Amerykańskie sny noworoczne

BusinessWeek przewiduje, że rok 2003 będzie lepszy od poprzedniego, choć ze względu na sytuację międzynarodową wszystkie prognozy to równania z wieloma niewiadomymi.

W gospodarce amerykańskiej nie widać wyraźnych oznak poprawy. Mimo wzrostu gospodarczego na poziomie 3%, bezrobocie jest wyższe niż rok wcześniej i wynosi 6%. Nie ma już miejsca na podwyżki cen. Giełda jest w dołku. A nastroje konsumentów, przedsiębiorców i inwestorów są bardzo kiepskie. Czy 2003 rok będzie lepszy? – zadaje typowe dla końca każdego roku pytanie BusinessWeek.

Tak, ale bez rewelacji - odpowiadają sobie sami autorzy artykułu. Informacje z giełdy, ciągła niepewność związana z działalnością terrorystów i groźbą wojny z Irakiem wywołują poważne wątpliwości co do przyszłości. Gospodarka jednak będzie się stawała coraz mocniejsza. „Nadchodzący rok będzie odznaczał się poprawą sytuacji, działalność ekonomiczna zacznie przynosić trwalsze i większe zyski” – stwierdziła Lynn Reaser z Bank of America Capital Management.

Takie z grubsza poglądy wygłosiło 66 ekonomistów, którzy uczestniczyli w ankiecie Business Week’a „2003 Economic Forecast Survey”. Większość ankietowanych spodziewa się w nadchodzącym roku wzrostu gospodarczego na poziomie 3% w pierwszej połowie i 3,5% w drugiej połowie. Jednak wzrost ten związany będzie głównie ze zwiększoną produktywnością, nie zniweluje zatem bezrobocia, które nie spadnie poniżej 5,7%. Inflacja utrzyma się na poziomie 2,2%, a zyski przedsiębiorstw – 9,7%.

Oczywiście wielka niewiadoma, jaką jest konflikt z Irakiem, może zmienić wszystkie te prognozy w każdej chwili, a skutki gospodarcze ewentualnej wojny są według ankietowanych ekonomistów bardzo trudne do przewidzenia. W razie szybkiej wygranej USA, powinna nastąpić poprawa na rynkach finansowych, natomiast w każdym innym wypadku konsekwencje są trudne do przewidzenia.

W 2003 roku amerykańskie korporacje będą musiały ponieść większy ciężar zmian gospodarczych. Przedsiębiorstwa już pozbyły się zbędnych mocy produkcyjnych i ograniczyły inwestycje, dostosowując się do nowych realiów podwyższonego ryzyka i zaostrzonych przez niedawne skandale etycznych standardów prowadzenia firmy. W 2003 roku koszty firm nadal będą redukowane, a ich produktywność będzie rosła. Zyski będą mogły zwiększyć się nie dzięki podwyższonym cenom, ale większej wydajności pracy.

Nie należy spodziewać się nowego boomu inwestycyjnego, ale raczej stopniowego powiększania popytu na sprzęt i oprogramowanie. Zdaniem ankietowanych ekonomistów, wydatki na IT wzrosną w firmach o 7,7% w 2003 r.

Pozyskiwanie pieniędzy nie powinno stanowić problemu. Spodziewane są kolejne obniżki podatków dla firm, a samo finansowanie stało się tanie: rynek obligacji uzyskuje coraz większą płynność, różnice między obligacjami firmowymi a pewnymi papierami rządowymi stają się coraz mniejsze.

Jednocześnie konsumenci nie przestaną kupować, mimo, że ich wydatki raczej nie osiągną tempa wzrosty 3,7% z 2002 roku. Średni przychód na gospodarstwo domowe po opodatkowaniu wzrósł od ubiegłego roku o 3%.

Wydatki konsumenckie na świecie będą mniejsze. Mimo obniżenia przez Europejski Bank Centralny stóp procentowych, ceny nieruchomości w strefie euro pozostają znacznie wyższe niż w USA, a region będzie odczuwał skutki zaostrzenia polityki fiskalnej w 2003 r. Japonia nadal będzie walczyć z deflacją i negatywnymi skutkami reformy sytemu bankowego.

Amerykański Fed zdołał uzyskać stabilność cen, co jest celem każdego banku centralnego. Teraz zajmie się zapobieganiem deflacji i pobudzaniem wzrostu gospodarczego. Jednak podwyższenie stóp procentowych nastąpi prawdopodobnie dopiero po widocznej poprawie sytuacji na rynku pracy.

Na podstawie artykułu z BusinessWeek „Now that’s a bit more like it”, James C. Cooper, Kathleen Madigan


Zobacz również