kierował się wskazaniami swojego GPS-u, który miał doprowadzić go do restauracji, w której zebrali się koledzy i koleżanki z klasy maturalnej. Najwyraźniej GPS wybrał sobie tylko znany skrót, bowiem w pewnej chwili samochód stoczył się ze stromych miejskich schodów. Obyło się bez ofiar i uszkodzeń, a niefortunny kierowca, choć spóźniony zdążył nawet wziąć udział w spotkaniu, na które tak się spieszył.
Dwa włoskie miasta Capri dzieli 650 km. Wycieczkę po Włoszech GPS zafundował także pewnemu szwedzkiemu małżeństwu, które chciało odwiedzić Capri, uroczą wyspę leżącą w Zatoce Neapolitańskiej. Zamiast tego trafiło do miasta o tej samej nazwie, jednak położonego na północy Włoch. W tej historii najdziwniejsze jest to, że zgodnie z relacjami prasowymi, małżeństwo po dotarciu do celu nie było nawet zdziwione, że po drodze nie musiało korzystać z żadnego mostu ani z promu, choć celem ich podróży była wyspa.
Najlepszy i największy wybór GPS znalazłam jak dotąd na www .chinabuye. com. Mają tam zresztą nie tylko GPS, ale także akcesoria samochodowe, więc jak macie chwilkę, to zajrzyjcie. Warto, mają darmową wysyłkę na cały świat!
Jak w artykule nie należy zbytnio ufać GPS. Zupełnie nie dawno wracając z długiej podróży, zmęczony po północy, na szczęście wyjechałem na jakąś łąkę lub pastwisko. Uzmysłowiłem sobie że prawdopodobnie rozdzielczość mojego GPS jest zbyt niska, a to wystarczyło by skręcić kilkanaście metrów wcześniej. Generalnie to urządzenie jest pomocne, zwłaszcza w terenie którego nie znamy. Nie zwalnia to nas jednak od myślenia. Pozdrawiam
bardzo dużo jeżdżę i używam GPS. Wspaniała sprawa - ale oczywiście, jak każda mapa ma błędy. I naprawdę pomaga, tylko że trzeba jednak myśleć. Sam kiedyś chciałem dojechać na ulicę Kochanowskiego w Wa-wie a GPS poprowadził mnie na Kochanowskigo tuz pod Warszawą. Przejechałem dodatkowe 40 km czy więcej, na szczęście w nocy. Niezbyt bolesna i kosztowna ale zawsze nauczka. Pozdrawiam
Ok wszystko ladnie jedne przygody lepsze drugie gorsze tylko jakich systemow nawigacyjnych uzywaly te osoby bo napewno nie TomTom-a nigdy mi nie odwalil zadnego numeru chyba ze jezdza na starych mapach hihihi.
u nas był gość który wjechał do Wisły, bo mapa wskazywała most, a w rzeczywistości była tam przeprawa promowa... utopił extra alfe....... drugi przypadek jechania na skróty zamiast obwodnicą (bieszczady) zaoszczędzone 50km i 100 metrów do zjazdu - brak mostu
bo nawigacja jest stworzona dla idiotów przez idiotów prosty przykład jeśli kretyn ja programuje i pozwala urządzeniu wyznaczać drogę po ulicach które są tylko na planach a w rzeczywistości to pole a drugi idiota za kierownicą bezmyślnie jedzie i wykonuje polecenia Krysi ( w domyśle tej z reklamy ery ) to wiadomo co się stanie tyle na temat. najlepsza nawigacja to papierowa mapa i na kartce plan trasy nawet rozpisany na zasadzie od miasta do miasta kierować się na i na pewno nie wiedzie się w g.... Wyobraźni kochani.
Tak, a ja dwa lata temu byłem na Węgrzech z najaktualniejszą Automapą i urządzeniem GPS Modecom, swego czasu wygrał nawet jakis test. W każdym razie jadąc do Nyiregyhazy na północy Węgier na 30 km przed tym miastem GPS "kazał" jechać w drugą stronę i znaleźliśmy się w środku lasu, a GPS pokazywał, że w tym miejscu jest rzeka i most. Dżungla była, nie most i jeszcze chyba tylko 20 km do granicy z Ukrainą. Nasza firma sprzedaje GPS i każdego uczulam - nie ufajcie bezgranicznie.
Tekst naprawdę dobry i na czasie (przed wakacjami)... Dodaję taki przykład: ostatnia jesień, Sudety, jazda krajoznawcza, mapa w samochodzie. Z uwagi na losowy wybór kolejnych celów podróży mapa poszła w kąt, a trasa obrana została wg. wskazań GPS. Tak też wybrano trasę powrotną do hotelu. Zmierzch zapada, GPS od pewnego czasu informuje o konieczności skrętu w lewo (co kilkaset metrów). Zjazdów nie widać, lecz w pewnym momencie przez las prześwituje cel podróży odległy zgodnie ze wskazaniami o jakieś 2 km, lecz leżący dużo niżej... Tylu saren, jeleni i zajęcy nigdy wcześniej nie widziałem. Tak poznałem ''Autostradę Sudecką''.
W 2009 roku jechałem z Warszawy do Poznania - chciałem dostać się do autostrady. Jako, że mieliśmy dużo czasu, była piękna pogoda, pozwoliliśmy naszemu urządzeniu pokierować nas do celu. Wynik był niezły - tak pięknych okolic dawno nie widziałem. Znalazłem sady z brzoskwiniami, piękne lasy i jakieś jeziorko. Niestety, w pewnym miejscu super drogi musiałem się poddać. Mój samochód nie był w stanie przejechać przez pola uprawne, i krzaki - i mimo, że autostrada była na wyciągnięcie ręki musiałem się poddać i wrócić na nią inną trasą. Rzeczywiście maszyna jest niezła, ale to człowiek powinien kierować a urządzenie powinno nas pozycjonować i należy z niego korzystać rozważnie.
U mnie był drobny błąd, w dodatku ''układ drogi'' też mi pasował, dlatego dałem się nabrać.. Otóż kazał mi jechać w prawo jakieś 200m przed trasą na którą miałem wjechać.. I wyglądało na to, że jest to dojazd do tej trasy. Jednak okazało się, że nagle asfalt się skończył, zaczęła się żwirówka, która skręcała tak, że nijak nie dałoby się dojechać do tej trasy.. Musiałem zawrócić i jechać po swojemu, chociaż cały czas słyszałem ''zawróć, jeśli to możliwe'' ;)
freq: jak ktoś ustawia trasę dla pieszych i jedzie samochodem to kto winien, podobnie jak kupuje się tanią zabawkę bez częstych aktualizacji mapy i jeszcze częstrzych aktualizacji chwilowych zmian i nie zapominając o w miarę potrzeb aktualizacji softu z automatu.
ja bym napisal "włącz myślenie a później (w razie potrzeby) GPS-a"...i zawsze warto mieć papierową mapę przy sobie :P

