Ahoj znowu nadaje

Po blisko tygodniowej przerwie, wznowił działanie portal Ahoj. Przedstawiciele 4Media, holdingu, do którego należy portal, twierdzą, że przerwa spowodowana była "przeprowadzką" ze starych serwerów na nowe oraz zmianą oprawy graficznej serwisu. Nieoficjalnie mówi się jednak, że przerwa w działalności mogła mieć związek z niedawnymi problemami finansowymi portalu i z nie wywiązaniem się z opłat za kolokację serwerów.

Przez blisko tydzień (od poniedziałku), nie działał serwis Ahoj.pl. Z informacji, które udało nam się uzyskać z holdingu medialnego 4Media, wynikało, że stan taki mógł potrwać jeszcze kolejny tydzień. Jednak w piątek Ahoj nieoczekiwanie wystartował. Przedstawiciele konkurencji twierdzą, mimo to, że zniknięcie portalu z sieci na tak długi czas może świadczyć o poważnych problemach firmy.

Monika Sarnecka, rzecznik prasowy hodingu medialnego 4Media, powiedziała nam, że przerwa w działalności portalu spowodowana była przenoszeniem Ahoja na nowe serwery oraz zmianą szaty graficznej. "Tę przerwę planowaliśmy już wcześniej - nastąpiła teraz, gdy ucichł już cały szum wokół serwisu. Z tego, co wiem, wszystko idzie całkiem sprawnie, więc już niedługo uruchomimy serwis - prawdopodobnie nastąpi to pod koniec przyszłego tygodnia" powiedziała w piątek przed południem.

Nieoczekiwany powrót

Nieoczekiwanie jednak, w piątek ok. godziny 14.00, Ahoj powrócił "online". Na razie jednak bez nowej szaty graficznej. Przedstawicielka 4Media zaznaczała, co prawda, że portal może zostać uruchomiony wcześniej, ale nikt jednak nie spodziewał się, że odbędzie się to aż tak szybko. "Okazało się, że serwery uda się uruchomić jeszcze w tym tygodniu. Nie znaczy to jednak, że zakończyliśmy prace nad zmianami w Ahoj.pl. Cały czas będziemy wprowadzać nowe rozwiązania, portal jednak będzie dostępny. Przesunął się również termin zmiany szaty graficznej - na początek sierpnia" powiedziała nam Monika Sarnecka.

Nieoficjalnie udało nam się dowiedzieć, że przyczyną przerwy w działalności firmy mogły być zobowiązania finansowe wobec firmy Internet Partners, a konkretnie zaległe płatności za kolokację serwerów. Potwierdzeniem takiej hipotezy może być nieoficjalna informacja "Serwery Ahoj.pl uwięzione?" publikowana w serwisie Reporter.pl (www.reporter.pl). Czytamy w niej m.in., że: "serwery zostały zamknięte i zabezpieczone przez Internet Partners ponieważ obecni właściciele serwisu Ahoj.pl nie płacili za łącza i korzystanie z usług Internet Partners". Niestety nie udało nam się tej informacji potwierdzić u źródła. Z wiadomości, które zebraliśmy, wynika jednak, że w przypadku uregulowanie należności możliwe jest uruchomienie portalu w ciągu dosłownie kilku minut. Niewykluczone więc, że tak właśnie się to odbyło.

Znamiona kryzysu?

Przedstawiciele konkurencji twierdzą, że zniknięcie portalu z sieci na tak długi czas może świadczyć o poważnych problemach firmy. "Według mnie to oznaka bardzo głębokiego kryzysu. Zdaję sobie sprawę z kłopotów całego sektora i wiem, że czasami trzeba redukować koszty - np. zwalniając pracowników (Ahoj podjął przecież swego czasu takie kroki). Jednak pozostawanie przez tydzień "offline" to z marketingowego punktu widzenia katastrofa. "W ten sposób traci się lojalnych użytkowników, spada oglądalność - a to już ma konkretne przełożenie na wyniki finansowe " mówi Robert Stupak z portalu Poland.com, komentując doniesienia o planowanym, dwutygodniowym wyłączeniu Ahoj.pl.

"Rzeczywiście, długa przerwa w działalności jest bardzo groźna dla tak specyficznego medium jak portal internetowy. Internauci z reguły szukają w sieci informacji - jeżeli nie znajdują ich w jednym miejscu, zaczynają szukać gdzie indziej. Często jest tak, że nie wracają już tam, gdzie raz się rozczarowali. Sytuacja Ahoj jest jednak w pewnym stopniu specyficzna. Ten portal prowadził kilka serwisów tematycznych, które mają lojalnych użytkowników tj. Ściąga. "Myślę, że to może ułatwić Ahojowi powrót" powiedział nam Marcin Strzałkowski, szef Działu Komunikacji Wirtualnej Polski.

Rzeczniczka 4Media zgadza się, że wyłączenie serwerów to krok drastyczny "Owszem, zdajemy sobie sprawę z konsekwencji, jakie to niesie. Największym problemem jest nieunikniony odpływ użytkowników, bowiem dochody z reklam nie były i nie są najważniejszą pozycją w budżecie firmy. We wrześniu mamy zamiar rozpocząć działania, mające na celu wypromowanie nowego oblicza naszego portalu. Myślę, że w ten sposób uda nam się odzyskać "starych" użytkowników i przyciągnąć nowych" powiedziała Monika Sarnecka.


Zobacz również