ACTA: cenzura internetu wprowadzana po cichu?

Głośne projekty ustaw SOPA i PIPA dotyczą głównie USA, a na inne kraje wpłyną pośrednio. Inaczej jest z projektem międzynarodowego porozumienia ACTA, które zawiera w sobie nie mniej kontrowersyjne pomysły na walkę z piractwem, a jeśli zostanie przyjęte to bezpośrednio dotknie również Polaków. Sposób jego zatwierdzania jest nie mniej kontrowersyjny niż sama treść.

Czy ACTA to cenzura?

Zobacz też: ACTA w Polsce

Porozumienie ACTA ma zapewnić władzom możliwość skutecznej walki z piractwem, ale podobnie jak amerykańskie SOPA i PIPA, ten międzynarodowy projekt chce używać do tego bardzo kontrowersyjnych metod. Jeszcze bardziej niepokojący jest sposób opracowywania tekstu przepisów oraz i ich wprowadzania. Przez długi czas wszystko przebiegało w utajnieniu.

Czym jest ACTA?

Przede wszystkim jest to skrót od słów Anti-Counterfeiting Trade Agreement, co można przetłumaczyć jako porozumienie handlowe dotyczące zwalczania fałszerstwa/piractwa. Początkowo porozumienie to powstawało przy współpracy Japonii i Stanów Zjednoczonych, a potem również Unii Europejskiej, Szwajcarii oraz innych krajów.

Negocjacje był tajne, ale w końcu tekst przepisów wyciekł do mediów i stopniowo zaczęto o nim wspominać, choć nadal wszystko przebiega w atmosferze tajemnicy. Zapoznanie się z treścią ACTA sprawiło, że zyskała ona wielu przeciwników. Powstała nawet strona Stop ACTA, a 393 członków Parlamentu Europejskiego podpisało deklarację krytykującą to porozumienie.

Dlaczego ACTA jest taka kontrowersyjna?

Eksperci przeciwstawiający się tym przepisom twierdzą, że ich definicje naruszeń są bardzo niejasne i de facto wrzucają przestępców i twórców podrobionych produktów, które zagrażają życiu do jednego worka z organizacjami non-profit, które np. zajmują się zapewnianiem darmowego dostępu do wiedzy.

ACTA jest też krytykowana za to, że do walki z piractwem chce wykorzystywać dostawców usług internetowych. Mieliby oni blokować konkretne witryny posądzane o naruszanie prawa oraz umożliwiać władzom legalne śledzenie wybranych jednostek podejrzanych o piractwo i inne naruszenia.

Mocno krytykowane jest także wykorzystywanie międzynarodowych debat (tajnych) w celu odejścia od korzystania z demokratycznych (publicznych) debat na poziomie krajowych lub kontynentalnym. W efekcie władze narodowe lub np. Parlament Europejski nie będą miały innego wyjścia jak przyjąć nowe przepisy w całości lub w całości je odrzucić.

Jaka jest sytuacja propozycji ACTA w Polsce?

Szeroko relacjonuje to serwis prawny VaGla.pl. Przyjrzyjmy się jednak w skrócie temu, jak to wygląda? Na początku należy powiedzieć, że podpisanie ACTA przez Polskę zaplanowano na 26 stycznia. Jeśli jesteście zdziwieni, że nic o tym nie wiedzieliście, to całkiem słusznie, bo wcześniej premier Donald Tusk zapowiadał szczegółowe informowanie opinii publicznej, a nawet rozważenie kontrowersyjnych przepisów.

Nie wszyscy uważali jednak, że ujawnienie szczegółów ACTA jest właściwe i legalne. Innego zdania było Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego (MKiDN). Taka niespójność opinii władz tylko zwiększa zamieszanie wokół całej sprawy. W efekcie, jedyne czego dowiedzieliśmy się od rządu, to to, że ACTA jest sukcesem polskiej prezydencji w Unii Europejskiej.

Jeszcze dziwniejsza była spawa zatwierdzenia wniosku o zgodę na podpisanie ACTA, który MKiDN wysłało do Rady Ministrów. Wpłynął on 18 listopada 2011 roku, a podpisano go 25 listopada. Co w tym dziwnego? Otóż to, że Prezydent RP powołał nowy rząd właśnie 18 listopada i jak ocenia serwis VaGla.pl nikt z Rady Ministrów pewnie nawet nie zapoznał się z tak ważnym i kontrowersyjnym dokumentem, a premier podpisał wniosek, który go zatwierdza. Nie było żadnej debaty, a społeczeństwo nie zostało nawet poinformowane.

Czy to jest właściwa droga?

Cały proces ratyfikacji ACTA w Polsce przebiega bardzo sprawnie i po cichu. Być może władze boją się, by ich sukces nie został przypadkiem powstrzymany przez debatę publiczną, albo naprawdę ich działania są nieprzemyślane. Jeśli nikt nie zrobi poważnego zamieszania wokół sprawy w parlamencie, to można się spodziewać, że 26 stycznia Polska postawi swój podpis pod treścią porozumienia ACTA.

Zdaje się, że nie jest to w porządku. Nie jestem prawnikiem i ciężko mi ocenić treść przepisów ACTA, ale walka z piractwem nie powinna chyba odbywać się kosztem wolności i demokracji. A może się mylę?


Zobacz również