Komputer, jak każda maszyna musi pracować. Nigdy go nie wyłączam, pracując na nim w dzień a nocami ma za zadanie robić defragmentacje, weryfikować czy nie jest zarażony wirusami czy końmi trojańskimi itp. Nocami także specjalne programy dokonują czyszczenia mego komputera z plików temp. itp. Trzeba pamiętać aby móc mu dać czas na poukładanie szystkich plików, folderów itp. Na koniec trzeba przypomnieć, że wszystkie punkty lutownicze bardzo silnie reagują na zmiany temperatur i włączając komputer i wyłączając go osłabiamy te miejsca lutowań. Pozdrawiam Ryszard
moj komputer nie był wyłączany od 14 miesięcy ani na chwilę. oczywiście opcje hibernacji mam skonfigurowane i po czasie bezczynnosci dluzszej niz 15-20 min wiekszosc podzespolow jest usypiana.
"1. Komputer ciągle włączony nie ma szans na schłodzenie, a przez t nagrzewa się jeszcze bardziej" - gdyby tak było, to po tygodniu mielibyśmy słońce w domu, tak? Co za kretynizm!? Komputer osiąga stan równowagi termicznej z otoczeniem już po kilkunastu minutach pracy! I nie nagrzewa się bardziej. "Komputer, który pracuje non stop, nie ma szans na schłodzenie, a wysokie temperatury skracają życie urządzeniom." - obecnie temperatury, szczególnie w stanie niskiego obciążenia, są tak niskie, że w ogóle nie mają wpływu na żywotność (Z tego tytułu). "system po hibernacji nie będzie świeży i tak wydajny jak po czystym uruchomieniu komputera" - za to uruchamia się znacznie szybciej i oszczędza mnóstwo czasu. I jakoś nie zauważyłem gorszego działania po systemie, który hibernowany chodzi już miesiąc. Jest jeden argument, którego zabrakło - żywotność wentylatorów - te jednak w zasadzie muszą działać non stop, a każda dodatkowa godzina to jednak skracanie ich życia. A zatarty wentylator robi problemy. Więc... Co za kretyn pisał ten artykuł?!
Ja wyłączam nawet bezpieczniki, na klatce schodowej.
Ja natomiast nie wyłączam komputera, tylko hibernuję. Nie zauważyłem, żeby wpłynęło to na jakieś spowolnienia w pracy systemu. Może dlatego, że pracuję na MacOS?
Na noc całkowicie wyłączam komputer, nawet wyjmuje wtyczkę listwy zasilającej z gniazda. W dzień, gdy np. odchodzę od komputera na dużej niż 15 minut, wyłączam komputer, a gdy pamiętam, to wyłączam także przyciskiem listwę do której podłączony jest też modem kablowy z Internetem i głośniczki. Hibernacji nie stosuję, ponieważ opóźnia zamykanie systemu (bez niej trwa 2-4 sekundy) i nie sprzyja zachowaniu porządku na komputerze.
dokładnie tak
1/tydz restart, w ciągu dnia i przez noc uśpienie, poza tym w nocy na uśpieniu ładuje baterie telefonu.
Jeżeli to stacjonarny komputer to po przełożeniu zworki na płycie gł. w USB jest napięcie cały czas (póki komp jest podłączony do prądu) nawet po wyłączeniu/hibernowaniu systemu. Ot taka porada aby dysku nie katować na uśpionym komputerze.
Takie rozwiązanie i możliwość ładowania np telefonu przy wyłączonym komputerze to super sprawa, tylko którym miejscu szukać tych bolcy na zworkę, aby uzyskać taką możliwość.
Przecież w większości płyt przed uśpieniem komputera kontroler wydaje dyskowi komendę parkowania głowicy i wyłączenia napędu talerzy więc podczas uśpienia dysk odpoczywa!!

