Cholera, muszę odszczekać swój poprzedni post. Okazuje się, że Ubuntu dla zwolennikow KDE jest! Nazywa się Kubuntu i jest to wersja 5.04 czyli nowsza od tej, o której mowa tutaj. W takim razie zainstaluję ją sobie a wrażeniami podzielę się za jakiś czas. Jeszcze raz sorry!
Nie wiem skąd się biorą tacy fanatycy Gnoma, że nawet wypuszczają dystrybucję Linuxa bez KDE? Tym samym od razu na starcie odstręczają tysiące linuxiarzy nie znoszących, podobnie jak ja, Gnoma. KDE z wersji na wersję jest coraz fajniejsze a Gnome jaki jest... każdy widzi. Przede wszystkim był i jest po prostu brzydki, a wtedy mniejsza już o to, czy jest on szybszy lub bardziej stabilny. Rację ma Michał K. Można samemu zainstalować KDE ale po cholerę się z tym babrać? Nie lepiej pozostać przy Mandrake'u (sorry, Madriva'ie)
Ubuntu? Eeee, ja wolę starego dobrego Debiana Woody'ego r3. Nie trawię Gnome, więc Ubuntu odpada ze względu na brak KDE :( (no, przecież mozna sprobowac installnąc samemu, ale po co?)
A co oznacza Warty Warthog? :)
a ja tam itak woel mojego Mandrake 10.1 ;]

