Bec: i każda firmeka, każda instytucja i wszelkie jej oddzialiki mają mieć to urządzono, bo niszczą średnio 2 dyski na rok. Stare metody wystarczają, dla uszkodzonych: piec z wyższą temperaturą, zespołowa zabawa młotem na betonie (coś na rozruszanie ludzi z IT); dla jeszcze działających: nadpisywanie wszystkich sektorów losową zawartością a następnie co powyżej.
Z CD czy DVD nie ma problemu. Mikrofala wystarczy.
A u mnie wali się młotkiem lub daje pod prasę hydrauliczną o nacisku 150ton.
@Leon: pewnie, że można. Można nimi tez pocierać o kolano aż pozostaną wióry. Masz rację, że dla małych firm młot będzie wystarczający - o tym świadczy profesjonalizm. Pytanie tylko skąd tak wiele dysków na śmietnikach z danymi, sprzedawanych na Allegro z danymi i to nie zdjęciami z rodzinnych przyjęć: ministerstwa, ubezpieczalnie, wojsko itp. Przykładów można mnożyć. Dobrze, że uświadamiają, bo w magazynach i na półkach działów IT leżą miliony dysków, na których znajdują się też licencje (nielegalność ?), na których znajdują się informacje niejawne (klauzula) - których młotkiem zniszczyć się nie da (procedura). Artykuł jest jaki jest. Gdyby nie sponsoring nie oglądałbyś też swojej ulubionej drużyny w meczu o jakąkolwiek stawkę. Mniej czepiania, więcej dla siebie z tego co pomiędzy słowami. PS. Maszyny do mielenia dysków to co najmniej kilkanaście tysięcy EUR. To zupełnie inna rzecz niż pocięcie CDka.
Mam nadzieję, że pan Engiel odwdzięczy się za artykuł. Rozumiem, że "chałupnicze" metody kasowania danych (np. fizyczne zniszczenie dysku czy płytki) są gorsze od "degauserów"? Jak ktoś ma 2 dyski do skasowania, to ma kupić to urządzonko, czy biec do firmy p. Engiela? Ja rozumiem, że firma, która pozbywa się 1000 komputerów może mieć z tego pożytek, ale naciąganie małych na to cudo zamiast "młotka" to trochę przesada. Są niszczarki do CD, są niszczarki mechaniczne do dysków (robią takie ładne wiórki z dysku). Skoro już piszecie o profesjonalnym niszczeniu danych, to byście chociaż wspomnieli.

