GPS: pomyłki, wpadki, wypadki

GPS pomaga kierowcom, ale nie zastępuje myślenia. Niestety nie wszyscy o tym pamiętają i prowadzeni przez nawigację lądują w stodole, w jeziorze, na stromych schodach lub w kanale. Przedstawiamy wam wypadki, które spowodowali bezmyślni kierowcy do spółki z GPS-ami.
Na kursach jazdy przyszłym kierowcom wpaja się do głowy zasadę ograniczonego zaufania na drodze. Obecnie obowiązkowo powinni być także uczeni nieufności do nawigacji satelitarnej. Poniższe historie świadczą bowiem o tym, że kierowcy bardziej ufają nawigacji, niż swojemu zdrowemu rozsądkowi.

Z usług GPS, czyli z sieci satelitów Global Positioning System, których sygnały są odbierane przez każdy odbiornik znajdujący się na Ziemi, korzysta coraz więcej kierowców. Najtańsze odbiorniki kosztują ok. 200 zł. Dzięki nim kierowcy mogą bez problemów docierać do celu, nawet w obcym państwie czy mieście bez konieczności marnowania czasu na studiowanie map, czy poszukiwania kogoś, kto wskazałby drogę.

Jednak wskazaniom tego użytecznego systemu nie zawsze można wierzyć. Prócz odbiornika trzeba też mieć włączone myślenie, w przeciwnym razie podróż może się nieoczekiwanie szybko zakończyć, a cała historia trafić do gazet, podobnie jak te opisane poniżej...

GPS zaprowadził na schody

GPS kazał kierowcy jechać na schody, a ten wykonał polecenie.Kliknij, aby powiększyćGPS kazał kierowcy jechać na schody, a ten wykonał polecenie.Gdyby nie zagrożenie życia i zdrowia, jakie towarzyszyły przygodzie, którą przeżył pewien włoski lekarz, mogłaby ona trafić do któregoś z filmów slapstickowych. Spieszący na spotkanie klasowe Włoch kierował się wskazaniami swojego GPS-u, który miał doprowadzić go do restauracji, w której zebrali się koledzy i koleżanki z klasy maturalnej. Najwyraźniej GPS wybrał sobie tylko znany skrót, bowiem w pewnej chwili samochód stoczył się ze stromych miejskich schodów. Obyło się bez ofiar i uszkodzeń, a niefortunny kierowca, choć spóźniony zdążył nawet wziąć udział w spotkaniu, na które tak się spieszył.

Poważny problem ze wskazaniami nawigacji satelitarnej dwa lata temu miało też brytyjskie pogotowie. Korzystający z niego kierowcy karetek aż 256 razy byli mylnie instruowani przez GPS. Blisko 100 z nich pojechało ambulansem pod niewłaściwy adres.

Czasem GPS potrafi zafundować kierowcom wycieczki. Dotychczasowe przypadki tego rodzaju wskazują, że mają one jedną charakterystyczną cechę: są długie. Przekonał się o tym turecki kierowca tira, mający dotrzeć z ładunkiem na Gibraltar. Pomyłka przy wyborze trasy i zatwierdzenie Gibraltar Point, także należącego do Wielkiej Brytanii, ale znajdującego się na już na Wyspach jak celu podróży, sprawiło, że zakończył podróż aż 1600 mil od miejsca, do którego miał dotrzeć. Jednak na jego szczęście, po konsultacjach ze swoim szefem, towar mógł dostarczyć znacznie bliżej, bo do Birmingham.

Dwa włoskie miasta Capri dzieli 650 km.Kliknij, aby powiększyćDwa włoskie miasta Capri dzieli 650 km. Wycieczkę po Włoszech GPS zafundował także pewnemu szwedzkiemu małżeństwu, które chciało odwiedzić Capri, uroczą wyspę leżącą w Zatoce Neapolitańskiej. Zamiast tego trafiło do miasta o tej samej nazwie, jednak położonego na północy Włoch. W tej historii najdziwniejsze jest to, że zgodnie z relacjami prasowymi, małżeństwo po dotarciu do celu nie było nawet zdziwione, że po drodze nie musiało korzystać z żadnego mostu ani z promu, choć celem ich podróży była wyspa.

Na kolejne ofiary GPS wybrał sobie trójkę angielskich turystów i okolice niedużego, bo liczącego sobie 2 tys. mieszkańców miasteczka Korfantów w województwie opolskim. Jadący do czeskiej Pragi Anglicy trafili na nieprzejezdną drogę. Próby jej ominięcia przy wykorzystaniu wskazań nawigacji zakończyły się na leśnym dukcie, na którym utknął samochód. Przymusowy postój w lesie trwał dobrych kilka godzin, choć w sumie historia zakończyła się szczęśliwe (przy wydatnej pomocy miejscowych gospodarzy, wyciągających unieruchomiony samochód przy użyciu traktorów).

Strachu najadła się też pewna Amerykanka, która kierując się wskazaniami urządzenia nawigacyjnego utknęła na kolejowych torach. Miała pecha, bo do miejsca w którym utknęła pędziła lokomotywa, której nie można było już zatrzymać. Znajdującym się w pobliżu policjantom w ostatniej chwili udało się wyciągnąć ją z samochodu. W wypadku ucierpiał jedynie samochód, którego tył został pokiereszowany po zderzeniu z pociągiem.

Coraz więcej samochodów ląduje też w zbiornikach wodnych. Doniesienia o tego rodzaju wypadkach pojawiają się w prasie wielu krajów, nie wyłączając Polski. Nawigacja GPS wybiera najkrótszą drogę do celu. Wystarczy, że w systemie mylnie wprowadzono informacje o nieistniejącej drodze prowadzącej przez środek zbiornika z wodą, by znalazł się ktoś, kto będzie jechać zbyt szybko, by zareagować po stwierdzeniu pomyłki urządzenia.


Tagi: nawigacja, kierowcy, problemy, GPS, nawigacja satelitarna, wypadki, pomyłki, samochód,
Ocena:
Twoja ocena:

Komentarze (12)

~maribell7

12-04-2010 13:19

Najlepszy i największy wybór GPS znalazłam jak dotąd na www .chinabuye. com. Mają tam zresztą nie tylko GPS, ale także akcesoria samochodowe, więc jak macie chwilkę, to zajrzyjcie. Warto, mają darmową wysyłkę na cały świat!

~obserwator

12-04-2010 08:24

Jak w artykule nie należy zbytnio ufać GPS. Zupełnie nie dawno wracając z długiej podróży, zmęczony po północy, na szczęście wyjechałem na jakąś łąkę lub pastwisko. Uzmysłowiłem sobie że prawdopodobnie rozdzielczość mojego GPS jest zbyt niska, a to wystarczyło by skręcić kilkanaście metrów wcześniej. Generalnie to urządzenie jest pomocne, zwłaszcza w terenie którego nie znamy. Nie zwalnia to nas jednak od myślenia. Pozdrawiam

~Luke

11-04-2010 10:23

bardzo dużo jeżdżę i używam GPS. Wspaniała sprawa - ale oczywiście, jak każda mapa ma błędy. I naprawdę pomaga, tylko że trzeba jednak myśleć. Sam kiedyś chciałem dojechać na ulicę Kochanowskiego w Wa-wie a GPS poprowadził mnie na Kochanowskigo tuz pod Warszawą. Przejechałem dodatkowe 40 km czy więcej, na szczęście w nocy. Niezbyt bolesna i kosztowna ale zawsze nauczka. Pozdrawiam

~tom

10-04-2010 19:51

Ok wszystko ladnie jedne przygody lepsze drugie gorsze tylko jakich systemow nawigacyjnych uzywaly te osoby bo napewno nie TomTom-a nigdy mi nie odwalil zadnego numeru chyba ze jezdza na starych mapach hihihi.

~mc

10-04-2010 19:07

u nas był gość który wjechał do Wisły, bo mapa wskazywała most, a w rzeczywistości była tam przeprawa promowa... utopił extra alfe....... drugi przypadek jechania na skróty zamiast obwodnicą (bieszczady) zaoszczędzone 50km i 100 metrów do zjazdu - brak mostu

~fajna dupa

09-04-2010 22:22

bo nawigacja jest stworzona dla idiotów przez idiotów prosty przykład jeśli kretyn ja programuje i pozwala urządzeniu wyznaczać drogę po ulicach które są tylko na planach a w rzeczywistości to pole a drugi idiota za kierownicą bezmyślnie jedzie i wykonuje polecenia Krysi ( w domyśle tej z reklamy ery ) to wiadomo co się stanie tyle na temat. najlepsza nawigacja to papierowa mapa i na kartce plan trasy nawet rozpisany na zasadzie od miasta do miasta kierować się na i na pewno nie wiedzie się w g.... Wyobraźni kochani.

~gpsman

09-04-2010 21:50

Tak, a ja dwa lata temu byłem na Węgrzech z najaktualniejszą Automapą i urządzeniem GPS Modecom, swego czasu wygrał nawet jakis test. W każdym razie jadąc do Nyiregyhazy na północy Węgier na 30 km przed tym miastem GPS "kazał" jechać w drugą stronę i znaleźliśmy się w środku lasu, a GPS pokazywał, że w tym miejscu jest rzeka i most. Dżungla była, nie most i jeszcze chyba tylko 20 km do granicy z Ukrainą. Nasza firma sprzedaje GPS i każdego uczulam - nie ufajcie bezgranicznie.

~otto

09-04-2010 18:41

Tekst naprawdę dobry i na czasie (przed wakacjami)... Dodaję taki przykład: ostatnia jesień, Sudety, jazda krajoznawcza, mapa w samochodzie. Z uwagi na losowy wybór kolejnych celów podróży mapa poszła w kąt, a trasa obrana została wg. wskazań GPS. Tak też wybrano trasę powrotną do hotelu. Zmierzch zapada, GPS od pewnego czasu informuje o konieczności skrętu w lewo (co kilkaset metrów). Zjazdów nie widać, lecz w pewnym momencie przez las prześwituje cel podróży odległy zgodnie ze wskazaniami o jakieś 2 km, lecz leżący dużo niżej... Tylu saren, jeleni i zajęcy nigdy wcześniej nie widziałem. Tak poznałem ''Autostradę Sudecką''.

~wismike

09-04-2010 14:56

W 2009 roku jechałem z Warszawy do Poznania - chciałem dostać się do autostrady. Jako, że mieliśmy dużo czasu, była piękna pogoda, pozwoliliśmy naszemu urządzeniu pokierować nas do celu. Wynik był niezły - tak pięknych okolic dawno nie widziałem. Znalazłem sady z brzoskwiniami, piękne lasy i jakieś jeziorko. Niestety, w pewnym miejscu super drogi musiałem się poddać. Mój samochód nie był w stanie przejechać przez pola uprawne, i krzaki - i mimo, że autostrada była na wyciągnięcie ręki musiałem się poddać i wrócić na nią inną trasą. Rzeczywiście maszyna jest niezła, ale to człowiek powinien kierować a urządzenie powinno nas pozycjonować i należy z niego korzystać rozważnie.

~Polo

09-04-2010 14:13

U mnie był drobny błąd, w dodatku ''układ drogi'' też mi pasował, dlatego dałem się nabrać.. Otóż kazał mi jechać w prawo jakieś 200m przed trasą na którą miałem wjechać.. I wyglądało na to, że jest to dojazd do tej trasy. Jednak okazało się, że nagle asfalt się skończył, zaczęła się żwirówka, która skręcała tak, że nijak nie dałoby się dojechać do tej trasy.. Musiałem zawrócić i jechać po swojemu, chociaż cały czas słyszałem ''zawróć, jeśli to możliwe'' ;)

~Gość

09-04-2010 12:18

freq: jak ktoś ustawia trasę dla pieszych i jedzie samochodem to kto winien, podobnie jak kupuje się tanią zabawkę bez częstych aktualizacji mapy i jeszcze częstrzych aktualizacji chwilowych zmian i nie zapominając o w miarę potrzeb aktualizacji softu z automatu.

~freq

09-04-2010 10:03

ja bym napisal "włącz myślenie a później (w razie potrzeby) GPS-a"...i zawsze warto mieć papierową mapę przy sobie :P

Polecane

PC World z prezentem!

Tak, zamawiam 12 wydań PC World po 14,09 zł każde (zamiast 19,90 zł) od numeru 6/2012.
Dodatkowo program Panda Antyvirus Pro 2012,
chroniący aż 3 komputery, dostanę za darmo.

PC World 6/2012
Nowy numer PC World 6/2011
Razem: 169


  • Z darmową wysyłką
Wyrażam zgodę na wykorzystywanie mojego adresu email do celów marketingowych. rozwiń »

Pobierz bezpłatnego e-booka

20 lat polskiej sieci
Ebook 20 lat polskiej sieci to kompletna charakterystyka polskiego internetu (oraz polskiego internauty). Odpowiadamy na pytanie, jak wygląda nasz kraj na tle bliższych i dalszych europejskich sąsiadów pod względem popularyzacji szerokopasmowych łączy internetowych i rynku mobilnego. Wymieniamy również wady i zalety korzystania z bezpłatnych punktów dostępowych.
Jeśli chcesz otrzymać darmowego e-booka, wpisz swój adres e-mail. Wyślemy Ci go natychmiast!
Wyrażam zgodę na wykorzystywanie mojego adresu email do celów marketingowych. rozwiń »