Apache/Havoc

Jako pilot będziesz mógł zasiąść na sterami dwóch typów śmigłowców. Pierwszego z nich czyli AH-64 Apache nie trzeba przedstawiać. To cacko wyprodukowane przez McDonnel Douglass stało się chyba synonimem słów 'śmigłowiec bojowy'. Bo chyba nie ma gracza, który by nie wiedział o co chodzi, gdy słyszy nazwę pewnego plemienia indiańskiego z Ameryki Północnej.

Symulatory lotu towarzyszyły komputerom już od samego początku (oczywiście od momentu, gdy rozpowszechnił się tryb graficzny). Powód jest prosty – wojsko zawsze potrzebowało symulatorów dla swoich pilotów. Później, gdy już pojawiły się szybsze komputery klasy Amiga i PC, nastąpił wysyp gier na te właśnie platformy. Były one dość ubogie w grafikę, ale pewnie wielu starszych graczy wspomina je z uśmiechem. Któż nie pamięta takich tytułów jak F-19, GUNSHIP 2000, czy serii F-15? Te proste symulatory potrafiły przyciągnąć przed monitor rzesze użytkowników i pozwolić im zostać prawdziwymi pilotami. Gdy patrzy się na te wiekowe już tytuły, ma się wrażenie, że teraz nie ma już takich gier - dopracowanych i wciągających zarazem. Jednak produkty tej klasy nadal się pojawiają, czego dobrym przykładem jest APACHE/HAVOC.

Jako pilot będziesz mógł zasiąść na sterami dwóch typów śmigłowców. Pierwszego z nich czyli AH-64 Apache nie trzeba przedstawiać. To cacko wyprodukowane przez firmę McDonnel Douglass już od jakiegoś czasu wchodzi w skład standardowego wyposażenia armii Stanów Zjednoczonych. Maszyna jest wprost naszpikowana najnowocześniejszą technologią, a jej siła uderzeniowa jest doprawdy imponująca. Za jej sterami zasiądzie ten, kto zdecyduje się walczyć w obozie Zachodu. Natomiast na zwolenników drugiej strony konfliktu czeka rosyjski Mi-28 Havoc. Jest dużo lepiej opancerzony niż konkurent, lecz jak przystało na naszego wschodniego sąsiada, gorzej wyposażony i w mniejszym stopniu zautomatyzowany.

W trybie kampanii musimy przebrnąć przez sześć dużych scenariuszy, których akcja toczyć się będzie w wielu miejscach Ziemi (m.in. Kuba i okolice Morza Kaspijskiego). Oprócz tego możemy wykonać pojedynczą misję, odbyć krótki trening oraz wziąć udział w zadaniach specjalnych. Odnośnie samego lotu, to trzeba od razu zaznaczyć, że APACHE/HAVOC nie jest grą dla amatorów strzelanin. To jest symulator z prawdziwego zdarzenia. Tezę tę najlepiej potwierdza szczegółowo dopracowany i niesamowicie realistyczny model fizyczny sterowanej przez nas maszyny. W grze zostało uwzględnionych wiele czynników wpływających na lot (wiatr, zachmurzenie, opady itp.). Jeśli chodzi o stronę audio-wizualną, to producent bardzo napracował się przy tym elemencie. Po uruchomieniu gry wita nas przyjemna muzyka, utrzymana w rytmie delikatnego techno. Swym dynamicznym rytmem od razu wprowadza w bojowy nastrój.

System menu jest przejrzyste i niezwykle trudno się w nim pogubić lub coś pomylić. Ale teraz chwila oczekiwania, bo wczytuje się misja. Naszym oczom ukazuje się cudowny obraz. Piękne niebo i ładnie pofalowany teren robią oszałamiające wrażenie. Unosimy się w górę i teraz podziwiamy to wszystko jeszcze raz z góry. Wszystkie obiekty jak np. statki, czołgi, budynki i inne są dopracowane w najdrobniejszym szczególe i wyglądają świetnie. Jedynie las został przedstawiony jako jedna bryła, pokryta jednolitą teksturą, lecz to nie przeszkadza. Miasta prezentują się także nienagannie. Ale gdy zacznie się właściwa walka emocje sięgają zenitu. Świszczące wokół głowy pociski, jednostajny warkot działka, wybuchające dookoła flary. Widać wyraźnie, że nikt nie poszedł na łatwiznę. Ale jest też jeden mankament tej sielanki - wymagania sprzętowe. Muszę przyznać, że są one dość wysokie. Na pewno przyda się duża ilość pamięci RAM, a do tego mocny akcelerator 3D i procesor klasy Pentium II. Oczywiście można grać ze zmniejszoną ilością detali graficznych, ale wtedy gra traci znacznie na atrakcyjności. Podsumowując przyznam, że APACHE/HAVOC na początku mnie oczarował. Mimo, że później dużo się irytowałem nad skomplikowanym modelem lotu. Chciałbym jeszcze raz zaznaczyć, że jest to symulator przez duże „S”. Fanom właśnie takich skomplikowanych symulacji gra ta właśnie przypadnie do gustu. Myślę też, że producenci innych pozycji tego typu powinni wziąć przykład z RAZORWORKS.


Zobacz również