Amerykańskie zbrojenia informatyczne

Amerykańska administracja, mając w pamięci niedawne potyczki z chińskimi hakerami, na nowo przystępuje do opracowania narodowego planu zabezpieczenia systemów informatycznych.

Według urzędników rządowych, plan poprzedniej ekipy Clintona jest obarczony wieloma wadami i nie proponuje pomocy dla firm, które chcą zwiększyć informatyczne bezpieczeństwo. Nowa administracja chce teraz położyć nacisk przede wszystkim na współpracę z prywatnymi firmami. Kenneth Juster, podsekretarz stanu w Departamencie Handlu, liczy na to, że od nich wyjdą konkretne propozycje rozwiązań. Jego zdaniem poprzednia administracja, przygotowując plan ochrony systemów informatycznych, nie brała pod uwagę specyfiki prywatnego biznesu. Przedstawiciele administracji prezydenta Busha rozpoczęli już rozmowy z instytucjami finansowymi, firmami energetycznymi, transportowymi i sprzedawcami nowych technologii. Nowy plan ochrony ma być gotowy do końca tego roku.

Kwestia bezpieczeństwa stron internetowych i systemów informatycznych jest w USA szeroko dyskutowana. W ostatnim czasie doszło do wymiany ciosów pomiędzy chińskimi i amerykańskimi hakerami. Chińczycy włamali się wielokrotnie do rządowych stron internetowych, umieszczając na nich antyamerykańskie hasła. Był to odwet za incydent na wyspie Hainan, gdzie w wyniku zderzenia z amerykańskim samolotem szpiegowskim zginął chiński pilot. Hakerzy zmieniali m.in. strony Departamentów Pracy oraz Zdrowia, umieszczając na nich zdjęcia pilota Wang Weia. Chociaż oficjalnie unikano stwierdzenia, że wciąż trwa cyberwojna chińsko-amerykańska, to słychać wiele głosów ostrzeżenia, że systemy komputerowe w USA mogą się stać celem potencjalnego ataku internetowych terrorystów. Federalne Biuro Śledcze niedawno ostrzegało administratorów amerykańskich stron internetowych przed niebezpieczeństwem nasilenia się ataków na ich serwery. Większość prywatnych oraz komercyjnych serwisów jest przed nimi zabezpieczona - problem dotyczy głównie stron oraz serwerów rządowych. Przede wszystkim dlatego że ich pracownicy są gorzej opłacani i nie mają dostępu do najnowszych systemów zabezpieczających.

Senator Robert Bennett z Utah przestrzega, że "cyberatak wrogiego narodu może być równie niszczący jak bomba atomowa, która eksploduje nad amerykańskim miastem". Zaproponował, aby przy opracowywaniu ochrony systemów informatycznych użyć modelu "Ekipa czerwonych - ekipa niebieskich", używanego przez struktury obronne do testowania swoich systemów bezpieczeństwa. W takim teście "ekipa czerwonych" to siły atakujące, zaś "ekipa niebieskich" to siły obrony.


Zobacz również