Gdzieś już własnie czytałem, że wpływanie internautów na kształt sieci było właśnie pierwotnym założeniem twórcó internetu. Zatem można przypuszczać, że bez względu na nazwę, wszysko idzie w dobrym kierunku. Niedługo będą powstawały portale na których użytkownik zapomni, że nie jest jego twórcą. Nawet taki zawyczajny, nie znający się za bardzo na komputerach - co potrafi tylko myszką przeciągnąć bądź kliknąć.
W komentarzach wielokrotnie o tym mówiłem, więc jak dla mnie wypowiedź Bernersa nie jest żadną niespodzianką a jedynie opisem stanu faktycznego. WEB2 to pojęcie stworzone dla potrzeb marketingu i PR, może oznaczać wszystko, albo nic.
To naturalna postawa starego wyjadacza, którego te zmiany ominęły. Semantic Web w sensie w jakim on to rozumial w zaden sposob sie nie ruszylo, zamiast tego powstaly plaskie taksonomie oparte na tagach, w zasadzie bez jego udzialu. W tym kontekscie zrozumiale jest, ze umniejsza znaczenie tych zmian. Smieszne natomiast sa komentarze tych, ktorzy uznali, ze TB-L, skoro polozyl podwaliny pod WWW, to automatycznie ma racje we wszystkim co mowi. Myslcie bardziej samodzielnie.
Pyta syn ojca: - Tata, a jak wygląda wieloryb ? - Synku, wiesz jak wygląda kuń ? - Tak - To wieloryb nijak do kunia nie podobny
Całkowicie zgadzam się z Timem B-L. Cały czas mamy do czynienia z tzw. Web 1.0. Ciągle te same technologie: HTML/CGI/JAVA/HTTP. Nic nowego nie powstało. Mogę nawet pokusić się o stwierdzenie że blogi, które dla większości zwolenników terminu "Web 2.0" są podstawowym składnikiem nowej odsłony sieci, są tymczasową modą i podobnie jak szybko się pojawiły, podobnie szybko ludziom się znudzą, tymczasem technologie je wspierające pozostaną niezmienne i tak samo dobre.
O czym jest ten news? Jaka teze ten pan prezentuje? Nie ma tu zadnych konkretow. -"czy tak widzisz web 2.0" -"nie". I tyle.
I co na to Pan Urbanowicz i Pani Górak?? Bo jak by niebyło to jest osoba która ma większe kompetencje jeśli chodzi o wypowiadania się na te tematy... chyba niepowiecie że facet bredzi?