@KrNi, @art, @xxx - Wasze argumenty mogą nie przemawiać tylko do zainteresowanych nabijaniem kabzy hipokrytów, w pełni popieram to, co napisaliście - i pozdrawiam mam nadzieję, że podobnie myślących jest więcej niż sądzą rządy Francji czy Szwecji
Moze policja weźmie się w końcu za prawdziwych przestępców zajmujących się handlem kobiet lub dzieci, handlem organami, narkotykami, zmuszaniem do prostytucji kradnących samochody rowery i za skorumpowanych polityków itp.A nie zajmuje się dziećmi którzy sobie jakaś grę komputerowa skopiowali na której firma już zarobiła miliony wyzyskując dzieci absurdalnymi cenami.
@Wiktor_Szpunar: Nikt nie kopiuje miliona egzemplarzy Harry''''ego Pottera bo to są koszty. Samo wytworzenie książki to jest koszt. Tylko drobna część z ceny książki to tantiema dla autora, reszta to są koszty jej wyprodukowania i koszty pośrednie firm "dbających" o autora. "Dbających" w sensie negatywnym niestety. Ale każdy może iść do biblioteki i pożyczyć sobie coś na jakiś czas i nawet kopiowanie tego materiału powinno być legalne, bo to napędza koniukturę innym. Wg mnie w każda książka powinna mieć wklejkę informującą co ile kosztuje w danym wydaniu książki, abyśmy mieli świadomość, ile z tego tak naprawdę dostaje autor. I powiem szczerze, że gdybym wtedy taką książkę dostał od kogoś skopiowaną w PDF, to chętnie zapłaciłbym autorowi bezpośrednio na jego konto w firmie go reprezentującej.
Dlaczego nie można korzystać z własnych rzeczy internetowych na własny użytek?
No to inaczej: kupowałbyś książki, gdy biblioteka wypożyczała je na zawsze? ;)
A za internet płacisz? A ktoś kto udostępnia zapłacił za oryginał? Jeśli tak to ten ktoś prowadzi "bibliotekę internetową ;D Wypożyczasz od niego by przeczytać, przejrzeć itp. a jak uznasz że chcesz to mieć na własność to kupujesz. Jak w prawdziwej bibliotece...
KrNi@ Zauważ tylko, że biblioteki mają zakupione/dostarczone przez wydawców egzemplarze książek. Nie widziałem biblioteki, która skopiowałaby milion egzemplarzy Harry''ego Pottera i dawała na własność każdemu z czytelników.
A mafie zajmujący się uprowadzeniami i handlem kobiet lub dzieci, handlem organami, narkotykami, zmuszaniem do prostytucji itp. nadal mają się dobrze... na tych polach "dzielni policjanci" z całego Świata jakoś nie dają sobie rady... dużo łatwiej dopaść groźnego dla społeczeństwa "pirata"...
Co znaczy wg Was - nielegalnie kopiujący? Skoro coś kupiłem to co kogo obchodzi z tym co z tym zrobię dalej. Przecież aby powielić to trzeba też wydać pieniądze na właściwe urządzenia, które trafią do innej kieszeni. Nie muszę też powielać, mogę pożyczyć jak się mi coś znudzi komuś innemu. Tępić tych co zarabiają na powielaniu. Czytaj ze zrozumieniem - kupiuje po to, aby jeszcze tę kopię sprzedać komuś innemu. A do biblioteki co niektórzy z komentujących chodzą? To jest dopiero niezły serwer torrentowy o którym pewnie wielu z Was nie słyszało.
Scorcerer@ Masz rację - jest ogromna różnica. Po prostu w XXI wieku słowo "pirat" nabrało drugiego znaczenia, za Wikisłownikiem: "przestępca nielegalnie kopiujący utwory muzyczne lub komputerowe". Teraz szwedzka Partia Piratów chciałaby jeszcze większej transformacji i zamiany pierwszych dwóch słów na "użytkownik legalnie kopiujący...", a to już absolutnie z bandą zbirów nic wspólnego mieć nie będzie. Z drugiej strony, patrząc na The Pirate Bay, Partię Piratów itp. pomysły, użytkownicy sieci P2P chyba nie obrażają się specjalnie na takie sformułowanie. Pozdrawiam.
NIE MA INTERNETOWYCH PIRATÓW! Są tylko osoby łamiące prawo autorskie nielegalnie powielając dane (utwory/aplikacje). Czemu nikt nie zwraca na to uwagi? Niech mi ktoś w oczy powie że nie ma ŻADNEJ różnicy między ludźmi naruszającymi prawo autorskie, a bandą zbirów napadających na statki z bronią w ręku, wyżynających kobiety i gwałcących mężczyzn (albo jakoś tak)....

