Ogólnie panująca moda na szpiegowanie wszystkich, jak leci nie może być tolerowana! Bez nakazów sądowych instaluje się podsłuchy gdzie popadnie i podgląda się wszędzie wszystkich - TO JEST CHORE! Przy okazji kilku cwaniaków (byłych uboli) się obławia na ''szkoleniach'' i dystrybucji tego g...na!
@XYZed Zwróć uwagę, że opowiedziałem się tylko za blokowaniem serwisów społecznościowych i poza nimi rezygnacją z wszelkich form kontroli. :-) Osobiście dostaję białej gorączki jak mnie ludzie wciąż molestują facebookiem. :-(
@Zbigniew [...]a serwisy typu f**kbook permanentnie blokować? Już o tym pisano na różnych portalach itp. i wypowiadali się ludzie w komentarzach (w tym i ja). Otóż z mojego doświadczenia wynika, że monitoring i blokowanie stron pracownikom katastrofalnie wpływa na wszelkie aspekty działalności firmy. Użytkownicy spędzają więcej czasu na próbie obejścia zabezpieczenia niż gdyby go w ogóle nie było. Strasznie też na tym cierpi ogólna atmosfera w pracy. Ciągły, właściwie podwójny stres. Ja kiedyś wprowadziłem blokowanie komunikatorów, portali, downloandu itp. I to było tragiczne rozwiązanie. Po zdjęciu zabezpieczeń nazwijmy to... życie w firmie powróciło. Tak więc jestem absolutnie przeciwny takim działaniom, gdyż często służą one tak na prawdę do zbierania dowodów przeciwko konkretnej osobie, którą chce się zwolnić, czyli do szukania na nią haczyka.
Autor zapomniał o innej, bardzo częstej sytuacji: Pracownik spędza w pracy 12 godzin dziennie, płacą mu za 8 (jak się dopomni o zapłatę za nadgodziny to będzie musiał poszukać innego pracodawcy, co w dzisiejszych czasach łatwe nie jest) korzysta więc 2 godziny dziennie z Internetu w celach prywatnych (bo w domu już nie zdąży wszystkiego załatwić). Robi to jedząc nad klawiaturą, bo na normalną przerwę śniadaniową czasu nie ma. Przy uwzględnieniu przerwy ustawowej na drugie śniadanie i 5 minut dodatkowej przerwy dla osób pracujących ponad 4 godziny dziennie z monitorem ekranowym (tak to jest zdefiniowane w przepisach), którą nasz pracownik spędza wykorzystując dostęp do Internetu do celów prywatnych, wychodzi, że nasz pracownik spędza przy komputerze w celach służbowych 10 godzin zamiast 7. Jak więc wyliczono 5500 złotych straty z powodu "cyberslackingu"? Nikt nie uwzględnia niepowetowanych strat w życiu osobistym przetrzymywanego w pracy robotnika ani jego utraconych zysków (nieodpłatne nadgodziny)! Do tego dochodzi zakup licencji na oprogramowanie monitorujące zamiast uczciwego opłacenia pracownika. Może zamiast eksploatować ludzi do granic możliwości i ciągle ich szpiegować zacząć uczciwie płacić za wykonywaną pracę a serwisy typu f**kbook permanentnie blokować?

