Okazuje się, że hakerzy są tak samo beztroscy w internecie jak ich potencjalne ofiary. Nowe badania pokazały, że osoby ze znaczną znajomością nowoczesnych technologii internetowych nie są dzięki tej wiedzy mniej narażone na udzielanie ważnych danych osobistych w internecie.
Raluca Sabina Datcu z firmy
BitDefender przeprowadziła badania na grupie 100 specjalistów z zakresu informatyki. Połowa z nich to pracownicy branży informatycznej, a druga połowa to hakerzy wyselekcjonowani na podstawie forów dla osób parających się nielegalną działalnością w internecie.
Datcu przygotowała dwa fałszywe profile na
Facebooku zaopatrzone w zdjęcia. W obu przypadkach miały one należeć do 25-letniej kobiety. W profilu skierowanym do pracowników branży informatycznej w zainteresowaniach wpisano bezpieczeństwo, psychologię i literaturę. Profil dla hakerów był nieco inny. Tam jako zainteresowania podano hacking, psychologię, czytanie aktualności oraz
próbowanie nowych rzeczy.
Wyniki badań
Przy pomocy fałszywych profili w
serwisie społecznościowym Datcu nawiązywała kontakty z obiema badanymi grupami i starała się wydobyć od nich poufne informacje. Początkowo ich przedstawiciele byli podejrzliwi (zwłaszcza hakerzy), ale z czasem, coraz bardziej ufali osobie z fałszywego profilu. W trakcie badań 75 proc. z nich podało osobiste informacje dotyczące adresu, numeru telefonu oraz imion dzieci i rodziców.
Co więcej, 13 proc. pracowników branży informatycznej podało swoje hasła do różnych serwisów internetowych, a wszyscy badania przekazali dane, które mogły pomóc w rozszyfrowaniu takich haseł. Z badań wynika, że nawet ludzie o dużej świadomości łatwo dają się zwieść w internecie. Do znajomych dodają obce sobie osoby jedynie dlatego, że mają
ładny profil, a następnie beztrosko podają im poufne wiadomości.
Dzieje się tak m.in. dlatego, że w internecie powstają
idealne światy, w których użytkownicy mogą przekształcić się w atrakcyjne oraz komunikatywne osoby, każdemu można zaufać i wszyscy są przyjaciółmi - dodaje Datcu. Okazuje się, że jest tak tylko pozornie i również w internecie, albo przede wszystkim tam, należy stosować zasadę
ograniczonego zaufania.