Apple zawodzi podczas konferencji Black Hat

Tegoroczna edycja konferencji hakerskiej Black Hat poświęcona jest przede wszystkim zagadnieniom związanym z ochroną i bezpieczeństwem urządzeń mobilnych. Nic więc dziwnego, że prezentacja firmy Apple była tą najbardziej oczekiwaną. Potwierdziło się jednak powiedzenie: "z dużej chmury, mały deszcz".

Wystąpienie Apple na konferencji Black Hat to wydarzenie bez precedensu. Jest to bowiem seminarium przeznaczone dla hakerów oraz osób odpowiedzialnych za bezpieczeństwo IT. Występują na niej liczni specjaliści ds. bezpieczeństwa, którzy dzielą się swoją wiedzą na temat wynajdywania luk i łamania zabezpieczeń poszczególnych urządzeń. Sytuacja więc, kiedy koncern z Cupertino, zdecydował się na udział w konferencji, była dużym zaskoczeniem i zarazem sukcesem organizatorów. Do czasów samej prezentacji...

W imieniu Apple wypowiadał się Dallas De Atley, menedżer do spraw bezpieczeństwa. Wystąpienie zatytułowane "iOS security" miało być przysłowiową wisienką na torcie. Nic więc dziwnego, że dla chętnych zabrakło miejsc na sali. Nie mieli oni jednak czego żałować bowiem wystąpienie było po prostu słabe. Niezadowoleni odbiorcy zaczęli masowo opuszczać salę w trakcie wykładu. De Atley nie zakomunikował zgromadzonym niczego, czego do tej pory nie było wiadomo, a po jego wystąpieniu nie było przewidzianej rundy pytań, bowiem nie zgodził się na to sam zainteresowany.

"To była jedna z najgorszych rzeczy jakie widziałem na Black Hat w całej jego historii. Nic nowego, żadnych ciekawych informacji, bez możliwości zadawania pytań" - napisał jeden z niezadowolonych użytkowników, na oficjalnym profilu w serwisie Facebook.

Wygląda więc na to, że zamiast dobrej reklamy, Apple swoim wystąpieniem na tegorocznym Black Hat strzelił sobie bramkę samobójczą...


Zobacz również