Abecadło z dysków spadło

Przed wakacjami na sklepowe półki trafiła kolejna porcja edukacyjnych programów dla najmłodszych. Jeżeli więc nie dopisze pogoda, a dzieci będą spędzać wolny czas przed monitorem komputera, we wrześniu nauczyciele mogą mieć znacznie mniej pracy. Szkolne wrota przekroczą bowiem maluchy, które będą już świetnie umiały pisać i czytać.

Przed wakacjami na sklepowe półki trafiła kolejna porcja edukacyjnych programów dla najmłodszych. Jeżeli więc nie dopisze pogoda, a dzieci będą spędzać wolny czas przed monitorem komputera, we wrześniu nauczyciele mogą mieć znacznie mniej pracy. Szkolne wrota przekroczą bowiem maluchy, które będą już świetnie umiały pisać i czytać.

CO DWA KRĄŻKI, TO NIE JEDEN

Rynek multimediów dla dzieci rozwija się bardzo szybko i jest chłonny, choć jego - często nie sięgająca lady - klientela bywa wybredna i surowa w ocenach. Pojawia się jednak coraz więcej programów, które mogą zadowolić rzesze małych odbiorców i to nawet tych najbardziej wymagających i rozkapryszonych. Jednym z ilustrujących tę tezę przykładów może być seria "Język polski dla dzieci", w której skład wchodzą dwa programy edukacyjne - "Sam piszę" i "Sam czytam".

Te bliźniacze krążki są doskonałym pretekstem do zabawy i nauki, stanowią bowiem połączenie bajek i ćwiczeń kształtujących umiejętności językowe dziecka. Kolorowy animowany świat - powstały na podstawie fabuły baśni o Śpiącej Królewnie i Smoku Wawelskim - pełen jest specjalnie przygotowanych testów i zabaw. Są one starannie wyważone - w większości nacisk jest położony na naukę, jednak zdarzają się też takie, których przeznaczeniem jest raczej zrelaksowanie młodego użytkownika. W obu przypadkach nie nużą i potrafią rozbudzić w maluchach ciekawość - i to do tego stopnia, że młodzi komputerowcy gotowi są zapomnieć o kolacji i bajce na dobranoc. Nie pytajcie, skąd to wiem. Spytajcie lepiej, w jaki sposób symulowałem awarię komputera, aby (po ponad 4 godzinach zabawy) odciągnąć od tych programów dwójkę zaprzyjaźnionych pierwszoklasistów.

CZEGO UCZY ŚPIĄCA KRÓLEWNA I SMOK WAWELSKI?

Program "Sam piszę" zaprasza dzieci na zamek Śpiącej Królewny. Nauka w uśpionym królestwie nie jest jednak ani trochę senna i leniwa - zbyt wiele jest tam ortograficznych zadań do rozwiązania. Maluchy, po odsłuchaniu bajki o Śpiącej Królewnie, mogą przystąpić do rozwiązania krzyżówki - złożonej z trudnych (oczywiście tylko dla najmłodszych) wyrazów, zabrać się do literowej układanki lub podpisywania bajkowych rysunków. Nie muszę chyba wspominać, jak bardzo przyda się tu wytrzymała klawiatura - małe paluszki będą w nią bębnić bezustannie - szczególnie gdy ich właściciel napotka kłopotliwe, językowe pułapki. Prawdziwym wyzwaniem może okazać się rozwiązywanie rebusów i ortograficznych labiryntów. Najlepsi, przyszli poloniści mogą też spróbować swoich sił w dyktandzie, które - wbrew pozorom - wcale nie jest takie łatwe. Chociaż ilość i różnorodność zabaw "na pierwszy rzut oka" może sprawiać wrażenie małego chaosu, to wątki zaczerpnięte z fabuły baśni przemyślnie spinają program w jedną całość.

Nie inaczej jest w przypadku aplikacji "Sam czytam", tutaj autorzy także posiłkują się baśniowa postacią - Smokiem Wawelskim - i jak w przypadku poprzedniego tytułu, całość zabawy osnuta jest wokół baśniowego wątku. Ćwicząc czytanie, możemy zatem pomóc Szewczykowi Dratewce uratować piękną królewnę, a okazją do tego są językowe zgadywanki, układanki sylabowe i pojedynki na słowa. Razem stanowią niezapomniany i intrygujący trening. Celem programu jest przede wszystkim nauczenie czytania z jednoczesnym rozumieniem tekstu - sporo w nim zatem podchwytliwych zagadek. Na każde pytanie testowe dosyć szybko znajdzie się jednak odpowiedź - wystarczy ją tylko wybrać i przeczytać. W przypadku tego tytułu dziecko znacznie rzadziej korzysta z klawiatury - jednak i tutaj występuje, tak istotny dla multimediów, element interakcji. Każdy maluch może się szybko przekonać, że nie ma nic przyjemniejszego niż prawidłowe zestawienie literek (za pomocą myszki) i przeczytanie utworzonych w ten sposób wyrazów. Taka zabawa z alfabetem jest naprawdę pożyteczna.

RODZICE - CZYTAJCIE UWAŻNIE

Z doświadczenia wiem, że niektórzy rodzice niechętnie podchodzą do tego typu programów i wolą wydawnictwa typowo encyklopedyczne. Często obawiają się tego, że dziecko szybko się znudzi lub zniechęci bądź skoncentruje jedynie na ich najbardziej rozrywkowej części. Tym razem nie ma obawy - kompozycja całości sprawia, że każdy element niesie ze sobą, oprócz zabawy, także sporą ilość wiedzy.

Programy adresowane są do dzieci w wieku 7-11 lat i kształtują przede wszystkim podstawy nauki języka, mogą jednak z powodzeniem pełnić rolę zestawu ćwiczeń także dla starszych dzieci, które popadły w językowo-ortograficzne tarapaty. Nie widzę też powodu, dla którego nie miałyby być przydatne w przypadku dysleksji czy pomocne w korygowaniu wad wymowy. Wiele zależy od tego, czy zostawimy dziecko sam na sam z programem, czy też poświęcimy mu trochę czasu i przystąpimy do wspólnej zabawy. W stosunkowo krótkim czasie dylematy ortograficzne (np. "ó" i "u") powinny przestać stanowić problem, a "r" brzmieć będzie w ustach dziecka czysto i dźwięcznie, jak nigdy dotąd. W towarzystwie osoby dorosłej (lub nieco tylko starszej siostry lub braciszka) programami mogą bawić się nawet przedszkolaki. I to takie, które nie mają jeszcze pojęcia o tym, co znaczą te dziwne znaczki na płachcie papieru, którą codziennie rano przegląda tata, popijając poranną kawę.

Bez zarzutu prezentuje się merytoryczna zawartość obu programów - zestaw dostępnych quizów i ćwiczeń. Również biorąc pod uwagę wykonanie techniczne, oba programy z powodzeniem mieszczą się w czołówce krajowych multimediów. Kto wie, czy odpowiednio zlokalizowane nie bawiłyby też dzieci francuskich, niemieckich czy wietnamskich. Pomysł i wykonanie zasługuje ze wszech miar na uznanie - chociaż prawdę mówiąc nie stanowi przełomu w świecie multimediów, a jedynie wyrasta ponad przeciętność. Mam nadzieję, że zapewni to tym tytułom możliwość dostrzeżenia na rynku i przychylnego przyjęcia przez użytkowników. Kolejnym atutem tych tytułów może być fakt, że programy te w miarę stabilnie działały na komputerze o nieznacznie słabszej konfiguracji niż zalecana przez producenta. Przyznać trzeba, że w polskich warunkach to prawdziwa rzadkość. Wypada mi zatem zaprosić rodziców do sklepów, a najmłodszych do zabawy i nauki. Naprawdę warto spróbować...

"Sam czytam"

"Sam piszę"

Producent: Albion Sp. Z o.o., Plac Wolności 7, 50-071 Wrocław

Wymagania sprzętowe: IBM PC 486 DX2/80, 16 MB RAM, CD 2x, Win 3.1/95


Zobacz również