PC World
niedziela 1 sierpnia 2010

Aktualności: Internet

Wersja do wydruku Powiadom znajomego Podyskutuj na forum Odsłuchaj materiał RSS Udostępnij na Facebooku! Wykop to Dodaj do delicji Dodaj do Twittera! Dodaj do Blip! Dodaj do Flakera! Dodaj do Digg! Dodaj do Śledzika! A A A

P2P: co Ci wolno, a za co pójdziesz siedzieć?

.. / Biznes / Prawo: Przestępstwa
.. / Internet / Transfer plików: Bezpośrednia wymiana plików

Daniel Cieślak
15 lutego 2006 09:51

"Każdy konsument ma prawo do wykonania kopii legalnie nabytej płyty CD czy DVD. Jeśli zastosowane na płycie zabezpieczenia uniemożliwiają to, można - w ramach praw konsumenckich - poprosić producenta płyty (wydawcę) o dostarczenie kopii płyty" - mówi w rozmowie z PCWK mec. Aleksander Stuglik, ze spółki prawniczej B. Żuradzka Kancelaria Prawna. Naszego rozmówcę spytaliśmy również o to, czy w myśl polskiego prawa legalne jest udostępnianie w sieciach P2P muzyki i filmów (okazuje się, że w pewnych okolicznościach nie jest to zabronione), a także o to, czy za korzystanie z nielegalnego oprogramowania można w Polsce iść do więzienia. A. Stuglik powiedział nam również, że raczej mało prawdopodobne jest, by znana z USA taktyka pozywania użytkowników sieci P2P dotarła do Polski...

Mec. Aleksander Stuglik  Kliknij, aby powiększyćMec. Aleksander Stuglik Aleksander Stuglik jest prawnikiem ze spółki prawniczej B. Żuradzka Kancelaria Prawna Sp.K. w Katowicach, która specjalizuje się w zagadnieniach własności intelektualnej (kancelaria posiada ofertę usług prawniczych dla firm informatycznych - pakiet IT Legal). Na dorobek A. Stuglika składają się m.in. opracowania i artykuły publikowane w Zeszytach Naukowych Uniwersytetu Jagiellońskiego PWOWI, Radcy Prawnym, Palestrze, Monitorze Prawniczym, Rzeczpospolitej, jak też w Gazecie Prawnej, Twoim Biznesie oraz Komputerze w Firmie.

PCWK: Czy kopiowanie za pośrednictwem sieci bezpośredniej wymiany plików chronionych prawem autorskim filmów, muzyki i oprogramowania jest w myśl polskiego prawa zabronione?

Aleksander Stuglik Sprawy te normują przepisy ustawy z 1994 o prawie autorskim i prawach pokrewnych zawarte w rozdziale 3 tejże ustawy. Są to przepisy o tzw. dozwolonym użytku osobistym. Wedle tych przepisów, w szczególności art. 23, dopuszczalne jest "dzielenie się" utworami w ramach tzw. użytku osobistego. Pod pojęciem tym kryje się zarówno korzystanie z danego utworu przez nabywcę egzemplarza utworu, licencji itp., jak również przez osoby pozostające w związku osobistym, takim jak pokrewieństwo, powinowactwo, stosunek towarzyski.

A zatem, jeśli dochodzi do wymiany plików za pomocą sieci peer-to-peer pomiędzy osobami pozostającymi w związku osobistym, to wydaje się, iż przepisy ustawy o prawie autorskim tego nie zabraniają. Należy jednak zwrócić uwagę na kilka obostrzeń, jakie zawiera ustawa. Po pierwsze dozwolony użytek został wyłączony w odniesieniu m.in. do programów komputerowych (zob. art. 77 ustawy). Oznacza to, że nie tylko nie wolno w świetle ustawy wymieniać się programami komputerowymi w sieci, ale także udostępniać ich do korzystania osobom innym, niż uprawniony z licencji na program komputerowy. Przy czym warto wskazać, iż ustawa o prawie autorskim nie daje definicji programu komputerowego. W nauce prawa autorskiego jest on rozumiany najczęściej jako "zespół komend przeznaczonych do wykonania przez komputer, zapisany w języku zrozumiałym dla tego komputera". Tak więc ujęcie programu komputerowego jest bardzo wąskie. Kiedy przyjrzymy się ustawie o prawie autorskim, to zauważymy, iż odróżnia ona niektóre kategorie tego, co powszechnie rozumie się jako program komputerowy. W ustawie na przykład wyróżnia się program komputerowy i elektroniczną bazę danych. Wynika z tego, iż ustawodawca stoi na stanowisku, iż baza danych w formie elektronicznej, będąca przecież programem komputerowym, tym programem w świetle ustawy nie jest. Jaki z tego wniosek? Ano, taki, że na gruncie prawa autorskiego rozróżnia się poszczególne grupy wytworów informatycznych. Istnieją obok siebie programy komputerowe, bazy danych, gry, pliki z muzyką czy video (nie będące programami komputerowymi).

Zatem dozwolony użytek de facto wyłączony jest w stosunku do programów komputerowych ujmowanych bardzo wąsko. Jednak ta konkluzja nie może nas doprowadzić do błędnego wniosku, iż wszystko jest dozwolone w sieciach peer-to-peer. Należy bowiem spojrzeć jeszcze na art. 35 ustawy, zgodnie z którym dozwolony użytek nie może godzić w słuszne interesy twórcy, takie jak np. prawo do wynagrodzenia za utwór. Podsumowując, zgodne z prawem jest podzielenie się muzyką z koleżanką z klasy, ale już niekoniecznie udostępnienie tej muzyki w taki sposób, aby osoby nie związane z udostępniającym mogły ją ściągać.

Obiegowa opinia mówiąca, iż udostępnianie plików w sieci peer-to-peer jest nielegalne, jest właściwa tylko w tej części, w jakiej udostępniamy te pliki osobom nieznanym (nie pozostającym z nami w stosunku towarzyskim czy rodzinnym). Z kolei, jeśli idzie o ściąganie plików, to nie może się to odbywać z naruszeniem interesów twórców.

Co musisz wiedzieć, aby być legalnym?
1. W ramach tzw. "użytku osobistego" masz prawo do udostępniania legalnie nabytych utworów - ale tylko osobom, z którymi pozostajesz w związku osobistym (takim jak pokrewieństwo, powinowactwo, stosunek towarzyski). Ustawa o prawie autorskim zastrzega jednak, że nie może się to odbywać z naruszeniem interesów twórców.

2. Masz prawo do wykonania kopii legalnie nabytej płyty CD czy DVD. Jeśli zastosowane na płycie zabezpieczenia uniemożliwiają to, możesz - w ramach praw konsumenckich - poprosić producenta płyty (wydawcę) o dostarczenie kopii płyty.

3. Nie masz prawa udostępniać materiałów chronionych prawem autorskim obcym osobom (np. za pośrednictwem sieci P2P) - grozi za to kara więzienia, możesz też zostać pozwany przez poszkodowanego artystę (autora udostępnionego materiału), jeśli uzna on, że Twoja działalność pozbawiła go dochodów.

4. Korzystanie z pirackiego oprogramowania na użytek osobisty jest zabronione. A jeśli korzystanie z nielegalnego oprogramowania przynosi Ci korzyści majątkowe, grozi Ci grzywna oraz kara ograniczenia wolności do lat 5 (w myśl ustawy o prawie autorskim).

P2P: co Ci wolno, a za co pójdziesz siedzieć?




Aktualizacja:

Rząd RP zamierza zmienić niektóre zapisy w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych, dotyczące kwestii odszkodowań za korzystanie z pirackich wersji oprogramowania komputerowego. Rząd planuje m.in. zmniejszenie odpowiedzialności użytkowników używających nielegalnych wersji programów - w przypadku "przyłapania na gorącym uczynku" zamiast grzywny pieniężnej będą oni musieli zakupić używany program.

Obecnie obowiązujące w Polsce przepisy mówią, iż w sytuacji, gdy użytkownik zostanie złapany na korzystaniu z "piratów", grozi mu zapłata wysokiego odszkodowania pieniężnego na rzecz poszkodowanej firmy. Producenci oprogramowania mogą żądać rekompensaty w postaci podwójnej, a nawet potrójnej (jeśli naruszenie prawa jest zawinione) wysokości należnego wynagrodzenia za program.

Zdaniem rządu, wprowadzenie zmian jest konieczne - obowiązek taki nakłada na Polskę dyrektywa Unii Europejskiej. Tymczasem prawo wspólnotowe nie wymaga od państw członkowskich dokonywania zmian w zakresie odszkodowań - twierdzi m.in. cytowana przez "Gazetę Prawną" prof. Ewa Nowińska z Uniwersytetu Jagiellońskiego.


Aleksander Stuglik komentuje:
Faktycznie, rozwiązanie proponowane przez rząd raczej zachęci do korzystania z programów komputerowych w sposób nielegalny. O ile bowiem dotychczasowe sankcje przynajmniej usiłowały powstrzymywać potencjalnych piratów (co przede wszystkim dotyczyło przedsiębiorców, bo ci mieli najwięcej do stracenia), to proponowane przepisy wywołają skutek odwrotny. Po prostu potencjalny pirat skalkuluje sobie, że:
- szansa na jego złapanie jest niewielka,
- nawet jak go złapią, to najwyżej zapłaci to, co i tak by zapłacił kupując legalny program.

Innymi słowy propozycja zmiany przepisów prawa autorskiego zmierza w tym kierunku, żeby twórcy i producenci oprogramowania kredytowali piratów. Moim zdaniem rozwiązanie jest złe.

Jeżeli w ogóle iść w kierunku zmiany sankcji zawartych w ustawie o prawie autorskim, to sensowne jest wprowadzenie zapisu, że za każdy przypadek użytkowania pirackiego oprogramowania jego użytkownik będzie musiał zapłącić 10 krotność jego wartości (co najmniej). Dotychczasowe przepisy są w tym względzie dość nieprecyzyjne i pozostawiają znaczną swobodę w ustalaniu wysokości roszczeń, jakich może się domagać poszkodowany.

Podkreślam, że nie ma żadnego uzasadnienia dla zmniejszania kar dla piratów w sytuacji, gdy najpowszechniej używane nielegalne programy mają swoje tanie, lub nawet bezpłatne odpowiedniki. A zatem każdy może wybierać, co chce użytkować i nikt nie jest zmuszony do wykorzystywania piratów z "biedy".
Wystaw ocenę: 
 Średnia ocena: 
(Głosów: )

Komentarze

Redakcja PC World nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.

klaus

  • ocena: brak oceny
  • IP: 83.16.86.138
  • 15-02-2006, 15:02

dlaczego w artykule jest wyraźna reklama kancelarii, zamieszczona z naruszeniem prawa prasowego??

Kontra

  • ocena: 5
  • IP: 85.219.243.6
  • 15-02-2006, 15:27

@ Klaus - aleś gościu wymyślił ;) czyli podawanie nazwy jakiejkolwiek firmy jest reklamą? Dla mnie - jako użytkownika P2P - bardzo wazna jest informacja, ze czlowiek ktory sie wypowiada o prawnych aspektach tej sprawy wie o czym mówi. A w ogole bardzo ciekawy wywiad - teraz trudniej bedzie oszołomom z róznych RIAA i MPAA robic ludziom wode z mózgu. brawo!

KPietrzak

  • ocena: brak oceny
  • IP: 193.219.28.146
  • 15-02-2006, 15:27

@klaus: jeżeli zarzuca nam Pan naruszenie prawa prasowego prosimy to udowodnić a najlepiej udac się od razu do prokuratury. Prosze jednak zwrócić uwagę, że postępując w taki sposób pomawia Pan wydawnictwo IDG.

siNNer

  • ocena: 5
  • IP: 213.17.165.210
  • 15-02-2006, 15:40

Dziękuję za artykuł, bardzo mi się przydał i wiele wyjaśnił. Dawno nie było tak wciągającego arytkułu. Przeczytałem od deski do deski. Proponuję w następnym artykule z takiej serii, poruszyć problem spolszczeń programów, czy autorzy programów mogą mieć pretensje, o to, że ktoś przetłumaczył interfejs ich progrmu.

informatyk

  • ocena: brak oceny
  • IP: 217.149.243.235
  • 15-02-2006, 15:59

"(...)baza danych w formie elektronicznej, będąca przecież programem komputerowym(...)".

Ustawodawca zapewne ma słuszność stosując takie rozróżnienie, bo chodzi mu prawdopodobnie o DANE, a nie PROGRAM DO ZARZĄDZANIA DANYMI.
Bazą danych może być np. plik tekstowy z setką numerów telefonów, a to przecież nie program.

kkk

  • ocena: brak oceny
  • IP: 69.93.172.250
  • 15-02-2006, 21:24

Ja natomiast jestem ciekawy co ze *ci*ganiem muzyki grup, kt*rej legalnie w Polsce naby* nie mo*na, bo po prostu nie ma jej w sprzedarzy. Ci**ko (tak mi si* wydaje) wykaza* straty finansowe spowodowane sci*gni*ciem i ods*uchiwaniem p*yty, kt*rej legalnie w kraju naby* po prostu nie mo*na.

Je*eli kto* wie, co m*wi na ten temat prawo, b*d* wdzi*czny za informacj*.

Tomek

  • ocena: 4
  • IP: 62.179.62.135
  • 15-02-2006, 21:52

nalezy zaznaczyc ze oprocz kary wiezienia kozystajac z nielegalnego oprogramowania mozemy placic spore odszkodowania firmom... kwoty moga byc tak wielkie ze do konca zycia czlowiek sie nie wyplaci... w sumnie nie wadomo czy nie lepiej pojsc na piec lat do paki... ale jedno nie wyklucza drugiego...

konio

  • ocena: brak oceny
  • IP: 84.10.32.207
  • 15-02-2006, 21:57

Bardzo dobry artykul. Gratulacje dla kancelarii za rzetelna analize wykladni prawa. Duzo bylo na ten temat ale zawsze bylo to przesiakniete lizusostwem w kierunku organizacji finansowanych przez przemysl muzyczny, walczacych nie o prawa artystow ale koncernow muzycznych ... prawa do jawnego okradania i artystów i ludzi. Nie chodzi o to, ze ludzi nie stac na kupowanie utworow artystow, te bez kilkusetprocentowej marzy koncernow bylyby w przystepnej cenie.

mikroos

  • ocena: 5
  • IP: 80.53.218.226
  • 16-02-2006, 03:10

hehe, ale z tego wywiadu (nota bene swietnego!!) wynikaloby, ze sciagniecie i nieudostepnienie utworow dalej jest legalne ;>

...a co do oprogramowania: Linux. i wszystko jasne :>

BIRKUT

  • ocena: 4
  • IP: 145.237.253.14
  • 16-02-2006, 08:29

TZW ,,PIRACTWO KOMPUTEROWE" NIE POWINNO BYĆ ŚCIGANE KARNIE!!!
Ostatnimi czasy pojawiło się w trochę artykułów dotyczących praw autorskich- temat ciekawy, nośny, problematyczny. W wypowiedziach na ten temat nie pojawiło się jednak-abstrahując od kwestii ideologii, liberalizmu, patentów, monopolizowania rynku itp.- jedna kwestia- otóż - jak wiadomo- odpowiedzialność osób które ,,we własnym zakresie" kopiują np. programy czy muzykę (np. korzystając z programów p2p) nie przejmując się prawami autorskimi, może przyjąć dwojaką postać- odpowiedzialności cywilnej i karnej. O ile na kanwie polskiego prawa cywilnego odpowiedzialność odszkodowawcza nie powinna budzić kontrowersji, to na polu prawa karnego dochodzi do bardzo ciekawej sytuacji- otóż Ustawodawca penalizuje w art. 293 kk nabywanie programów nazywanych popularnie pirackimi, wskazując wyraźnie, przepisy dotyczące paserki odnoszą się również do programów komputerowych (a co z muzyką , filmami itp?- prawdopodobnie kolejna niekonsekwencja i niedoróbka ustawodawcza, biorąc pod uwagę zakaz stosowania analogii w prawie karnym). Tu należy zauważyć jeden szkopuł- prawo cywilne rozróżnia dwa rodzaje - za Rzymianami- szkody, którą można ponieść- szkoda rzeczywista- tzw. damnum emergens (powiedzmy, że w tym temacie miało by to miejsce, gdyby osoba zainteresowana przebywając w jakimś sklepie z oprogramowaniem schowała pod pazuchę pudełko z płytą zawierającą program, instrukcję itp, za powiedzmy 129,00 zł.- sprzedawca ponosi więc rzeczywistą szkodę w postaci skradzionego towaru o wartości nominalnej 129,00 zł.-bo tego egzemplarza już nie sprzeda...). Drugi rodzaj szkody- tzw. lucrum cessans- to tzw. utracony zarobek. I tu dochodzimy do sedna sprawy- bowiem do skazania na kanwie prawa karnego wypadało by wykazać, osoba, która na stadionie X-Lecia w Warszawie dokonuje zakupu programu, który ,,legalnie" kosztuje 100,00 lub 6.000,00 zł. , gdyby nie kupiła go ,,U Pirata" zrobiła by to u legalnego dilera. A tego wykazać się nie da!! Dlaczego? Bo kupuje go ,,U pirata" dlatego, że kosztuje 30-60,00 zł., a nie wskazane 100-6000,00 zł. Najzwyczajniej w świecie nie było by stać na kupno programu ,,legalnego" za takie kwoty. Mamy więc do czynienia z ,,utraconym zarobkiem" producenta . I cóż z tego? Ano to, polskie prawo karne uznaje jedynie ,,rzeczywistą szkodę" , a nie ,,utracony zarobek", więc skazywanie osób za ,,paserkę" programów komputerowych (rozumianą jako posiadanie nielegalnego oprogramowania) jest nieco naciągane- zasada bowiem jest prosta-nie ma z punktu widzenia prawa karnego szkody, nie ma przestępstwa (przeciwko mieniu w tym wypadku). Odpowiedzialność cywilna? Proszę bardzo- żeby cokolwiek zainstalować, trzeba zgodzić się na warunki producenta-jak bardzo by bzdurne nie były- a więc ,,pacta sunt servanda”- ale mieszanie do tego prawa karnego? Dość problematyczne.
Pozdrawiam
Birkut

klaus

  • ocena: brak oceny
  • IP: 83.16.86.138
  • 16-02-2006, 10:54

nie pomawiam. Prosze mieć na względzie bardzo rygorystyczne podejście do reklamy zawodów prawniczych. Informacja o kancelarii nie była wyodrębniona z tekstu i nie była oznaczona jako reklama. Wtedy byłoby OK.

KPietrzak

  • ocena: brak oceny
  • IP: 193.219.28.146
  • 16-02-2006, 11:06

@klaus: Nie. W tekście jest informacja nie reklama. Czytelnik ma prawo wiedzieć kim jest osoba z którą przeprowadzany jest wywiad. Tego typu rozmowa nie miałaby zresztą sensu w przypadku prawnika z kancelarii specjalizującej się np. w prawie morskim. Twierdząc, że naruszamy prawo prasowe dopuszcza się Pan jednak pomówienia. Rozumiemy jednak, że nie intencjonalnie. W każdym razie, nieuczciwe i nierzetelne byłoby przeprowadzanie wywiadu z prawnikiem, bez informacji czym się ten prawnik zajmuje.

btw. czy uważa Pan, że pisząc tekst, w którym pojawia się nazwa firmy (np o nowej usłudze Google), nie powinniśmy zamieszczać tej nazwy? Absurd.

PROGRAMY DLA FIRM

AUKCJE

Navroad NR320BM + Navroad Map 7.72 Europa NA MOTOR

Kup Teraz: 1099 zł
Ilość przedmiotów: 10
Liczba ofert: 0
Data zakończenia: 2010-08-12 13:52:38
Lokalizacja: Lublin