PC World
środa 17 marca 2010

Aktualności: Rozrywka

Wersja do wydruku Powiadom znajomego Podyskutuj na forum Odsłuchaj materiał RSS Wrzuć w Gwar Wykop to Dodaj do delicji Dodaj do Twittera! Dodaj do Blip! Dodaj do Flakera! Dodaj do Digg! Udostępnij na Facebooku! Dodaj do Śledzika! A A A

Wardriving dla każdego

.. / Sieci komputerowe (LAN, WAN) / WLAN: Hot spoty
.. / Sieci komputerowe (LAN, WAN): WLAN

IDG.pl/Łukasz Bigo
29 czerwca 2005 15:48
(Strona 5 z 5)



Jest tu sporo firm, pojawiają się kolejne stalowo-szklane wieżowce, spodziewam się więc, że się nie zawiodę. Tymczasem sieci wykrywam stosunkowo niewiele... Okazuje się, że drzewa i samochody wytłumiają bardzo słaby sygnał. Zaczynam sobie pod nosem żartować, że "wardriving" powinien nazywać się raczej "warparking".

Mapa Warszawy z zaznaczonymi sieciami bezprzewodowymi. Dwie skośne czerwone linie to wynik chwilowej awarii GPS-a  Kliknij, aby powiększyćMapa Warszawy z zaznaczonymi sieciami bezprzewodowymi. Dwie skośne czerwone linie to wynik chwilowej awarii GPS-a Wkrótce jednak głośniki laptopa znowu zaczynają wygrywać skoczną melodyjkę "na fortepianie". Pojawiają się zarówno sieci o dziwnych (np. 238April280362), mniej dziwnych (np. CPC, euroteam, janapawla, jp61-99) i zupełnie normalnych nazwach (np. domek, linksys, WLAN). Niektóre z nich w ogóle nie korzystają z szyfrowania.

Przy Placu Zawiszy jeszcze raz odbijamy na wschód, jeszcze raz przejeżdżamy przez Centrum. Słynne warszawskie torowiska w połączeniu z dziurami w jezdni sprawiają, że walę głową w dach, a dysk w notebooku zaczyna dziwnie chrzęścić. Ale jeszcze działa. Niereformowalny pan taksówkarz oczywiście nie zwalnia i za punkt honoru uważa utrzymanie się na środkowym pasie ruchu - ze śmiercią w oczach wbija się w najmniejsze szczeliny między autobusami, byle tylko z niego nie zjechać. Mija pięćdziesiąty kilometr, godzina zero plus sto sześćdziesiąt.

Wpatruję się w ekran. Część sieci poznikała, pojawiły się nowe. Niezabezpieczone kuszą, oj, kuszą bardzo. Walczę jednak z szatańskimi podszeptami niczym średniowieczny pustelnik. Tym razem udaje mi się wygrać.

Jak zrobić dobrą mapkę?
Do zrobienia mapki potrzebujemy przede wszystkim elektronicznej wersji planu terenów, na których mamy zamiar się poruszać. Pamiętajmy, że nieautoryzowane wykorzystanie czyichś map jest łamaniem prawa autorskiego!

Po operacji dojdą nam logi NetStumblera, zapisy śladu z GPS-a, ewentualne pliki wideo. Bez dwóch ostatnich nasza praca będzie poważnie utrudniona - no i raczej nie będzie się czym pochwalić przed kolegami. :)

W moim przypadku tworzenie mapy z sieciami zaczęło się od wczytania mapki i śladu z GPS-a do programu GSMapEdit. Następnie, po wybraniu odpowiedniego fragmentu, dobraniu ilości szczegółów i przeskalowaniu przekleiłem interesujący mnie fragment do programu graficznego, czyli GIMP-a.

Później pozostało już tylko śledzenie krok po kroku plików wideo i logów NetStumblera oraz odpowiednie wklejanie ikonek w GIMP-ie.

A co w przypadku systemów uniksopodobnych?

Jeśli jesteśmy zwolennikami systemów alternatywnych, nic nie stoi na przeszkodzie, byśmy np. skorzystali z łatwych w parsowaniu XML-owych logów Kismeta. W połączeniu z GD możliwe jest generowanie aktualnej mapki nawet kilka razy na sekundę. Niestety, może być do tego potrzebna nieco szybsza maszyna niż mój leciwy Pentium II. Przyda się również odrobina zacięcia dłubacko-programistycznego.

Wszystkich, którzy mają lepsze, sprawdzone w boju metody tworzenia mapek, zapraszamy do podzielenia się wiedzą w komentarzach lub bezpośrednio ze mną (adres: lukasz_bigo@idg.com.pl).


Bilans akcji

W trakcie trzygodzinnej przejażdżki po okolicach centrum Warszawy udało mi się znaleźć kilkadziesiąt dostępnych z poziomu ulicy sieci bezprzewodowych. Dla włamywaczy to dobra wiadomość: jest w czym wybierać, jest co łamać.Podejrzewam, że w większości wypadków wystarczy krótka sesja z AirSnortem, by wejść do sieci bezprzewodowej i skorzystać z danych zgromadzonych na komputerze pani Hani...

Kamera - choć niewielka - przyciągała wzrok przechodniów  Kliknij, aby powiększyćKamera - choć niewielka - przyciągała wzrok przechodniów Całkowity koszt mającej sześćdziesiąt kilometrów przejażdżki po Warszawie wyniósł mnie 120 zł. Mogłem skorzystać z własnego samochodu, ale wtedy musiałbym zrezygnować z anonimowości (auto z wystawioną na szybie kamerą bardzo przyciąga wzrok - patrz rysunek obok). Nie jest to więc cena zbyt wysoka, jeśli mamy zamiar pobawić się nie tylko w zbieranie informacji o sieciach, ale także w łamanie zabezpieczeń. Do czego naturalnie nie zachęcam.

Wardriving jest jak rosyjska ruletka: nie wykluczymy nieprzewidzianych awarii, problemów z systemem czy zasilaniem. Tym niemniej zabawa jest przednia. Nie trzeba być specjalistą do spraw sieci, wystarczy notebook i karta bezprzewodowa. A jeśli ktoś ma ochotę stworzyć dodatkowo mapę miasta z naniesionymi dostępnymi publicznie sieciami, przyda się również odbiornik GPS. Pakujemy wszystko do torby, wsiadamy do samochodu i heja!

Warchalking  Kliknij, aby powiększyćWarchalking Warchalking (dosł. "wojowanie kredą") to kolejny element zabawy w wardriving. Polega on na oznaczaniu kredą wszystkich budynków, w pobliżu których wykryto sieci bezprzewodowe. W Polsce trudno natknąć się na tego rodzaju symbolikę, natomiast na Zachodzie można tu i ówdzie na nią trafić.

Wizerunki mówią same za siebie. Dwa półokręgi obok siebie oznaczają sieć bardzo łatwą do spenetrowania. Kółko to sieć nieco "trudniejsza" - administrator zwykle się postarał i postanowił filtrować dostęp do sieci na podstawie adresu MAC.

Trzecie oznaczenie, kółko z kropką lub literą w środku to prawdziwe wyróżnienie dla administratora: oznaczona w ten sposób sieć była na tyle dobrze zapezpieczona, że wardriverowi nie udało się jej spenetrować.


Aktualizacja:

Tekst uzupełniony o spis sieci otwartych i zabezpieczonych oraz o uaktualnioną wersję mapy.


Wobec pytań kilku Czytelników, tekst został uzupełniony o informacje krok po kroku, w jaki sposób stworzyłem mapę z wykrytymi sieciami. Do artykułu dołączony został ponadto króciutki film wideo będący zapisem moich perypetii.


Kwestię wardrivingu komentuje Piotr 'VaGla' Waglowski, prawnik prowadzący portal www.vagla.pl...

Polski Kodeks Karny przewiduje, że ten, kto bez uprawnienia uzyskuje informację dla niego nie przeznaczoną, a czyni to w ten sposób, że "otwiera zamknięte pismo", albo "podłącza się do przewodu służącego do przekazywania informacji" lub "przełamuje elektroniczne, magnetyczne albo inne szczególne jej zabezpieczenie", podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. W przypadku wardrivingu mamy istotnie "uzyskanie informacji nie przeznaczonej dla wardrivera, ale nie są spełnione inne przesłanki determinujące czy dane działanie jest czy nie jest przestępstwem. Bo wszak nie otwiera się "zamkniętego pisma" (a nie należy interpretować tych przepisów
rozszerzająco na systemy komputerowe), w przypadku sieci całkowicie niezabezpieczonych - nie można mówić o przełamaniu jakichkolwiek zabezpieczeń. Nie ma też "przewodu" służącego do przekazywania informacji.

Zatem przepis jest tak skonstruowany, że trudno w oparciu o niego kogokolwiek skazywać. Mamy jednakże inne przepisy karne, w tym taki, który stwierdza, iż osoba, która w celu uzyskania informacji, do której nie jest uprawniona, zakłada lub posługuje się urządzeniem podsłuchowym, wizualnym albo innym urządzeniem specjalnym podlega takiej samej karze jak w przypadku powyższym. Ten przepis miałby zastosowanie do wardrivingu. Trzeba by jednak zastanowić się, czy fakt, iż sieć nie miała żadnych zabezpieczeń nie może być interpretowany w ten sposób, że jej administrator nie ma nic przeciwko temu, by ktoś "z ulicy" mógł w tej sieci "baraszkować". Pytanie zatem brzmi, czy istnieją wówczas w ogóle osoby, które nie są uprawnione do uzyskania informacji przechowywanych w otwartej sieci? Należałoby się spodziewać, że dysponent tych informacji poczyniłby przynajmniej minimalne bariery w celu zabezpieczenia tychże. W przeciwnym wypadku informacje te należałoby uznać za "powszechnie dostępne".

Nie słyszałem o polskich orzeczeniach sądowych w sprawie wardrivingu. Warto powiedzieć, że ściganie powyższych przestępstw następuje na wniosek pokrzywdzonego. A gdyby doszło już do procesu - sąd musiałby się zastanowić czy jednak przez swoje działanie administrator niezabezpieczonej sieci nie miałby odpowiadać za współsprawstwo, a w przypadku powstania szkody i sprawie cywilnej (np. o odszkodowanie) trzeba by rozważyć, czy poszkodowany nie przyczynił się do jej powstania.

« wstecz1 2 3 4 5
Wystaw ocenę: 
 Średnia ocena: 
(Głosów: )

Komentarze

Redakcja PC World nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.

Paweł Krawczyk

  • ocena: 5
  • IP: 80.53.133.218
  • 29-06-2005, 16:30

Gratuluję ciekawego pomysłu i tekstu :)

Propozycje rozszerzenia:

1. korzystać z nowej karty obsługującej szybkie sieci bo obecnie jest ich większość, a dla starej karty będą niewidoczne - zwłaszcza jeśli korzystasz z Windows to możesz sobie na to pozwolić

2. korzystać z anteny kierunkowej, aczkolwiek wzbudza to sensację na przystankach (skojarzenia typu "promienie śmierci" itd)

Podczas prowadzonych w Warszawie w ubiegłym roku analogicznych testów (ale za pomocą Centrino) zgarniałem dziesiątki sieci i to nie tylko w centrum.

W sumie tylko 60% korzystała z szyfrowania (na jakieś 100 sieci), reszta była całkiem otwarta.

bossot

  • ocena: brak oceny
  • IP: 213.77.159.19
  • 29-06-2005, 16:46

hm czy ktoś mógłby mi wyjaśnić po co kamera?

Nookie

  • ocena: 5
  • IP: 83.23.249.140
  • 29-06-2005, 21:39

bardzo fajny art, milo sie go czytalo :)

popdruid

  • ocena: brak oceny
  • IP: 83.25.245.231
  • 29-06-2005, 22:04

120 PLN to dla mnie dwa miesiące internetu...:-)) HotSpoty powinny być we wszystkich miejscach użyteczności publicznej typu: poczta, bank... To nie musi być gigabitowa sieć...:-)) Wystarczy taka 11 Mb...:-))
Jakiś ciot wszedł mi znowu na adres IP... Po komentarzu tutaj...:-))

Quapcio

  • ocena: brak oceny
  • IP: 83.24.144.19
  • 29-06-2005, 22:49

zgadzam się z bossot'em - po kiego diabła kamera? (a zamiast GPSa mi by wystarczył ładny książkowy plan Warszawy :) - chyba nie trzeba z dokładnością do 2m stwierdzać, że na przystanku "Kino Femina 03" jest sygnał (z tym konkretnym przystankiem improwizuję, ale jeśli trafiłem to powiedzcie ;)

Pablos_

  • ocena: brak oceny
  • IP: 83.23.3.150
  • 29-06-2005, 22:57

Ostatnio z nudow bawilismy sie w takie cos z qmplem w Poznaniu. Ja uzywalem karty 802.11b, kolega mial laptopa z centrino 802.11g. W centrum mozna znalezc kilkadziesiat niezabezpieczonych sieci, przy czym kolega znajdowal ich o wiele wiecej, z czego wniosek, ze 802.11g staje sie coraz bardziej popularne. Na peryferiach miasta trudniej juz o siec, zdarzaja sie pojedyncze na osiedlach domkow jednak w wiekszosci zabezpieczone.

szwarcu

  • ocena: brak oceny
  • IP: 83.23.49.83
  • 29-06-2005, 23:30

art fajny. Najbardziej mi sie podobał ten fragment z GPS'em który przez winde był rozpoznawany jako myszka. No i po co ta kamera?

yagi.pl

  • ocena: 5
  • IP: 80.85.231.51
  • 29-06-2005, 23:39

Nie wiem jak w Warszawie, ale u nas, prawie w każdej wsi jest po kilka sieci bezprzewodowych. Oczywiście antena 2,4 GHz - kierunkowa jest często konieczna do złapania dobrego sygnału. W centrach miast jest naprawdę masa sieci bezprzewodowych.

Zdihu Hemracek

  • ocena: 5
  • IP: 83.30.233.16
  • 30-06-2005, 00:45

Taniej by wyszło na rowerze :)

warchalking.pl

  • ocena: brak oceny
  • IP: 212.191.172.9
  • 30-06-2005, 01:36

Ja to troszke inaczej widze sobie.

anteny.net

  • ocena: 5
  • IP: 80.53.143.6
  • 30-06-2005, 12:45

ROBIEŁEM TESTY u siebie i jest wszedzie wszyskigo pełno. a tak woogole to fajna sprawa

koRnac

  • ocena: 4
  • IP: 67.84.52.29
  • 30-06-2005, 16:50

panowie a co sie dzieje w NY, tu tych sieci to jest cala masa, w samym centrum Manhatanu jest tego duzo, zabezpieczone i nie, jakie kto chce a,b,g i mozna szalec do woli. Po drodze do domu, a mam godzine jazdy tez jest tego tez duzo. Poprostu miod. Ale co sie dziwic tu net jest tani, bo skoro za 2-3 godziny pracy mozna miec 1 megowe lacze do domu.

Artykul fajny, ale tez nie wiem po jakie licho ta kamera autorowi.

PROGRAMY DLA FIRM

AUKCJE

GPS TV MULTIMEDIA W TWOIM SAMOCHODZIE OPEL I INNE

Kup Teraz: 2990 zł
Ilość przedmiotów: 1
Liczba ofert: 0
Data zakończenia: 2010-04-01 09:30:31
Lokalizacja: ZABRZE