Paradoks 97%? Interanatów. Po reinstalacji systemu, pierwsze co robią to wchodzą na neta żeby zassać antywira
Slaby to pomysl.. a nawet szkodliwy dla wolnosci.. Ja sam co prawda uzywam nortona i czuje sie spokojnie, ale nie chce wymagac aby wszyscy wokol tez musieli miec zainstalowany pakiet antywirusowy.. poza tym najwazniejsze softy czyli firewalle sa domyslnie instalowane w systemach..
Jak zmuszono nas do jazdy w pasach i na światłach tak zapewne zmuszą nas do surfowania z AV. Lapów... znaczy się lobbyści już podjęli odpowiednie działania. Wprawdzie wyszło na jaw ostatnio, iż WSZYSTKIE AV pod Windows są "o kant d...y" ale to zmusza do "zwarcia szeregów w walce o lepsze jutro Windows i oprogramowania AV".
no a ja jako producent ziemniaków pozwalam ludziom kupować w sklepach pod warunkiem zakupu jednorazowo min. 5kg moich ziemniaków!...chłop potęgą jest i basta! ...i producent antywira TEŻ!
Popieram pomysł i wniosek aby tylko do sieci miały dostęp systemy legalne i zabezpieczone np;Norton Security. Tak można będzie oczyścić cały spam i trojany rozsiewane przez systemy linux i tych gamoni linuksiarzy. Generalnie to linux powinien być zakazany do czasu, komercyjnych rozwiązań OS który miałby również zabezpieczenia dla sieci a nie darmowy badziew do klikania i syfienia wszystkim. :D
@tad "To, że takie uskadzanie niektórych biosów ..." Cały myk w tym, że wirus musi się jakoś rozprzestrzeniać, i jakoś do tego biosu trzeba się dostać. Ja pamiętam jeden przypadek. Wirus "Czernobyl", który wykorzystując słabości Windowsa infekował BIOS. I wracamy do punktu wyjścia - to prawda, wirus uszkadzał BIOS, ale _tylko_i_wyłącznie_ dlatego, że umożliwił mu to dziurawy Windows.
Jak sprawdzić czy masz AV? Wystarczy sprawdzić czy zostanie pobrany strumień zawierający: X5O!P%@AP[4\PZX54(P^)7CC)7}$EICAR-STANDARD-ANTIVIRUS-TEST-FILE!$H+H* Jeżeli tak, to znaczy że coś nie tak jest z AV
Nie tylko w Australii robi się w XXI wieku chore prawo. Istnieje ogromna liczba przykładów poprawnego politycznie prawa w postępowych krajach nowoczesnej demokracji. Najciekawsze przypadki to synergiczne działanie ustaw poprawnie "postępowym" kierunku. Wystarczy, że ludzie dowiadują się jak mają "samodzielnie" myśleć (i wnioskować) z jednostronnych a poprawnych mediów (z kartelu medialnego).
83.11.212.207: jednak bios bardziej należy do komputera niz do systemu operacyjnego, który juz praktycznie po starcie z niego nie korzysta. To, że takie uskadzanie niektórych biosów mogły przegrzać RAM lub dusk twardy na trwałe (tym samym zepsuć) lub uniemożliwić zbutowanie jakiegokolwiek sytemu to jest właśnie zarażenie komputera.
Albo bardzo niedokładna relacja, albo zrywający kask z głowy, nieprawdopodobny i egzystujący poza wszelką logiką australijski potencjalny bubel prawny... To co pierwsze przychodzi na myśl czytając takie rewelacje, to jakieś specjalne aplikacje (i działające tylko pod Windows) do kontroli "użyszkodnika" internetu. Ale o dziwo to nawet w Chinach nie wyszło.
czyli moj amigaos 3.1 z virusz nadaje sie do podlaczenia do sieci. cool!
85.222, infekcje biosu czy rootkity to już wyższa szkoła jazdy i problem jest na prawdę znikomy. No i komputer się tu nie infekuje nadal. Druga sprawa to to jak mówisz - nie infekuje się w dzisiejszych czasach systemów operacyjnych dla sportu. Dzisiaj ludzie w sieci robią wszystko. Od kontaktów ze znajomymi po operacje bankowe. Żal tego nie wykorzystać. Dodatkowo wirus w biosie czy rootkit na ogół jest bazą wypadową dla innego oprogramowania. Ten pierwszy najczęściej pilnuje by nawet format dysku nie pomógł a ten drugi by antywirus oślepł. @Molot, sprawa jest prosta. Antywirus będzie trojanem rządowym. Takie plany ma właśnie Australia chcąca na wzór chin kontrolować swoich obywateli. Pewnie skończy się jak z aplikacją CHADOPI we Francji (tak, jest program do monitorowania robiący jeden wielki francuski rządowy botnet, całe szczęście instalacje go jest dobrowolna) która była tak dziurawa i marnie napisana że zaraz ją załatwiono. Ciekawe ile jeszcze miliardów wyrzucą politycy w błoto zanim się zorientują że albo całkowicie zniszczą sieć albo będą musieli ją zostawić w spokoju. Bo kontrolowanie tego będzie niezmiernie trudne. A żal by było patrzeć na czasy gdy ponownie jak za czasów komuny obywatele będą musieli wypuszczać potajemnie prasę na bibułce.
@tad, bardzo niedobrzy Ci urzędnicy. Zabronili dozbrojenia jedynego słusznego systemu w skuteczne mechanizmy zapobiegające jego zawirusowaniu. Przymykają za to oko na wszelkie protezy które utrudniają życie zwykłemu userowi choć z założenia mają utrudnić złą robotę wszelkiej maści hakerce. I bądź tu monopolistą jak wszyscy rzucają takie kłody pod nogi.
Wesoły: znam przypadki zainfekowania komputera. Podmieniany był bios w taki sposób, że po włączeniu, dysk lub RAM się przegrzewały lub chociaż nie dawały sobie takie komputerki zainstalować/przeinstalować systemu operacyjnego ani uruchomić systemu zainstalowanego na identycznym innym komputerze (po przeniesieniu dysku) i nie miało znaczenia jakiego systemu. Zapewne teraz tego się już nie spotyka - nie infekuje się dla "sportu" ale dla zysku. Jedyny słuszny system ma ponadto przez urzędników narzucone poprawnościowe (wg nich) ograniczenia co do wyżej wspominanych spraw (i inne też), mające umożliwić chociaż jakąkolwiek egzystencję jego konkurentom na koszt reszty.
Dwa pytania 1) Jak chcą wyskanować, czy jest antywirka? 2) Jak user ma ją pobrać, jak nie dostanie dostępu? Pytanie pomocnicze - a co z dystrybucjami livecd, na których fizyczną niemożliwością jest, by coś popsuć?
@dareczek, przecież antywirus na Linuksa to nie problem. Panda i inni od dawna straszą nas bóg wie jakimi zagrożeniami mówiąc że mogą się pojawić. Jak ich nie było tak ich nie ma ale akcja odnosi skutek bo parę razy na różnych forach trafiłem pytanie czy do Ubuntu czy OpenSUSE należy instalować antywirusa i firewall jak w Windowsie. Ludzie nie wiedzą że jest iptables a antywirus na dzień dzisiejszy jest zbędny. Jednak w najgorszym wypadku Australijczycy korzystający z Linuksa zainstalują sobie jakieś rozwiązanie serwerowe. Są szeroko wykorzystywane np w serwerach pocztowych gdzie skanuje się załączniki ze względu na to że użytkownicy lubią między sobą roznosić różne syfy. I mała poprawka do tekstu. Mówi się o tym bardzo często. KOMPUTERA NIE MOŻNA ZAINFEKOWAĆ. Zainfekować można system operacyjny. Druga sprawa jest taka że blokowanie dostępu do sieci w wypadku zainfekowania Windowsa (który coś rozsyła, skanuje lub robi cokolwiek innego generującego duży i niepotrzebny ruch) mniejsi dostawcy wysyłają powiadomienia do klienta o zaistniałym problemie a w wypadku braku reakcji albo mocno ograniczają mu łącze albo odcinają. Jest to niestety problem dla dużych dostawców. Windows tak łatwo i przyjemnie się infekuje syfem że w Polsce co trzeci komputer z tym systemem jest zainfekowany wg statystyk (największy kłamca więc traktujcie te dane z dystansem). Także zapanowanie nad tyloma szkodliwymi klientami u dużego dostawcy nie jest łatwe.
są rozwiązania dla Linucha, i owszem... Zadaje sobie tylko pytanie w jakiej epoce zatrzymali się włodarze krainy z Antypodów skoro nawet producenci oprogramowania AV są zdania, że rozwiązania oparte na skanowaniu plików i porównywania ich z sygnaturami znanych wirusów powoli zaczyna zawodzić. I tu rodzi się pytanie zasadnicze - jakiego producenta oprogramowanie będzie najmilej widziane w oczach władz Australii i ile forsy dostała osoba lobbująca za takim rozwiązaniem :)
Niektóre programy znane z Windows mają wersje także na Linuksa, więc w czym problem?
Nie zapomnieli o Linuksie. Komputery, które nie mają jedynie słusznego systemu w ogóle nie mogą być podłączone do internetu.
Ciekawe czy typki nie zapomnieli o Linuksie. P.S. Odcinanie od sieci za wirusa na kompie obowiązuje w SKOS PG, więc jeśli ktoś ma zamiar zamieszkać w akademikach PG powinien uważać na swojego kompa.

