66procent.pl: UWAGA! Tysiące oszukanych. Nie daj się nabić w butelkę!

66procent.pl i pilkasklep.pl - oto adresy sklepów, których właściciel podejrzewany jest o oszustwo kilkudziesięciu tysięcy klientów. Ludzie! Dlaczego dajecie się tak łatwo naciągać oszustom?

Prokuratura Okręgowa w Płocku prowadzi sprawę przeciwko sklepom internetowym 66procent.pl i pilkasklep.pl (było o nim głośno przed Euro2012), które podejrzane są o oszukiwanie klientów. Do tej pory do prokuratury zgłosiło się kilkaset pokrzywdzonych osób (również z zagranicy), których w sumie może być nawet 23 tysiące.

Połowa ze skarg dotyczyła niedostarczenia zamówionego towaru, natomiast pozostała część tego, że był on podrobiony. Biuro obsługi klienta 66procent.pl zaprzecza jednak, aby tak faktycznie było:

"Towary są oryginalne, posiadają wszystkie oryginalne metki, a gwarancję oryginalności daje producent." - możemy usłyszeć w słuchawce.

Polski przedstawiciel sklepu, Zbigniew Krajewski, twierdzi ponadto, że "gwarancje jakości oraz oryginalności towaru zapewniają nasi partnerzy i to po ich stronie leży posiadanie zgody na sprzedaż".

Trzeba być naprawdę...

bardzo nieodpowiedzialnym, aby dać się nabrać w ten sposób! Przecież jeżeli sklep (mowa o 66procent.pl) oferuje nam możliwość zakupu drogich markowych towarów w cenie niższej nawet o 80% (!) od razu powinna nam się włączyć czerwona lampka! Ponadto tłumaczenie, że "towary są wysyłane z Azji, bezpośrednio z fabryk je produkujących, przez co odpadają wszelkie marże i koszty pośredników" też brzmi bardzo podejrzanie...

Prokuratura może...

sobie popracować, ale chyba raczej tylko dla zabawy. Możemy być bowiem pewni, że nic z jej działań nie wyniknie pozytywnego dla poszkodowanych. Sklep 66procent.pl nie jest bowiem zarejestrowany w Polsce tylko na Malediwach. Jego właścicielem jest natomiast Japan Style Pvt Ltd., którego prezesem jest niejaki...Kamlai Bummila. No i jeszcze jedno: za sklepem pilkasklep.pl stoją podobno te same osoby.

Co prawda prokuratura podobno nie sformułowała jeszcze żadnych zarzutów, lecz pewnie to w końcu zrobi. Być może więc medialny rozgłos tej sprawy spowoduje, iż w przyszłości będziemy ostrożniejsi podczas internetowych zakupów.

Uważnie czytajmy umowy!

Przy okazji bardzo polecam przed podpisaniem jakiejkolwiek umowy zapoznać się z rozpoczętą kilka dni temu kampanią społeczną "Nie daj się nabrać. Sprawdź, zanim podpiszesz". Zajrzyjcie na stronę kampanii www.zanim-podpiszesz.pl. Naprawdę warto!

LUDZIE UWAŻAJCIE! NIE DAJCIE SIĘ NABIJAĆ W BUTELKĘ CWANIAKOM, KTÓRZY DODATKOWO W WIĘKSZOŚCI PRZYPADKÓW I TAK POZOSTANĄ BEZKARNI.

Źródło: gazeta.pl


Zobacz również