Mam 39 lat i pamietam czasy (nie tak odległe) gdy nie było sieci komórkowych. Zawsze mielismy "zajęcie", matka nie mogła do domu ściągnać mnie z dworu wieczorem. Nie było telefonów a my zawsze wiedzieliśmy kiedy i gdzie się spotkać. Spotykalismy się ze sobą, rozmawialiśmy, nawiązywały sie przyjaźnie, rywalizacja była zdrowa a nie taka jak dzisiaj: kto ma lepszy fon albo ciuch. Nie było takiej agresji, pilismy z jednej butelki i nikt nie wiedział o pneumokokach.
SMS to strata czasu - to swego rodzaju gra w kotka i myszkę - kobietki to uwielbiają a faceci nie przepadają.
Czyli prozostają właściwie w transie, a przecież tez śpią i przecież to tylko średnia obejmuąca tez, normalnych i praktycznie nie esemesujących. Nic dziwnego, że cena SMS jest utrzymywana na tak względnie wysokim poziomie - klienci sami na to zapracowują, płacąc sobą i swoimi pieniędzmi dla kresusów.

