Ameryka wyznacza koniunkturę

Gospodarka Stanów Zjednoczonych, która obok Unii Europejskiej jest największą gospodarką świata, od lat nadaje kierunek zmian koniunktury reszty globu. Dzieje się tak z powodu potęgi finansów amerykańskich, kreowania popytu dla eksportu światowego i posiadania najważniejszej, jak dotąd, waluty międzynarodowej.

Gospodarka Stanów Zjednoczonych, która obok Unii Europejskiej jest największą gospodarką świata, od lat nadaje kierunek zmian koniunktury reszty globu. Dzieje się tak z powodu potęgi finansów amerykańskich, kreowania popytu dla eksportu światowego i posiadania najważniejszej, jak dotąd, waluty międzynarodowej.

Koniunktura w Niemczech, które są największym eksporterem towarów w gospodarce globalnej, ma marginalne znaczenie dla koniunktury w gospodarce światowej. Niemieckie ośrodki prognostyczne za punkt wyjścia swoich prognoz biorą prognozy dla gospodarki amerykańskiej właśnie z powodu jej ogromnego wpływu na gospodarkę światową.

Komunikaty przedstawiające amerykańskie wskaźniki makroekonomiczne i wyniki badań nastrojów producentów bądź konsumentów powodują natychmiastowe krótkookresowe i długookresowe reakcje na giełdach światowych, z polskimi włącznie. Dlatego też wskazana jest poprawna interpretacja wskaźników i statystyk amerykańskich, które nie zawsze są zgodne ze standardami europejskimi.

Dużo zamieszania wywołały dwa ostatnie komunikaty Bureau of Economic Analysis podające kwartalne szacunki amerykańskiego PKB. Według oficjalnych komunikatów BEA w czwartym kwartale 2008 r. odnotowano spadek PKB o 6,3%, a w pierwszym kwartale 2009 r. spadek o 6,1%. Sposób obliczania tempa wzrostu PKB w Stanach jest jednak zupełnie inny niż stosowany w Polsce czy w innych krajach Unii Europejskiej. Podaje się de facto hipotetyczne tempo wzrostu w stosunku do poprzedniego kwartału przy założeniu, że tempo takie utrzyma się przez cały rok. Jest tu pewna analogia do procentu składanego.

W efekcie takiej różnicy metodologicznej nie wiemy do końca, o ile zmienił się amerykański kwartalny dochód narodowy wg standardu stosowanego w Europie i w Polsce. Najprostszym sposobem sprowadzenia do przybliżonej porównywalności byłoby podzielenie przez 4 podanego tempa wzrostu. Otrzymamy wówczas szacunek zmiany PKB do poprzedniego kwartału z wyeliminowaniem wahań sezonowych. Taki standard obliczania wzrostu gospodarczego stosuje się powszechnie w Unii Europejskiej, a w Polsce dopiero od kilku lat.

Najpopularniejszym wskaźnikiem zmiany PKB stosowanym w Polsce jest tempo wzrostu odnoszone do analogicznego kwartału poprzedniego roku. W ten sposób pomija się problem eliminacji wahań sezonowych. Eurostat, unijny urząd statystyczny, podaje kwartalne zmiany PKB w dwóch wersjach: w stosunku do poprzedniego kwartału (po eliminacji sezonowości) i w stosunku do analogicznego kwartału poprzedniego roku.

O ile stosunkowo łatwo można dowiedzieć się o tempie wzrostu amerykańskiego PKB wobec poprzedniego kwartału, o tyle w komunikacje BEA nie ma dość informacji, by można było samodzielnie określić zmianę wobec kwartału sprzed roku. Zgodnie z amerykańską metodologią w czwartym kwartale 2008 r. PKB spadło w USA o 6,3%, natomiast według obliczeń podanych przez Eurostat spadek w stosunku do czwartego kwartału 2007 r. wyniósł -0,8%. Jeszcze bardziej zagmatwana była sytuacja w trzecim kwartale 2008 r. Amerykanie podali spadek PKB o - 0,5% (wg swojej metodologii), a Eurostat wzrost o 0,7% w stosunku do kwartału sprzed roku.

Niewłaściwa interpretacja informacji o zmianie koniunktury w Stanach Zjednoczonych może wpływać na pogarszanie się nastrojów w innych krajach. Tymczasem, wbrew powszechnemu przekonaniu, w 2008 r. gospodarka amerykańska nie odnotowała spadku PKB, tylko jego wzrost o 1,1%. Z formalnego punktu widzenia recesja rozpoczęła się w trzecim kwartale, kiedy nastąpił spadek wobec poprzedniego kwartału, jednak wzrost gospodarczy z pierwszej połowy roku był na tyle wysoki, by zrównoważyć spadki PKB z drugiej połowy roku .

Tymczasem prognozy wzrostu gospodarczego dla Stanów Zjednoczonych zarówno na 2009, jak i 2010 w świetle globalnego kryzysu gospodarczego są zdumiewająco optymistyczne. Spadek PKB w 2009 r. prognozowany jest przez Economist Intelligence Unit na 2,9%, a w roku 2010 już ma nastąpić wzrost PKB o 1,4%. Prognozy innych ośrodków są bardzo podobne. Perspektywy dla Unii Europejskiej są znacznie gorsze. EIU dla strefy euro prognozuje kolejno spadek PKB o 3,7% i wzrost o 0,3%.

Poważniejsze skutki globalnego kryzysu w Unii Europejskiej niż w USA można wytłumaczyć wynikającą z liberalnego systemu gospodarczego większą elastycznością i zdolnościami adaptacyjnymi gospodarki amerykańskiej niż przesocjalizowanej gospodarki europejskiej. Dla zależnej od eksportu gospodarki europejskiej gorsza koniunktura globalna automatycznie oznacza mniejszą produkcję. Nie można wykluczyć, że udział w pogarszaniu się nastrojów w Europie miała także niewłaściwa interpretacja amerykańskich wskaźników gospodarczych.

Au­tor jest wiceprezesem Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową, wcześniej był m.in.prezesem GUS.


Zobacz również