Niby dlaczego miałyby upaść skoro są hitem?
Kolejny raz się okazuje że systemy typu Unix/linux to badziew i szybciej w nich można zainstalować każdy syf a piraciarze już czekają w kolejce :D Polityka Appla i dystrybucji programów zapisów licencji dla OSX/iOS również szybko upadnie ...
Panie Dariuszu! iOgryzek nie ma drogiego softu, bo dostajesz pakiet softu gratis do sprzętu - na PC musisz taki soft kupić - pomijając wygodę pracy w samych aplikacjach. Poza tym wszelkie GPL z powodzeniem rozwija się także na platformę Mac OS. Proszę nie wysysać informacji z palca (typowe jeśli ktoś nigdy w życiu nie nadgryzł jabłka - wówczas najłatwiej bluzgać powołując się na internetowe mity przeciwników Apple). Namawiam też do uważnego czytania, "artykuł", czy cokolwiek to jest, mówi o kopiowaniu licencji z darmowej aplikacji do płatnej, co pozwala ją uruchomić, ale po pobraniu z pirackiego źródła... wiązanie odpowiedzialności za powstałe niebezpieczeństwo w takiej sytuacji z firmą Apple i jej sklepem jest już bełkotem autora.
Panie Janie niech mi pan powie co takiego można zrobić na iOgryzku i jego drogim sofcie, a czego nie można zrobić na Windowsie lub Linuksie korzystając tylko z aplikacji GPL, freeware i niedrogich (do 300 zł)? To, że sklep ogryzkowy nie jest zwykłą www wcale nie znaczy że nie można jej zhakować, a z pewnością można ją DDoS-em unieruchomić, przynajmniej na jakiś czas. Proszę też wszystkich o nieporównywanie aplikacji do samochodów, bo o ile wydając więcej kupi się lepszy, to w przypadku aplikacji taka zależność nie istnieje. Podam kilka przykładów: PowerDVD i VLC, Photoshop i GIMP (może PS i lepszy ale GIMP też jest dobry i wart byłby 3/4 ceny PS-a, gdyby nie był za darmo).
do Pepsi: nie masz pojęcia o czym piszesz, ani co czytasz. " wirusy zagrażają wszystkim, którzy korzystają z witryny to znaczy, że problem istnieje" - Mac App Store nie jest witryną sieci web, a wirusy i trojany kompletnie nie dotyczą tego sklepu i jego sposobu działania. przeczytaj punkt 4. od ZXS. Ten artykuł nie mówi o nowym zagrożeniu... autor próbował postawić istniejące od dawna wśród piratów zagrożenie, obok zjawiska przeciwstawnego, jakim jest sprawdzany Mac App Store. Ale to nie Twoja wina, że poddaleś się manipulacji, skoro nigdy nie miałeś do czynienia ze sprzętem i oprogramowaniem Apple, który swoją drogą jest drogi tylko dla polaka z przeciętną pensją... to sprzęt wart swojej ceny - nie dopłacasz za markę... po prostu bierzesz najlepsze... raczej Ferrari w cenie Merca.
Ludzie z Hacklous dodali iż wypuszcza soft nie dopiero wtedy jak będzie ileś tam aplikacji tylko dopiero wtedy jak zaleją Mac App Store - syfem takiego jakiego jest pełno w App Store dla urządzeń mobilnych... Co do samego zagrożenie płynącego z lewego softu - toż do tej pory był syf więc dla czego ciemnioki robicie z igły widły?
ale bzdury. 1. ta metoda z Angry birds nie działa u większości osób. 2. aby teoretycznie zhackować program trzeba mieć dostęp do aplikacji poza app store - czyli np ściągnąć z torrentów, rapidshare itd. Nie jest to tak, ze 'hackujesz' app store i ściągasz wszystko za darmo z niego. 3. z punktu widzenia bezpieczeństwa z app store jest lepiej - nikt go nie wykorzysta do dystrybucji złośliwego oprogramowania - kazda aplikacja jest sprawdzana. 4 to że w pirackich wersjach może być trojan nie ma nic wspólnego z app store. wcześniej tak było i teraz tak będzie.
Do Jana Mazurczaka. Odnoszę wrażenie, że nieco nieuważnie przeczytałeś tekst. Jeśli trojany czy wirusy zagrażają wszystkim, którzy korzystają z witryny to znaczy, że problem istnieje. Niestety nie można, jak to "lekko łatwo i nierzetelnie" zrobił pan z Sophos a ty za nim powtórzyłeś zepchnąć sprawy pod dywan. A to że Apple jest firmą drogą i mało przyjazną klientowi wiadomo nie od dziś. Oczywiście można sobie wmawiać (wślad za reklamami), że ich produkty są "wyjątkowe" i "kultowe" ale to bzdura. To nieco tak jakbyś kupował malucha ze słabym serwisem w cenie mercedesa i jeszcze mówił, że to jest "cool" i że to robisz "bo cię na to stać" - kupowanie produktów tej firmy to (póki co) wyraz naiwności. Ale może polityka firmy się zmieni. Oby.
Ogryzki Appla to tylko drogie bajery. Nawet człowiek uczciwy może się ostro naciąć, przykład Greka który oddał sprzęt do reklamacji, nie dość, że decyzja była odmowna, to sprzęt wrócił pokiereszowany. Grek "poszedł więc na wojnę" i opisał wszystko w sieci, a firma co zwiększyła uszkodzenia w jego sprzęcie pozwała go za straty wizerunkowe na 240 tyś. Euro (czy coś około tego).
Sprawa jest prosta: bądź uczciwy - będziesz uczciwie traktowany. Apple nie ma nic do tego... w niebezpieczeństwie są tylko użytkownicy, którzy łamią prawo i dobre obyczaje kradnąc czyjąś pracę. [[iphone.janmazurczak.pl]]

