CreativeCommons.pl - strona głównaA inne osiągnięcia? "Pod koniec kwietnia rozpoczął działalność Creative Collective, internetowy projekt założony przez Cezarego Ostrowskiego, polskiego muzyka używającego licencji CC, w ramach którego ludzie z całego świata razem tworzą muzykę (dostępna na licencjach CC). W pierwszym konkursie projektu remiksowane są utwory polskiego jazzmana Mikołaja Trzaski. Licencje CC są powoli adoptowane przez rożne strony internetowe, projekty czy nawet organizacje, np. na licencjach swoje materiały będzie wydawać Centrum Studiów Niemieckich i Europejskich im. Willy Brandta" - informuje Tarkowski.
fajnie tylko że niezależnie od ideałów to jest kompletnie niedostosowane do polskich (lub szerzej: nieanglosaskich) realiów prawnych. W większości bezprzedmiotowe.
Cieszę się, że napisaliście o creative commons - to naprawdę świetna sprawa, w USA wyszedł nawet ostatnio film dokumentalny o BBSach na licencji CC. Shrek - to inicjatywa w imię ideałów a nie dla kasy. Zapewniam Cię, że mają pozytywny stosunek. Pomysł znaczków przy licencji jest bardzo prosty - to oznaczenia graficzne na zasadzie C w koleczku - trzy ikonki, nie będzie żadnych stron maczkiem. Przy okazji na Archive.org jest dostępny film z wystąpienia Lessinga w Krakowie.
Primo maja stosunek do polaków jak ebay - Ci z kolei przyjechali uczyć bambusów którzy w swoim nędznym chorym kraiku nie szanują prawa - Otóż Ogry szanują - jak mogą, na ile moga zeby przeżyć to po pierwsze. Pod drugie ta ogranizacja promuje chyba siebie, bo jak widzę do każdego CD audio trzeba będzie dodawać kilka stron maczkiem - formatu A4 informujące o typie, kombinacji licencji (ktos będzie czytał to ??? wątpię).... Bełkot. Ale popieram całym Ogrem wszystko co walczy z RIAA (jestem przeciw mafii muzycznej)
Przecież jest już scena elektroniczna. Po co oni robią ją jeszcze raz?! Nowa próbka na mojej stronie - szukaj w Google...
wszystko fajnie tylko dlaczego to wszystko jest tak strasznie anglosaskie, że aż bezsensowne u nas. Napis "wszelkie prawa zastrzeżone" w polskim prawie ma porównywalny skutek z napisem dowolnej treści umieszczonym na moich pośladkach. Niezależnie od licencji cc, tse tse czy innych badziewi, w Polsce mogę sobie skopiować czyjśc utwór z mocy ustawy i twórcy nic do tego. Za to dostaje kasę z opłat od czystych nośników. I taka jest chlubna kontynentalna tradycja. A Anglosasi niech sobie patentują metody spłukiwania kibla. WOlno im.

