Badania firmy Flurry Analytics dotyczą rynku amerykańskiego, ale doskonale obrazują wpływ popularyzacji smartfonów i tabletów na interesy twórców przenośnych konsol. W 2009 roku Nintendo i Sony miało 81 proc. udziału w przychodach z gier przenośnych. Obecnie jest to jedynie 42 procent.
Flurry Analytics podaje, że rynek gier przenośnych i mobilnych w USA był wart 2,7 mld w 2009 i 2,5 mld w 2010 roku. W bieżącym roku przychód wyniesie około 3,3 mld. 19 proc. przychodu w 2009 roku pochodziło ze sprzedaży gier dla iOS i Androida. Obecnie jest to już 58 procent. Gry dla
Nintendo DS dawały 70 procent przychodu, a teraz jedynie 36 procent. Udział gier Sony PSP w tej liczbie zmalał z 11 do 6 procent.
Tradycyjny model handlu grami przenośnymi, w którym należy kupić przenośną konsolę i gry w cenie około 40 dolarów ma poważne problemy. Wypierają go
gry mobilne, których ceny są zwykle znacznie niższe i nie wymagają kupowania dodatkowej konsoli, a do cieszenia się nimi wystarczy posiadany już smartfon lub tablet.
Jest to szczególnie zła wiadomość dla Nintendo, które pozostaje silnie związane z branżą
przenośnych konsol. W ciągu ostatniego roku fiskalnego firma poniosła straty. Był to pierwszy taki przypadek od 1981 roku. Firma ma także problemy związane z konsolą stacjonarną Wii oraz gorszymy wynikami sprzedaży gier tworzonych przez tę firmę.
To co dla jednych okazało się strzałem w dziesiątkę i żyłą złota, dla drugich może oznaczać zmierzch pewnej ery, konieczność restrukturyzacji i dostosowania się do panujących warunków.