@jangcy, wtedy masz do dyspozycji Open Office lub inny pakiet biurowy. Bo mówisz że źle korzystać z Google Docs bo to amerykańska firma ale korzystasz z pełnego oprogramowania Microsoftu w którym może być wszystko. Pytanie - gdzie tu sens takiego rozumowania ? Ja tam do MS Office nic nie mam. Głównym powodem dla którego nie korzystam z tego pakietu to jego tragiczna kompatybilność z innymi wersjami samego siebie (doc w wersji 2000, 2003 i 2007 to niekoniecznie ten sam doc) oraz brak poszanowania otwartych standardów przez co kłopotliwa jest współpraca z tymi którzy nie korzystają z MS Office lub mają go w innej wersji (nie mówię tu o prostych dokumentach). Ogólnie szkoda czasu i energii. Analogiczny przykład do IE. Każda wersja posiada jakieś wypaczenia różnych standardów. Tyle że popularność IE spadła na tyle że teraz tylko przez to tracą zamiast się utrzymywać. Nie potrafią konkurować jakością to kombinują z brudnymi sztuczkami. Wole wyjść z błędnego koła.
Zapomnijcie o google docsach jezeli myslicie o korporacyjnej pracy. Zadna rozsądna, konkurencyjna na rynku firma nie pozwoli sobie na przechowywanie danych na zewnątrz firmy. A juz zwlaszcza jezeli ma konkurowac z firmami amerykanskimi.
uuuuubuhahaha ! po co mi ten gniot jak moge miec za darmo openoffice ktory chodzi jak burza !
Opłaca się używać produktów innych firm niż MS. Zamiast kupować bloatware w postaci MS Office, które działa wolno, jest ciężkie i z produktywnością ma niewiele wspólnego, cała firma została wymigrowana do Google Docs. I to jest coś, czego nie udało się zrobić Microsoftowi przez lata - współpraca 10 ludzi nad jednym dokumentem w pełni online. To po prostu działa. Po co komu MS Office, gdy Docs działa lepiej z przeglądarki? Nawet z przeglądarki działającej z bezdyskowego terminala, który nie ma Windows (= nie ma wirusów). Po co komu Windows w takim przypadku?
antyGość: jako student kupujeś za stówę usd, w firmie kupujesz dla wielu na zbiorczą licencję nawet taniej ze wsparciem itd. Nie zapomnijmy o różnych serwerach i możliwości (wykorzystywanej) łatwoeg tworzenia pod to oprogramowania za pomoca SDK. W sumie naprawde nie opłaca się używać namiastek, gdy pracuje sie na tym zawodowo - chyba, że zarabiasz grosze, wtedy niewiele wogóle się opłaca tobie kupować. Ludzie nie są bydłem ani nie powinni być redukowani do zasobu, dlatego żal mi takich, którzy wymyślają jak kwaśne są niedostępne im winogrona (taki syndrom) - może traktowali czas studiów jako ledwie czas na zdobicie papierka i częste popijanie.
Czy wiadomo juz kiedy bedzie SP1 do office 2010? Wtedy bedzie mozna go - podobnie jak windowsa - uznac za wmiare stabilnego
Dlatego właśnie powstał O.O.o w który jest godnym rywalem dla M$ Office a jeżeli ktoś pragnie pracy wieloosobowej nad jednym dokumentem to istnieje Google Docs który w zupełności się do tego nadaje.
Ja tam się z Gościem zgadzam. Jak można kupić taką miernotę skoro jedyne co zyskamy to kolejne problemy z kompatybilnością ? Otwarte standardy gwarantują przenośność dokumentów niezależnie od platformy i oprogramowania. Więc wolę oszczędność czasu, wygodę itp zamiast wydawać w błoto parę stówek usd na ten produkt.
Cienki Bolek z ciebie gOŚCIU i tyle w temacie.
Cenię oszczędność swojego czasu i wygodę (na parę lat) wyżej niż jakieś parę stówek usd - inwestycja zwraca się (o ile dość często używam) najdalej po paru miesiącach. Miernotom wystarczy jak zwykle namiastka i silenie się na kpiny.
...został zamrożony ... A tu lato idzie, ile to znowu pradu te zamrazarki zuzyja.. Czy "rozmorozenie kodu" nie powoduje jakichs zmian genetycznych i klimatyczny?

