Jedną z popularnych funkcji urządzeń mobilnych jest czytanie - nie tylko newsów w portalach, ale i książek czy czasopism. O przychylność użytkownika zabiegają dziś coraz liczniejsze platformy ebookowe, które w dobie powszechności smartfonów i tabletów starają się przyciągnąć czytelników do swojej oferty, tworząc swoiste ekosystemy. Przedstawimy w tym miejscu dedykowane czytniki software’owe ebooków, obsługujące kilka polskich platform.
Software’owych czytników ebooków (ograniczamy się tutaj do systemu operacyjnego
Android) są dziś dziesiątki, o bardzo zróżnicowanych możliwościach i zadaniach. Najogólniej rzecz biorąc, czytniki takie możemy podzielić na uniwersalne, które nie są powiązane z żadną platformą, oraz takie, które obsługują konkretną księgarnię i wydawcę ebooków. Oczywiście mogą być odstępstwa od takiego modelu, ale taki jest zasadniczy schemat.
Ekosystemy
W modelach biznesowych, takich jak sprzedaż ebooków, dąży się zwykle do zbudowania kompleksu produktów, które dopiero razem dają pełną wartość i tworzą efekt synergii. Najdoskonalszym przykładem jest tu oczywiście Amazon, który stworzył unikatowy ekosystem (ten przyrodniczy termin zrobił karierę w biznesie internetowym), obejmujący sprzęt (czytnik Kindle), platformę wydawniczą (księgarnia Amazon), oprogramowanie obsługujące czytnik i sprzedaż online, wreszcie samą usługę spinającą wszystkie elementy. Osiągnął też sukces finansowy, którego nie zdołał powtórzyć żaden z konkurentów. Efekt jest taki, że dedykowany format ebooków Mobi stosowany przez Amazon zdołał wyjść spoza firmowych opłotków i staje się ostatnio tzw. przemysłowym standardem u innych wydawców, choć wydawało się, że otwarty standard ePub, oparty na XML i wspierany przez międzynarodowe instytucje, ostatecznie przechyli szalę zwycięstwa na swoją stronę.
Polscy wydawcy elektronicznych treści nie mają oczywiście takich możliwości finansowych i technicznych, zatem muszą polegać na istniejącym już mobilnym sprzęcie (zazwyczaj z systemem Android lub iOS, ostatnio także Windows Phone), natomiast ich ekosystem obejmuje pozostałe elementy, a więc ebooki, oprogramowanie i usługę (wyszukiwanie, dystrybucja, płatności, przechowywanie książek w chmurze).
W tym miejscu przedstawimy pokrótce mobilne rozwiązania oferowane przez cztery komercyjne platformy - Virtualo.pl, eClicto, Nexto.pl i Legimi - a także, nieco na marginesie, niekomercyjną platformę Wolne Lektury.
Dedykowane aplikacje mają swoje wady i zalety. Wadą jest to, że nie obsługują konkurencyjnych platform, a także na ogół nie potrafią otwierać innych publikacji niż te, które pochodzą z macierzystej platformy. Zaletą jest natomiast to, że są powiązane z kontem użytkownika w księgarni, pozwalają zazwyczaj wybierać i kupować książki bezpośrednio z poziomu aplikacji, korzystają z zasobów ebooków przechowywanych na serwerze wydawcy, synchronizują automatycznie treści (kupione ebooki i abonowane czasopisma). Jeśli więc decydujemy się na powiązanie z jakimś określonym wydawcą, uznając jego ofertę za szczególnie atrakcyjną, korzystamy z zalet dedykowanej aplikacji, ale musimy naturalnie brać pod uwagę jej naturalne ograniczenia.
Kontrrewolucja
Zauważmy, że software’owe czytniki ebooków stanowią niejako kontrrewolucję w stosunku do trendu, który bardzo mocno zaznaczył się w końcówce poprzedniej dekady - producenci sprzętowych czytników z
atramentem elektronicznym włożyli sporo pracy w przekonanie publiczności o zaletach wyświetlaczy opartych na tej technologii, przede wszystkim ich błogosławionym wpływie na wzrok czytelnika. Oczywiście zapewne jest to prawda i trudno by było udowodnić tezę, że lepsze są tradycyjne wyświetlacze LCD, jednak publiczność - kupując oczywiście masowo czytniki z e-inkiem - wcale nie zrezygnowała z urządzeń ich pozbawionych, a tabletowa rewolucja ostatnich dwóch lat (rozpoczęta triumfalnym pochodem apple’owskiego iPada) pokazuje dowodnie że wzrok nie jest tu kluczowym aspektem problemu (częściej kupują zresztą sprzęt elektroniczny młodsi użytkownicy, mający z natury lepszy wzrok). To mobilność urządzeń jest kluczem, a nie ekran. Zresztą do kontrrewolucji skierowanej niejako przeciw sobie dołączył nawet największy beneficjent rewolucji, czyli Amazon, udostępniając na rynku tablet Kindle Fire z LCD (i, o ironio, przezornie usuwając przy okazji ze swoich stron filipiki skierowane przeciw LCD). Użytkownicy chcą uniwersalności urządzenia i kolorów, więc równie chętnie kupują urządzenia z atramentem elektronicznym i klasycznymi wyświetlaczami.
Krótko mówiąc, software’owe czytniki dla tabletów pracujących w oparciu o systemy operacyjne Android, iOS czy Windows Phone mają się świetnie. Wystarczy rzucić okiem do Android Marketu, by zobaczyć, jak wiele jest lepszych i gorszych programów tej kategorii - dosłownie dziesiątki.
Przegląd aplikacji
W teście wzięliśmy pod uwagę następujące polskie aplikacje:
- Virtualo eBook Reader:
https://market.android.com/details?id=pl.virtualo- eClicto:
https://market.android.com/details?id=pl.eclicto.android- Nexto Reader:
https://market.android.com/details?id=pl.dost.pdf.viewer- Legimi:
https://market.android.com/details?id=legimi.android.main- Wolne Lektury:
https://market.android.com/details?id=pl.org.nowoczesnapolska.wlmobiAplikacje zostały zainstalowane w tablecie Samsung Galaxy Tab z 7-calowym wyświetlaczem (system Android 2.2), który jest dobrym kompromisem, jak chodzi o połączenie przenośności, a zarazem wygody czytania.
Wybór ważniejszych cech aplikacji zebraliśmy w arkuszu kalkulacyjnym - nie aspiruje on do absolutnie pełnego i wyczerpującego zbioru cech (zajęłoby to dwa razy więcej miejsca), jednak ilustruje typowe właściwości tego rodzaju oprogramowania. Czarne kwadraciki ilustrują obecność cechy.

Zestawienie cech oprogramowania
Program do obsługi Wolnych Lektur, czyli dostępnych bezpłatnie ebooków z lekturami szkolnymi, jest prosty aż do bólu. Oferuje jedynie najbardziej elementarną funkcjonalność, czyli dostęp do bazy lektur online, natomiast nie ma praktycznie żadnych udogodnień podczas czytania, poza regulowaniem wielkości czcionki. Jednak, jak się wydaje, trzeba tu docenić przede wszystkim nader cenną inicjatywę środowiska rozwijającego ten projekt, mając nadzieję, że sprawność programu będzie się stopniowo poprawiać.
Najistotniejsze z punktu widzenia czytelnika jest oczywiście funkcjonowanie komercyjnych aplikacji związanych z poszczególnymi platformami. Pewnym paradoksem - co widać w tabeli - jest to, że najbardziej zaawansowanym funkcjonalnie czytnikiem jest eClicto, który jednocześnie obsługuje platformę z najmniejszą ofertą, przekraczającą nieco 2 tysiące pozycji. Najskromniejszym pod tym względem narzędziem jest z kolei czytnik Virtualo, który obsługuje ofertę przekraczającą już 100 tys. pozycji. Technicznej jakości eClicto niewiele ustępują czytniki Legimi i Nexto, przy czym ten ostatni obsługuje coraz popularniejsze w Polsce audiobooki. Z kolei w przypadku eClicto warto podkreślić, że jest on jedynym czytnikiem, który potrafi importować publikacje w formatach niestronicowanych, a więc czytelnik nie jest ograniczony do swoich zakupów na platformie, lecz może mieć w jednym interfejsie dowolne inne publikacje, choćby samodzielnie przekonwertowane dokumenty (np. za pomocą Calibre).
Zwróćmy też uwagę, że z czterech programów na razie jedynie Virtualo obsługuje natywnie format Mobi (Amazon KIndle), a jak się wydaje, format ten gwałtownie zyskuje ostatnio na znaczeniu, zwłaszcza gdy w perspektywie mamy wejście Amazona na polski rynek. eClicto, jak powiedzieliśmy, potrafi importować pliki w tym formacie.
Godnym zauważenia szczegółem obsługi jest sposób płacenia. Platforma Legimi jako jedyna (nie zauważyliśmy tej formy na innych platformach) pozwala płacić za książki w formie przedpłaty - wysyłamy po prostu jakąś sumę na swoje konto na platformie, a potem możemy pobierać ebooki do wysokości posiadanego zasobu, który zresztą widnieje w aplikacji. To bardzo wygodna forma, gdyż nie trzeba za każdym razem przechodzić przez procedurę płacenia - mając na przykład 200 zł na swoim koncie, można spożytkować tę sumę w ciągu dwóch czy trzech miesięcy, wykorzystując ją przy kolejnych zakupach, a potem doładować ponownie konto. Z kolei Virtualo jako jedyna aplikacja wymaga dokonania zakupu na stronie internetowej (zatem najwygodniej jest to zrobić w komputerze stacjonarnym, w przeglądarce), a dopiero potem pobieramy zakupione ebooki do swojego urządzenia.
Rozmaite szczegóły techniczne obsługi czytnika są zawarte w tabeli - decydują one o komforcie codziennego użytkowania, jak możliwość regulowania rodziny i wielkości czcionki, zmiana jasności ekranu, regulowanie marginesów i interlinii, wyrównywanie tekstu do lewego czy obu marginesów, łamanie wyrazów. To wiele mniej czy bardziej ważnych technicznych detali, których znaczenie widoczne jest dopiero po pewnym okresie użytkowania - zwykle użytkownicy mają zbliżone nawyki w kluczowych aspektach ergonomii, ale też i szereg specyficznych wymagań, zatem im bardziej konfigurowalna jest aplikacja, tym lepiej dla wygody czytania.
Warto zwrócić też uwagę na naturalne zjawisko rynkowe, jakim są różne ceny ebooków, a różnice te mogą sięgać nawet 1/3 wartości ebooka - co ciekawe, ceny na jednej platformie są na ogół zróżnicowane zależnie od formatu, zaś najdroższe bywają tu zazwyczaj audiobooki. Zatem - zważywszy spore zróżnicowanie ofert - warto nie trzymać przysłowiowych jajek w jednym koszyku, a założyć konta w dwóch czy trzech księgarniach, a następnie porównywać ceny ebooków i kupować tam, gdzie jest po prostu taniej.
Dobre perspektywy
Praktyka pokazuje, że dedykowana aplikacja jest bardzo przydatnym narzędziem, które sprawnie obsługuje konkretną platformę - im wygodniej wyszukuje się publikacje, płaci za nie, pobiera, synchronizuje między urządzeniami, tym bardziej użytkownik przywiązuje się do wydawcy, bo sprawność i wygoda to dla przeciętnego czytelnika kluczowe cechy. Rynek treści elektronicznych sięgnął w 2011 roku kilkunastu milionów złotych, co jest ciągle dość skromnym osiągnięciem, w najmniejszym stopniu niedającym się porównać z potężnym rynkiem amerykańskim, ale zarazem rośnie on o kilkadziesiąt procent rocznie, podwajając się co dwa-trzy lata. Choć "poród" polskiego rynku ebooków jest długi - zdecydowanie dłuższy, niż się spodziewaliśmy - w ciągu paru najbliższych lat będzie to naprawdę poważny biznes, którego postać trudno w tej chwili przewidzieć ze względu na brak wiedzy o poczynaniach światowego potentata - amerykańskiego Amazonu, który przymierza się także do wejścia do Polski.
Nie miejsce tutaj na szczegółowe omawianie zjawiska self-publishingu, czyli wydawania książek bezpośrednio przez autorów, z pominięciem klasycznych redakcji książkowych. Choć rezygnuje się tu z niezmiernie ważnego etapu, jakim jest profesjonalne przygotowanie publikacji, nietrudno dostrzec, że to szansa dla wielu wprawnych autorów potrafiących dać sobie radę z językowymi i technicznymi aspektami wydania - przez lata była to działalność partyzancka, niedawno została ona ujęte w organizacyjne ramy (np. Virtualo.pl), a wkrótce działalność tę może zrewolucjonizować Amazon, ze swoim systemem Kindle Direct Publishing (a co z Google eBooks, o których cicho od ponad roku?).
Na marginesie warto jeszcze zapytać, jak plany ma Helion, który wszedł energicznie na rynek ebooków (księgarnia Ebookpoint.pl) pod koniec 2011 roku i ma tutaj całkiem konkretne plany, a ze swoją dużą ofertą wydawniczą sięgającą kilkuset tytułów rocznie w kilku segmentach wydawniczych (nie tylko książki z dziedziny informatyki) może szybko zwiększyć ofertę. W tej sytuacji dedykowana aplikacja wydaje się być jednym z czołowym postulatów wobec gliwickiego wydawcy. Co warte podkreślenia, jako pierwszy tak duży wydawca zrezygnował z zabezpieczania ebooków techniką DRM i zastosował w nich znak wodny, a ostatnio także zaimplementował usługę
Dropbox w roli przechowalni ebooków w chmurze.
Galeria

eClicto - biblioteka 
eClicto - księgarnia 
eClicto - publikacja

Legimi - interfejs 
Legimi - katalog

Nexto - kategorie 
Nexto - polecane 
Nexto - publikacja

Virtualo - półka z publikacjami 
Virtualo - okładka ebooka 
Virtualo - ustawienia

Wolne Lektury - baza książek 
Wolne Lektury - publikacja