PC World
czwartek 11 marca 2010

Aktualności: Rozrywka

Wersja do wydruku Powiadom znajomego Podyskutuj na forum Odsłuchaj materiał RSS Wrzuć w Gwar Wykop to Dodaj do delicji Dodaj do Twittera! Dodaj do Blip! Dodaj do Flakera! Dodaj do Digg! Udostępnij na Facebooku! Dodaj do Śledzika! A A A

Wardriving dla każdego

.. / Sieci komputerowe (LAN, WAN) / WLAN: Hot spoty
.. / Sieci komputerowe (LAN, WAN): WLAN

IDG.pl/Łukasz Bigo
29 czerwca 2005 15:48
(Strona 2 z 5)



Tutaj zakończyłbym moją przechadzkę po sprzęcie, gdyby nie zamarzyło mi się nagrywanie obrazu. Jako że celem zabawy było jeżdżenie po mieście przy maksymalnym obcięciu kosztów, wygrzebałem z dna szafy starą - wartą tyle, co dwa kiepskie piwa - kamerkę Terratec TerraCam USB. Łączny koszt wszystkich zabawek nie przekroczył 1600 zł.

"Zestaw mały hakier", czyli software

Czego potrzebujesz do wardrivingu?
Najważniejszym elementem całej zabawy jest nie laptop, nie GPS, lecz... samochód. Bez niego jesteście skazani na tułanie się taksówkami (co ma pewne dobre strony). Pamiętajcie, żeby wcześniej zorientować się, czy auto ma gniazdo zapalniczki - żaden notebook nie popracuje na baterii dłużej niż trzy godziny. Koszt używanego trabanta: 200 zł.

Do tego laptop. Jak pokazują moje testy, nie musi być wcale rakietą. Wystarczy maszyna z Pentium II czy Celeronem. Przyda się też port USB, port COM (niezbędny do podłączenia GPS-a!) i większa ilość RAM-u. Na 64 MB uruchomienie więcej niż jednej aplikacji nawet w starszych systemach operacyjnych może powodować problemy. Koszt: od 600 zł.

Nie obejdzie się bez Wi-Fi. Najlepszą sławą cieszą się karty Orinoco - również z tego powodu, że umożliwiają podłączenie zewnętrznej anteny. Jeśli chcemy korzystać z Linuksa/BSD, na pewno polubimy karty oparte o chipsety Prism II/Prism 2.5. Są wolne (obsługują 802.11b), dostępne zwykle z drugiej ręki, ale warto poszukać. Koszt: ok. 100 zł.

Opcjonalny w całej zabawie jest odbiornik GPS. Przydaje się do sporządzania map i chwalenia się nimi znajomym.

Oprogramowanie? Zwolennikom systemów z Redmond polecę NetStumblera, miłośnikom OS-ów uniksopodobnych - Kismeta. Obydwa są całkiem wygodne, współpracują z odbiornikami GPS, potrafią sygnalizować dźwiękiem wykrytą sieć itp., itd.

Czy coś pominąłem? Oczywiście! Na miejskie wycieczki z laptopem warto spakować kanapki i coś do picia. Sporządzenie mapy to zwykle kilka godzin jeżdżenia - w tym czasie dobrze jest się zająć czymś twórczym, np. jedzeniem. :)
Wybór kamerki internetowej przesądził o wyborze systemu operacyjnego (czytaj: Windows), więc najważniejsza decyzja podjęła się za mnie. Później było już z górki: do wykrywania sieci bezprzewodowych wykorzystałem NetStumblera, do obsługi kamerki - apletu wbudowanego w Irfan View 32 (menu File -> Acquire/Batch scanning).
Łączny koszt: 0 zł (dla posiadaczy systemu Windows).

I do pracy, rodacy!

Dzień strachu. Czy wszystko zadziała jak należy? Czy kamera nie spowoduje awarii systemu operacyjnego (urządzenia Terratec znane są z takiego zachowania)? Czy wreszcie wykryję jakąkolwiek sieć bezprzewodową? Masa cisnących się na usta pytań, kompletny brak odpowiedzi. Brrr. Ciarki biegają mi po plecach.

Godzina zero. Wsiadam do taksówki, zaczynam rozkładać sprzęt. Powoli przestaję się dziwić, że niewiele było podobnych materiałów: choć siedzę na tylnym siedzeniu i miejsca powinienem mieć dość, jestem skrępowany kablami (kamera, GPS, zasilanie z gniazda zapalniczki). Każde z urządzeń ma swoje ulubione miejsce: GPS musi leżeć na oknie, bo inaczej nie potrafi dogadać się z satelitami. Kamera jest zamocowana na oknie - później wędruje na dach - gdyż we wnętrzu samochodu nie ma na czym jej zaczepić (na pasie bezpieczeństwa majta się niczym małpa nad bananem). Laptop wreszcie musi być poza zasięgiem słońca, bo inaczej zaczyna się nagrzewać i wydmuchiwane przez wiatraczek powietrze parzy mnie w nogi.

A co z pozostałymi zapasowymi GPS-ami i kablami? Nawet nie pytajcie...

"To ja, taksówkarz warszawski..."

(Nie)wyjaśnione pady NetStumblera  Kliknij, aby powiększyć(Nie)wyjaśnione pady NetStumblera Godzina zero plus dziesięć. Cmentarz Bródnowski, Dworzec Wileński, Most Poniatowskiego - cisza. Zaczynam się obawiać, że cała Warszawa będzie wyglądać dokładnie tak samo: pojeżdżę sobie po mieście, przepocę koszulkę (jest upał), przewieję sobie lewe ucho (otwarte okno) i tyle będzie moich zabaw. Wpadamy jednak na Most Łazienkowski i wtedy... niemal krzyczę z radości: "Jest, jest! Udało się coś wykryć!" Czyli niesłusznie obawiałem się, że wbudowana w kartę sieciową maleńka antenka nie wystarczy! Sieć nazywa się JACEK_K, już prawie udało mi się uwiecznić jej wykrycie, gdy taksówka wpada w dziurę i... wiesza mi się komputer. Ech.



Aktualizacja:

Tekst uzupełniony o spis sieci otwartych i zabezpieczonych oraz o uaktualnioną wersję mapy.


Wobec pytań kilku Czytelników, tekst został uzupełniony o informacje krok po kroku, w jaki sposób stworzyłem mapę z wykrytymi sieciami. Do artykułu dołączony został ponadto króciutki film wideo będący zapisem moich perypetii.


Kwestię wardrivingu komentuje Piotr 'VaGla' Waglowski, prawnik prowadzący portal www.vagla.pl...

Polski Kodeks Karny przewiduje, że ten, kto bez uprawnienia uzyskuje informację dla niego nie przeznaczoną, a czyni to w ten sposób, że "otwiera zamknięte pismo", albo "podłącza się do przewodu służącego do przekazywania informacji" lub "przełamuje elektroniczne, magnetyczne albo inne szczególne jej zabezpieczenie", podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. W przypadku wardrivingu mamy istotnie "uzyskanie informacji nie przeznaczonej dla wardrivera, ale nie są spełnione inne przesłanki determinujące czy dane działanie jest czy nie jest przestępstwem. Bo wszak nie otwiera się "zamkniętego pisma" (a nie należy interpretować tych przepisów
rozszerzająco na systemy komputerowe), w przypadku sieci całkowicie niezabezpieczonych - nie można mówić o przełamaniu jakichkolwiek zabezpieczeń. Nie ma też "przewodu" służącego do przekazywania informacji.

Zatem przepis jest tak skonstruowany, że trudno w oparciu o niego kogokolwiek skazywać. Mamy jednakże inne przepisy karne, w tym taki, który stwierdza, iż osoba, która w celu uzyskania informacji, do której nie jest uprawniona, zakłada lub posługuje się urządzeniem podsłuchowym, wizualnym albo innym urządzeniem specjalnym podlega takiej samej karze jak w przypadku powyższym. Ten przepis miałby zastosowanie do wardrivingu. Trzeba by jednak zastanowić się, czy fakt, iż sieć nie miała żadnych zabezpieczeń nie może być interpretowany w ten sposób, że jej administrator nie ma nic przeciwko temu, by ktoś "z ulicy" mógł w tej sieci "baraszkować". Pytanie zatem brzmi, czy istnieją wówczas w ogóle osoby, które nie są uprawnione do uzyskania informacji przechowywanych w otwartej sieci? Należałoby się spodziewać, że dysponent tych informacji poczyniłby przynajmniej minimalne bariery w celu zabezpieczenia tychże. W przeciwnym wypadku informacje te należałoby uznać za "powszechnie dostępne".

Nie słyszałem o polskich orzeczeniach sądowych w sprawie wardrivingu. Warto powiedzieć, że ściganie powyższych przestępstw następuje na wniosek pokrzywdzonego. A gdyby doszło już do procesu - sąd musiałby się zastanowić czy jednak przez swoje działanie administrator niezabezpieczonej sieci nie miałby odpowiadać za współsprawstwo, a w przypadku powstania szkody i sprawie cywilnej (np. o odszkodowanie) trzeba by rozważyć, czy poszkodowany nie przyczynił się do jej powstania.

Wystaw ocenę: 
 Średnia ocena: 
(Głosów: )

Komentarze

Redakcja PC World nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.

Paweł Krawczyk

  • ocena: 5
  • IP: 80.53.133.218
  • 29-06-2005, 16:30

Gratuluję ciekawego pomysłu i tekstu :)

Propozycje rozszerzenia:

1. korzystać z nowej karty obsługującej szybkie sieci bo obecnie jest ich większość, a dla starej karty będą niewidoczne - zwłaszcza jeśli korzystasz z Windows to możesz sobie na to pozwolić

2. korzystać z anteny kierunkowej, aczkolwiek wzbudza to sensację na przystankach (skojarzenia typu "promienie śmierci" itd)

Podczas prowadzonych w Warszawie w ubiegłym roku analogicznych testów (ale za pomocą Centrino) zgarniałem dziesiątki sieci i to nie tylko w centrum.

W sumie tylko 60% korzystała z szyfrowania (na jakieś 100 sieci), reszta była całkiem otwarta.

bossot

  • ocena: brak oceny
  • IP: 213.77.159.19
  • 29-06-2005, 16:46

hm czy ktoś mógłby mi wyjaśnić po co kamera?

Nookie

  • ocena: 5
  • IP: 83.23.249.140
  • 29-06-2005, 21:39

bardzo fajny art, milo sie go czytalo :)

popdruid

  • ocena: brak oceny
  • IP: 83.25.245.231
  • 29-06-2005, 22:04

120 PLN to dla mnie dwa miesiące internetu...:-)) HotSpoty powinny być we wszystkich miejscach użyteczności publicznej typu: poczta, bank... To nie musi być gigabitowa sieć...:-)) Wystarczy taka 11 Mb...:-))
Jakiś ciot wszedł mi znowu na adres IP... Po komentarzu tutaj...:-))

Quapcio

  • ocena: brak oceny
  • IP: 83.24.144.19
  • 29-06-2005, 22:49

zgadzam się z bossot'em - po kiego diabła kamera? (a zamiast GPSa mi by wystarczył ładny książkowy plan Warszawy :) - chyba nie trzeba z dokładnością do 2m stwierdzać, że na przystanku "Kino Femina 03" jest sygnał (z tym konkretnym przystankiem improwizuję, ale jeśli trafiłem to powiedzcie ;)

Pablos_

  • ocena: brak oceny
  • IP: 83.23.3.150
  • 29-06-2005, 22:57

Ostatnio z nudow bawilismy sie w takie cos z qmplem w Poznaniu. Ja uzywalem karty 802.11b, kolega mial laptopa z centrino 802.11g. W centrum mozna znalezc kilkadziesiat niezabezpieczonych sieci, przy czym kolega znajdowal ich o wiele wiecej, z czego wniosek, ze 802.11g staje sie coraz bardziej popularne. Na peryferiach miasta trudniej juz o siec, zdarzaja sie pojedyncze na osiedlach domkow jednak w wiekszosci zabezpieczone.

szwarcu

  • ocena: brak oceny
  • IP: 83.23.49.83
  • 29-06-2005, 23:30

art fajny. Najbardziej mi sie podobał ten fragment z GPS'em który przez winde był rozpoznawany jako myszka. No i po co ta kamera?

yagi.pl

  • ocena: 5
  • IP: 80.85.231.51
  • 29-06-2005, 23:39

Nie wiem jak w Warszawie, ale u nas, prawie w każdej wsi jest po kilka sieci bezprzewodowych. Oczywiście antena 2,4 GHz - kierunkowa jest często konieczna do złapania dobrego sygnału. W centrach miast jest naprawdę masa sieci bezprzewodowych.

Zdihu Hemracek

  • ocena: 5
  • IP: 83.30.233.16
  • 30-06-2005, 00:45

Taniej by wyszło na rowerze :)

warchalking.pl

  • ocena: brak oceny
  • IP: 212.191.172.9
  • 30-06-2005, 01:36

Ja to troszke inaczej widze sobie.

anteny.net

  • ocena: 5
  • IP: 80.53.143.6
  • 30-06-2005, 12:45

ROBIEŁEM TESTY u siebie i jest wszedzie wszyskigo pełno. a tak woogole to fajna sprawa

koRnac

  • ocena: 4
  • IP: 67.84.52.29
  • 30-06-2005, 16:50

panowie a co sie dzieje w NY, tu tych sieci to jest cala masa, w samym centrum Manhatanu jest tego duzo, zabezpieczone i nie, jakie kto chce a,b,g i mozna szalec do woli. Po drodze do domu, a mam godzine jazdy tez jest tego tez duzo. Poprostu miod. Ale co sie dziwic tu net jest tani, bo skoro za 2-3 godziny pracy mozna miec 1 megowe lacze do domu.

Artykul fajny, ale tez nie wiem po jakie licho ta kamera autorowi.

PROGRAMY DLA FIRM

AUKCJE

Ładowarka samochodowa ay to be ATB083 ay tobe

Kup Teraz: 39 zł
Ilość przedmiotów: 6
Liczba ofert: 0
Data zakończenia: 2010-04-08 17:40:48
Lokalizacja: Jelenia Góra