Antidotum na drżący aparat

Kupując jeden z aparatów wyposażonych w stabilizator obrazu, z pewnością liczysz na to, że skończą się twoje kłopoty z nieostrymi zdjęciami. Czy możesz mieć pewność, że technologie stosowane do stabilizacji obrazu zastąpią ciężki statyw i wszystkie fotografie będą już takie, jak sobie życzysz? Niestety, aż tak dobrze nie jest. Nie można jednak powiedzieć, że stabilizatory w ogóle nie spełniają swojej roli.

Kupując jeden z aparatów wyposażonych w stabilizator obrazu, z pewnością liczysz na to, że skończą się twoje kłopoty z nieostrymi zdjęciami. Czy możesz mieć pewność, że technologie stosowane do stabilizacji obrazu zastąpią ciężki statyw i wszystkie fotografie będą już takie, jak sobie życzysz? Niestety, aż tak dobrze nie jest. Nie można jednak powiedzieć, że stabilizatory w ogóle nie spełniają swojej roli.

Mechanizmy stosowane w aparatach działają i w niektórych przypadkach mogą uchronić od wykonania "poruszonego" zdjęcia. Mają jednak pewne ograniczenia i nie zawsze wyprowadzą aparat z "drżącej opresji". To, czy zdjęcie będzie ostre, zależy od wielu czynników.

Krótki czas - ostre zdjęcie

Aparaty, które wzięły udział w teście, dysponowały długimi ogniskowymi. Na zdjęciu Nikon D100 z obiektywem AF-VR Nikkor 80-400 mm (w cyfrowej lustrzance odpowiada ogniskowej 120-600 mm) oraz zwycięzca testu Panasonic Lumix FZ-30, dysponujący optyką odpowiadającą zoomowi 35-420 mm).

Aparaty, które wzięły udział w teście, dysponowały długimi ogniskowymi. Na zdjęciu Nikon D100 z obiektywem AF-VR Nikkor 80-400 mm (w cyfrowej lustrzance odpowiada ogniskowej 120-600 mm) oraz zwycięzca testu Panasonic Lumix FZ-30, dysponujący optyką odpowiadającą zoomowi 35-420 mm).

Przede wszystkim liczy się czas naświetlania - od tego parametru zależy, czy aparat zdąży zarejestrować właściwie "zatrzymany" obraz w kadrze. W fotografii małoobrazkowej przyjmowało się, że czas naświetlania (wyrażany w sekundach) powinien być krótszy niż odwrotność używanej ogniskowej (wyrażanej w mm), czyli przy ogniskowej wynoszącej 75 mm powinno się fotografować z czasem krótszym niż 1/75 sekundy. Zasada ta obowiązuje również w cyfrówkach. Zarówno w fotografii tradycyjnej, jak i cyfrowej problem jest o tyle większy, o ile zasobniejszy w iksy jest zoom aparatu. A w modzie ostatnio są cyfrówki wyposażone w imponujące możliwości zbliżania i oddalania - wielu producentów montuje zoomy o krotności 8, 10 a nawet 12x.

Obiektywy o tak dużym zakresie ogniskowej na ogół nie są jasne (przy maksymalnym zbliżeniu największy otwór przesłony wynosi np. 5,6). Jeśli nie fotografujemy motywów dobrze oświetlonych, może się okazać, że czas naświetlania wydłuża się i znacznie przekracza wyżej określoną wartość graniczną (odwrotność ogniskowej ->czas naświetlania). Gdy wykonujemy fotografie w słabym oświetleniu, powinniśmy albo podwyższyć czułość (co spowoduje utratę jakości), umieścić aparat na statywie albo użyć aparatu ze stabilizatorem.

Wnioski

Parametry techniczne i wyniki testów

Parametry techniczne i wyniki testów

Stabilizator to mechanizm, który tylko pomaga wykonać ostre, nieporuszone zdjęcie. Nie jest panaceum. W naszym teście okazało się, że system nie zawsze działa jednakowo dobrze - w zależności od kierunku, amplitudy oraz częstotliwości drgań aparatu a także ustawionego czasu naświetlania potrafi wykazać się zarówno skutecznością, jak i indolencją. W tych samych warunkach (parametrach ekspozycji) możemy wykonać ostre zdjęcie bez stabilizatora albo rozmyte, mimo używania tego mechanizmu. Podczas testów w warunkach laboratoryjnych zdarzało się, że wyzwolenie migawki następowało dokładnie w chwili zmiany kierunku ruchu drgającego aparatu, co powodowało, że szanse na zrobienie ostrego, nieporuszonego zdjęcia były większe. Przy zmianie "kierunku drżenia" występuje całkowite lub prawie całkowite wyhamowanie ruchu (a właściwie drgań aparatu), dzięki czemu można wykonać zdjęcia ostre, nawet gdy aparat nie ma stabilizatora. Całkowite wyhamowanie może nastąpić jedynie wówczas, gdy aparat porusza się w taki sposób, że centralny punkt w kadrze przemieszcza się wzdłuż jednej linii (np. tylko z góry na dół lub na boki). Jednak jeśli wyzwolenie migawki nastąpi w chwili, gdy prędkość kątowa osiąga dużą wartość - obraz szybko przesuwa się w kadrze - bez stabilizacji lub statywu możemy sobie nie poradzić. Pytanie tylko, jak dany stabilizator sprosta wyzwaniu?

Czy uda mu się całkowicie skompensować drgania, czy też powinniśmy liczyć tylko na jak najmniejsze rozmycie? Jeśli będzie naprawdę niewielkie, przy niektórych powiększeniach może się okazać niewidoczne.

Jak radziły sobie aparaty

Czujniki ruchu kątowego wykrywają drgania aparatu. Dane o kierunku i stopniu poruszenia przesyłane są do mikroprocesora, który oblicza przesunięcie matrycy CCD, niezbędne do skompensowania poruszenia.

Czujniki ruchu kątowego wykrywają drgania aparatu. Dane o kierunku i stopniu poruszenia przesyłane są do mikroprocesora, który oblicza przesunięcie matrycy CCD, niezbędne do skompensowania poruszenia.

Wśród kompaktów zwycięzcą naszego testu został Panasonic Lumix FZ-30, wyposażony w system optycznej kompensacji drgań MEGA O.I.S. oraz zoom z dwunastokrotnym przybliżeniem. Nowy, ośmiomegapikselowy aparat tego producenta najlepiej radził sobie z ustabilizowaniem obrazu. Układ okazał się najlepszy w niskiej częstotliwości, rozmycie spowodowane ruchem aparatu było niewiele większe niż stacjonarnego wzorca. Jednak i temu aparatowi zdarzyło się kilka wpadek, kiedy splot niekorzystnych czynników ekspozycji stał się za trudny do pokonania i system kompensacji wyraźnie się gubił.

Nieco gorsze wyniki uzyskał jego starszy konkurent - Nikon Coolpix 8800, z matrycą 8 MP i obiektywem mogącym dziesięciokrotnie przybliżać i oddalać fotografowaną scenę. Drgania kompensuje w tym aparacie system VR (Vibration Reduction), używany także w obiektywach do lustrzanek Nikona. Sprawność stabilizatora w większym stopniu zależała od częstotliwości drgań - przy mniejszej stabilizował nawet lepiej od zwycięzcy, ale przy więszej okazał się wyraźnie słabszy.

Image Blur Analyzer - specjalny program do analizy wzorców fotografowanych testowanymi aparatami cyfrowymi. Program znajduje położenie wzorca w analizowanym kadrze (które zmienia się wraz z ruchem aparatu). Następnie z każdego pola wybiera fragment o możliwie zbilansowanych udziałach bieli i czerni, wylicza histogram i porównuje z wzorcowym. Jest nim histogram tego samego fragmentu planszy testowej, sfotografowanej aparatem nieruchomym.

Image Blur Analyzer - specjalny program do analizy wzorców fotografowanych testowanymi aparatami cyfrowymi. Program znajduje położenie wzorca w analizowanym kadrze (które zmienia się wraz z ruchem aparatu). Następnie z każdego pola wybiera fragment o możliwie zbilansowanych udziałach bieli i czerni, wylicza histogram i porównuje z wzorcowym. Jest nim histogram tego samego fragmentu planszy testowej, sfotografowanej aparatem nieruchomym.

Trzecie miejsce przypadło produktowi Koniki Minolty. Dimage Z5 to pięciomegówka z dwunastokrotnym zoomem, wyposażona w system stabilizacji drgań Anti-Shake, działający na zupełnie innej zasadzie niż rozwiązania konkurencji (patrz "Wstrząśnięte, nie poruszone" w tym wydaniu PCWK). Wykazał się przeciwnymi cechami niż produkt Nikona - zmiana częstotliwości wstrząsów nie robiła na nim żadnego wrażenia, ale za to skuteczność stabilizacji pozostawiała sporo do życzenia. Gdyby test obejmował jeszcze szybsze drgania, może zwyciężyłaby Minolta, ale należy pamiętać, że po zwiększeniu częstotliwości drgań przekroczenie pewnych wartości granicznych jest odbierane przez układ mechaniczny jako... brak drgań, bo jego bezwładność nie pozwala nadążać za zbyt szybkimi zmianami.

Nieco słabiej wypadły kompaktowe produkty Sony i Canona. Technologie stabilizacji obrazu obu producentów są jednymi z najstarszych. Zarówno Canon Image Stabilizer, jak i Sony Super Steady Shot od dawna stosowano w produktach tych wytwórców. Technologia Canona wykorzystywana jest w obiektywach do lustrzanek małoobrazkowych i kamerach, system Sony służył i służy do stabilizowania obrazu w kamerach wideo.

W rankingu "stabilizowanych lustrzanek" kolejność jest odwrotna. Tu prym wiedzie Canon, którego obiektyw EF 75-300 mm IS USM spisał się najlepiej. Na drugim miejscu jest Konica Minolta, której stabilizator znajduje się nie w obiektywie, a w korpusie, a na trzecim - system Nikona. Nad konkurentami radzącymi sobie jednakowo w każdej częstotliwości Canon zdobył przewagę podczas testów przy najwolniejszych drganiach. Różnice w wynikach lustrzanek są jednak stosunkowo niewielkie - znacznie większe zauważyliśmy w działaniu stabilizatorów w aparatach kompaktowych.

Porównując wyniki testów lustrzanek i kompaktów, należy wziąć pod uwagę różne warunki pracy stabilizatorów. Ze względu na większe wymiary matryc światłoczułych w lustrzankach także pozostałe aktywne optycznie elementy we wnętrzu aparatu są proporcjonalnie większe. Na przykład rzeczywiste ogniskowe kompaktów (58-89 mm) są dużo krótsze niż w lustrzankach (219-233 mm). Z tego powodu identycznym zmianom kąta drgań (przesunięciom) aparatu odpowiada w lustrzance większe przesunięcie matrycy, które stabilizator musi kompensować. Przy takim samym czasie ekspozycji lustrzanki poddane były zatem trudniejszej próbie.


Zobacz również