Alvin Toffler: "Prywatność będzie coraz bardziej zagrożona"

"Myślę, że wszyscy powinni być świadomi, iż większość ich działań w Internecie jest publiczna, czy tego chcą czy nie." - mówi w rozmowie z PCWK Online Avin Toffler, amerykański pisarz i futurysta.

PCWK Online: Jedną z najbardziej znanych Pana teorii jest "Trzecia Fala". Jak mieszczą się w tym nowe internetowe trendy, takie jak Web 2.0 czy "social journalism"?

Alvin Toffler: Hmm.. Tak, można zaobserwować kolejną fazę rozwoju w tym jak technologia oddziałuje na społeczeństwo. Nie chciałbym jednak mówić o tym jak trudno jest opracować nowe technologie gdyż jeszcze trudniej jest zmienić instytucje. To, co dzieje się dzisiaj jest prawdziwą rewolucją ponieważ nie jest tylko związane z technologią. Zmianom technologicznym towarzyszyć będą duże zmiany w społeczeństwie, w mentalności. Większość działających instytucji to biurokratyczne twory, które powstały przed cyfrową "Trzecią Falą" - są one wyjątkowo nieefektywne.

Alvin Toffler

Alvin Toffler (ur. 3 października 1928 r.) jest jednym z najbardziej znanych w świecie socjologów i futurystów. Jest także profesorem Uniwersytetu Cornell i wykładowcą New School for Social Research. Pisze i pracuje jako redaktor dla magazynu Fortune. Razem z żoną, Heidi Toffler, jest autorem wielu książek o zmianach społecznych i wpływie jaki mają one na społeczeństwo i gospodarkę. W ramach pracy zawodowej jest również korespondentem Białego Domu. Doradzał między innymi prezydentowi Reaganowi.

Alvin Toffler jest współautorem (razem z żoną, Heidi) wielu książek i publikacji, miedzy innymi:

- Szok przyszłości (Future Shock), 1970

- Ekospazm (Eco-Spasm Report), 1975

- Trzecia Fala (Third Wave), 1980

- Previews & Premises, 1983

- Powershift: Knowledge, Wealth and Violence at the Edge of the 21st Century, 1990

- Wojna i Antywojna (War and Anti-War), 1995

- Revolutionary Wealth, 2006

A projekty takie jak "Echelon"? Sytuacje, w których wiodące firmy internetowe współpracujące z CIA? Jak to może zmienić społeczeństwa?

Myślę, że nie powinniśmy oskarżać CIA. Tak naprawdę wszyscy podsłuchują wszystkich i nie trzeba być rządem aby to robić. Myślę, że mamy do czynienia z wielkim zagrożeniem dla prywatności, co jest wynikiem możliwości jakie daje nam nowoczesna technologia. To zjawisko będzie narastać z roku na rok. Codziennie pojawiają się nowe możliwości ukrywania i ujawniania tego co ludzie mówią, piszą i myślą.

Czy internauci powinni naprawdę obawiać się takiej inwigilacji?

W rzeczy samej, myślę, że wszyscy powinni być świadomi, iż większość ich działań w Internecie jest publiczna, czy tego chcą czy nie. Zakładam, że kiedy otrzymuję e-mail to niemal tak jakbym dostał pocztówkę. Każdy może go przeczytać. Mogę też przypuszczać, że sprawdzenie jakich rzeczy szukam w Google nie jest trudne - zależy tylko od tego ile czasu i pieniędzy ktoś na to poświęci. Żałuje, że nastąpiła taka utrata prywatności ale cóż, taka jest rzeczywistość. To znaczy, że podsłuchiwać mogą rządy, ugrupowania polityczne, grupy terrorystyczne.

Wróćmy na chwilę to spraw trendów internetowych. Ogromną popularność mają obecnie masowe gry online, takie jak World of Warcraft czy wirtualne rzeczywistości, jak Second Life. Jak wpłynie to na nasze społeczeństwo? Ludzie zarabiają dzięki nim prawdziwe pieniądze.

Tak, sprzedając wirtualne przedmioty. Myślę, że mamy tu do czynienia z niewiarygodnym eksperymentem. Ludzie grają, robią różnorakie rzeczy w Sieci i tak naprawdę nie wiemy jakie będą wszystkie konsekwencje. Myślę, że tworzymy wirtualną rzeczywistość, której tak naprawdę nie rozumiemy. Wchodząc do niej przyjmujemy za pewnik, że istnieje. Nie wiem, w którą stronę to pójdzie. Wraca też pytanie o Web 2.0, ludzi tworzących bez zapłaty, czy chodzi o blogowanie czy o inne formy aktywności. Myślę, że to bardzo ważne. To, o czym między innymi mówi nasza nowa książka "Revolutionary Wealth" to coś, co nazywamy "prosuming". To ludzie, którzy produkują treści, które potem sami konsumują. Jest wiele różnych dróg którymi to robią, na przykład tworząc za darmo oprogramowanie Open-Source.

Myśli Pan, że takie formy działalności, na przykład "social journalism" zdominują te tradycyjne?

Tak, myślę, że dziennikarstwo się zmieni, gazety się zmienią. Widać to już teraz. Dziennikarze też to widzą, choć nie zauważali tego dziesięć lat temu. Ale to nie wszystko. Cała ekonomia będzie musiała się zmienić.

Ekonomia uczy nas, że zasoby naturalne są ograniczone podczas gdy możemy zaobserwować rosnące wykorzystanie wiedzy jako kluczowego zasobu. Staje się ona głównym elementem gospodarki i jest naprawdę nie do wyczerpania. Ja mogę korzystać z arytmetyki, Pan może to robić a ona się nie wyczerpuje. To fundamentalne zmiany w istniejących koncepcjach ekonomicznych. Piszemy o tym sporo w "Revolutionary Wealth".

Drugą rzeczą, którą musimy zrozumieć to fakt, że coraz większe znaczenie będzie miała działalność, za którą nie otrzymuje się wypłaty, ludzie którzy tworzyć będą "Linuksy przyszłości", ludzie którzy działać będą w ramach wolontariatów. To sprawy nie uwzględniane dotychczas przez ekonomistów, gdyż pieniądze nie zmieniają właścicieli.

Musimy porzucić ideę gospodarki jako całkowicie definiowalną przez pieniądze. Powstała "niepieniężna" ekonomia, w której ludzie tworzą bez bycia opłacanymi. Tworzone przez nich dobra mają jednak duży wpływ na gospodarkę. Czasami ją oni wzmacniają, czasami z niej czerpią. W naszej książce zastanawiamy się jakie są relacje między tą ekonomią opartą na pieniądzach i tą drugą, ledwo zbadaną. Musimy przyjrzeć się temu, jak różne systemy bogactw współdziałają na siebie i jak wpływają na naszą cywilizację.


Zobacz również