5 powodów, dla których warto było odwiedzić VR Warsaw Day

17 listopada Warszawską Szkołę Filmową odwiedziły setki entuzjastów wirtualnej rzeczywistości. Czekało na nich dużo sprzętu i softu do obejrzenia oraz ciekawe prelekcje. A co najbardziej zwróciło moją uwagę?

HTC Vive

1. Pojedynek na dyski w stylu filmu Tron

Polskie studio hyperVR stworzyło swoją pierwszą grę, zatytułowaną Hyper Arena. I od razu pozytywnie wszystkich zszokowało. Nieczęsto bowiem można jeszcze spotkać się z grami dla VR, które oferują możliwość rywalizacji dwóch osób.

A tutaj nie dość, że działa multiplayer, to jeszcze daje mnóstwo frajdy. W świecie przypominającym ten z filmu science-fiction "Tron" toczymy pojedynek na dyski. Rzucamy nimi, odbijają się od ścian, a drugiej ręki używamy do dodatkowych ataków. I oczywiście robimy uniki.

Prosta, zręcznościowa rozgrywka dzięki obecności drugiego gracza sprawiła, że Hyper Arena wryła mi się w pamięć i na pewno jeszcze do niej wrócę.

2. Microsoft HoloLens na żywo

Pierwszy raz miałem okazję założyć na własny nos nowe okulary Microsoftu. I już wiem, że kupię je na pewno w dniu premiery wersji konsumenckiej. Samo przeglądanie Windowsa w postaci tabliczek zawieszonych w przestrzeni dało mi masę zabawy. A co dopiero, gdy zacznie się ich używać do czegoś faktycznie przydatnego?

Microsoft HoloLens

Microsoft HoloLens

Demo techniczne dostępne na wystawie dzięki firmie Senfino pozwalało między innymi na przyjrzenie się ze wszystkich stron samochodowi, który wylądował na podłodze tuż koło użytkownika. Obejście go dookoła, przy jednoczesnym widzeniu „normalnych” obiektów w rzeczywistości było niesamowite, a świadomość, że to dopiero skrawek możliwości HoloLens, każe mi niniejszym stwierdzić, że żyjemy w bardzo ciekawych czasach.

3. Prelekcja Michała Staniszewskiego, dyrektora kreatywnego studia Plastic

O tym jak niesamowitą osobą jest Michał przekonałem się mniej więcej w drugiej minucie jego wystąpienia. Powód? Nie znam wielu ludzi, którzy z goglami PlayStation VR na głowie, grając, potrafiliby jednocześnie tłumaczyć co się dzieje w grze, sypać anegdotami z produkcji oraz naukowymi ciekawostkami i dawać bardzo konkretne rady na temat tworzenia gier VR-owych. Rady podparte przykładami z własnego doświadczenia.

Zdarzały się na VR Warsaw Day prelekcje, które były tak naprawdę krótką laurką na temat firmy, wygłoszoną przez jej przedstawiciela. Ale na pewno nie należała do nich prelekcja Michała!

4. Najlepszy rollercoaster

Play Invaders to wspólny projekt studia Melt, Mediacomu i operatora telefonii komórkowej Play. Niby prosta gra, a tak naprawdę najlepszy symulator rollercoastera dla wirtualnej rzeczywisotści, z jakim się spotkałem. Miałem okazję sprawdzić go podwieszony na linach nad ziemią i z całą pewnością mój mózg dał się oszukać, że przemieszczam się gdzieś w futurystycznym świecie, wysoko nad ziemią…

To przy okazji dobry przykład sensownej reklamy: użytkownik dostaje bowiem coś od marki (w tym wypadku frajdę). Jako entuzjasta uczciwego content marketingu, który uważa, że marka powinna dać czytelnikom jakąś wartość (na przykład użyteczną wiedzę), przybijam wirtualną piątkę z osobami odpowiedzialnymi za ten projekt.

5. Wspaniała twórczość The Kissinger Twins

Co za para! Kasia Kifert i Dawid Marcinkowski kochają klasyczne kino i nowe technologie. Pokazali dotychczas zrealizowane projekty, jak choćby kampanię reklamową serialu Utopia, która łączyła upiorny outdoor (animowane oko obserwujące mieszkańców Londynu z telebimów) i angażujący użytkowników serwis internetowy, proszący o zrobienie sobie zdjęcia i korzystający z niego do niecnych celów. Inne ich dzieło to interaktywny film Sufferrosa, nawiązujący konstrukcją do starych przygodówek FMV (Phantasmagoria, Pandora Detective). Wystąpiła w nim między innymi Beata Tyszkiewicz.

The Kissinger Twins Reel from The Kissinger Twins on Vimeo.

Najnowsze projekty The Kissinger Twins związane są z VR-em. Po pierwsze, chcą udowodnić, że to medium jest świetne do wywiadów i planują całą ich serię ze znanymi postaciami kina. Intymne rozmowy, w których rozmówca patrzy widzowi prosto w oczy, zapowiadają się interesująco, choć mnie bardziej zaintrygował projekt „Lucid Dreams”, czyli wysmakowana erotyka w 360 stopniach.

VR Warsaw Day 2016: inne atrakcje

Na liście powyżej zabrakło wystąpienia Bartosza Żuka z HTC, jednego z największych propagatorów VR jakich znam, gdyż niestety na jego prelekcję nie zdążyłem. A że niejedną rozmowę na temat wirtualnej rzeczywistości już z nim odbyłem, wiem że miał wielkie szanse trafić do TOP5. Bartosz obiecał mi jednak przesłać swoją prezentację – jeśli dotrzyma słowa, postaram się na jej podstawie opracować jakiś materiał i opublikować na łamach PCWorld.pl.

Jeśli chodzi o ogólne wrażenia z imprezy, moją uwagę zwrócił ciekawy kontrast: z jednej strony mieliśmy tu ludzi biznesu (była nawet osobna część dla poszukujących inwestorów), wielu prezesów małych i niemałych firm, z drugiej… czuć było trochę atmosferę fanowskiego konwentu, w tym dobrym znaczeniu. To tu zebrali się najwięksi entuzjaści nowego medium, założę się że połowa uczestników zaczytywała się kilkanaście lat temu w książkach Gibsona i VR traktują nie tylko „profesjonalnie”, ale też jako coś, co budzi w nich ich wewnętrzne dziecko.


Zobacz również