6 mitów bezpiecznego surfowania

Uważasz, że korzystając z Firefoksa zamiast Internet Explorera będziesz mniej narażony na sieciowe zagrożenia? Myślisz, że tylko początkujący lub lekkomyślni internauci bądź amatorzy sieciowego porno dają się infekować złośliwym oprogramowaniem? Właśnie powielasz jedne z najbardziej rozpowszechnionych mitów dotyczących bezpiecznego korzystania z Sieci.

Firma Sophos (producent oprogramowania antywirusowego dla dla biznesu, edukacji i organizacji rządowych) opublikowała raport The 10 myths of safe web browsing, poświęcony najczęściej powielanym mitom dotyczącym bezpiecznego korzystania z Internetu.

Wskazuje on przykłady stereotypowego podejścia użytkowników Internetu do kwestii bezpieczeństwa online. Przykładowo - pracodawcy są przekonani, że ich pracownicy nie marnują czasu na nieodpowiednich stronach internetowych lub że stosowane w przedsiębiorstwie polityki bezpieczeństwa zapewniają skuteczną kontrolę aktywności pracowników.

Oba te twierdzenia należy poddać gruntownej weryfikacji. W pierwszym wypadku bez narzędzi do filtrowania sieci pracodawca nie jest w stanie ocenić jak użytkownicy wykorzystują dostęp do Internetu. Jeśli chodzi o prawdziwość drugiego - anonimowe proxy wystarczy do ominięcia filtrowania sieci i pozwali odwiedzać dowolne witryny.

Z przygotowanego przez Sophos zestawienia wybraliśmy mity bezpiecznego surfowania, istotne z punktu widzenia użytkownika indywidualnego. Oto one.

Mit 1: Tylko strony o tematyce pornograficznej i hazardowej są niebezpieczne

Teza bardzo ryzykowna. Zdecydowana większość stron rozpowszechniających złośliwe oprogramowanie to witryny zaufane, które odwiedzamy systematycznie, a które zostały potajemnie zhakowane przez cyberprzestępców.

Mit 2: Możesz zainfekować komputer tylko poprzez pobieranie plików

Niestety nieprawda. Większość infekcji złośliwym oprogramowaniem to konsekwencja wejścia na stronę, w której kodzie umieszczony został niebezpieczny kod.

Mit 3: Tylko naiwni użytkownicy dają się zainfekować złośliwym oprogramowaniem i wirusami

O tym, czy ktoś jest bardziej lub mniej narażony na infekcję komputerowym wirusem, nie decyduje poziom wiedzy informatycznej czy świadomości dotyczącej zagrożeń. Złośliwe aplikacje z zainfekowanych stron pobierane są automatycznie - użytkownik nie musi nic robić, wystarczy, że wejdzie na

niebezpieczną witrynę.

Komentuje Yuval Ben-Itzhak, Senior VP Engineering, AVG Technologies

To prawda, wszystkie powyższe tezy to mity. Dane zbierane przez AVG również wskazują, że użytkownicy narażają się na infekcje wirusami komputerowymi odwiedzając witryny uważane przez nich za bezpieczne i że Firefox nie ma mniej luk niż przeglądarka Microsoftu.

Dodałbym do tej listy jeszcze tezy, że wyniki wyszukiwania to zawsze bezpieczne adresy URL (podczas gdy w rzeczywistości w rezultatach znajdują się też łącza do niebezpiecznych stron) oraz że kliknięcie linku otrzymanego od znajomego z Facebooka nigdy nie jest ryzykowne. Takie łącza należy przeskanować przed otwarciem

Co sprawia, że te mity są tak rozpowszechnione? Przeciętny użytkownik po prostu boi się tych zagrożeń, które może zobaczyć (np. wirusy kasujące pliki, spam. Itp.). Jednak współczesne złośliwe oprogramowanie jest dla niego niewidoczne.


Zobacz również