Pozwy dla Polaków

Kilka dni temu pisaliśmy o wypowiedzi prezesa organizacji IFPI, z której wynikało, iż polityka pozwów wobec użytkowników sieci P2P, stosowana przez stowarzyszenie RIAA w USA, prawdopodobnie przeniesie się także do Europy. Czy zatem możliwe jest, że takie pozwy skierowane zostaną również przeciwko polskim internautom? "Do TP przychodzą maile od amerykańskich firm, które postulują, aby podjąć działania dyscyplinujące internautów rozpowszechniających w sieci pirackie kopie filmów" powiedziała nam Barbara Górska, rzeczniczka TP SA.
Szerzej o samej wypowiedzi piszemy w artykule: "Czeka nas rzeka... pozwów?" ( http://www.pcworld.pl/news/62111.html ). Jak wynika z przeprowadzonych przez nas rozmów, pozywanie polskich użytkowników sieci P2P przez RIAA nie będzie takie proste.

Pierwsze sygnały

Zza oceanu docierają już do nas jednak pierwsze sygnały, o czym może świadczyć wypowiedź rzecznika prasowego Telekomunikacji Polskiej, Barbary Górskiej: "Do TP przychodzą maile od amerykańskich firm, które postulują, aby podjąć działania dyscyplinujące internautów rozpowszechniających w sieci pirackie kopie filmów. Większość tych maili nie zawiera jakichkolwiek danych identyfikujących domniemanych piratów, niektóre podają adresy IP. TP nie ma jednak prawnych możliwości aby prowadzić postępowania wyjaśniające czy kontrolne, jak klienci korzystają z Internetu - jakie dane ściągają czy przesyłają. Wszystkie sygnały o piractwie internetowym przekazujemy do specjalnej komórki w Komendzie Głównej Policji, zajmującej się przestępstwami komputerowymi. Z komórką tą współpracujemy na bieżąco. Aby skutecznie dochodzić swoich roszczeń, dystrybutorzy powinni udokumentowane wnioski przeciw piratom kierować do policji w swoim kraju. Wtedy taki wniosek trafia do polskich organów ścigania (policja, prokuratura), która zwraca się do TP czy innego dostawcy Internetu o udostępnienie informacji potrzebnych do dochodzenia. Informacje takie są niezwłocznie przekazywane".

Oburzenie

Oburzony całą sytuacją wydaje się być Arnold Buzdygan - członek zarządu Stowarzyszenia Twórców Internetowych: "Jesteśmy oburzeni agresywnymi działaniami tak RIAA - jak i niektórych innych podmiotów chroniących prawa twórców np. BSA - gdyż akcje te przynoszą jedynie same szkody. Odnosimy wrażenie, że niektóre organizacje i twórcy, zapomnieli się, iż ich jedynym sensem istnienia są odbiorcy ich twórczości, a nie odwrotnie. Rynek tworzą tak twórcy, jak i odbiorcy ich utworów i musi istnieć pomiędzy nimi równowaga, a ceny kształtować się na poziomie akceptowalnym przez obie strony, nie mogą być narzucane przez jedną, jak to ma miejsce obecnie. Twórcy nie mają i nie mogą mieć statusu bóstw i praw zniewalających odbiorców. Nazywanie odbiorców złodziejami i ściganie ich jak złodziei jest skandalicznym nadużyciem prawa jak również powszechnej wśród użytkowników nieznajomości istoty praw autorskich. Przypominamy więc, że złodziejem w aspekcie praw autorskich może być jedynie ten kto przywłaszcza sobie autorstwo cudzego utworu, lub ten kto zarabia na eksploatacji cudzego utworu nie dzieląc się z twórcą odpowiednio zyskami. I tu istotna uwaga - eksploatacja utworu to zupełnie co innego niż zarabianie na użytkowaniu utworu! Jak widać w tym drugim przypadku złodziejem może być tylko pirat, lub też dystrybutor/koncern oszukujący twórcę na tantiemach, nigdy natomiast odbiorca utworu, czy też jego użytkownik. Oczywiście odbiorcy używający nieautoryzowanych kopii utworów lub pirackich dopuszczają się nadużycia bowiem nie wynagradzają twórcę choć sami otrzymali od niego korzyść. Jednak to moralne nadużycie nie czyni z nikogo złodzieja ani przestępcę, którego należy bezwzględnie ścigać i tępić.

Penitencjalizacja użytkowania utworów jest niedopuszczalnym skandalem, wręcz bandytyzmem wylobbowanym przez silniejszych. Takie działania twórców i reprezentujących ich firm tylko zaogniają sytuację i niszcząc do cna rynek zamiast go budować."
- dodaje A. Buzdygan.

"Bez wątpienia problem wymiany utworów poprzez sieci P2P jest obecnie dokuczliwy dla twórców, jednak nie ma dowodów, że jest to powodem 'rzeczywistych' strat tej branży. Ponadto istnieje jego bardzo proste rozwiązanie postulowane przez nasze Stowarzyszenie, a polegające na sądowym lub ustawowym zmuszeniu firm telekomunikacyjnych do wypłaty tantiem na rzecz twórców utworów ściąganych przez klientów poprzez ich łącza. Dziwne jest dla nas, że te potężne i wpływowe organizacje wolą nękać własnych i pojedynczych odbiorców, zamiast zażądać należnych im tantiem od podmiotów, które zarabiają krocie na istnieniu P2P i wymianie utworów poprzez nie, czyli firm telekomunikacyjnych."

Kruczki prawne

O złożoności sytuacji może świadczyć także wypowiedź prawnika Piotra Waglowskiego, który specjalizuje się w tematyce prawnej dotyczącej Internetu: "Zobowiązanie nie wynikające z czynności prawnej podlega prawu państwa, w którym nastąpiło zdarzenie będące źródłem zobowiązania. Jeśli ktoś udostępniałby w Polsce chronione prawem autorskim pliki - właściwe było by prawo Polskie. Gdyby jakaś organizacja postanowiła dochodzić naruszanych w Internecie praw twórców - byłaby to najprawdopodobniej któraś z organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi działająca na podstawie zezwolenia ministra kultury."

Zwycięstwa i porażki

Sprawcy całego zamieszania - IFPI, dodatkowo pozwolili sobie na surową krytykę niedawnej decyzji Holenderskiego Sądu Najwyższego, w sprawie operatora sieci KaZaA: "KaZaA wygrywa w Holandii" ( http://www.pcworld.pl/news/62159.html ). Sąd orzekł wtedy, iż operator sieci KaZaA nie ponosi odpowiedzialności za użytkowników wymieniających się nielegalnymi plikami i tym samym łamiących prawo. Organizacja IFPI twierdzi, iż ogłoszona decyzja jest zła i upomina tworców programu KaZaA o podjęcie kroków zapobiegawczych, uniemożliwiających użytkownikom wykorzystanie programu do wymiany nielegalnych plików.

A co na to sami użytkownicy?

Najmniej wzruszeni całą sytuacją wydają się być sami internauci, którzy nie wierzą w szybką ekspansję RIAA i innych podobnych stowarzyszeń. Polityka straszenia pozwami wydaje się nie sprawiać na nich zbyt wielkiego wrażenia, co odzwierciedlają komentarze na wszelkiego rodzaju forach dyskusyjnych.

Więcej informacji:
Stowarzyszenie Twórców Internetowych: http://www.sti.org.pl
Serwis Vagla.pl - Prawo i Internet: http://www.vagla.pl
Tagi: riaa, ifpi, p2p, pozwy, nielegalna wymiana plikow
Ocena:
Twoja ocena:

Komentarze (39)

~Gość

20-02-2009 03:32

Warto przypomnieć skandal z kradzieżą domeny (shareaza*com) opensourcowego klienta Shareaza (eD2000+BitTorrent+Gnutella2+G1+FTP) gdzie przemysł wielki i muzyczny podstawił instaler malware''u/spyware''u i scentralizowany płatny sklep muzyczny udający program Shareaza... Shareaza jako opensource jest bezpłatna i nie wymaga żadnej rejestracji! Żądanie kasy za Shareazę jest oszustwem, można ją darmowo pobrać z [[Shareaza.Sourceforge.Net]] albo [[http://www.pantheraproject.net]]. Na forum projektu można sprawdzić szczegóły skandalu.

slavio

04-09-2004 19:10

Ehhh Buzdygana brać na poważnie to chyba największa wpadka tej gazety. Gratulacje dla zespołu redakcyjnego. Jak będziecie pisac o sieciach neuronowych to zaproście do wypowiedzi sprzątaczke z pobliskiego sklepu mięsnego. Wniesie podobny wkład intelektualny.

ViW

08-01-2004 22:28

Asmok - trudno nie zgodzic sie z Twoja opinia, a szkoda, PCWK kiedys byl swietna gazeta. Pana Arka akurat znam dobrze i wiele razy mialem okazje wymienic z nim zdanie na rozne tematy. Pamietam jak w dyskusji z przed ponad roku na temat tantiem i (na szczescie) nieudanje proby wprowadzenia tantiem do internetu, wykazal sie razaca niewiedza z zakresu protokolow, oraz mozliwosci kontroli netu. Trudno wiec, brac na powaznie powyzsza wypowiedz. Paniewaz aktywnie udziala sie na grupie pl.soc.seks - ciekawy jestem, kiedy jakis powazny miesiecznik medyczny zamiesci jego wypowiedzi na temat, np. stulejki? Zdaje sie, ze glos najpierw powini zabrac spece: prawnicy, a dopiero pozniej ludzie "znajacy" sie na prawie... Ktos tu cos wspominal o BSA, czy nie maja ochoty zabrac glosu ?

Asmok

08-01-2004 18:12

He he. Poważna ponoć gazeta pisze pozornie poważny artykuł o, wydawałoby się, poważnej sprawie. A w tekście posiłkuje się opinią Arnolda. Ale numer. To PcWorld aż tak źle stoi że musi zrównać się poziomem ze skandalami ? Ten artykuł do końca rozwiał moje wątpliwości co do sensowności czytania PcWorlda (czasem go kupowałem). Skoro Arnold udziela opinii prawnej, to istnieje duże prawdopobieństwo, że artykuły techniczne oparte są na informacjach od przypadkowo spotkanych na ulicy osób. Kto wie, może niedługo moja babcia będzie miała okazję zabłysnąć w tej gazecie wypowiedziami z zakresu systemów operacyjnych :)

tengu

07-01-2004 12:31

Rzadko czytuję PCWorld, ale teraz na pewno go nie wezme do reki. Wstyd! Dla niezorientowanych: http://www.raf256.com/arnold/

Arek

05-01-2004 17:20

Milusz: I widzisz w zasadzie o to własnie mi chodzi co powiedziałes na poczatku - trzeba patrzeć na obie strony bo obie strony biora udzial w TWORZENIU rynku. Czy zgodzisz sie, ze w tej chwili nic takiego sie nie dzieje i dlatego wlasnie doszlo do wojny na linii twórcy-odbiorcy? Poza tym to nie sa "wysokie ceny" lecz SĄ wysokie ceny. Wczesniej juz zwracalem uwage - jest ten sam utwór np. film i w kinie producent zarabia na nim dolara , na VHSie 2 dolce a na DVD... 20 dolców No to wybacz, ktos kogos delikatnie mówiąc kantuje. A ludzie nie są głupi i nie lubią być kantowani i zaczyna sie kołowrotek, który najbardziej uderza w normalnych twórców, a nie w koncerny na nich żerujące. Zauważ, że w USA do zeszłego roku koncerny NIE PŁACIŁY twórcom tantiem ze sprzedaży DVD! Zobacz od kiedy ten rynek istnieje, a do tego roku udawało im się torpedować. To znowu odnosnie tego jak naprawde sa traktowane prawa autorskie takze przez tych co sami najglosniej gardluja jak to niby sa okradani. Nie przecenialbym tez swobody przeplywu towarów skoro ten sam film w dwoch sklepach w jednym miescie potrafi kosztowac 80 i 100 złotych i w obu sie sprzedaje to i dopasowanie cen do rynku lokalnego nie byloby bledem. Tym bardziej, ze wycieloby piractwo i przywrocilo wzajemny szacunek miedzy tworcami i odbiorcami. I o to mi chodzi. pozdrawiam Arek

Milusz

05-01-2004 17:04

Arek: Jeszcze raz podkreślę - trzeba patrzeć na obie strony rynku, zarówno podażową (producentów) jak i popytową (konsumentów), bowiem inaczej można doprowadzić do kryzysów w stylu szoku naftowego z lat '70 (tam zapomniano o stronie podażowej). :) Byłbym również ostrożny z tym psioczeniem na koncerny i prawo patentowe - ochrona własności intelektualnej była i będzie podstawą rozwoju i postępu technologicznego (vide USA). Jeżeli ktoś narobił się, żeby coś stworzyć to chce zarobić na tym. Jeżeli chodzi o "wysokie ceny" nośników CD, DVD itp. to w Polsce nie odbiegają one od standardów światowych, jedyne co nas różni to zasobność portfela :(. Jedynym powodem, dla którego producenci mieliby zmniejszać ceny na rynku, gdzie są biedniejsi klienci, jest chęć nadrobienia obrotem, jednakże w dzisiejszych czasach, gdzie można kupić wszystko wszędzie przez internet, może to być ryzykowne (wszyscy klienci mogą przejść na tańszy rynek i wtedy będzie kłopot). Zgadzam się, że dzisiejszy Internet jest zdecydowanie przeregulowany i niedługo trzeba będzie mieć pozwolenie na pozwolenie, jednakże wydaje mi się, że stanie się wtedy coś, co zwykle dzieje się w takiej sytuacji - ludzie wymyślą coś nowego. PS. Bardzo chętnie podejmę szczegółową, merytoryczną dyskusję na temat rynku i jego funkcjonowania (magistrant WNE UW).

Arek

05-01-2004 16:36

Milusz: mnie uczono, że na wolnym rynku coś jest tyle warte ile ktoś inny chce za to zapłacić, a nie tyle ile ktoś chciałby za to dostać. :) Ale oczywiście masz całkowitą rację, że cena zależy od popytu/podaży, zauważ jednak, że są dziedziny gdzie ta podaż jest sztucznie ograniczona przez Państwo, prawo lub możliwości techniczne/technologiczne. Dobrym przykładem jest tutaj właśnie branża własności intelektualnej a innymi np. telefonia w tym komórkowa, energetyka, leki itp. itd. I jeżeli Państwo chce wciskać te dziedziny w ramy prawne jak np. podprowadzenie kupowania pirackiego oprogramowania - pytanie retoryczne: dlaczego tylko oprogramowania, a nie także innych utworów? - pod paragraf z paserstwa to musi zadbac i o drugą stronę rynku inaczej właśnie dochodzi do wynaturzeń jakie mamy obecnie typu nagonki na posiadaczy komputerów, brednie dotyczące oprogramowania OEM, absurdalnie niebotyczne i złodziejskie ceny DVD i CD, zbrodnicze ceny niektórych leków, albo patenty w stylu tych na "kliknięcie myszką" czy ostatni dla Gatesa na "elektroniczne galerie sztuki" tudzież "na geny" Za chwilę dojdzie do tego, że cały rozwój naukowy, techniczny i gospodarczy zostanie zatrzymany przez pozywające koncerny, bo co ktoś mały nie wymyśli to okaże się, że coś tam z tego jest chronione tego rodzaju patentem. Ale chyba rozwlekamy temat, który jest bardzo skomplikowany. Jedno jednak dla mnie jest pewne - jak ma to być rynek a nie zbójctwo to liczą się OBIE strony i twórcom nie może roić się w szlejach, że są Bóstwami a odbiorcy to nędzne ludzki, które mają im tylko płacić daniny. Takie podejście niszczy obie strony :( pozdrawiam Arek

Milusz

05-01-2004 15:17

Odnosząc się do komentarza Arka: Proces kupna/sprzedaży zależy zarówno od popytu jak i podaży, więc raczej wątpliwe jest, że sprzedać można "za takie pieniądze jakie ktoś Ci zechce zaoferować, a nie za tyle ile Ty byś chciał dostać". Jeżeli producent uważa, że nie opłaca mu się za tyle sprzedawać, to nie sprzedaje.

Arek

05-01-2004 15:00

Rosse: chyba jednak nie zauważyłe?, że nie minęły. I jeszcze niestety długo nie minš, nie tylko w ludzkiej mentalno?ci ale także w porzšdku prawnym. Także w Twojej mentalno?ći bo w NORMALNYM rynku możesz sprzedać swojš twórczo?ć TYLKO za takie pienišdze jakie kto? Ci zechce zaoferować, a nie za tyle ile Ty by? chciał dostać. Kto tu więc nie rozumie zasad wolnego rynku? ;) Notabene - poczytaj sobie jak Amerykanie zagrozili niemieckiej firmie złamaniem patentu na antybiotyk przeciw wšglikowi je?li drastycznie nie obniży jego ceny. Kali łupić to dobrze, Kalego łupiš to już ?le..., prawda? Możemy też pogadać sobie czy jak znajdę lek na zarazę, którš zarażonych jest pół ludzko?ci i umrze na niš w cišgu ilu? tam dni/tygodni to dalej mam prawo ustalić sobie dowolnie cenę swojego "dzieła"? No dobra , bo jałowe to będš spory na tym poziomie gdyż sprawa jest jasna. Przejd?my do tematu artykułu - jakie jest Twoje zdanie - czy odbiorca Twojej twórczo?ci jest dla Ciebie złodziejem, który Cię okrada z praw autorskich czy nim nie jest? pozdrawiam Arek

Rosse

05-01-2004 08:27

Arek, chyba nie zdazylez zauwazyc, ze czasy komunizmu i socjal realizmu juz dawno minely. Twierdzenie, ze to rzad powinien kontrolowac ceny jest totalna bzdura. Nie ma i mam nadzieje, ze nigdy nie powstanie pojecie "niezbednego oprogramowania". Nie wyobrazam sobie sytuacji, w ktorej ktos dyktuje mi cene za jaka moge sprzedac swoja prace !(sic!) Sprzedaje swoja "tworczosc" za takie pieniadz, za jakie JA uwazam. To czy znajde kupca na moje "dziela" czy tez nie to juz moja sprawa. Mam wrazenie, ze nie rozumiesz zasad wolnego rynku. Fatalnie przygotowany temat - "pala", "dwoja" "lufa" dla autora.

Arek

03-01-2004 17:04

aL: dzięki za zwrócenie uwagi co do słowa penalizacja. Jak rozumiem to jedyny Twój merytoryczny zarzut do mojej wypowiedzi? Dostałe? też jaki? mandat od wszystkich z sieciowej społeczno?ci do wypowiadania się przez Ciebie na mój temat, czy też uzurpowałe? sobie to prawo? Pytanie retoryczne, rzecz jasna. I do reszty moich "wielbicieli": jeszcze Was nie znudziło snucie opowiesci z krypty na mój temat i tych w stylu "Szeryfie - nie dajemy sobie rady z Robin Hoodem, chyba musimy rozgłosić, że jest Żydem!" ? Fascynujšce.. Arek

empecz

03-01-2004 06:30

przerazajaca jest nieswiadomosc autora artykulu jak i redaktora, ktory przyjal ten tekst. mam na mysli oczywiscie powolywanie sie na arnolda buzdygana jako osoby, ktorej zdanie ma byc miarodajne w danym temacie. nie sprawdzenie kim jest osobnik, ktory stoi na czele organizacji, ktorej jedynym prawem jest legitymowanie sie skrotem STI. o czym redakcja prawdopodobnie nie wie, ten osobnik jest juz ladnych kilku lat posmiewiskiem polskiego (na szczescie tylko polskiego) internetu, a jego dzialalnosc poza internetowa koncentruje sie na ciaganiu niewinnych ludzi po sadach, wymuszaniu, zastraszaniu oraz wykonywaniu mniej niebezpiecznych dla zdrowia ofiar oszustw i swinstw. powolywanie sie na opinie tego czlowieka to tak powolywanie sie na stwierdzenia wygloszone przez osobe niespelna rozumu i sprawie, jakakolwiek by ona nie byla, moze przyniesc wiecej szkody niz pozytku. jedynie strona, ktorej ten artykul moze przyniesc korzysc w takiej formie to pan arnold buzdygan, ktory tylko czeka zeby znalezc sie po raz kolejny w centrum uwagi i wyciagnac dla siebie tyle ile tylko sie da. co do samego tematu artykulu. polskie piractwo moze spac spokojnie tak dlugo jak firmy tak wielkie jak TPSA na nim zarabiaja, tak dlugo jak ceny muzyki i filmow na dowolnych nosnikach sa relatywnie do srednich zarobkow tak wysokie jak w polsce, a definicja jak i egzekucja prawa praktycznie nie istnieje. amerykanie moga grozic paluszkiem i tupac nozkami na wlasnym terenie. procesy pokazowe i polityka zastraszania jest znana od czasu pojawienia sie technologi na szybkie rozpowszechniania informacji. caly swiat nie musi brac przykladu z USA, bo kazdy kraj powinien rozwiazywac swoje problmey na swoja wlasna miare i swoimi wlasnymi srodkami. <e>

aL

03-01-2004 02:23

Droga Redakcjo. Od paru lat jestem czytelnikiem PCWK, ale po tym tekscie zaprzestaje kupowania waszej gazety. Jesli autor tekstu choc odrobine przygotowalby sie do pracy, to z pewnoscia wpisalby w okno najpopularniejszej przegladarki, dane osobowe Arnolda Buzdygana i poczytal jego teksty zamieszczane na licznych grupach dyskusyjnych polskiego usenetu. Ten czlowiek od paru lat jest posmiewiskiem sieciowej spolecznosci, a udzielanie mu glosu w liczacym sie i powaznym miesieczniku, jest dla redakcji strzalem do wlasnej bramki. Jak mozna brac na powaznie czlowieka, ktory uzywa slow, ktorych znaczenia nie rozumie? Nie ma czegos takiego jak penitencjaryzcja - jest penalizacja, czyli uznanie jakiegos czynu lub zjawiska za szkodliwe spolecznie i unormowanie ich w kodeksie karnym, poprzez wprowadzenie zakazu lub nakazu jakiegos dzialania. Jak moze bronic praw tworcow czlowiek, ktory nie ma podstawowej wiedzy prawnej, dostepnej studentowi pierwszego roku prawa? Czy testy sprzetu i teksty specjalistyczne drukowane w panstwa miesieczniku, sa rownie "wnikliwie" przygotowywane? zazenowany czytelnik a.

Leszek

31-12-2003 18:15

Zaczynam tracic orientacje czy osoba piszšca jako "Arek", "Laura" oraz "Arel" to kto? z STI, bo tak wynikałoby z tre?ci wypowiedzi? Jeżeli jest tu kto? z STI ponownie proszę o odpowied? czy STI posiada wymagane w ustawie zezwolenie ministra na działalno?c jako organizacji zbiorowego zarzšdzania prawami autorskimi i o podanie numeru zezwolenia.

Arel

31-12-2003 16:37

Rosse: STI broni praw autorów! Tylko istnienie rynku, czyli miejsca wymiany obopólnych korzyści po kursie odpowiadającym obu stronom, jest korzystne dla autorów. Niestety pewne koncerny swoim bandytyzmem tylko niszczą rynek robiąc z niego plac boju "kto kogo wydyma".Myślisz, że to służy autorom!? Jeżeli ktoś oferuje TEN SAM film na VHS za 30 zł, a na DVD za 90 zł to jak to nazwiesz? Jeżeli ktoś straszy ludzi konfiskatą komputera bo na jego dysku są nielegalne pliki z muzyką, programem lub wideo to jak to nazwać inaczej niż bandytyzmem? Jeżeli ktoś straszy ludzi, że jak im się spali płyta główna to muszą znowu kupić system jeżeli mieli go w wersji OEM to jak to nazwać inaczej niż oszustwem? Dlaczego nasz rząd ma wolę regulowania cen prądu, mieszkań, leków a nie ma ochoty zmusić twórców NIEZBĘDNEGO oprogramowania, dystrybutorów DVD i CD, do uczuciwych cen, adekwatnych do polskich portfeli, choć rządy innych krajów - np. Indonezji czy Tajlandii - ma taką wolę? Gdzie są organizacje konsumenckie i UOKiK !? Dlaczego nasz rząd potrafi wydawać koncesje na pewne usługi - np. telekomunikacyjne - a nie ma woli zmusić telekomy do wypłacenia tantiem twórcom choć na nich od kilku lat strasznie żerują a stać go na forsowanie monopolu ZAIKSu? Czy dlatego gdy dwa miesiące temu byliśmy z Sylwią na rządowej konferencji i zapytaliśmy przedstawiciela tej organizacji dlaczego ścigają sklepy za muzykę z radia, a nie ścigają telekomów skąd mieliby dużo więcej pieniędzy na rzecz twórców muzyki i filmów ten odpowiedział "Bo ich to nie interesuje, telekomy są za silne polityczne" (sic!)? W tym roku z dostępu do Internetu te firmy będą miały co najmniej 3 mld przychodów. 30% z tej kwoty - choć zwykle stosuje się 50-50 - dałoby więcej kasy twórcom niż z wszystkich innych razem wziętych pól działalności. Wtedy sami twórcy umieszczaliby swoje utwory do sieci, a ludzie je z czystym sumieniem ściągali. Leszek: na naszej stronie masz numer KRSu. Weź sobie wyciąg i zobacz co w nim jest napisane. pozdrawiam Arek

Rosse

30-12-2003 15:12

Ciekawym jest to, ze STI powinno (jako oraganizacja czy tez stowarzyszenie) bronic praw autorow. Natomiast z zamieszczoneg artyklu wynika zupelnie co innego. Ciekawe co na to BSA ? Czy zabierze glos ? W koncu to oni "scigaja piratow" i ich glos powinien byc tutaj wazkim...

Leszek

30-12-2003 00:54

Jeżeli "STI" rzeczywiscie jest organizacjš zbiorowego zarzšdzania prawami autorskimi w rozumieniu Ustawy, a nie tylko podszywa się pod takowš, niech ktos z STI poda numer zezwolenia Ministra na takš działalnosc.

Critto

29-12-2003 14:49

możemy całkowicie legalnie ZNISZCZYĆ firmy zrzeszone w RIAA poprzez BOJKOT - powstrzymanie się od kupowania płyt przez nie wydawanych. lista tych wytwórni znajduje się tutaj: http://boycott-riaa.com/membership.php . pokażmy RIAA oraz IFPI, że im więcej pozwów i innych akcji przeciw fanom, TYM MNIEJSZE ZYSKI (bo tym mocniej ich nie lubimy). jako alternatywę proponuję muzykę niezależnš - serwisy takie jak www.iuma.com (Internet Underground Music Archive), vitaminic.com, dmusic.com, garageband.com oraz polskie mp3.wp.pl/strefa (Strefa MP3). Twórcy tej muzyki dobrowolnie umie?cili na tych serwisach swoje utwory. Jest w czym wybierać: ok. 100 tys. artystów razem wziętych. Sš wszystkie gatunki. Pozdrawiam, Critto, http://liberter.webpark.pl strony bojkotu: boycott-riaa.com inne strony bojkotu: downhillbattle.org, riaaradar.com Uwaga do moderatora: to jest moja OPINIA KONSUMENCKA, do której mam prawo aby jš wyrażać, a NIE reklama !!! Jestem fanem muzyki, nie jestem zwišzany z żadnymi muzykami, niezależnymi lub komercyjnymi, ani wytwórniami w żaden sposób.

Acid

29-12-2003 08:07

Zlodziejami i piratami sa ci ktorzy kroja za byle badziew 50 i wiecej zl. Koszt produkcji zwyklej cd z muzyka kosztuje od 2,5 do 3 zl natomiast dvd 5zl.

zebra

29-12-2003 00:28

No cóż, można słuchać jedynie legalnej muzyki, nie oglšdać nielegalnych filmów, ale czy da się przeżyć jedynie na programach freeware? Jak się chce mieć kompa jedynie dla siebie a nie np do pracy to tak. Niestety, kiedy kto? ma w życiu zawodowym na co dzień do czynienia z komputerem to na 90% będzie się od niego wymagało znajomo?ci windows (a jakże i to najnowszej wersji, nie tej sprzed roku, bo tak często MS nam je serwuje), no i Offisa (oczymi?cie MS Offica), o tym jakiej wersji to się już domy?lacie. Ja kupiłem na poczštku windows za 400zł. Od tej pory wychodzi już pišta wersja. A mnie szlag trafia. Już nawet nie na MS, bo to normalne, że chce zarabiać, ale na pracodawców, że zmieniajš w swoich komputerach oprogramowanie co chwila. A kogo stać prywatnie na zamiany oprogramowania co rok. I nic dziwnego, że ludzie nie decydujš się na taki wydatek. I nie używajš linuksa, jeżeli muszš używać kompa też w pracy.

drP

28-12-2003 17:33

Można go szanować. lubić lub nie ale nie można twierdzić, że jego wypowiedzi nt praw autorskich sš "praniem mózgu" ponieważ NIKT na ?wiecie nie zdołał precyzyjnie ich zinterpretować. W praktyce więc przed jednym sšdem wygramy, przed innym przegramy tak w Polsce jak i w USA. Natomiast powoływanie się na ZPAV jest delikatnie mówišc ?mieszne. To ta wła?nie organizacja wespół z ZAiKS'em odpowiada za gros problemów tego typu w Polsce. Nie od dzi? wielu twierdzi, że sš to organizacje przestępcze (vide sprawa Kaczora).

Krzysztof

28-12-2003 14:42

A ja pamiętam jak powstawał internet. Mówiło się wtedy o sieci ponad granicami... O wolno?ci słowa, poglšdów, wypowiedzi... Wolno?ć internetu ponad granicami państw. Jedna wielka społeczno?ć. A teraz co ! SAME ZAKAZY !!! SAMA CENZURA !!! SZPIEGOWANIE LUDZI !!!

SPOSTRZEGAWCZY

28-12-2003 11:38

Trzeba "wytępić" instytucje ustalające bardzo wysokie ceny legalnych płyt, a ich miejsce powinny zająć firmy które będą ustalać optymalne ceny dostosowane do możliwości finansowych niezbyt zasobnych finansowo odbiorców. [np. cena oryginalnej płyty audio kosztuje nierzadko 60-70 zł pytanie: ile z tego faktycznie otrzymuje artysta? i jeszcze jedno - niewielu kupuje oryginalne płyty bo poprostu ludzi najzwyklej nie stac na takie wydatki, a szczególnie w Polsce. I tu apel do wszystkich ARTYSTÓW ...MIEJCIE WPŁYW NA CENY SWOICH PŁYT ABY BYŁY DOSTOSOWANE DO REALIÓW W POLSCE, A LUDZIE PRZESTANĄ WYMIENIAĆ NIELEGALNIE UTWORY...BO RACZEJ NIE PRZESTANĄ TAŃCZYĆ LUB SŁUCHAĆ ŚWIETNEJ MUZYKI.

kasjer

27-12-2003 17:33

O nie, Arnold znowu cierpi na rozdwojenie jazni. Tym razem jego druga osobowosc ma na imie Laura...;) Do redakcji PCWK: Ludzie, nie cytujcie tego czlowieka. Zna go caly usenet, a Wy robicie z siebie posmiewisko.

Arek

27-12-2003 14:18

Wojtek: To może wymień te moje rzekome bzdurki. A jakby? nie zaklinał rzeczywisto?ci to STI JEST organizacjš zbiorowego zarzšdzania prawami autorskimi. Może więc daruj sobie na przyszło?ć gadki o podszywaniu się STI i robieniu ludziom wody z mózgu, dobrze? Arek

andrz

27-12-2003 01:21

Glos jak najbardziej sluszny. Ceny muzki w Polsce sa zdecydowanie za wysokie - to chyba jest oczywiste dla wszystkich. Z drugiej strony sa wykonawcy twierdzacy, ze od kazdej plyty otrzymuja 2-3 pln - wiec gdzie jest reszta kasy ? Posrednicy , wydawcy itp. Ale to juz inna sprawa. Nawet gdyby taka organizacja rozpoczela dzialalnosc u nas to zgineliby w zawilosciach niejasnego i opgmatwanego prawa. Lepiej niech nie probuja.

pawel

27-12-2003 01:20

To i tak skandal ze chca scigac normalnych spokojnych ludzi. Tepsa zbija kase na transferach filmow. Dobrze ze chocaz STI chce cos zrobic.Troche obok tematu: Z tego co wiem producenci CD do zapisu oddaja czesc zyskow firmom fonograficznym.Analogicznie TPSA mogla by robic.

Wojtek

26-12-2003 20:13

ee tam Arnoldo jak zwykle demagogicznie miesza fakty z bzdurami i robi szum wokoł siebie ,taki lepperek internetowy zerujacy na tematach wywolujacych kontrowersje. Szkoda czasu na komentowanie jego bzdurek. Też uważam że PCWC nie powinien drukowac kogos kto jako "STI" podszywa się pod organizacje zbiorowego zarzadzania prawami autorskimi robiac ludziom wode z mozgu (zwrocil juz na to uwage ZPAF) Zgadzam się z wypowiedzia p. Waglowskiego że takie roszczenia w imieniu włascicieli praw majatkowych moze wysunšc nie RIAA ale tylko ktoras z dzialajacych legalnie w Polsce organizacji zbiorowago zarzadzania prawami autorskimi. Czy cos takiego nastšpi u nas i co powiedzš w razie czego nasze sšdy zobaczymy poki co sama RIAA niewiele u nas zwojuje. W.

Laura

26-12-2003 16:25

Widocznie redakcja tego znanego pisma uznała, że Arnold Buzdygan ma do powiedzenia co? warto?ciowego na ten temat. Widocznie tak samo uznało 90% czytajšcych ten artykuł, skoro dało mu nawyższš ocenę. Już chyba cały polski internet rzyga waszymi syfylistycznymi wypowiedziami o Arnoldzie. Może kto? w końcu powinien dać wam pstryczka w nos i opublikować je w prasie podpisane waszymi imionami i nazwiskami? Jeżeli nie masz klucha nic do powiedzenia na temat działń RIAA, o których jest ten artykuł, to naucz się milczeć i nie rób gnoju wszędzie gdzie się pojawisz. W Polsce RIAA nie nie zdziała, dostałaby po nosie tak jak dostała w Canadzie. Laura

klucha

25-12-2003 23:08

Ludzie!!! przecież Arnold "Arek" B. to znany pieniacz i naczelny tzw. troll polskiego usenetu, a "STI" to jego samozwańcza "organizacja zbiorowego zarzšdzania prawami autorskimi" nie majšca na to zgody ministerstwa. Znanych jest wiele innych jego oszukańczych przedsięwzięć (loterii, płatnych "castingów" do fikcyjnych filmów itp.) Osoba ta znana jest z grożenia swoim oponentom pobiciem (grożš mu za to sprawy karne) wysyłania samodzielnie napisanych "pozwów" z żšdaniem odszkodowań i od kilku lat jest po?miewiskiem szczególnie z powodu wypisywanych bzdur na temat prawa autorskiego oraz "porad" seksualnych. Często podejrzewany bywa o chorobę psychicznš. Dziwię się, że redakcja tak znanego pisma zamie?ciła bzdury tego uwielbiajšcego wypowiadać się w liczbie mnogiej trolla no ale nie wszyscy muszš go znać i wypadek przy pracy się zdarzył ;) I ta "penitencjalizacja"... :)))))))))) ehhh..... klucha

kobra

25-12-2003 13:43

jeżeli twierdzš że im kto? kradnie to niech najpierw zrobi u siebie pożšdek i należycie zabezpieczy,internet jest dla wszystkich a nie tylko do komercji.nie chcesz aby twoje programy lub utwory wolnodestepne to je należycie zabezpiecz lub usun z internetu

Dawid

24-12-2003 22:28

Jezeli prawda jest to co pisze jeden typ na forum GW http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=34&w=9793444&a=9835802 to wszystko staje sie jasne. Smieje sie ta polowa usenetu czy nie, gosciu bardzo madrze gada. Jezeli uwazasz, ze nie ma racji to powiedz gdzie i podaj swoje argumenty. Bo takie atakowanie ad persona zwykle oznacza, ze komus brak argumentow i czepia sie zeby sie tylko przyczepic. I pewnie o to ci tylko chodzilo skoro przyjales jako ksywke jego personalia.

prawozradny

24-12-2003 21:32

Jak widze dyskusje na temat piractwa w internecie to szlag mnie trafia. Niech najpierw zrownaja polskie pensje z amerykanskimi, potem biora sie za tepienie piractwa. Jesli windows kosztuje tyle co srednia pensja (box, xp) to sorrry bardzo.... A swoja droga jestem ciekaw ile panowie prokuratorzy maja pirackiego softu/muzyki na swoich dyskach :P

markus55

24-12-2003 07:51

stara komunistyczna zasada - zastraszać społeczeństwo! - a w TEPSIE nie pójdš na kablowanie internautów bo conajmniej połowa z nich odda im łšcza stałe a te łšcza to dla TEPSY kura znoszšca złote jajka. Gdyby tak się stało ja pierwszy zrezygnuję z łšcza za które płacę 150 zeta miesiecznie.

Silent

23-12-2003 23:32

Ich żšdania nie przejdš przez TPSE! Znajšc opierdzielanie się tej firmy, dadzš sobie spokój :D

Arnold B.

23-12-2003 21:18

Wezcie go nie cytujcie -- polowa polskiego usenetu sie z niego polewa. Zainteresowani niech sami zajrza dlaczego ;)

cHe

23-12-2003 19:42

pewnie bardzo dlugo, bo znajac opieszalosc polskich sadow to moze moje wnuki beda sie mogly z tym problemem borykac :)

zgryzx

23-12-2003 15:15

a jak długo będzie ta rzeka pozwów płynšć przez nasze sšdy?

Polecane

PC World z prezentem!

Tak, zamawiam 12 wydań PC World po 14,09 zł każde (zamiast 19,90 zł) od numeru 6/2012.
Dodatkowo program Panda Antyvirus Pro 2012,
chroniący aż 3 komputery, dostanę za darmo.

PC World 6/2012
Nowy numer PC World 6/2011
Razem: 169


  • Z darmową wysyłką
Wyrażam zgodę na wykorzystywanie mojego adresu email do celów marketingowych. rozwiń »

Pobierz bezpłatnego e-booka

20 lat polskiej sieci
Ebook 20 lat polskiej sieci to kompletna charakterystyka polskiego internetu (oraz polskiego internauty). Odpowiadamy na pytanie, jak wygląda nasz kraj na tle bliższych i dalszych europejskich sąsiadów pod względem popularyzacji szerokopasmowych łączy internetowych i rynku mobilnego. Wymieniamy również wady i zalety korzystania z bezpłatnych punktów dostępowych.
Jeśli chcesz otrzymać darmowego e-booka, wpisz swój adres e-mail. Wyślemy Ci go natychmiast!
Wyrażam zgodę na wykorzystywanie mojego adresu email do celów marketingowych. rozwiń »