Polska Partia Piratów zbiera podpisy

W Sieci pojawiła się witryna Polskiej Partii Piratów - formacji politycznej, która zamierza (po zebraniu niezbędnej liczby podpisów i oficjalnym zarejestrowaniu partii) walczyć z prawem patentowym, promować rozwiązania open-source oraz wolny dostęp do dóbr kultury. Jej celem jest też zmiana aktualnego stanu prawnego oraz świadomości Polaków w zakresie prawa autorskiego i pokrewnych. "Chcemy stworzyć ruch który będzie trzymał rękę na pulsie i egzekwował prawa odbiorców mediów cyfrowych tak jak koncerny medialne egzekwują swoje prawa do zawłaszczenia kultury" - tłumaczy w rozmowie z PCWK Online Błażej Kaczorowski z PPP.
Polska Partia Piratów to na razie twór dość młody - jej pomysłodawcy, trzej gdańscy studenci, wpadli na pomysł jej założenia dopiero kilka dni temu. Inspiracją do jej stworzenia było powstanie podobnych ugrupowań w kilku innych krajach europejskich (m.in. Szwecji, Belgii i Francji) oraz w USA. Pomysłodawcy polskiej partii nie wypierają się inspiracji - Błażej Kaczorowski przyznaje, że kontaktował się nawet z przedstawicielami szwedzkiego ugrupowania - "Głównie w celach informacyjnych, prosiłem o użycie marki Partii Piratów. Jak widać nasze logo jest lekką przeróbką oryginału. Poza tym założeniem całej inicjatywy jest to, że należymy do większego ruchu europejskiego, jak wiadomo w wielu krajach UE powstają podobne ugrupowania i cieszą się równie wielkim zainteresowaniem społecznym jak nasza" - tłumaczy Kaczorowski.

Na pytanie, czy nazwa partii nie jest zbyt kontrowersyjna dla części potencjalnych wyborców, przedstawiciel PPP odpowiada - "Oczywiście, ale to jest broń obosieczna, gdyby nazwa była zbyt łagodna nie spotkałaby się takim zainteresowaniem i nie wzbudziłaby zażartej dyskusji. Ta ścieżka została sprawdzona przez Szwedów i działa (...)".

Program "Piratów"

Na razie, aby oficjalnie rozpocząć działalność polityczną, członkowie PPP muszą zebrać 1000 podpisów i zarejestrować swoje ugrupowanie. Później przyjdzie czas na realizowanie programu, który ujęty jest w pięciu podstawowych punktach (cytujemy za oficjalną stroną partii).

- W sferze wolności dostępu do dóbr kultury, praw autorskich nasze poglądy korespondują z treścią ksiązki "Wolna Kultura" Lawrence'a Lessinga [profesora prawa ze Stanford Law School, założyciela Centrum Badania Internetu i Społeczeństwa, a także organizacji Creative Commons. Lessig znany jest m.in. z krytyki przedłużania praw autorskich - red].

- W sferze prawa patentowego, jesteśmy zgodni, iż nie może ono hamować rozwoju techniki dając właścicielom niewspółmierne zyski do włożonych nakładów. Sprzeciwiamy się istnieniu patentów na oprogramowanie, gdyż naszym zdaniem programy komputerowe są aktualnie dobrze chronione przez prawa autorskie i pokrewne a patenty mogą służyć tylko jeszcze większej monopolizacji rynku cyfrowych mediów, systemów operacyjnych i ogólnie techniki.

- Chcemy wesprzeć ideę wolnych podręczników dla polskich uczniów jako najlepszy sposób na tanią i powszechna edukację.

- Będziemy wspierać każdą inicjatywę zmniejszającą zależność polskiej administracji od jakichkolwiek koncernów, które godzą w interes obywateli (poprzez niepotrzebne naszym zdaniem zwiększanie wydatków na np. oprogramowanie). Jesteśmy przeciwni pomijaniu wolnego oprogramowania, które naszym zdaniem dorosło już do wykorzystania w administracji i które mogłoby uniezależnić nasze urzędy od jakichkolwiek wpływów oraz ograniczyłoby wydatki. Jesteśmy zdania, że za cenę wydaną na oprogramowanie dla administracji można by stworzyć system operacyjny i programy na bazie otwartych projektów 100% odpowiadające potrzebom pracowników administracji.

Komentuje Bartłomiej Witucki, rzecznik polskiego oddziału BSA
Co do inicjatywy Polskiej Partii Piratów, to na pierwszy rzut oka, mamy podobny cel - tzn. wzrost świadomości społecznej w zakresie własności intelektualnej. I na tym podobieństwa się kończą, bo BSA stoi na stanowisku, że przyszłość Polski powinna zależeć od takiego kształtowania prawa, by polskie firmy miały możliwość wprowadzania na rynek wytworzonych dóbr niematerialnych i skutecznej ich ochrony. Dzisiejsza gospodarka i dzisiejszy świat opierają się na własności intelektualnej, więc brak skutecznej jej ochrony jest równoznaczny z brakiem bodźca do rozwoju innowacyjności i konkurencyjności, a co za tym idzie zwolnienie procesu podnoszenia standardu życia obywateli.

Żyjemy w państwie demokratycznym, którego Konstytucja gwarantuje możliwość tworzenia partii politycznych. Celem działania każdej partii jest przejęcie władzy. Takiego celu nie stawiają sobie inicjatorzy PPP, pytanie zatem po co zakładają partię? Te cele, które sobie stawiają można realizować działając np. jako stowarzyszenie. Wydaje się zatem, że inicjatywę należy traktować w kategoriach happeningu studenckiego i jako element folkloru społeczno-politycznego, jeszcze mniej poważnego niż powstała kiedyś Polska Partia Przyjaciół Piwa, która przecież miała nawet swoich reprezentantów w Sejmie.


Aktualizacja: 08 sierpnia 2006 10:25
W sprawie powstania Polskiej Partii Piratów uzyskaliśmy komentarz koordynatorów projektu Creative Commons Polska, Justyny Hofmokl i Alka Tarkowskiego.

"Próbując zrozumieć powstające w Europie Partie Pirackie nie można dać się zmylić ich nazwie. Celem Partii Pirackich nie jest promowanie i legitymizowanie działań o wyraźnie kryminalnym lub niemoralnym charakterze. Starają się one jedynie wskazać, że mówiąc o "piratach" i "kradzieży własności intelektualnej" piętnuje się i kryminalizuje zachowania i technologie, które z punktu widzenia prawa są dziś nielegalne, ale jednocześnie nie są koniecznie szkodliwe społecznie.

Rzeczywiście, jest to reakcja polityczna na agresywną propagandę przemysłu rozrywkowego, operującą w uproszczony sposób takimi pojęciami jak "pirat" czy "złodziej". W tym sensie celem Partii Pirackich jest nagłośnienie komunikatu, że walka z takimi piratami, w imię interesów przemysłu rozrywkowego, szkodzi naszej wspólnej kulturze. Należy pamiętać, że Partie Pirackie to stosunkowo niewielkie organizacje wpisujące się w szerszy ruch społeczny na rzecz wolnej kultury, jednoczący działaczy społecznych, naukowców, nauczycieli, prawników, artystów i miłośników kultury.
Jednocześnie posługiwanie się słowem "piracka" w nazwie partii może być ryzykowne, szczególnie w krajach takich jak Polska, gdzie słowo to jest jednoznacznie kojarzone z kradzieżą i sugeruje propagowanie nielegalnego kopiowania. Zachodnie Partie Pirackie często odwołują się do historii i etosu piratów morskich, co sugeruje humorystyczne nastawienie do nazwy. Nie należy jednak liczyć na takie rozumienie nazwy partii w Polsce.

Doświadczenia dotychczasowej działalności Creative Commons w Polsce wskazują na konieczność daleko idącej ostrożności w tej kwestii i nakłaniają raczej na promowanie edukacji i wiedzy prawnej (np. w zakresie dozwolonego użytku)w bardzo słabo wyedukowanym społeczeństwie polskim. Creative Commmons jest organizacją, której celem jest promowanie bardziej otwartej i dostępnej kultury z pomocą specjalnych licencji prawnych, dzięki którym twórcy mogą udostępniać utwory na zasadach bardziej otwartych niż te wyznaczone przez obowiązujące prawo. Warto podkreślić, że zajmujemy się przede wszystkim fragmentem systemu własności intelektualnej regulowanym przez prawa autorskie. Cieszymy się, że "Wolna kultura" Lawrence'a Lessiga, książka która ukazała się w Polsce dzięki naszym staraniom, inspiruje działania innych.

Trudno jednak oceniać zbieżność działań w chwili, gdy Partia nawet nie zaistniała, a jej program jest opisany jedynie w bardzo ogólny sposób. Mogę jedynie stwierdzić, że w Polsce cenna jest każda osoba i organizacja, która zabiega o bardziej wolną i otwartą kulturę. Oraz prezentuje inny punkt widzenia niż dominujące poglądy producentów i przemysłu rozrywkowego.

Na marginesie chciałabym zauważyć, że licencje Creative Commons są dostępne dla każdego, niezależnie od jego poglądów, i nie oznaczają pełnej zbieżności z działaniami Creative Commons i uznawanymi przez nas wartościami. Stosowanie licencji jest jednocześnie wyraźnym sygnałem, że licencjodawca popiera to, co Lawrence Lessig nazywa wolną kulturą, będącą alternatywą dla obecnej kultury opartej na kontroli.

W Polsce istnieje szereg organizacji i osób zajmujących się - część z nich od kilku lat - zagadnieniami, którymi zamierza się zająć Partia Piratów. Działacze polscy przeprowadzili skuteczną kampanię przeciwko patentowaniu oprogramowania, obecnie zajmują się na przykład problemem systemów DRM oraz wypowiadają się w kwestii reformy systemu prawa autorskiego. Nie sądzę, by powstanie Partii Piratów mogło spowodować radykalne przyspieszenie zmian, o które zabiegamy.

Zaletą takiej Partii może być ukazanie opinii publicznej, że na zmianach zależy dużo szerszej grupie osób, niż mogłoby się wydawać. Partia taka, jeśli powstanie, będzie oczywiście postrzegana - szczególnie przez krytyków - jako niewiele więcej niż happening. Jednak istniejące już Partie Pirackie okazują się poważnymi instytucjami zaangażowanymi w kwestie kluczowe dla współczesnych społeczeństw. Pamiętajmy też, że mamy w Polsce tradycję ruchów - takich jak Pomarańczowa Alternatywa - które za pomocą happeningu zabiegały o istotne zmiany."
Aktualizacja: 01 sierpnia 2006 14:33
Artykuł został wzbogacony o wypowiedź Zofii Skubikowskiej, rzeczniczki Związku Producentów Audio-Video.
Ocena:
Twoja ocena:

Komentarze (38)

Edi177

28-10-2007 19:27

Jestem jak najbardziej za:ideą.Oczywiście tak jak poczynania skasowanego rządu i te będą budzić sprzeciwy.Proste-kasa.Za tym stoi kasa.I tu już nie chodzi o jej uszczuplanie.Sam pomysł,że możnaby ją uszczuplić(szczególnie tym którzy nazywają siebie artystami,autorami ,a nierzadko są tylko rzemieślnikami wyrobnikami ,przebojowo promującymi swoje wyroby) będzie budzić sprzeciw-wrzask,rozpętujący" wojnę".Bo to są tylko Ci,którzy czują zagrożenie,wypadnięcia z rynku.Bo ten,który jest naprawdę dobry w tym co robi,może mieć mniejsze grono odbiorców,rozumnych,i nie ma potrzeby obawiać się,że ktoś mógłby go naśladować,zabrać,to co stworzył,podszyc się pod niego.Ktoś kto jest "niepowtarzalny",obawiać się tego nie ma potrzeby.A poza tym,gdyby nie istniał rynek odbiorców,to i"żaden pseudo-artysta" na nim by nie zaistniał.Zresztą są różne potrzeby.I ten,który się nie zgadza na dzielenie się z innymi,niech "podkłada pod siebie" swoje produkcje ,siedzi na nich i pilnuje,a nie domaga sie za wszelka cenę,aby ktoś je przymusowo kupił.Po prostu należałoby ignorować .........oczywiście dobre produkty i za dobre pieniądze zawsze znajdą nabywców.Ale jest jeszcze druga strona medalu.Możliwości nabywcze.Nie byłoby żadnego problemu i z "wypocinami",gdyby istniały równe szanse,zdobywania środków.Ale to przecież ten system stworzył takie zasady."Nic za darmo"!Ja żyje w tym czasie,na tej ziemi i uważam,że mam takie same prawa do korzystania z wszelkich zasobów tej ziemi.Na równi z tymi,którzy przywłaszczają sobie prawo do tego,że im się więcej należy.Bo: umieją lepiej okradać współplemieńców i wmawiać im,że to co oni uznali za właściwe,musi obowiązywać wszystkich,bo ONI tak ustalili.

janusz

04-09-2007 08:02

fajnie, tylko moglibyście umieścić gdzieś link do podpisów w widocznym miejscu w kolorze "blues" kursywą na 20; pk Chcecie podpisów, a my mamy jeszcze szukać godzinami po necie jak was popierać?

CARA

30-12-2006 16:34

Plodeo umgo?? Amazing.

Ray_S_Barker366

30-12-2006 15:09

Lobez trunde

Mori

19-09-2006 17:14

andromd: [[www.partiapiratow.org.pl]] qqman, bzdury gadasz. w supermarketach to ja plyty widzialem, ale albo jakas muzyka disco, albo popularne utwory w wykonaniu jakis amatorow. Z checia kupilbym sporo plyt, gdyby kosztowaly po 10 zl, a nie 60-80. Taka prawda. Poza tym, skoro ludzie jakos znajduja pieniadze zeby kupowac gry/programy/filmy/etc. na bazarze po 10-20zl to to chyba pokazuje, ze cos jest nie tak z cenami, prawda? Co do wolnosci artysty do podpisywania umowy lub nie: rozwaz taka sytuacje: jestes bezrobotny, mozesz isc do pracy, za smieszne pieniadze i w tragicznych warunkach, ale pieniadze. I co robisz? Oczywiscie, negocjujesz umowe, bo przeciez i tak mozesz nie podpisac zadnej umowy i nic nie robic. Nie? Przed podobnym wyborem staja artysci - nie uwazasz chyba, ze jak taki powie wytworni, ze on chce wiecej procentow ze sprzedarzy, to wytwornia do stop mu padnie? Heh... "Negocjacja" piekne slowo, ale zeby negocjowac, trzeba miec za soba jakies argumenty... Tworca i wielka wytwornia plytowa to jednak nie rownorzedni partnerzy... Ach, i jeszcze taki malutki wywiadzik w Rzepie, nie z naszymi wprawdzie, lecz ze Szwedem, krotki, ale i tak mily: [[www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_060918/swiat/swiat_a_9.html]]

andromd

11-09-2006 21:25

Chciałbym sie dowiedzieć jak jest strona partii

zdzichoo

07-08-2006 02:05

do "qqman" - gdyby każdy myślał tak jak ty i płacił za dobra intelektualne to do dzisiaj byś skakał po drzewach za bananami, mieszkał w jaskini i polował na mamuty bo nawet język, którym się posługujesz nie jest Twój i napewno z niego nie zapłaciłeś, a odnośnie płatności za utwory to np. za każdą sekundę połączenia z komórki też płacisz przelewem, czy masz jakiś abonament/pre-paida? ja osobiście nawet jak mnie najdzie chęć kupna płyty (choć wolę sobie radia posłchać niż za muzykę płacić) to nie pójdę do sklepu tylko ściągnę z netu bo mi wygodniej i podejrzewam, że 90% ludzi też tak uważa (nie wspomnę już o ripowaniu, kompresowaniu i katalogowaniu zakupionych płyt)

qqman

03-08-2006 12:36

Przecież nikt nie zabrania twórcom dystrybucji i sprzedaży swoich utworów w Sieci. To wybór każdego twórcy, czy podpisze umowę z wytwórnią i jaka to będzie umowa. Jeśli mu proponowane warunki nie odpowiadają to może negocjować, może nie podpisywać itp itd. Więc nie opowiadaj bajek o ograniczaniu. Bzdurą jest też twierdzenie, że jeśliby utwór kosztował 10 groszy, to sprzedaż by wzrosła. Po pierwsze, w jaki sposób zapłaciłbyś te 10 groszy? Przelewem, za który kilkakrotnie więcej weźmie bank czy SMS-em, za który opłatę bierze operator sieci? Cena nie ma tak wielkiego wpływu na piractwo. Dowód? W supermarketach stoją kosze pełne płyt po kilka, kilkanaście złotych. A mimo to utowry z tych płyt są ściągane z Sieci. Więc bzdurą jest stwierdzenie, że to wysoka cena powoduje piractwo. A co do Twojego PS.... Ciekawe, skąd masz takie dane, że do artysty trafia ok. 1 USD. Pracujesz w przemyśle muzycznym? Znasz badania dotyczące średnich wynagrodzeń? Jeśli tak, to co to za badania i na ile są wiarygodne, skoro umowy są poufne. No właśnie.... UMOWY... jeśli którejkolwiek ze stron nie odpowiada jej jakikolwiek warunek, to przecież nie musi jej podpisywać, prawda?

Þórr

03-08-2006 09:28

Obecne prawo dotyczące własności intelektualnej sprzyja nie twórcom, lecz korporacjom. Zresztą amerykańskie prawo jest właśnie przez korporacje przeforsowane. Rozwój internetu diametralnie zmienia warunki dystrybucji filmów i muzyki. Dzięki tym zmianom twórcy mogą przy praktycznie zerowych kosztach udostępnić swoje dzieła całemu światu. Nie potrzebują już wytwórni płytowych. Mogą sprzedać swoją muzykę w sieci. Niestety wytwórnie nie poddają się tak łatwo. Ceny muzyki w internetowych sklepach nie raz są bliskie cenom płyt CD. To dziwne zważywszy na to, że koszty takiego sklepu to praktycznie tylko koszty serwera/łączy. Dzieje się tak właśnie dzięki takim organizacjom jak RIAA, MPAA i ZAIKS. Ściągają ogromne tantiemy chroniąc interesy nie twórców, lecz właśnie wytwórni płytowych. Gdyby utwór w takim sklepie kosztował np. 10 groszy, sprzedaż muzyki w sieci wielokrotnie by wzrosła. Przy tak niskich kosztach dystrybucji i tak by się to opłacało zarówno twórcom, jak i sklepom. Oznaczałoby to jednak bankructwo niepotrzebnych nikomu korporacji. Na to te organizacje nie chcą się zgodzić. PS: Z tych kilkunastu USD, które kosztuje płyta, artyści dostają około dolara. Reszta jest rozdrapywana przz wiadomo kogo.

qqman

02-08-2006 19:07

To jeszcze czekamy na Polską Partię Karków Zainteresowanych Cudzymi Samochodami, Polską Partię Urzędników Żądających Zalegalizowania Prezentów Od Interesantów i Polską Partię Polityków Na Rzecz Swobodnego Transferu Pieniędzy Z Podatków Na Prywatne Konta. Bo przecież to takie oburzające, że ktoś ma prawo do sprzedaży owoców swojej pracy i decydowania o swojej własności. Takie niesocjalistyczne.

thek

02-08-2006 15:06

@kskiba: wybór ekspertów odbywałby się na podstawie dotychczasowych osiągnięć. Zaś same działania nie byłyby dokonywane przez jednego tylko byłyby interdyscyplinarne. Wiadomo, że największy wpływ odgrywałby ekspert z konkretnego zagadnienia, ale pozostali patrząc z innych aspektów "prostowaliby" odpowiednie pomysły dochodząc do kompromisów. Też uważam, że do polityki są potrzebne osoby wybitne i wykształcone, które posiadają wiedzę w zakresie jaki został im przydzielony. Niestety na razie w Polsce to głównie mrzonki. Teraz decyduje przynależność partyjna a nie kwalifikacje i to według mnie jest najbardziej spaczonym elementem naszej polityki. Stąd właśnie technokrację uważałbym za lepsze rozwiązanie. Byłoby mniej miejsca na zakulisowe gry polityczne a pomysły byłyby przydzielane do rozpatrzenia kompetentnym pracownikom oraz bardziej przejrzyste dla ogółu. W końcu ekspert z danej dziedziny potrafi wyjaśnić dlaczego wybrano takie a nie inne rozwiązanie posługując się jezykiem technicznym związanym z daną specjalizacją przez co można go zrozumieć bez odnoszenia się do mało zrozumiałego politycznego bełkotu ;)

szlovak

02-08-2006 10:26

Chociaż zgadzam się z paroma postulatami tej partii to nie będę na nią nigdy głosował. Bo prawa autorskie itp. to nie najważniejsze sprawy jakie są do rozwiązania

lato

02-08-2006 08:19

W statucie partii jest wyrażenie "Rzeczposoplita polska" - polska z małej litery! Chłopców chyba nie było stać na zakup podręczników szkolnych - stąd wołanie o darmowe książki ...

sml

02-08-2006 08:13

Bardzo podoba mi się logo tej partii - pobrałem sobie z ich strony i będę od dziś używać w swojej firmie - miałem zamówić właśnie projekt, ale po co płacić, skoro tu mam gotowe ...

kskiba

02-08-2006 06:03

a zresztą - eksperci okrągłego stołu, chyba wszystko jasne?

kskiba

02-08-2006 05:53

thek: co do technokracji to się nie zgodzę, kto zdecyduje o ich doborze, nie mówiąc już o tym, że specjalizacja ekspertów najczęściej przesłania im rzeczywistość; do polityki po prostu trzeba ludzi wielkich a rozsądnych (komplikacja życia dzisiaj to w dużej mierze sztuczny wytwór nadmiernej kodyfikacji); a ja - choc właściwie agnostyk - o takich to się nawet pomodlić mogę

thek

02-08-2006 01:17

Niestety wpisałem to z rozpędu nie w tym polu edycyjnym (skakałem tabem :P)Gwoli ścisłości... tekst podpisany @popdruid jest mojego autorstwa :) Zgodzić się musze z Krzysztofem. Aby o czymś mówić trzeba to poznać bo inaczej wychodzą "kfiatki". @kszomek: nie każda partia ma w swoim programie zapisy kompleksowe :) pewne powstają w konkretnym celu, ale gdy dorwią sie do władzy nie chca już jej puścić i to jest moim zdaniem patologia. Mozna zrozumieć jeszcze partie mniejszościowe (jak choćby reprezentację mniejszości niemieckiej), ale mieszanie się osób niekompetentnych do polityki uwazam za nieco niepoważne. Dla mnie najlepsze byłyby rządy ekspertów znane pod nazwą technokracja. Ale dopóki krajem rządzą politycy to nie widzę wyjścia poza układy kolesiów i zależności oraz mniejsze lub większe przysługi. Nie owijając w bawełnę dla mnie polityka jest jak w słowach Kultu... Każdy się musi ubrudzić ;) @KnightNi: dla mnie też jest to bezsensowne. najlepiej byłoby pobrać z netu w formacie bezstratnym. Choćby FLAC bo mp3 to nie jest to co lubię ;) Za dużo strat jakoścowych (znam się nieco na tym więc wiem jak to wygląda od strony technicznej). Poza tym przez net jest wygodniej i taniej więc czemu miałbym np nie dostać po ściągnięciu utworu jakiejś licencji według której miałbym prawo odtwarzać utwór na dowolnie przez siebie wybranym nośniku? Jedna licencja na jeden pobrany utwór ale do wykorzystania na wiele sposobów we własnym zakresie. Tego zaś mi żaden producent nie da bo od razu mi z łamaniem prawa autorskiego wyskoczą :/ Dosałem na płycie to jeszcze się będą burzyć, że sobie zrobię kopię zapasową zapisaną mi zgodnie z ustawą i dozwoloną. Lepiej wyjść z założenia, że wszyscy kradną i narzucić wszystkim swoje racje :/ @kele: a co mają powiedzieć nabywcy oryginalni, którzy chca zrobić kopię zapasową produktu potraktowanego wrednymi zabezpieczeniami typu StarForce? Sam jestem jednym z nich i wiem jak jest ono wredne oraz jakie są problemy z jego ominięciem włącznie z fizyczną ingerencją w stację robocżą :/ Do tego w częsci przypadków to zabezpieczenie powoduje fizyczne uszkodzenie napędu! Dorzućmy do tego problemy z częścią starszych napędów bądź z niewłaściwym interpretowaniem zabezpieczenia przez nieco nowsze. Jestem więc traktowany jako nabywca od razu jak złodziej, przed którym należy sie zabezpieczyć. A w razie uszkodzenia nośnika musiałbym w tym wypadku zakupić znowuż kopię kolejna choć mam ustawowo możliwość wykonania jednej kopii zapasowej. Ale jak skoro mam wredne zabezpieczenie, które dorzuca sięjako sterownik non-ASPI do systemu? Dodatkowo jego usunięcie skutkuje brakiem możliwości uruchomienia tegoż programu. Czy to jest fair? A kwestia tantniem dla radia jest sprawą osobną. Skoro z założenia sa one publicznie słyszane to niby o co chodzi wytwórniom... Chcą opodatkować dwukrotnie tę samą rzecz??? Przecież to już samo radio płaci za możliwość nadawania. jeśli oni chcą jeszcze tu zgarnąć kasę od taksówkarzy, fryzjerów itp uzasadniając to przychodem tychże to nalezy sie najpierw zastanowić nad jednym: czy oni chodza do tychże przedstawicieli zawodów wymienionych by posłuchać radia czy aby wykonali oni usługe za jaką pobierają opłatę :) Głupota jednak jest chyba u pewnych osób samosiejna :D Zaś pazerność wrodzona z racji zasiadania na określonych stanowiskach i w określonych firmach ;)

kele

02-08-2006 00:03

Wg mnie tzw. nielegalnego kopiowania nie można nazwać kradzieżą z prostej przyczyny, nie można zakładać, że jeśliby ktoś nie miał możliwości czegoś skopiowania to by kupił kopię oryginalną, czyli w konsekwencji odbrał dochody twórcom. Tylko w takim przypadku można by to tak nazwać. Internet i sieci p2p traktowane powinny być tak jak radio. Radio płaci niewielkie sumy za publikowanie treści, ogólnopolscy ISP mogli by płacić takie same kwoty. W końcu to taki sam kanał dystrybucji.

Bed Boy

01-08-2006 21:58

Do kszomka: a partia leppera? Ich obchodzi tylko rolnictwo i czy ktos ich partie za to usunął?? nie wydaje mi się ;/

KnihgtNi

01-08-2006 21:23

A co mnie najbardziej denerwuje??: Spora roznica ceny miedzy MC i CD, VHS a DVD... przeciez wyprodukowanie obydwoch wychodzi podobnie... Chesz miec w lepszej jakosci, wygodniej, plac!! totalna glupota...

hades

01-08-2006 20:57

Partia > polityka > polityk > zawód > pensja > dostatnie i spokojne życie bez odpowiedzialności. I co się dziwić, studenci mają plany na przyszłość. Nie każdy chce jak większość zatyrać się na śmierć. A interesy wielkiego kapitału i tak będzie ustalał wielki kapitał bez względu na "nazwę ustroju" i osoby stojące u steru. Nawet płynąc tylko w prawo da się 'skręcić' w lewo.

Kszomek

01-08-2006 20:40

Jakby na to nie patrzeć, PPP rzeczywiście lepiej sprawdziłaby się w roli stowarzyszenia - przecież mają poglądy tylko w sprawie prawa autorskiego. A polityka zagraniczna, ekonomia, prawo karne? Wyborcy oczekują raczej kompleksowej reprezentacji...

drex

01-08-2006 20:22

Polska Partia Podwędzaczy (łagodnie) Promocja złodziejstwa?

Krzysztof

01-08-2006 19:30

Jeszcze słowo o wypowiedzi Pani Zofii Skubikowskiej. Kiedy to Szanowna Pani, Polska Partia Piratów "agresywnie atakowała twórców" ? W słowach zawartych na skromnej stronie PPP mogła Pani przeczytać, iż PPP nie ma nic przeciwko twórcom lecz przeciw tym, którzy żerują na twórcach i odbiorcach dóbr intelektualnych. Tak na marginesie wspomina Pani, iż nie zna dokładnie nawet (sic) zamierzeń (programu) PPP i próbuje się Pani wypowiadać na ich temat. Kuriozalne. U mnie w firmie kwalifikowała się by Pani do zwolnienia, za niekompetencję.

jack

01-08-2006 19:16

Kurcze, pop, komentarz dłuzszy od atrykułu... Ale "rzecznik polskiego oddziału BSA" faktycznie się nie pop-isał. Na ogół żadna partia nie deklaruje, że jej celem jest zdobycie władzy - nasze bredzą coś o walce z... ble ble ... oraz działaniach dla dobra ... ble ble ... A CELEM partii politycznej jest realizacja programu danej partii POP_RZEZ zdobycie i sprawowanie władzy lub wywieranie na nią wpływu.

Krzysztof

01-08-2006 19:09

Pan z BSA nawet nie zająknął się o tym co jest istotne w programie PPP. Gdyby to zrobił musiałby poruszać się w temacie dla BSA bardzo niewygodnym. Otóż własność intelektualna powinna być chroniona, także przed koncernami medialnymi i wydawniczymi. Obecne prawo tego nie zapewnia. Creative Commons zapewnia również taką ochronę, podobnie jest z GPL. Lecz dla pewnych instytucji tak naprawdę nie jest ważna ochrona autora i jego dzieła, lecz KASA. Wielka kasa jaką można zrobić na "ochronie własności intelektualnej". W tym jest sęk.

01-08-2006 18:31

Na razie nie jest legalna bo nie ma ani statutu ani nie jest zarejestrowana. Jesli jednak zbierze się wymagana polskim prawem liczbę popierających ją oraz sam statut będzie zgodny z polskim prawem to staną się jak najbardziej legalni. To jest właśnie pluralizm polityczny w ustrojach demokratycznych. Każdy może sobie założyć partię :) Ale gdy czytałem zdanie osób w artykule to po prostu się dziwiłem jak mozna być tak krótkowzrocznym w opiniach. "brak skutecznej jej ochrony jest równoznaczny z brakiem bodźca do rozwoju innowacyjności i konkurencyjności" - jeśli komuś brakuje czegoś to sam dla siebie to stworzy nie bacząc na to czy takie coś już istnieje czy nie. Oczywiście jeśli tylko potrafi. To nie ochrona pobudza do rozwoju tylko brak takowego rozwiązania i wynikajaca z tego potrzeba. "Celem działania każdej partii jest przejęcie władz" - ten tekst mnie rozłożył :D To może w statucie każdej partii brakuje zapisu: Naszym celem jest przejęcie władzy :D CO za ludzie pracują w BSA? Nieuki polityczne, które nawet nie chcą zapoznać się z prawem obowiązującego ich kraju patrząc tylko na własne korzyści materialne jako najwyższe dobro? :) "Wydaje się zatem, że inicjatywę należy traktować w kategoriach happeningu studenckiego" - w obecnej fazie to jeszcze jest happening, ale jeśli tylko program partii będzie sensowny to uważam, że może on z takiej postaci wyjść. No i z reguły studenci sa ludźmi, którzy potrafią mówić i myśleć o tym co mówią co już w przypadku części polityków już tak oczywiste nie jest ;) Zaś samo podejście do tej sytuacji pokazuje jaki stosunek ma BSA w tej sytuacji. Starają się to marginalizować i ukazują jako bezsensowne działanie. Mozna wręcz powiedzieć, że traktują jak kpinę bo wiedzą, że i tak swoje będą robić nie zważając na protesty. "Producenci muzyczni, artyści i autorzy tworzą dla konsumentów. - kolejna rzecz wskazująca na daleko posuniętą komercjalizację sztuki. Artyści POWINNI tworzyć przede wszystkim dla siebie to co lubią. Tworzenie pod kogoś jest już zwyczajnym zbijaniem kasy. Stąd muzyka pop jest dla mnie zwyczajnym, niestrawnym gniotm i nie mam zamiaru jej wspierać. Poza tym jak tu już wspomniano płaci się podatek w cenie nośnika. Dla mnie właśnie to jest złodziejstwo bo używam ich do archiwizacji swoich zdjęć w formacie RAW oraz ewentualnych kopii bezpieczeństwa więc czemu mam płacić za coś czego nie robię??? "efekty muszą być wynagradzane, żeby móc tworzyć nowe powieści, filmy, nagrania muzyczne" - ech ta komercja... Wynagrodzenie - wynagrodzeniem, ale jeśli ktoś z tego robi swoje jedyne źródło dochodu niech nie liczy, że będziekażde jego dzieło bezkrytycznie przyjmowane. Jeden czy dwa utwory jakościowo dobre i reszta chłamu to nie jest to czego oczekuje konsument. I dziwić się potem czemu ludzie wolą pobrać 1-2 utwory niż kupić całą płytę by potem zrobić składankę. "Ta sytuacja wymaga więc precyzyjnego określenia, na jakich zasadach konsument może korzystać z cudzego dorobku intelektualnego, który ma również swój określony, materialny wymiar." - i dlatego powstała choćby Creative Commons. Ale widzę, że tego typu licencje są w środowisku producentów kością w gardle i wolą nawet ich nie wspominać :) "ale jak w przypadku każdej własności, winna uwzględniać prawa właścicieli" - niech więc koncerny sprawdzą co same robią i się pokajają przed twórcami bo jak na razie tylko im szkodzą zamiast pomagać. To autorzy są ich chlebodawcami. Jeśli by się od organizacji zrzeszających takich jak ZAIKS odwrócili to padły by one. Ciekawe jak zareagowałaby taka, gdyby do umowy dorzucono aneks, że twórca może ZAIKS-owi cofnąć prawo do wypowiadania się w jego imieniu i wycofać dotychczasowe prawa do utworów :) Wtedy tego typu organizacje przestałyby mieć rację bytu. Twórca skorzystałby na bezpośrednim kontakcie z konsumentami, tantiemach i tego typu otoczce finansowej, która miałaby dla niego lepszą przekładnię finansową. Do tego umowy ze studiami nagraniowymi i tłoczniami. Może to więcej czasu dla twórców i poświęconej pracy, ale też pełna kontrola nad tym co się tworzy i w końcu .może zniknęłyby potworki medialne promowane przez koncerny na siłe, które nie potrafią ani zagrać, ani zaśpiewać a jedyne co mają to jakąś tam urodę i cholernie dobrych speców od public relations. "W tej chwili precyzyjnie swoje racje wykładają autorzy, wykonawcy i producenci" - czyli konsumenci jak zwykle nie mają głosu albo każde ich zdanie jest niepoważne??? To sie chyba nazywa podcinanie gałęzi na której się siedzi ;) Może jeszcze mi powiedzą czego mam słuchać by oni sobie kasy nabili do kieszeni? Przecież to by już było chore :/ "kiedy postulowane zmiany w prawie autorskim zostały przez jej przedstawiciela skomentowane jako "odbieranie komputerów", czy zamknięcie Internetu" - tu jest Polska. Tu każde prawo jest tak interpretowane jak jest komu wygodniej i jeśli coś nie jest doprecyzowane w prawie autorskim to ZAWSZE jest wykorzystywane z niekorzyścią dla konsumenta. Stąd też pewne postulowane poprawki zwyczajnie wzbudziły znaczne kontrowersje. Taka sama sytuacja wynikła przy regulaminie gadu-gadu jakiś czas temu. Punkt był tak skonstruowany, że ewidentnie wskazywał iż osoby nie używające oryginalnego klienta gg będą miały usuwane konta. Dochodzimy więc do takiej sytuacji, że wszystko trzeba wyjaśnić do końca bo każdy niuans staje się potencjalną furtką dla dużych organizacji w walce z konsumentami, którzy sa ich podstawowym źródłem pieniędzy. A to już jest patologia moim zdaniem. "W swoich kampaniach edukacyjnych już dawno odeszliśmy od słowa "piractwo" na rzecz po prostu "kradzieży"..." - hahaha :) Jeśli dla tej Pani słowo piractwo ma większy wydźwięk negatywny niż kradzież to pogratulować moralności :D I kto tu jest agresywny i takąż kampanię prowadzi? Może tylko śpię i to co przytoczyłem jest tylko snem ale raczej nie ;) Może faktycznie rządy partii katolickich o coś by naprawiły... Nie. W bajki nie wierzę :D Wystarczy popatrzyć jak pseudo-chreścijańska partia wraz z podobną ale jeszcze bardziej radykalną oraz trzecią - populistyczną prowadzą swoją politykę a już się wie, że nie ma państwa prawa, gdyż jest państwo według prawa konkretnej partii.

re-flex

01-08-2006 17:48

Słońce, upał, udar...

popdruid

01-08-2006 17:12

Według mnie ta partia jest nielegalna...

Orajo

01-08-2006 16:56

"Celem działania każdej partii jest przejęcie władzy" - a ja zawsze żyłem w przekonaniu, że celem partii jest realizowanie swojego programu, a więc wizji kraju i świata, który posiada grupa ludzi należąca do partii. Jeśli do jego realizacji jest konieczna władza, to wtedy staje się ona środkiem do celu, a nie celem samym w sobie. Ale Pan Bartłomiej Witucki widocznie należy do jednej z tych partii, dla których władza jest celem samym w sobie, a program środkiem do pozyskania głosów i dotarcia do celu. Ale jeśli na chwilę przyjąć jednak moje naiwne przekonanie to powstanie PPP jest absolutnie uzasadnione - Ci ludzie mają wizję i do jej realizacji zakładają partię. Ich cel wymaga przyciągnięcia uwagi społeczeństwa do problemu i dlatego i nazwa i rodzaj zrzeszenia są idealne - medialna burza będzie głośna.

Tomir Wojna

01-08-2006 16:30

Przedstawiony komentarz najdbitniej wskazuje na potrzebę powstania podobnej partii :)

demostenes

01-08-2006 16:27

"Ale jak w każdej pracy jej efekty muszą być wynagradzane, żeby móc tworzyć nowe powieści, filmy, nagrania muzyczne. W tym więc zakresie twórcy po prostu bronią swojej własności." - Swoją drogą gdyby artyści i twórcy nie opierali się tylko na opiniach swoich menadżerów i wytwórni płytowych to wiedzieli by ile oni z nich ściągają kasy. Przecież taki muzyk więcej za robi jeśli swoją płytę będzie sprzedawał w internecie niż w sklepiej. Walka którą prowadzi się wobec - co jest kuriozalne - taksówkarzy, fryzjerów czy stacji radiowych doprowadza do wyniszczenia kultury. Przecież muzycy tak naprawdę powinni dziękować, że w ten sposób promuje się ich muzykę. Ciekawe kiedy wpadnie mi do samochodu ktoś z ZAIKS'u podczas jazdy samochodem z głośno załączoną muzyką? Ja rozumiem ochrona praw artystów ale powoli to wszystko zmierza do paranoi!

gexcite

01-08-2006 16:23

Tower@ Gdybyś uważnie przeczytał artykuł .... - ale nie przeczytałeś uważnie. zrób to! Skubikowska@ Gdybyś kobieto rozumiała jeszcze róznicę pomiędzy piractwem i wolnym oprogramowaniem, ale cóż. Kto mówi o popieraniu piractwa? Tu chodzi o popieranie wolnego oprogramowania. Jakie okradanie autorów? Jeśli decyduję się wydać MÓJ WŁASNY program, utwór czy cokolwiek na licencji np. GPL to to jest moja sprawa. I nie ma Pani prawa burczeć że ktoś mnie okrada. Bo tak nie jest! A może rozdawanie swoich własnych dzieł jest zabronione? Tu chodzi o to żeby zakute łby w końcu zrozumiały, że wolne oprogramowanie niekoniecznie znaczy darmowe, kradzione itp. Wolne jest w tym sensie że jest dostępny np. kod źrdłowy, i że KAŻDY może go sobie zmodyfikować dla własnych potrzeb. Następnie może sobie sprzedawać swój wytwór, musi jedynie udostępnić kod źródłowy. Warto zauważyć, że takie firmy jak RedHat nie zarabiają na Linuxie jako takim, tylko na narzędziach stworzonych przez nich i głownie na suporcie. A czy oprogramowanie zamknięte jest lepsze od wolnego? Wystarczy popatrzeć na produkty $M.

Tower

01-08-2006 16:10

KnihgtNi - może masz racje ;-)

KnihgtNi

01-08-2006 15:50

Tower - jak dla mnie nazwa jest dobra... dlaczego?? bo w dniu dzisiejszym duzo rzeczy ktore nazywa sie "piractwo" powinno byc WOLNE!!

pytam sie

01-08-2006 15:29

Czy studenci nie mają już nic lepszego do roboty ? Panienki wyzdychalły? Wóda wyparowała?

Tower

01-08-2006 15:12

jesli partia nazywalaby sie Polska Partia Wolnego Oprogramowania - PPWO ;) to chętnie, ale zauwazcie, piractwo nie jest dobrym synonimem slowa wolnosc ;-) pozdro!

...

01-08-2006 15:12

>>słowa "piractwo" na rzecz po prostu "kradzieży"... a jak nazwie Pani, kilkusprocentową marże od zakupu waszych produktów, od Waszych "kotów w worku" to nie jest kradzież?, to nie jest wyzysk? - skoro Wam można to nam też, sami daliście nam to prawo. Prawo silniejszego i prawo sprytniejszego. Jesteśmy górą bo jest Nas więcej, Wam pozostaje biadolenie. A szczerze mocno rezygnuje już ze słuchania tego badziewia które oferujecie, nawet radia już mi się nie chce słuchać, bo czasem aż mdli.... tak to już nie jest dobro kulturalne więc sobie to weźcie zduście i trzymajcie ;)

Polecane

Kariera w IT 2012

Kariera w IT 2012
Uczelnie, rynek pracy, rekrutacja, pracodawcy, rozwój zawodowy - czyli wszystko, co chcielibyście wiedzieć o pracy specjalistów IT w Polsce. Piszemy jakie uczelnie wybrać, dlaczego warto studiować informatykę i kierunki techniczne, jak wygląda proces rekrutacji i jak dobrze wypaść przed pracodawcą, opisujemy pracodawców - firmy IT - i możliwe ścieżki kariery.

Pobierz bezpłatnego e-booka

20 lat polskiej sieci
Ebook 20 lat polskiej sieci to kompletna charakterystyka polskiego internetu (oraz polskiego internauty). Odpowiadamy na pytanie, jak wygląda nasz kraj na tle bliższych i dalszych europejskich sąsiadów pod względem popularyzacji szerokopasmowych łączy internetowych i rynku mobilnego. Wymieniamy również wady i zalety korzystania z bezpłatnych punktów dostępowych.
Jeśli chcesz otrzymać darmowego e-booka, wpisz swój adres e-mail. Wyślemy Ci go natychmiast!
Wyrażam zgodę na wykorzystywanie mojego adresu email do celów marketingowych. rozwiń »