Piractwo w internecie i P2P - przestańmy o nim kłamać

Mamy coraz więcej dowodów na to, że radykalne działania, takie jak porozumienie ACTA, wymierzone w nieskrępowany obrót dobrami kultury w internecie, możliwy np. dzięki serwisom P2P, wywołują coraz większy opór sieciowej społeczności. Czy to oznacza, że siła argumentacji branży rozrywkowej, przypominającej, że piractwo w internecie jest działaniem szkodliwym, osłabła?
Z kręgów biznesu rozrywkowego i sektora producentów oprogramowania od wielu lat docierają do nas skargi prezesów, dyrektorów i prawników. "Proceder nielegalnego rozpowszechniania plików w sieci ciągle narasta narażając na ogromne straty zarówno polskich, jak i zagranicznych twórców" - przypomina Marek Staszewski, pełnomocnik Związku Producentów Audio Video. "Piractwo intelektualne to także problem Skarbu Państwa zważywszy na znacznie mniejsze wpływy z podatków - zmniejszenie tylko o 10 punktów procentowych skali piractwa komputerowego spowodowałoby zwiększenie wpływów Skarbu Państwa z podatków o ok. pół miliarda złotych" - dorzuca Bartłomiej Witucki, koordynator Business Software Alliance Polska.

Nie ma wątpliwości co do tego, że korzystanie z nieautoryzowanych kopii materiałów audiowizualnych i innych dzieł chronionych prawem autorskim to duży problem. Coś, co powszechnie nazywamy piractwem filmowym, fonograficznym lub komputerowym - czyli m.in. udostępnianie bez pozwolenia zasobów w internecie za pośrednictwem serwisów P2P - urosło przez lata do miana jednego z głównych czynników kształtujących obraz współczesnej sieci. Młodzi ludzie ściągający filmy z torrentów usprawiedliwiają się wysokimi cenami nośników DVD, a zwłaszcza Blu-ray (a wydawnictw płytowych jest zbyt dużo, żeby je wszystkie kupić). Z kolei właściciele firm używających nielegalnych wersji profesjonalnych aplikacji hołdują mylnie rozumianemu pojęciu oszczędnie prowadzonej działalności gospodarczej.

Skoro zatem panuje powszechna zgoda co do tego, że piractwo to działanie szkodliwe, dlaczego argumentacja i działania podejmowane przez branżę rozrywkową przeciwko temu procederowi wydają się coraz mniej przekonujące?

Półprawda: piractwo przynosi ogromne straty

Żadna informacja napływająca ze środowiska show-biznesu nie mogłyby się obejść bez wzmianki o "wysokich stratach twórców" z tytułu piractwa. Autorom takich stwierdzeń trudno odejść od emocjonalnej retoryki, która kreuje mit muzyka, kompozytora czy autora tekstu bezczelnie okradanych przez sieciowych złodziei korzystających z serwisów P2P. Jest to de facto umieszczenie znaku równości pomiędzy skopiowaniem utworu z internetu a okradzeniem twórcy z pieniężnej równowartości utworu. Takie postawienie sprawy zakłada ponadto, że gdyby użytkownik nie pobrał pliku czy całego albumu z sieci, z pewnością kupiłby go w formie krążka CD w sklepie muzycznym.



Jak wiadomo, reklamacja płyty muzycznej na podstawie niezgodności towaru z umową nie przysługuje (jeśli np. klient oczekiwał muzyki przynajmniej średniej jakości, a otrzymał "plastikowo" wyprodukowany - przepraszam za wyrażenie - chłam). Kupiony CD można zwrócić czy wymienić co najwyżej z powodów technicznych (zarysowanie i niemożność odczytu). Oczywiście, płytę można przed kupnem przesłuchać w sklepie lub na stronie internetowej wydawcy, ale co gdy klient na tym etapie stwierdzi, że zawartość płyty mu się nie podoba i nie dokona zakupu? Czy artysta poniesie straty?

Poza tym co z osobami, które po "przetestowaniu" albumu ściągniętego z sieci idą do sklepu i kupują krążek, a takie zachowania również stwierdzono - m.in. w raporcie Obiegi kultury. Społeczna cyrkulacja treści. Mirosław Filiciak, jeden z autorów badania, w wywiadzie dla Gazety Wyborczej podkreśla, że "ci, którzy zdobywają pliki z sieci, są najlepszymi klientami". Na ten temat statystyki branży fonograficznej jednak milczą - nie pasuje on do obrazu "nędzy i rozpaczy".

Rzecz jasna twórcy powinni być adekwatnie wynagradzani za wniesioną pracę (o czym za chwilę) i nie ulega wątpliwości, że w wyniku obiegu materiałów online nie zarabiają tyle, ile by mogli, ale wydaje się, że sformułowanie "utracone korzyści" jest bardziej zasadne niż "straty". Tylko nie brzmi tak dobrze w oficjalnych komunikatach.

Mit: najwięcej tracą artyści

Całkowicie zrozumiałe, że organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi występują w roli reprezentantów artystów i domagają się poszanowania ich praw - po to zostały stworzone. Gdy jednak przyjrzeć się uważnie wspomnianym komunikatom o "stratach twórców", okazuje się, że kwoty tych strat wcale nie dotyczą artystów - posiadaczy osobistych praw autorskich, ale stanowią szacowaną sumę wpływów właścicieli praw majątkowych, czyli wydawców, a zatem także i ogólnie rozumianej branży fonograficznej. O wysokości "strat" samych twórców ani słowa, co najwyżej ogólnikowe epitety: ogromne, wysokie, itp.

Czy nie dzieje się tak dlatego, że realny zysk artysty ze sprzedaży utworów oscyluje w okolicach kilku - kilkunastu procent z ogólnej ceny nośnika a największy kawałek tortu rozdzielają między siebie pośrednicy, czyli wydawcy i dystrybutorzy? Jak długo jeszcze przemysł muzyczny i jego miedzianoczoli przedstawiciele będą zasłaniać się interesem artystów, walcząc w rzeczywistości o własne zyski?



Sami twórcy mają w tej kwestii różne poglądy i w dyskusji o piractwie opowiadają się po różnych stronach. Niektórzy twierdzą, że piraci to najgorszy typ bandytów, zdaniem innych nazywanie piractwa kradzieżą jest trochę na wyrost.

Inny przykład - kilka tygodni temu uczestniczyłem w kameralnym spotkaniu z pewnym muzykiem - perkusistą, znakomitym instrumentalistą, doskonale znanym słuchaczom cięższych odmian muzyki. W pewnym momencie powiedział: "Pewnie to co powiem, nie spodoba się mojej wytwórni płytowej, ale nie przeszkadza mi to, że ściągacie moje płyty z internetu. Ale jeżeli naprawdę chcecie wspomóc ulubiony zespół czy muzyka - idźcie na koncert albo kupcie koszulkę." Ktoś powie, że stać go na taką "wielkoduszność", skoro sprzedaje tysiące albumów, uczestniczy wraz z zespołem w wielotygodniowych trasach koncertowych po całym świecie i jeszcze "dorabia" prowadząc warsztaty perkusyjne - też na całym świecie. Ale czy nie ma racji, stawiając na bezpośredni kontakt z odbiorcą z wyeliminowaniem większości pośredników?

Jako osoba, która sama zajmuje się tworzeniem muzyki, wolałbym się skupić w pierwszej kolejności na dostarczaniu "wartościowego materiału" i oczekiwać, że się obroni artystycznie, dzięki czemu trafi do szerszego grona odbiorców niezależnie od kanału dystrybucji (także dzięki stronom P2P).

Przemysł fonograficzny utrzymuje, że ponosi wysokie nakłady finansowe na promocję artystów i wyszukiwanie nowych talentów. O ile z pierwszym aspektem jeszcze można się zgodzić, to drugi już się nie obroni. Młodzi muzycy sami walą drzwiami i oknami do wytwórni, zarzucając stosami płyt demo menedżerów, w których ci ostatni mogą przebierać jak w ulęgałkach bez ruszania się zza biurka. Co więcej - wystarcza im uruchomienie YouTube’a.

Kłamstwo: sankcje to najlepszy sposób walki z piractwem

Ostatnie dni przynoszą kolejne doniesienia z "frontu pirackiego". Internetowe protesty m.in. Wikipedii i Google’a przeciw restrykcyjnym propozycjom amerykańskich ustaw antypirackich SOPA/PIPA zbiegły się w czasie z wręczeniem w Polsce nagród "Złote Blachy" (wyróżnienia przyznawane przez Koalicję Antypiracką jednostkom policji, które odniosły największe sukcesy w ściganiu naruszeń własności intelektualnej). Jedna z nagród powędrowała do wydziału dw. z przestępczością gospodarczą KWP w Opolu. Jego funkcjonariusze zostali docenieni m.in. za walkę z portalem www.fanaticdvd.pl, który nielegalnie rozpowszechniał skopiowane okładki płyt DVD. Serwis fanaticdvd.pl nie jest już dostępny, znalazłem za to stronę dvdfanatic.pl. Przypadek czy klasyczny przykład walki z wiatrakami?



To jednak nic w porównaniu z reakcją "haktywistów" spod znaku grupy Anonymous na zamknięcie serwisu Megaupload, czyli masowym atakiem DoS na strony internetowe organizacji powiązanych z ochroną praw autorskich. Przez ostatnie dni w Polsce też wiele mówi się o atakach hakerów na strony instytucji rządowych, związanych z ewentualnym podpisaniem przez Polskę porozumienia ACTA.

"Gotowość rządu do podpisania ACTA to jednoznaczny sygnał, że poważnej dyskusji na temat rewizji praw własności intelektualnej, w tym szczególnie ważnego dla internetu prawa autorskiego, już nie będzie; będzie tylko represyjne podejście do jego egzekwowania. W naszej opinii takie podejście jest szkodliwe dla twórców, użytkowników i innowacyjnych przedsiębiorców" - przekonują przedstawiciele Fundacji Panoptykon, organizacji działającej na rzecz szeroko rozumianej ochrony praw człowieka w sieci i badającej zagrożenia dla prywatności.

Chociaż trudno uznać wystąpienia hakerów za właściwą formę protestu przeciw ACTA, to stanowią one wystarczający dowód na to, że każda radykalna akcja podjęta w ramach szeroko pojętej walki z sieciowym piractwem będzie spotykać się ze zdecydowanym odwetem co bardziej zaangażowanych członków sieciowej społeczności.

Najważniejszym sposobem zwalczania nieautoryzowanego obrotu chronionych prawem materiałów w internecie musi być zmiana bądź dostosowanie prawa autorskiego i modelu licencjonowania - czytelnicy komentujący mój artykuł: Jak zwalczać piractwo - czy obniżka cen płyt CD/DVD wystarczy? uznali to za drugi - po obniżce cen nośników - najistotniejszy czynnik do realizacji tego celu.

Wnioski

Po pierwsze, czym innym jest poszanowanie prawa (w tym również prawa własności intelektualnej) a czym innym - kontrowersyjne środki wymuszania jego poszanowania, do czego w gruncie rzeczy sprowadza się porozumienie ACTA.

Po drugie, polaryzacja stanowisk w kwestii wymiany plików w sieci na zasadzie "kto nie z nami, ten przeciwko nam" tylko zaciemnia prawdziwy problem, z jakim się borykamy, mianowicie konieczność reformy tego prawa i dostosowanie go do zmieniających się realiów rynkowych. Proces ten nie może odbywać się w tajemnicy przed społeczeństwem. Nie może przebiegać pod dyktando ani amerykańskich koncernów korzystających z wpływów tamtejszej administracji, ani mniej lub bardziej formalnych grup hakerskich - ludowych trybunów ery internetu, dezorganizujących swoimi atakami funkcjonowanie sieci pod płaszczykiem walki o swobody obywatelskie i sieciową wolność.

Po trzecie, w pierwszej kolejności powinni być ścigani ci, którzy w rzeczywistości bogacą się na piractwie, a więc np. właściciele nielegalnych tłoczni płyt CD/DVD czy operatorzy serwisów internetowych umożliwiających bezpośrednią wymianę plików, zarabiający na reklamach (albo na samych użytkownikach - patrz kazus Pobieraczka). Można powiedzieć, że to truizm i powtarzany banał. Ale nadal aktualny.

Po czwarte, każdy internauta powinien sam sobie odpowiedzieć na pytanie: "Czy nadal będziesz wolał zaopatrywać się na Peb.pl, Chomikuj.pl, Osloskop.net, IsoHunt lub innych serwisach P2P, nawet gdybyś miał dostęp do bogatego legalnego katalogu cyfrowych filmów czy muzyki za kilka złotych?" I powinien odpowiedzieć szczerze - nie tylko wielki biznes kłamie o piractwie.
Tagi: SOPA, ACTA, Anonymous, hakerzy, piractwo
Ocena:
Twoja ocena:

Komentarze (50)

Leithain

07-04-2012 18:10

Piractwo trzeba zwalczać, ale trzeba je też zrozumieć. O piractwie i alternatywach: http://leithain.blogspot.com/2012/04/o-piractwie-i-alternatywach.html

Ma-No-Lo

06-02-2012 19:12

Dwa z wielu komentarzy "protestantów", migawkowo pokazanych przez państwową TV: "Jest wolność - to mogę protestować" oraz "Nie stać mnie na programy i muszę ściągać z sieci". Teraz moje komentarze. Do pierwszego: "Dziadek na Monte Cassino,. ojciec na styropianie, ja na Krakowskim Przedmieściu", czyli "Muszę się zasłuzyć"?! Do drugiego: "Nie stać mnie na samochód, więc muszę wieczorkiem 'skręcić' coś na ulicy"?! O jakiej kulturze tu mowa, skoro wyżej można przeczytać, że "dopuki" sprawa nie będzie załatwiona, będą dawać odpór "zapendom" - ?*%! LEGIAAA, BIAŁO-CZERWONI!!!

analog

04-02-2012 19:19

mp3 jest tylko namiastką oryginału, cyfrowym demo ,to tak jak by zrobic foto jakiemus matejku i uznać że to piractwo bo przecie to samo widać, no prawie to samo. To technologia jest piratem a nie ludzie .

nick...

09-02-2012 20:38

Tak to prawda wystarczy poczytać w internecie o stratnych i bezstratnych formatach plików audio\video.Mp3 jest jak najbardziej stratnym formatem audio. Co innego jeżeli pobieramy pliki .flac które są bezstratne i dzięki którym możemy usłyszeć prawdziwy dźwięk jak słyszał twórca tworząc kompozycję I tylko wtedy możemy mówić o kradzieży intelektualnej.

analog

04-02-2012 19:19

mp3 jest tylko namiastką oryginału, cyfrowym demo ,to tak jak by zrobic foto jakiemus matejku i uznać że to piractwo bo przecie to samo widać, no prawie to samo. To technologia jest piratem a nie ludzie .

leo

30-01-2012 18:33

A ja tak see mysle ze te cale przepisy to tak naprawde o kant d: rozbic. W koncu mogli by wpasc na to (artysci koncery firmy fonograf. ectra) Ze towary proponowane na rynek maja ceny wyssane z palca bac z kosmosu. JAKA JEST REALNA PLACA BRUTTO POLAKA MIESZKAJACEGO W MALEJ MIESCINIE LUB WIOSCE???????!!!!! Istad to piractwo!!!!!! Jak za film mialbym zaplacic 5zeta a za jeden utworek mp3 0,50zeta to logika ze wole zaplacic!!!!!!!

cyberzbójnik

28-01-2012 15:09

Niech "pieją" i "skowyczą" ci okradani wydacy, dystrybutorzy itp. a piractwo to "janosikowanie" i będzie trwało dopuki na ziemi będzie zostawiała ślad stopa ludzka! :)

anonymous

25-01-2012 21:52

Czy widzicie wielką różnicę między blokowaniem stron internetowych, a blokowaniem np. ulicy, torów, czy biura poselskiego? Nie powtarzajcie w koło, że taka forma protestu jest zła. Nikomu się wielka krzywda nie dzieje, a jakoś trzeba zwrócić uwagę na problem.

eSKa

26-01-2012 15:05

Tak widzę różnicę. Niektórzy, myślę dobrze opłacani, próbują przez internet zanachizować demokratyczne kraje, żeby potem je łatwo zdominować. Dlaczego nie protestujecie przeciwko ograniczeniom internetu w Chinach i innych "postępowych" krajach? Ruszcie najpierw tam swoje leniwe zadki.

ddvc

29-01-2012 13:12

Czy chcesz, aby każdy Polak, który się sprzeciwi oficjalnej polityce, był traktowany tak jak Chińczycy w swoim kraju? Nie słyszałeś nigdy o łamaniu praw człowieka w Chinach? Czy chciałbyś aby ludzie w Polsce byli traktowani tak samo?

Krzysztof J. Szklarski

25-01-2012 21:05

Krzysztof J. Szklarski Na pewno odniosę się do tego artykułu na swoim Blogu/Forum, bo dostrzegam, że autor tego artykułu celowo pominął kilka wstydliwych dla siebie i redakcji faktów.

Navis

25-01-2012 18:12

Internet jest dziś jak wielka biblioteka. Może zadajmy sobie pytanie, czy biblioteka z filmami jest dziś do pomyślenia? I dlaczego nie można mieć swobodnego dostępu do różnych treści za drobną opłatą, z której większość szła by do twórców, a reszta na utrzymanie biblioteki? Czyżby to godziło w interes korporacji, które chcą mieć wyłączność na dystrybucję? I dlaczego musimy się godzić na serwilizm wobec jakiejś grupy, która właśnie traci zyski bo świat się zmienia i pojawiła się konkurencja czyli Internet? Może czas na nowe konsultacje społeczne? Może społeczeństwo właśnie chętnie zgodziłoby się na 1% podatek w zamian za wolny internet i wolny dostęp do informacji i kultury, a ten podatek można by przeznaczyć na cele wynagradzania twórców? Skoro dzisiejsza rzeczywistość umożliwia też praktycznie każdemu stać się twórcą: zamieszczać swoje obrazki, filmiki, teksty itp. to sytuacja jest nie do zatrzymania, nie zamkną większości społeczeństwa, które chce mieć głos, chce się bawić, chce tworzyć i mówić to, co myśli. Może więc czas najwyższy na inny model prawa? I odpowiadając na pytanie autora tekstu: tak, zapłaciłabym kilka złotych za dostęp do portali oferujących darmowy dostęp do wybranych gałęzi kultury. Najchętniej w abonamencie miesięcznym za internet.

mk

04-02-2012 13:25

ale ty jesteś głupi im właśnie o to chodzi.Widzą kasę i chcą ją wyciagnoc z internetu nie chodzi o żadne prawa autorskie to taka ściema.

anymous

25-01-2012 16:21

autor artykułu, kompletnie się kompromituje. Zakładam, że ma ok. 20 lat i totalnie mgliste pojęcie o zasadach biznesu i ochronie praw autorskich.

starjacker0

25-01-2012 16:00

ACTA i wszyscy stojący za nimi są poprostu faszystami. Zawsze zaczynało się od niepozornych dokumentów zwiększających kontrolę nad obywatelami. W tym przypadku państwa są jeszcze głupsze, bo tę kontrolę oddają korporacjom. Brak mi słów na temat móżdżków twórców tego ACTA i osób popierających to. Czekają nas kolejne Chiny, z tym że głównymi ciemiężcami będą korporacje.

Prezes

25-01-2012 13:19

Pół miliarda złotych nas kosztuje piractwo? a jaki jest dług państwa co roku... 50 miliardów? nie wiem... 40? Przepraszam ale to kropla w morzu!

phi

25-01-2012 12:54

Na warszawskim Mokotowie powstała sieć kilkudziesięciu access pointów Wi-Fi, w której udostępniane są klucze do zaszyfrowanych zawartości, wstawianych na publicznych serwisach. Co prawda są tam tylko jakieś gry, które mnie nie interesują, ale pokazuje to kierunek, w którym będzie dążyć wymiana informacji w "nowym" Internecie. Prawdziwie pożądana treść będzie skrzętnie ukrywana.

crackers

25-01-2012 10:17

Mam nawet kilka gier legalnych - bo po roku od wydania cena ich spadła do 19 zł w marketach i na to było mnie stać. Dlaczego tak nie jest z winxp - kupilbym teraz - choć to stare na wszystkie komputery w domu - nawet jak wsparcia nie bedzie to bym go sobie inaczej zabezpieczył. Ale poco jak mozna wydawac coraz to nową wersje i kroić kasę, a starsze wersje wycofywać ze sprzedaży. Kogo na to stać. Kiedyś dawno temu kuowałem dużo płyt CD normalnie w sklepie - teraz nie stać mnie na to - czyli co mam się uwstecznić, nie słuchać, nie oglądać itd... W gry już i tak gram tylko MMO więc nie kupuję. Podsumowując jakby soft , muza inne były na kieszeń zwykłego zjadacza chleba, to problem piracenia byłby marginalny.

Zolmar

25-01-2012 23:29

brharry komentujesz crackersa bez zrozumienia tego co napisał sztampowym komentarzem. Co to za wolny wybór darmowy Linux i darmowy... no co masz do wyboru innego darmowego?. Gdzie tu wybór? Dlaczego nie można odsprzedać starej legalnej, nieużywanej wersji oprogramowania (wszak stary niepotrzebny ci już samochód - ulubiony przykład "antypiratów" - można!)? Dlaczego producenci legalnego oprogramowania rezerwują sobie całkowity brak odpowiedzialności za cokolwiek wynikłe z użytkowania legalnego oprogramowania a ich jedyną poradą jest np. przeinstalowanie programu? Jednocześnie przyznają sobie wszystkie prawa do ścigania za piractwo? Dlaczego kupując licencję na program po uszkodzenia nośnika nie płacę kilku centów za nośnik wszak licencję już mam? KTOŚ! A jak nazwać fakt, że kupując polskiego legalnego Corela z bogatym zestawem czcionek za 1,5 tys. zł muszę dokupić legalne (te same czcionki) osobno za kolejne 1,5 tys. zł bo komuś się nie chciało zaogonkować czcionek? Komu zawdzięczam płacenie za to samo dwa razy? To także jest kradzież. I to z premedytacją! Korporacja okrada mnie!

brharry

25-01-2012 21:22

Kolego sympatyczny nikt Ci nie każe mieć WINXP zrozum masz wolność wyboru - masz darmowego linuxa. Ściemniasz aby usprawiedliwić swoje zachowanie. Czy ukradniesz porszaka bo uważasz że Ci się należy bo jest zadrogi???? Wolność polega na tym że masz wybór, ale Ty tego nie widzisz. Chcesz mieć coś lepszego płać , nie chcesz masz darmowy wybór. Nie musisz oglądać filmów amerykańskich masz wybór na filmy irańskie , koreańskie za nie nie zapłacisz takich "wielkich kwot" wybór należy do Ciebie

KTOŚ

25-01-2012 16:59

No właśnie kolego, dzięki takim jak Ty, płyty, gry czy soft zawsze będzie taki drogi! Nie rozumiesz tego?! lol! Im więcej firmy sprzedają, tym niższe mają koszty i ceny. Popatrz choćby na TV. Dziś TV LED 3D 42 czy 52" jest tańszy od palzmy 32" jeszcze kilka lat temu, a to przecież przepaść jakościowa. Dlaczego? Dlatego, że telewizorów tacy jak Wy nie pobiorą z sieci czy nie skopiują, dlatego ta dziedzina się rozwija i dzięki temu ceny spadają. PROSTE?!

Nkr

25-01-2012 17:36

lol, nie rozumiesz tego, kolego, ze firmy i korporacje nie obniza kosztow swoich produktow gdyby nagle zwiekszyla sie ich sprzedaz na rynku, tylko beda chapac wiecej i wiecej kasy dla siebie ? Ty myslisz ze ONI pomysla "o, ludzie kupuja nasze plyty, obnizmy ich ceny !" ? Haha, dobre. Argument o TV LED czy plazmie jest conajmniej nie na miejscu, tak, z pewnoscia tv potanialy bo wszyscy je kupuja i co wiecej - wymieniaja co pol roku na nowy model ! Zreszta co ma innowacyjnosc fizycznego produktu i jego proces technologiczny do kopiowania mp3 ? Dinozaury ery cyfrowej raczej dalej nie rozumieja ze to nie odbiorcy sa na straconej pozycji, tylko oni. Chetnie kupilbym mp3 za dobra cene w bezpiecznym serwisie. Ale tego nie ma. No to trudno.

Zolmar

25-01-2012 23:39

Jest kilka aplikacji na androida, które bym chciał mieć w wersji płatnej. Koszty zakupu śmieszne. 3 - 10 zł. Ale... aby kupić muszę mieć konto z minimum 1000 zł wpłacanym co miesiąc, konto którego utrzymanie kosztuje więcej niż zakup apki na telefon! Mam zatem wersje z reklamami, bo jakiemuś kr..nowi nie chce się podpisać umowy z polskim operatorem na pobieranie opłat np. w SMSie.

KTOŚ

25-01-2012 16:59

No właśnie kolego, dzięki takim jak Ty, płyty, gry czy soft zawsze będzie taki drogi! Nie rozumiesz tego?! lol! Im więcej firmy sprzedają, tym niższe mają koszty i ceny. Popatrz choćby na TV. Dziś TV LED 3D 42 czy 52" jest tańszy od palzmy 32" jeszcze kilka lat temu, a to przecież przepaść jakościowa. Dlaczego? Dlatego, że telewizorów tacy jak Wy nie pobiorą z sieci czy nie skopiują, dlatego ta dziedzina się rozwija i dzięki temu ceny spadają. PROSTE?!

nick...

25-01-2012 17:15

a co ty za bzdury opowiadasz! Telewizory LED są tańsze BO dzięki wzrostowi podaży wzrosła produkcja i nastąpił postęp w technologii produkcji. TYLE Produkcja płyt CD, to technologia z lat 70. Jest tania. Oczywiście pomijamy rzeczy takie jak wynagrodzenie autora, promocja, studio itd.

KTOŚ

26-01-2012 08:04

Kolego, jak nie zapłacisz za soft, płytę czy grę wydawnictwu, które poniosło koszty produkcji, promocji i reklamy, to skąd to wydawnictwo ma mieć kasę na kolejną produkcję? Dla Ciebie CD to płytka w markecie za 55gr., dla mnie to wynagrodzenie autora, wynajem studia, realizatora, masteringowaca, grafika i jego projekt okładki CD, koszt tłoczenia, promocji w radio, TV, prasie, ZAiKS, wideoklipy, wynagrodzenie managera autora, wynagrodzenie wydawcy, promotora, podatki, ZUS itd. itd..., więc, o jakiej Ty tu piszesz technologii z lat 70? To, co napisałeś to niestety brak elementarnej wiedzy. Gdyby płyty rozchodziły się w setkach tysięcy sztuk, to koszty wytworzenia spadłyby, a co za tym idzie i cena płyty, czyli wzrósłby popyt, podobnie jak z TV. Im TV są tańsze tym więcej osób może pozwolić sobie na ich zakup, lub wymianę, co jakiś czas. To samo dotyczy muzyki w internecie, koszty są nadal te same, odpada jedynie ich najmniejsza część, czyli wytłoczenie i sama CD. Nadal jednak wyprodukowanie i wypromowanie muzyki kosztuje tyle samo. Nagrywam na najpopularniejszym DAW, jakim jest CUBASE, jego popularność nie wynika z faktu że tak świetnie się sprzedaje, tylko, dlatego że był tak słabo zabezpieczony, że każda łajza mogła go mieć w swoim PC pobierając go z netu. Oryginał kosztuje prawie 3.000zł. Ale gdyby większa część użytkowników nabyła go legalnie, to pewnie kosztowałby dziś 1000-1500zł. A tak płacę za internetowych złodziei. Koszt wytworzenia jest bardzo wysoki, bo zamiast dzielić go na tysiące sprzedanych sztuk, dzieli się zaledwie na setki. Proste? Podobnie jak w marketach. Każdy z nas w cenie każdego produktu, juz płaci nieformalny "podatek" od złodzieja lub tych, którzy przychodzą się tam najeść i napić za darmo – tzw. Dzika degustacja. Sklep nie jest instytucją charytatywną, więc musi swoje odzyskać.

Skaut piwny.

29-02-2012 16:07

@KTOŚ A nie przyszło Ci może do głowy, że gdyby programy, muzyka i filmy były tańsze, to skala piractwa byłaby o wiele mniejsza ? Nie ściągam filmów i muzyki, na film idę do kina, ale bardzo rzadko, z uwagi na brak czasu, ale także na ceny. Nie czarujmy się, gdyby nowa płyta, czy film kosztowały w granicach 25 zł, te same po roku, w granicach 15 zł, a po 2 latach w granicach 10 zł, a po 2 latach dozwolone do ściągnięcia z e-sklepu w granicach 5 zł, to skala piractwa byłaby inna. Być może na zachodzie działa to trochę inaczej, większość Polaków jest po prostu za biedna, żeby kupować płyty czy filmy w takich cenach, bo zarabiamy kilka razy mniej niż Niemiec czy Amerykanin ( przy podobnych już kosztach utrzymania ) i pomstowanie na piratów czy nazywanie ludzi złodziejami nic tu nie zmieni, nawet gdyby wdrożono skuteczny sposób walki z nielegalnym pobieraniem plików, to i tak, pewnie zaowocowało by to albo niewielkim albo żadnych wzrostem sprzedaży, co najwyżej większość z piratów nie słuchała by i nie oglądała by, a wydawcy nie zobaczyli by wiele, więcej grosza. I żeby była jasność, jestem za ochroną praw autorskich, tylko uważam, że wydawcy sami strzelają sobie w kolano. Napiszę jeszcze jak to działa w przypadku telewizji kablowej. Jak dla mnie atrakcje telewizyjne w chłam pakiecie za około 50 zł, nie są tyle warte. Gdyby ten sam pakiet kosztował w granicach 20zł wykupiłbym, a tak nie mają ze mnie ani centa. Ot i cała ekonomia.

Jaś

26-01-2012 23:56

Miałbyś w pełni rację, gdyby ten rynek był autentycznie wolny. Pośród LCD 32 czy 50" można wybierać swobodnie, bo są niemal identyczne. A jaki masz wybór gdy trafiasz na CUBASE. Nagranie jakiegoś zespołu z reguły wydaje jeden wydawca - na zasadzie wyłączności. Więc ten segment rynku jest nieco podobnie "wolny" jak rynek leków i usług medycznych. To zaś umożłiwia i wzmacnia tendencje wydawców i producentów do maksymalizacji zysków . "Prawa rynku" po prostu nie bardzo się tu sprawdzają. Co bardzie przenikliwi ekonomiści na to wskazują, analizując rynki finansowe. Zgodziłeś się ze mną (a napisałem to wcześniej) że "płacisz za internetowych złodziei". piraci okradają więc ciebie, prawda? CZEMU ZATEM TAKI HAŁAS PODNOSZĄ WYDAWCY I PRODUCENCI, skoro piraci okradają nie ich tylko ciebie??? Tacy altruiści...???!!! Hi...hi...hi... Coś tu się nie trzyma kupy. Nie znaczy to, że jestem generalnie za "piractwem". Ale oddzielmy sciągnięcie czegos dla siebie, z czego się później bardzo często nawet nie korzysta, od sprzedawania sciągnietych plików. I pomyślmy, czy płyty z programami, muzyka czy a-bookami dołączane do gazet za grosze nie są piractwem i dlaczego? A jeśli nie - to czemu nie jest to zasadą, zapisaną w prawie międzynarodowym, które zawierałoby np. postanowienia, że po upływie jakiegoś czasu a na pewno po wycofaniu dzieła w ogóle lub zastąpienia go nowym, instytucje "pożytku publicznego" (przeciwieństwo wszelkiej komercji, z gazetami włącznie) mogą je wydawać lub udostępniać w sieci za symboliczne opłaty. Wszak wydawcy i producenci swoje wzięli wcześniej i każdy dodatkowy grosz jest ich czystym i dodatkowym zyskiem. Więc zamiast do nich te grosze za wydawane czy udostępniane w tym trybie dzieła powinny trafiać do ich twórców a nie zerujących na nich wydawcach i producentach wszelakiej maści. Szkoda, że oceny zdarzeń polegających na tym, że ktoś pozbawia mnie mojej własności (złodziej), są tak łatwo i bez zastanowienia przenoszone na zupełnie odmienne i NOWE zjawiska. To gra pod dyktando pazernych producentów i wydawców. Szkoda też, że do jednego wora się wrzuca i jednym tchem mówi o dziełach wykorzystywanych umysłem (muzyka, literatura, programy komputerowe, gry) od wykorzystywanych "cieleśnie". To zupełnie inne sfery. bo w tej drugiej się podrabia a nie powiela oryginały. Czy ktoś wyobraża sobie (poza twórcami ACTA zapewne), że bedzie ścigał Kowalską, która podpatrzywszy nowy model kapelusza od Diora czy kogośtam odtworzyła go jakośtam i w nim paraduje w niedzielę? Czemu zatem miałby być ścigany Kowalski, który skorzystał z linka i sciągnął CUBASE by się nim pobawić w sobotę? Powinien być ścigany, gdy korzystając z tegoż CUBASE tworzy kompozycje, które potem sprzedaje. Przesadą wielką i skazaną na przegraną będzie, jeśli zacznie się ścigać mnie, który ściągnął AUTOCAD-a i narysował sobie przy jego pomocy swoją działkę z budą - zamiast scigania firmy od terenów zielonych, która robi to samo ale za pieniądze i dla wszystkich którzy jej to zlecą. Pora więc na szerszą i poważną dyskusję, bo restrykcje prawne i obrzucanie się błotem i wyzwiskami w tej NOWEJ DLA LUDZKOŚCI SFERZE LUDZKIEJ AKTYWNOSCI do niczego nie doprowadzi.

jan

25-01-2012 08:46

Ciekawe, ale dlaczego nikt nie idzie na wojnę o prawa autorskie z CHINAMI, przecież w tym kraju najbardziej wszystko podrabiają ?????????????

lucyferek

25-01-2012 01:31

Czegoś oni chyba nie rozumieją, Oni chyba myślą że jeśli ktoś nie ściągnie piosenki/ filmu/ oprogramowania to je kupi- są w grubym błędzie.

nona

25-01-2012 05:16

Dokładnie, to typowy sofizmat przemysłu muzyczno-filmowego. To tak jakbyś Ty dał mi się przejechać swoim autem, a producent uznał to jako utratę zysków, bo na pewno ja bym kupił to auto.

Jaś

24-01-2012 23:15

Dzięki PT Autorowi, bo ma wolę wysłuchania drugiej strony (audiatur et alters pars - zalecali mądrzy Rzymianie). Trafnie Autor wskazuje na bzdurność założenia, że każdy sciągnięty plik to strata wpływów z jego sprzedaży po cenie rynkowej. Ale idźmy dalej: jeśłi przy obecnym poziomie piractwa sprzedaż wynosi 100 i wydawcy wychodzą przy tym na swoje (całkiem nieźle zresztą) - to co by było, gdyby "nawróceni" piraci podnieśli sprzedaż do np. 120 czy 130? Wypłacaliby więcej Twórcom czy sfinansowaliby o 100% więcej "młodych talentów". Hi...hi...hi.. Przy niezmonopolizowanym rynku ceny musiałyby spaść, i to wyraźnie!!! Zakładając, że ci "uczciwi" wydawcy nie chcieliby się dodatkowo wzbogacić lub że nie pozwoliłby na to rynek - SYTUACJA WYDAWCÓW BY SIĘ NIE ZMIENIŁA!!! Wniosek stąd, że piraci działają na szkodę tych, którzy kupują legalnie, bo przez piratów muszą płacić wyższe ceny, niż płaciliby przy większej sprzedaży. SZKODY WYDAWCÓW JAKOŚ TU NIE WIDAĆ. O co więc ten raban? Nie sposób nie skonstatowac, że O JESZCZE WIĘKSZE ZYSKI WŁASNE. Pozdrawiam

PRIN4

24-01-2012 21:37

Jestem zdecydowanie za odrzuceniem ACTA, ale ten artykuł jest bardzo ciekawy i uważam że jest to jeden z bardziej obiektywnych na jakie można spotkać w sieci. Daje do myślenia na spokojnie.

Timek

27-01-2012 06:49

Zgoda. Daje do myślenia. Wszystkie głosy pisane emocjami (epitety, wykrzykniki itp) szkodzą sprawie. Niczego nie rozjaśniają i - mam wrażenie - umacniają tych, którzy w tej sprawie występują z pozycji siły, czyli PAŃSTWA.

Max

24-01-2012 21:32

STOP ACTA ! STOP faszystowskim zapendom ekipy rządzącej !

Jarek

25-01-2012 08:15

tak, tak, stop Kaczyzmowi...kolego to nie ta bajka, nie ten wiec...

Jurek 1954 - Legnica

24-01-2012 20:45

Bardzo dobry i wyważony artykuł. Ta sprawa pokazuje inny poważny problem - oszukiwanie społeczeństwa przez władze. Politycy wiele obiecują i nie dotrzymują obitnic. To znaliśmy. Teraz dochodzi w ogóle brak informowania wyborców o działaniach rządu. Tchórzliwie, po cichu wprowadza się regulacje uderzajace w wolności obywatelskie. Takiej służalczości i wazeliny nie spodziewałem się po Tusku i PO. Władza mocno demoralizuje, skoro ma się taki stosunek do wyborców. Przed wyborami Tusk nie wspomniał o waloryzacji kwotowej, o ACTA - ważne było wygrać wybory, a potem wyborców ograć. Myślałem, że metoda typu Miodowicz (tak Tusk wyeliminował Cimoszewicza!) to pojedyńczy przypadek, a to po prostu sposób sprawowania władzy. Jestem ja i moja rodzina bardzo zawiedziony. Nie tylko nigdy nie oddam głosu na PO, ale będę wskazywał na hipokryzję i amoralność Tuska. Ha, ha niech dalej liczy na młodych, teraz się przeliczy.

zxcvbnm

24-01-2012 20:42

@jeme: masz ogromną rację. ja tylko dodam, że ci, którzy chcą podpisania ACTA to byli rewolucjoniści z okresu bezkrwawej rewolucji 1989 roku. a Albert Camus kiedyś napisał: "Każdy rewolucjonista kończy jako ciemięzca lub heretyk." Należy sobie zadać pytanie czy nasz rząd jest już ciemiężcą narodu?

Bolek

24-01-2012 20:39

Ataki na strony rządowe są złe. Protest jest dobry. Należy sobie zadać pytanie..., dlaczego premier tak bardzo chce podpisać już teraz ten dokument? Dlaczego nie może się trochę wstrzymać i potem podjąć decyzję? To prowadzi do niepokojów społecznych. To jest SKANDAL! Jeżeli ludzie myślą, że to zamach na wolność słowa, to należy ich chyba SKUTECZNIE uspokoić, a nie zachowywać się jak nasz premier... . Jeżeli ludzie UWIERZĄ, że premier próbuje im odebrać wolność słowa..., to będziemy mieli powtórkę z wielkich demonstracji jak za czasów PRL. Dodatkowo należy pamiętać o tym, że ten akt zacznie nas KOSZTOWAĆ. Chodzi tutaj o leki generyczne, żywność(liczne patenty), no i o to, że np. tusze do drukarek tylko oryginalne kupicie..., a zamienniki mogą zniknąć-podobnie zresztą z częściami do samochodów. Ile kosztują oryginale części a ile zamienniki? Ile was to zacznie kosztować kierowcy?

stogdan

24-01-2012 20:31

Rządy nie lubią szerokiego obszaru wolności , a jeżeli chodzi o zwolenników cenzury czy zamordyzmu to byli oni i w Niemczech lat 30-40 i w Rosji sowieckiej.Chęć zysku za wszelką cenę połączyła się z chęcią kontroli obywateli i mamy ACTA

jeme

24-01-2012 19:26

Byłbym ostrożny przy szafowaniu terminami 'terroryści' czy 'gówniarze z netu' To po prostu szybko i bezpośrednio wyrażony protest społeczności - mówie o zatkaniu stron www. Czym to się rózni od demonstracji górników pod kancelarią czy od blokowania drogi przez rolników? Oczywiście włamania to inna sprawa, ale to margines. Nasze ukochane władze właśnie natknęły się na problem dobrze poinformowanej części społeczeństwa z natychmiastowym dostepem do praktycznie nieograniczonej wiedzy, na dodatek z możliwością szybkiej komunikacji i organizacji. Próba zadziałania w tajemnicy i 'przeciw' takiej społeczności jest nie dość że skazana na porażkę, to jeszcze może się spotkać z odczuwalną reakcją - jak widać na załączonym obrazku. Perełka na zakończenie - temat ACTA jest stary, ale dopiero kiedy zaczęły padać strony www zrobił się szum medialny. Alan Moore napisał parafrazując Thomasa Jeffersona: "Obywatele nie powinni bać się swoich rządów. Rządy powinny bać się swoich obywateli." To motto którym często posługują się ponoć Anonymous. Warte przemyślenia.

Jaś

24-01-2012 23:23

Brawo!!! Ale o czym mówimy? O gwałtownie zwiększonym zainteresowaniu witrynami Sejmu, Kancelarii Premiera i innych? Jeśłi rząd rżnie głupa (cyt. Klasyka K-M) - ustami (niedo)rzecznika, rżnijmy i my. rządowi zadedykowałbym jeszcze jedną maksymę: społeczeństwo ani nie jest tak mądre, jak rząd mówi, ani tak głupie rząd jak myśl" (autora nie pomnę).i

lektor

24-01-2012 18:10

osloskop.pl?

Nazir50

24-01-2012 18:07

Czekam jak Prezydent i premier skutecznie dadzą rozkaz do zatrzymania hackerów i przestępców piraciarzy... To skandal i kpina że państwo polskie i jego urzędnicy boją się terrorystów i gówniarzy z netu

Łowca_kretynów

25-01-2012 23:27

A ja czekam kiedy odetną ciebie od internetu...

Wujo

24-01-2012 21:32

To czekaj. Może agencje wyciągną Atari 65 z piwnicy i będą tropić.

nick...

25-01-2012 23:26

+1 :)

Koj

25-01-2012 12:54

Buahahaha, wygrałeś :D

p2m

24-01-2012 17:36

macie 100% racji a teraz w sieci tylko p2m jest bezpieczne anonimowe i bez możliwości inwigilacji

szukający

01-02-2012 12:32

Od kliku lat szukam płyty wydanej wiele lat temu. jest nieosiągalna w sprzedaży. Dlaczego nie może się ze mną podzielić ktoś kto ją ma. Dlaczego robić z niego przestępcę za jego dobre serce, skoro wydawnictwo mnie olało albo już dawno zbankrutowało? Dlaczego nie mogę zapłacić autorowi? Widocznie w ten sposób już się cenzuruje, co Kowalskiemu wolno oglądać, słuchać a czego nie? Niech wydawcy dbają o nas, a za dobra nieosiągalne w sklepach niech nasi cudowni władcy nas nie ścigają. Przeczytałem książkę wypożyczoną w bibliotece, pozostałe dwie części to wersje ściągnięte z internetu. Kupiłbym dzisiaj całą trylogię. Jest niedostępna. Za to w tych księgarniach pełno chłamu, który mnie nie interesuje. Myślę, że coś nie tak z tymi którzy decydują o tym co na pólkach, może to już cenzura. Rządzi się raz potem drugi, nie trzeci już nie.

Polecane

PC World z prezentem!

Tak, zamawiam 12 wydań PC World po 14,09 zł każde (zamiast 19,90 zł) od numeru 6/2012.
Dodatkowo program Panda Antyvirus Pro 2012,
chroniący aż 3 komputery, dostanę za darmo.

PC World 6/2012
Nowy numer PC World 6/2011
Razem: 169


  • Z darmową wysyłką
Wyrażam zgodę na wykorzystywanie mojego adresu email do celów marketingowych. rozwiń »

Pobierz bezpłatnego e-booka

20 lat polskiej sieci
Ebook 20 lat polskiej sieci to kompletna charakterystyka polskiego internetu (oraz polskiego internauty). Odpowiadamy na pytanie, jak wygląda nasz kraj na tle bliższych i dalszych europejskich sąsiadów pod względem popularyzacji szerokopasmowych łączy internetowych i rynku mobilnego. Wymieniamy również wady i zalety korzystania z bezpłatnych punktów dostępowych.
Jeśli chcesz otrzymać darmowego e-booka, wpisz swój adres e-mail. Wyślemy Ci go natychmiast!
Wyrażam zgodę na wykorzystywanie mojego adresu email do celów marketingowych. rozwiń »