moge sie zgodzić z co do opłat za śćiąganie plików za opłatą gdyż wytwurnie wiele tracą na ściąganiu plików z internetu i wkońcu morze dojść do tego iż zaprzestaną swej twurczości bo stanie sie to nieopłacalne,nikt rozsondny tworzący swoje produkty nie będzie robił tego dla uciechy innych,lecz myśle że powinny powstać stronki z plikami audio/video/softwarre płatne za pomocą esemesa a nie dobrowolne dokładanie komuś do abonamentu internetowego,gdyż to jest polska i nie zarabiamy tyle co za granicą aby sobie daną płytke kupić ustalenie rozsądnych cen w porozumieniu z wykonawcami za dany utwór lub film było by jak najbardziej na miejscu,gdyż wiele osób kupujących płyty na bazarach przeważnie szuka jednego lub kilku utworów.to jest kwestia do dojścia do rozsądnego a nikomu nieszkodzącego wyjścia
Przeczytalem gdzies, ze oskarzono kogos o nielegalne posiadanie mp3 ... jednak ten ktos sie wybronil dzieki temu ze p2p jest LEGALNE ... a co do tej oplaty to ja bylbym gotowy dolozyc do oplaty za neta np 10zl na miesiac
Moim skromnym zdaniem problem leży zupełnie gdzie indziej, nieporozumieniem jest żeby orginalne płyty kosztowały 50 zł i więcej. Ekonomicznie rzecz biorąc koszt płyty to jakieś 2-4 zł nagranie (nadruk, okładka) jeśli idzie taśmowo to może koło 4 zł dystrybucja i marża to dajmy na to 7 zł. Wynika z tego że twórcy biorą około 35 zł, czyli lwią część wartości płytki. Bardzo wątpie że chociaż jedna trzecia do nich faktycznie trafia. Co w takim razie faktycznie dzieje się z tymi pieniędzmi ??? Od kiedy w sklepach pojawiły się płytki dołanczane do różnych pisemek za 10-15 zł cena stała się znośna (porównywalna z cenami pirackich kopii. Wynika z tego że się da się wyprodukować i sprzedać taniej, może gdyby związki, zrzeszenia i inne organizacje i ich prezesi nie byli tak łapczywi to zarobili by więcej. Ja osobiście wole kupić płyte orkinalną (gdzie pewny jestem jej jakości) niż pirata jeśli różnica w cenie nie jest zbyt duża, ale kiedy płyta orginalna kosztuje w sklepie trzy razy drożej to nie ma wątpliwości gdzie ją nabędę.
Za posiadanie,a nie rozpowszechnianie dostałam 1 rok w zawieszeniu na 3 lata.Jest to też w pewnym sensie osiągnięcie korzyści majątkowej gdyz tego nie kupiłeś są to słowa pani prokurator
jeden plik w e-sklepie to 3-4 zl a na jednej plycie jest ich np. 15 to daje razem od 45 do 60 zl za plyte to co to za interes a przeciez mp3 to kopia slabej jakosci
Drake - pamietaj, ze mamy wiele przepisów niezgodnych z konstytucja ;/ Jednak jak narazie konstytucje ma najwyższy priorytet, takze w sumie to nie wiadomo jak to jest. Zreszta z tego co mi sie wydaje, to wszelkie pozwy RIAA były właśnie za rozpowszechnianie a nie posiadanie, bo za to nie mozna skazać <--- ale ryja sobie nie dam wyrwać, że tak jest napewno.
Pisowiec, to nie do końca jest tak, jak piszesz. "Na własny użytek" oznacza, że dostęp do tego masz tylko Ty i nie możesz tego rozpowszechniać. Jednakże kłóci się to z innym zapisem, który pozwala mieć na dysku twardym/CD/itp. kopię płyty audio, lecz musisz faktycznie tę płytę posiadać. A co jak np. kumpel pożyczy Ci płytę i zgrasz sobie ją na komputer na własny użytek? Przecież płyta nie jest Twoja a jednak inny zapis na to pozwala. Porąbane to prawo ;D
Zgadzam się z Pisowcem. I jestem przekonany że tak naprawdę tu wcale nie chodzi o artystów. Sam nie raz słyszałem od jednego porządnego (już niestety sw pamięci) artysty - jednego z ojców polskiego bluesa, który mówił że ma na koncie ponad 15 płyt za których wydania powinien dostawać granty a nie dostał ani grosza. Nie pomagały sprawy sądowe. A w sklepach muzycznych do dziś pojawiają się przeróżne składanki i wydania na które on nogdy nie wyraziłby zgody. Tak naprawdę żyjemy kultura opanowana jest przez wieloryby wydawnicze żekomo reprezentujące interesy autorów i nie ważne czy to jest muzyka, literatura, czy inna dziedzina kultury. Oni dobrze wiedzą jak być powinno ale niestety najważniejsze są pieniądze. Moim zdaniem mechanizmy prawne i mentalne utrzymujące przy życiu tych wielorybów to rodzaj współczesnego niewolnictwa, które należałoby szeżej rozpatrywać.
Pomysł doskonały...
Tak, ale autor nigdzie nie powiedział, że można robić kopie jego twórczości, a za teledyski emitowane w telewizji oni pieniędzy nie dostają, bo to jest jak reklama. Ale tak na prawdę artystom zwisa to czy ktoś kopiuje czy nie, robią to korporacje, a sam artysta dostaje grosze za swoją płyte. Korporacje krzyczą, wrzeszczą, a artyści wolą inne rozwiązanie, płyta Kultu 20 zł, Nightwish 30 zł.
Nie moge juz słuchac tej propagandy i nazywania ludzi piratami i zlodziejami. Skonczy sie na tym ze ludzie bedą pozywac wykonawców za takie ubliżanie. A prawda jest taka ża mamy art 73 konstytucji ktory mowi ze kazdy ma prawo do dóbr kultury i zapis o kopii na własny uzytek. Czyli wynika z tego ze jezeli jakis utwór zostanie rozpowszechniony w "jakikolwiek sposób" za zgodą autora to kazdy ma prawo zrobic sobie kopie na własny uzytek. Przekładając to na nasze jezeli usłysze w MTV jakąś piosenke to moge pobrac sobie jej kopie w internecie na wlasny uzytek bo autor dostał juz za to kase a ja płace za telewizje. I nie bede płacił za to drugi raz. To tak samo jakby ci obroncy praw autorkich zakazywali robienia sobie kopii filmu nocnego w tv :-)). Najlepiej ogłosic ze kazdy posiadacz video i magnetofonu jest piratem :-)). Paranoja.
Nie ma to jak odpowiedzialność zbiorowa - ściągasz czy nie - i tak płacisz boś złodziej z definicji...
Moim zdaniem pomysł rewelacyjny!!! W obecnych czasach kiedy wydaje się masę ciekawych albumów i piosenek nie sposób zgromadzić je w legalny sposób. Po pierwsze człowiek stracił by czas na szukaniu i łażeniu po sklepach a po drugie pewnie by zbankrutował, bo płyty zwłaszcza te z wyższej półki kosztują niemiłosiernie drogo. Zatem dzisiejszy internauta zauroczony muzyką której nie może słuchać przeżywa rozterki: mieć i być bankrutem, albo jeżeli jest piratem- być przestępcą, czy nie mieć i cierpieć męki Tantala. Moim osobistym zdaniem taka propozycja była by niejakim wybawieniem od tych rozterek dając trzecie wyjście-mieć i nie być bankrutem lub przestępcą. Dla nie których byłoby to nawet wybawienie od dwulicowości moralnej a za tą opłatę rekompensacyjną była by ceną wręcz promocyjną. Teraz wypadało by zapytać "ile"?. Znam ludzi którzy by dali 10 zł. A teraz pomyślmy ile może być komputerów podłączonych do internetu. Moim zdaniem około 4 milionów. Zatem miesięcznie artyści otrzymywali by łącznie 40 mln zł., rocznie zaś 480 mln zł. Należy także zwrócić uwagę na to że liczba internautów stale wzrasta a co za tym idzie przychody z tej opłaty wzrastałyby do całkowitego "okablowania" Polski czyli przy obecnym modelu rodziny 2+2, około 1/4 mieszkańców Polski. Zatem reasumując 10 mln komputerów podłączonych do internetu przy opłacie 10 zł m/c daje 100 mln m/c zaś rocznie 1 200 000 000 mln zł., słownie jeden miliard dwieście milionów złotych co moim zdaniem przekracza obecną wartość legalnego rynku muzycznego w Polsce. Dodajmy do tego, że znajdzie się w Polsce 200 tys. maniaków miesięcznie którzy nadal będą kupować tradycyjne płyty. Zatem wpływy dla artystów nie tylko nie ulegną zmniejszeniu ale wzrosną, a jedynymi którzy stracą to będą bazarowi piraci i sklepy sprzedające mp3. Pozbywając się tych pierwszych nie miałbym większych skrupułów, co do sklepów sprzedających mp3 to nie przynoszą one tak dużych zysków aby trudno się było z nimi rozstać. Powracając jeszcze do tego miliarda nasuwa mi się jeszcze jeden pozytyw. Wraz ze wzrostem dochodów ewidencjonowanych (zaksięgowanych na papierku) wzrosną też wpływy do budżetu państwa o co najmniej 19% tej kwoty czyli 228 mln złotych . Co z nimi zrobią politycy?? Bóg jeden wie i oni sami. Zatem do dzieła zgredy z ul. Wiejskiej i wreszcie się na coś przydajcie!!!!
Birkut - zgadzam się w zupełności, że piractwo nie powinno być objęte prawem karnym, ponieważ nie pirat nie powoduje strat materialnych, a jedynie nie daje zarobić. A tak przy okazji: Założę się że np. firma Microsoft woli, żeby użytkownik miał piracką Windę niż oryginalnego Linuxa. Niech się przyzwyczaja, może kiedyś będzie zmuszony kupić oryginał.
Panie Skubikowski. A jak pan za małolata nagrywał piosenki z radia na swojego kaseciaka to rozliczał się pan z wykonawcami ??? Bo jak nie to niech pan na drugi raz głupio nie fandzoli.
To to może zrobię tak : założę sobie jednoosobową kapelę rockową , wydam jedną marną płytę CD w nakładzie np. 1000 sztuk i już w rozumieniun polskiego prawa, bedę tak zwanym auterem i wykonawcą - a co za tym idzie ,ludzie korzystający z internetu będą się zrzucali na tantiemy dla mnie, niezależnie od tego czy ktoś sćiągał moją muzykę czy nie !??? No bo chyba nie myślicie, ,że ktokolwiek ściągą to badziewie , które towrzy Skubikowski ??? A może pa Jacek wziął by się do jakiejś uczciwej pracy , zamiast wymyślać bzdury ??? Pozdrawiam Wszystkich internautów
TZW ,,PIRACTWO KOMPUTEROWE" NIE POWINNO BYĆ ŚCIGANE KARNIE!!! Ostatnimi czasy pojawiło się w trochę artykułów dotyczących praw autorskich- temat ciekawy, nośny, problematyczny. W wypowiedziach na ten temat nie pojawiło się jednak-abstrahując od kwestii ideologii, liberalizmu, patentów, monopolizowania rynku itp.- jedna kwestia- otóż - jak wiadomo- odpowiedzialność osób które ,,we własnym zakresie" kopiują np. programy czy muzykę (np. korzystając z programów p2p) nie przejmując się prawami autorskimi, może przyjąć dwojaką postać- odpowiedzialności cywilnej i karnej. O ile na kanwie polskiego prawa cywilnego odpowiedzialność odszkodowawcza nie powinna budzić kontrowersji, to na polu prawa karnego dochodzi do bardzo ciekawej sytuacji- otóż Ustawodawca penalizuje w art. 293 kk nabywanie programów nazywanych popularnie pirackimi, wskazując wyraźnie, iż przepisy dotyczące paserki odnoszą się również do programów komputerowych (a co z muzyką , filmami itp?- prawdopodobnie kolejna niekonsekwencja i niedoróbka ustawodawcza, biorąc pod uwagę zakaz stosowania analogii w prawie karnym). Tu należy zauważyć jeden szkopuł- prawo cywilne rozróżnia dwa rodzaje - za Rzymianami- szkody, którą można ponieść- szkoda rzeczywista- tzw. damnum emergens (powiedzmy, że w tym temacie miało by to miejsce, gdyby osoba zainteresowana przebywając w jakimś sklepie z oprogramowaniem schowała pod pazuchę pudełko z płytą zawierającą program, instrukcję itp, za powiedzmy 129,00 zł.- sprzedawca ponosi więc rzeczywistą szkodę w postaci skradzionego towaru o wartości nominalnej 129,00 zł.-bo tego egzemplarza już nie sprzeda...). Drugi rodzaj szkody- tzw. lucrum cessans- to tzw. utracony zarobek. I tu dochodzimy do sedna sprawy- bowiem do skazania na kanwie prawa karnego wypadało by wykazać, iż osoba, która na stadionie X-Lecia w Warszawie dokonuje zakupu programu, który ,,legalnie" kosztuje 100,00 lub 6.000,00 zł. , gdyby nie kupiła go ,,U Pirata" zrobiła by to u legalnego dilera. A tego wykazać się nie da!! Dlaczego? Bo kupuje go ,,U pirata" dlatego, że kosztuje 30-60,00 zł., a nie wskazane 100-6000,00 zł. Najzwyczajniej w świecie nie było by ją stać na kupno programu ,,legalnego" za takie kwoty. Mamy więc do czynienia z ,,utraconym zarobkiem" producenta . I cóż z tego? Ano to, iż polskie prawo karne uznaje jedynie ,,rzeczywistą szkodę" , a nie ,,utracony zarobek", więc skazywanie osób za ,,paserkę" programów komputerowych (rozumianą jako posiadanie nielegalnego oprogramowania) jest nieco naciągane- zasada bowiem jest prosta-nie ma z punktu widzenia prawa karnego szkody, nie ma przestępstwa (przeciwko mieniu w tym wypadku). Odpowiedzialność cywilna? Proszę bardzo- żeby cokolwiek zainstalować, trzeba zgodzić się na warunki producenta-jak bardzo by bzdurne nie były- a więc ,,pacta sunt servanda”- ale mieszanie do tego prawa karnego? Dość problematyczne. Z poważaniem BIRKUT, Gdańsk
Moim zdaniem dla polskich informatyków, ktorzy opracowują polskie programy,powinno być ich więcej i darmowych dla użytkowników internetu. Wzamian tych programów użytkownicy powini przekazać vat z posiadania internetu na rozwój polskich darmowych programów ,a napewno większość użtkowników internetu będzie zadowolona,jak i informatycy.
Darmozjady (czyt.urzędnicy) w tym kraju zajęci są myśleniem tylko o jednym- jak by tu wyciągnąć jeszcze jakąś złotówkę z kieszeni podatnika.Dopiero co przymierzali się do wprowadzenia abonamentu od posiadania komputera.
jeśli chodzi o polską muzykę to powinna być w 200% płatna(szczególnie Skubikowski)jest to największ kicha pod słońcem co do reszty piractwa nieda się tak szybko wyplenić i jeszcze długo będzie istnieć.
Jacek Skubikowski, RIAA i jej polskie klony moga mi na pólkę skoczyć !
PCWK zmiencie ten design strony rodem z lat 90. Nie mozna na niego juz patrzec!
a za co ja mam płacić - to oni powinni nam płacić za słuchanie a po 2-gie to ja słucham the prodigy,chemical brothers, faithles . Jeżeli Polska muzyka będzie w stanie mnie powalić na nogi jak Ci których wymieniłem to mogę płacić.
tu 17 komentarzy, a na pierwszej stronie pokazuje, ze zero. pffff
"Warto, aby wszystkie zainteresowane strony (reprezentanci autorów, producenci, dystrybutorzy, sprzedawcy, być może również media) usiadły przy jednym stole aby wypracować wspólne zdanie na temat piractwa i zaproponować propozycje takich działań, które skutecznie będą ograniczać i zwalczać piractwo..." Nawet jesli do tego dojdzie to nie ustala nic sensownego gdyz jak zwykle zapomnieli, ze to odbiorca muzyki jest najwazniejszy. A nas (odbiorcow) generalnie nie interesuja ich problemy, chcemy tylko DOBREJ muzyki za ROZSADNA cene. To naprawde wszystko.
Sprostowanie dla czepialskich osobie ktora Placila by taki Abo moge pozyczyc nosnik z muzyka, ale nie odsprzedac, a i prosze nie wpsominac mi o serwisach z platna muzyka, bo wiele im mozna zarzucic, np Onetowski dziala tylko pod Winda i IE
1. Dlaczego ma placic za legalnie pobrane pliki?? 2. Dobrowolny abonament bym uiszczal za pobranie i sluchanie jakis nowych czy starych plyt, poniewaz czestokroc sie okazuje ze po 5 puszczeniu jakiegos utworu juz wiecej do niego nie wracam, oczywiscie nie ma mowy o odsprzedaniu czy pozyczeniu takiego "nabytku" komus innemu (chyba ze osobie ktora tez placi taki abo) no i napewno tylko do celow prywatnych, jednak jestem przeciwny stosowaniu takiej metody wobec filmow, czy gir i oprogramowania
Pomysł Pana Skubikowskiego jest doskonały, stosowne opłaty powinny wnosić jednak dostawcy internetu, a nie użytkownicy !!!! I to powinno być jasne. Właściciele sklepów z muzyką online na pewno nie będą za, obecny system bardzo drogich licencji i procedur jest im na rękę, dzięki temu będą mogli monopolizować rynek, tak jak to uczynił iTunes, co jest oczywiście bardzo niebezpieczne. Każdy bowiem monopol, czy to firmy Apple czy firmy Y jest zły. Co do ZAIKS to niestety obecnie nie widzę innej możliwości, jak rozbicie tej instytucji na wiele firm, tak aby powstał na tym polu normalny rynek. Pomysł Pana Skubikowskiego jest świetny, ale niestety według mnie polskie elity i środowiska nie są na tyle bystre, aby pewne rzeczy przewidzieć, tak jak to przewidział Pan Skubikowski. Jedno jest pewne za kilka lat takie rozwiązania będą już obowiązywać wszędzie :) Na tych przepisac co są teraz korzystają obecnie wyłącznie monopoliści i mafia.
3% ceny zakupionego czystego CD to opłata dla organizacji chroniących prawa autorskie. Nie widzę powodu, dla którego miałbym płacić cokolwiek ponadto kopiując muzykę. ZAIKS wybrał 3groszowy ryczałt za 600MB mp3. Skoro ta grupa interesu wywalczyła sobie takie prawo i nie pyta się mnie, czy płytę zużyję na np. nagranie dokumentów czy na muzykę i bezczelnie zdziera ze mnie kasę, to ja w tym momencie nie zamierzam się pytać ich o zdanie przy nagrywaniu płyty. To, czy przegram ją od znajomego, od siebie, czy ściągnę z sieci jest nie istotne. Płacicie ryczałt za nagrywanie płyt! Oczywiście ściąganie z sieci jest moralne tylko w wypadku nagrania tego na zakupione CD. Legal disclaimer: Nie ściągam nielegalnych plików z interetu. Nie kopiuję płyt. ;)))))) cicho, z prawej jest mój nr IP;)
itunes do Polski!!!!!!!!!!!!!!!!!! :)
BEZ SENS!!! Przecierz po to powstała sieć p2p żeby była darmowa!!! Jestem na NNNIIIEEE!!!
Płacić za możliwość korzystania z P2P? Nie dość że głupi pomysł to autor ustawy zapomniał o tym że większość P2P jest oparta na GPL która nie dopuszcza możliwości pobierania jakichkolwiek środków finansowych za użytkowanie programu.Cóż głupota niektórych nie zna granic!
Poza ceną to DOSTĘPNOŚĆ utworów pomaga w eskalacji piractwa. Z jednej strony o przypadkowym kupieniu płyty nie ma mowy bo jest za mało fizycznie istniejących sklepów, z drugiej strony mamy ekstremalną łatwość pobrania plików z sieci P2P. Większą nawet niż ze sklepach internetowych. I tu jest meritum sprawy: przedstawiciele wytwórni licząc straty zapominają o jednej istotnej rzeczy: znakomita większość pirackich utworów nigdy nie zostałaby zakupiona bo jest ściągana pod wpływem chwilowych emocji: ktoś usłyszy w radiu piosenkę i natychmiast chce ją mieć, nawet jeśli za 10 minut o niej zapomni. W wypadku sklepów fizycznie istniejących czy nawet internetowych o emocjach nie ma mowy: abstrahując od ceny, zanim "napalony" fan przejrzy oferty sklepów, przedrze się przez procedurę załatwiania formalności z reguły jego emocje i ochota do zakupu opadną. A w wypadku P2P wystarczy wpisać do klienta P2P słowo kluczowe i w ciągu kilku sekund można zacząć pobieranie: wszystko jest dostępne od ręki, w JEDNYM MIEJSCU, bez żadnego przedzierania się przez wolno ładujące się strony. Dlatego przemysł fonograficzny zamiast niszczyś P2P powinien tworzyć megasklepy internetowe oparte na INTERFEJSIE I TECHNOLOGII znanych klientów P2P (co się już zaczyna powoli realizować). Zarejestrowany użytkownik dokonywałby przedpłaty lub dostawał kredyt i mógłby korzystać z interfejsu: mieć uruchomionego klienta i tylko wpisać słowo kluczowe a nasępnie od razu móc wybrać z listy pliki, które go interesują. Przedstawicielom e-sklepów polecam przyjrzeć się zasadzie działania i interfejsowi klientów P2P w stylu eMule i tak właśnie konstruować e-sklepy. I oczywiscie ważna jest ILOŚĆ dostępnych plików: WSZYSTKIE ZASOBY powinny być dostępne w jednym miejscu (czyli np. przez JEDEN WSPÓLNY INTERFEJS). Różne sklepy mogłyby podłączać się do jednego interfejsu, który wyświetlałby WSZYSTKIE pliki (z różnych sklepów) z wpisanym slowem kluczowym w jednej liście - a człowiek widząc tytuł, nazwę sklepu, bitrate, cenę itp. klikałby tylko, żeby zacząć pobierać plik. Należność byłaby mu potrącana automatycznie z konta za każdy pobrany plik i wszyscy byliby zadowoleni.
jak się zastanowić to trochę dziwne, że nikt nie rozdziera szat na legalizacje kopiowania na rózne nośniki (a przeciez RIAA walczyła i z magnetofonami, i z nagrywarkami) i kserowania książek. technicznie rzecz biorąc, nie widze różnicy z p2p. a poza tym ceny nie są jedynym problemem (choć fakt, konkurencyjne wobec płyt nie są). jest jeszcze wspomniana dostępność. jak ktoś gustuje w muzyce spoza list przebojów, albo w filmach tajwańskich to jest to problem. i nie ma możliwości, żeby dystrybutorzy sprowadzili absolutnie wszystko (a było by pewnie kupowane, bo np. większość ludzi woli oryginalne dvd, a nie wypalane) po prostu sieć poszerza dostęp do kultury. jasne. mogą sklepy w necie się wyspecjalizować i oferować wszystko. wizja piękna - chcę filmu portorykańskiego, to idę na odpowiednią stronke i kupuje (wiem, że przykłady daję dziwne, ale chciałem, żeby ekstremalne były) ale póki co wszystko co oferują chodzi tylko na windows, z wmp, ie, etc. a co jak ktoś woli inny system (albo, nie daj boże, inny niż pc komp)? ostatnio czytam że google ma oferować filmy za "niecałe 10 usd/rok" taa, ale trzeba mieć xp z oprogramowaniem media center, a to juz koszt większy niż 10 usd. jasne, można założyć nielegalny system, ale to juz ewidentne piractwo...
Przeczytałem-i co...i nic.Troche bełkotu prawników, na okrase troszkę bredni przedstawicieli portali, na koniec "życzenia noworoczne" ze strony iplay-a i nic... Najlepiej niech zostanie jak jest.Prawo autorkie "made in USA" nie jest dobre (jest wręcz złe!), polskie też nie jest rewelacyjne, ale też nie nalezy go wyrzucać na śmieci... A jak się pracownikowi płaci 4-5zł/h pracy (najczęśiej tak własnie jest!) to niech się nie dziwią, że nikt utworu za 4 zł im w sklepie internetowym nie kupi (12 utworów=48zł, a tyle to kosztuje całe CD z okładką w sklepie!!!, a po dodaniu opłaty za internet+nośnik to juz się zupełnie nie opłaca!!!). Dajcie ludziom normalnie zarobić !!! to i piracwo wam się zminiejszy !!! (a nie wymyślajcie kolejne głupie przepisy/ustawy/rozporządzenia-chyba tylko po to żeby kolejni niedouczeni prawnicy mieli co czytać).
Ceny, ceny i jeszcze raz ceny. Druga sprwa to dostępność. Ciężko dostać w sklepie muzykę (o sklepach internetowych nie wspomnę, bo tu jest w ogóle beznadziejnie z tym) zespołów gridgore'owych, czy innych grających "ekstremalną" muzykę. Sklep internetowy: 3-4 zł za utwór, w dodatku z zabezpieczeniami, które na moim sprzęcie i w moim systemie uniemożliwiają jego odtworzenie, lol. Dobrze, że jeszcze plyty kupione w sklepie (które jak pisałem w wcześniej są za drogie i jest ich za mało) się odtwarzają... choć pewnie już niedługo.
Mądre słowa klaus, dodam swoją opinię że piratami to są ludzie z ZAIKS, SAWP itp. to oni okradają artystów którzy dostają nędzny procent od płyt. Skubikowski mądrze myśli, był (jest) artystą. Najwięcej protestują ZAIKSIAŻE bo w nich najbardziej by ucierpieli na wprowadzeniu ustawy. I skąd ZAIKSIAŻE wiedzą czy po wprowadzeniu ustawy trwał by proceder nielegalnego ściągania.
Mądre słowa klaus, dodam swoją opinię że piratami to są ludzie z ZAIKS, SAWP itp. to oni okradają artystów którzy dostają nędzny procent od płyt. Skubikowski mądrze myśli, był (jest) artystą. Najwięcej protestują ZAIKSIAŻE bo w nich najbardziej by ucierpieli na wprowadzeniu ustawy. I skąd ZAIKSIAŻE wiedzą czy po wprowadzeniu ustawy trwał by proceder nielegalnego ściągania.
dlaczego mój komentarz pojawił się a potem znikł??? Niepoprawny politycznie??
ale bełkot w tych wypowiedziach. Tragedia. Czy polskie prawo autorskie jest niedostosowane do nowych technologii?? Głupota. Nie jest najlepsze ale nieprawdą jest że jest niedostosowane. Podobna ustawa obowiązywała w czasach gdy zwielokrotnianie utworu następowało przez wbijanie gwoździków w drewniane walce (któryś z kolei prof. Zoll rozkosznie to ujął przed wojną), potem za czasów kaset magnetofonowych, płyt winylowych i CD i sprawdza się także w erze Internetu. Są pewne problemy ale nie można powiedzieć że prawo jest złe. Może funkcjonować bez większych (!!!) przeszkód. Na pewno takich większych przeszkód nie ma w obszarze digitalnej muzyki. Może przydałoby się uregulować kwestie utworów multimedialnych. Dlaczego użytkowników działających na podstawie art. 23 ustawy o prawie autorskim nazywa się piratami? Bo tak ich nazywają w USA? Może warto byłoby poczytać nieco polskich przepisów. W USA wykonuje się karę śmierci na chorych, po kilkudziesięciu latach od skazania. Wszystko mamy małpować? Czy ktoś w ogóle pomyślał o tym, że skoro coś jest już obecnie dozwolonym użytkiem, ergo jest legalne, to w jakim celu wprowadzać za to opłatę? No i skąd opinie, że twórcy stracą na wprowadzeniu odpłatności za coś co teraz można mieć legalnie za darmo? Każdy się chce wypowiedzieć, każdy wyciera sobie gębę piratami, przestępcami i uderza w retorykę z okresu polowania na czarownice. Tylko merytorycznych podstaw w tym wszystkim jakby brakło. No ale czy to istotne? Czarownice też ponoć robiły że krowy mleka nie dawały. Nikt nie widział a każdy chciał zapolować.